Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

damiano

Użytkownik
  • Content Count

    135
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Początkujący

About damiano

  • Birthday 06/18/1988

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    5209085

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Raczej zegarek zamiast południa wskazywał północ
  2. damiano

    Motocykle

    Co do Triumpha Rocketa: Moja fotka z zawodow Extrememoto 2008 na Bemowie. Na gumie jedzie Carmichael - etatowy kierowca Triumpha. Jak widac calkiem fajnie da sie jezdzic takim kolosem
  3. Obecnie czytam "stulecie detektywow" Thorwalda. Dla kogos, kto interesuje sie kryminalistyka, metodami dochodzeniowymi, medycyna sadowa, balistyka, czy historia policji kryminalnej pozycja ABSOLUTNIE OBOWIAZKOWA. Swietnia, wciagajaca ksiazka, przedstawiajaca metody dzialan detektywow i lekarzy sadowych w ujeciu historycznym. Jeszcze nie zaczalem kolejnej czesci, czyli "godziny detektywow", ale mysle, ze spokojnie moge polecic i ten tom. W sumie 1400 stron kryminalnej lektury
  4. Silnie chroniony dom i bron? O jakim kraju mowisz? Bo w Polsce legalna jest jedynie pron prochowa, ktora jest skuteczna, ale dosc niepraktyczna. A w kwestii chronionego domu to mozesz sobie wysoki plot postawic, alarm zamontowac no i moze ze dwa Cerbery zywic i to by bylo chyba na tyle. Pewnie, ze istnieje ryzyko, ze ktos bedzie chcial ukrasc zloto lub inne cenne metale, ale mozna sie przed tym zabezpieczac. Kupowac minimalne ilosci [ktore zreszta bedzie latwiej uplynnic] i przechowywac je w wielu miejscach, w tym rowniez za granica. Nieruchomosci tez moga zabrac nam zli ludzie, niczym w swietnym filmie ''Dlug'', zreszta opartym na faktach. Nie ma co popadac w paranoje. Nie chcialem wchodzic w dywagacje na temat podstawowego bezpieczenstwa czlowieka, porownywalem jedynie rozne sposoby oszczedzania i bynajmniej nie traktuje zlota jako jedyny sposob inwestowania na odlegla przyszlosc. Zreszta jezeli kupujemy zloto to nie myslimy o inwestowaniu, a raczej o zabezpieczeniu swoich srodkow.
  5. To ja moze pare slow powiem ogolnie o oszczedzaniu na emeryture, badz po prostu odkladaniu srodkow w dlugim horyzoncie czasowym. Pierwsza i najwazniejsza zasada: nigdy nie inwestujemy w cos czego nie rozumiemy. Zeby zrozumiec na co wplacamy kase nie wystarczy sluchac ''doradcy finansowego'', ktory rzeczy niewygodne dla siebie moze marginalizowac, chcac po prostu cos nam sprzedac. Czytamy umowy! Jezeli czegos nie rozumiemy to czytamy jeszcze raz. Jezeli nie rozumiemy dalej to idziemy do kogos zaufanego z taka umowa [np. OWU - ogolne warunki ubezpieczenia] i prosimy go o pomoc w tlumaczeniu na ludzki jezyk. Jezeli dalej nie wiemy o co chodzi to odpuszczamy. Slowko na temat ''doradcow finansowych'' czyli ogolem ludzi, ktorzy do nas dzwonia i proponuja spotkania, opierajac sie na zaufaniu, ktorym obdarzyli ich nasi znajomi badz posrednio my sami [np. mamy konto w banku, w ktorym pracuje taki doradca]. Otoz tacy ludzie zarabiaja na prowizji od sprzedanych produktow. Im wieksza jest prowizja z danej umowy tym bardziej beda chcieli ja z nami podpisac. Wyglada to tak, ze maja do wyboru zestaw produktow dla klientow i pieniadze, ktore dostana za finalizacje umowy z nami jako klientami. Nie musze mowic, ze pokusa polecenia nam rzeczy niekoniecznie dla nas korzystnej jest dosyc spora, jezeli profit dla doradcy jest wysoki. Drugi argument przeciw jest taki, ze doradca nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci za ryzyko finansowe jakie podejmujemy. Skutki naszej inwestycji sa daleko odlozone w czasie, a wiec sprzedawca nie odpowiada nawet swoim dobrym imieniem za swoje uslugi. Bo przeciez nie zglosimy sie do niego za 15 lat i nie powiemy: "stracilem na tym co mi pan zaproponowal, nie polece pana juz nikomu.'' Doradca otrzymuje prowizje w momencie, gdy my zaczynamy inwestowac swoje pieniadze i jest to prowizja jednorazowa, jej wysokosc jest ustalona wczesniej i niezalezna od wynikow finansowych funduszy wchodzacych w sklad produktu. Wniosek jest oczywisty: zysk doradcy nie idzie w parze z naszymi zyskami. Nie mowie, ze nie ma uczciwych doradcow finansowych, ale moim zdaniem ryzyko trafienia na kanalie jest duze, dlatego zalecam szczegolna ostroznosc. Jezeli chodzi o wieloletnie produkty inwestycyjne, majace zabezpieczyc nam emeryture to wydaja sie one byc rozsadna opcja, jednak z jedna wada, ktora je w moich oczach dyskwalifikuje, ale o tym pozniej. Sa to zazwyczaj ubezpieczenia na zycie na minimalne kwoty [forma taka ze wzgledu na unikanie haraczu Belki], a za pieniadze wplacane na takie ubezpieczenie kupujemy jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, ktore sobie sami wybierzemy sposrod dostepnych w naszym produkcie. Zazwyczaj zobowiazujemy sie do wplacania okreslonej kwoty w dlugim czasie powiedzmy 10-20 lat i najczesciej na poczatku wiekszosc pieniedzy, ktore wplacimy idzie do towarzystwa ubezpieczeniowego, zabezpieczajacego w ten sposob swoj zarobek. Dlatego jezeli bedziemy chcieli np. zrezygnowac po 3 latach i odzyskac kase to raczej bedzie to niewielki procent naszych wplat. Owszem, zawsze najpierw zarabiaja wszyscy posrednicy, a dopiero potem my, ale nie jest to samo w sobie zle. Jezeli chcemy oszczedzac na emeryture i jestesmy na to w pelni zdecydowani to musimy byc gotowi odkladac niewielkie kwoty przez dlugie lata, a nie traktowac te pieniadze jak konto awaryjne, ktore mozna w razie potrzeby oproznic. To tak nie dziala. Oferta takich ubezpieczen jest bardzo szeroka i nalezy dokladnie przesledzic wiele OWU, poswiecajac na to wiele godzin zanim cokolwiek podpiszemy. Mysle, ze w gaszczu ofert isnieje mozliwosc wybrania czegos w miare sensownego. Teraz o wspomnianej wczesniej wadzie tego typu rozwiazan. Otoz nie zabezpieczaja nas one przed inflacja. Historia mowi, ze ludzie maja krotka pamiec i nie ucza sie na swoich bledach, a obecne wydarzenia w swiecie ekonomii sugeruja, ze istnieje ogromne ryzyko inflacji papierowego pieniadza. Jest mozliwe, ze gdy za 20 lat wyplacimy oszczednosci z naszego ubezpieczenia to bedziemy mogli sobie kupic za nie paczke fajek i gume do zucia dla odswiezenia oddechu po tychze, wglednie kilka metrow solidnej liny, by skonczyc ze soba gdy nasze pieniadze okaza sie niewiele warte, a emerytura ZUSowska bedzie smiesznie niska [przepraszam za dosadnosc przykladu]. Ktoz zagwarantuje, ze za 30 lat sytuacja na swiecie bedzie stabilna? Na takie zagrozenie mozemy odpowiedziec wlasciwie tylko jednym: posiadaniem fizycznych, realnych bogactw o niezaprzeczalnej wartosci. Mam na mysli oczywiscie metale szlachetne i nieruchomosci. Jezeli mowa o metalach to najlepiej w formie fizycznej, np. monet schowanych w skrytce bankowej. Owszem, cena zlota moze byc mniejsza lub wieksza. Istnieje ryzyko pojawienia sie na nim banki spekulacyjnej, ale watpie, zeby spadlo ponizej wartosci opalu, jak to bywalo z drukowanym pieniadzem. Kazdy sam sobie musi odpowiedziec, czy dopuszcza mozliwosc inflacji czy nie. Wg. mnie warto sie na te okazje zabezpieczyc bo nawet minimalne kwoty przeznaczane na zakup metali pozwola nam przetrwac ciezkie czasy, ktore byc moze nadejda. Optymalnym rozwiazaniem jest posiadanie dochodu pasywnego, pochodzacego z wynajmu kilku mieszkan, ale oczywiscie jest to rozwiazanie najdrozsze. Uff, troche sie rozpisalem, ale chcialem podzielic sie swoim skromym doswiadczeniem i obserwacjami, a takze wnioskami z licealnych lekcji historii
  6. damiano

    Motocykle

    Lewandek, cos Ty zrobil temu motocyklu? Zdejm to czem predzej! MT-01 to jeden z moich ulubionych modeli, wyglada jakby wszystkie czesci byly tylko dodatkiem do silnika. Dzwiek, jaki wydobywa sie z odetkanych wydechow gdy wkreca sie na obroty jest nie do opisania. Istny armagiedon. Dziewczynom na przystankach podwiewa sukienki, panom zrywa kapelusze, a w mijanych autach drza szyby i lusterka. "Kodo" jest oryginalny i niepozbawiony wad, wybierze go ten, kto w 100% wie czego chce
  7. damiano

    Motocykle

    Diesel, odpusc spor akademicki. L-twinow i V-twinow moze nie mozna wrzucic do jednego wora, ale spokojnie mozna je traktowac jako podobnie pracujace i dajace podobne odczucia z jazdy silniki. Oczywiscie mowie tu o silnikach niezaprojektowanych do czopów, tylko raczej do sportow, nakedow badz dynamicznych turystow. Nie wiem czy chciales mi wytknac blad czy podejrzewales, ze nie wiem, ze w Dukatach siedzi eLka. W kazdym razie to czcza dyskusja. A cd. szpanerstwa i bufonady: jak bedziesz latal na HD i zechcesz sie zintegrowac ze srodowiskiem posiadaczy motocykli tej marki, to zorientujesz sie o co chodzi . Motocykle HD same w sobie sa wspaniale. To kawal historii, symbol pewnej filozofii, stylu zycia, sposob na wyrazanie swojej osobowosci. To wszystko dostajesz wraz z sama maszyna, gdy stajesz sie posiadaczem tych dwoch kolek. Szkoda, ze niektorzy potrafia to tak przeinaczyc.
  8. damiano

    Motocykle

    Chyba sam sobie odpowiedziales. Osobiscie nic nie mam do fanow Ducati, ale duzo ludzi ich nie lubi bo uwazaja sie za lepszych. Dorabiaja ideologie do swoich motocykli, podobnie jak wielu uzytkownikow HD. Zastanawialismy sie kiedys w gronie znajomych nad bikerami z Ducati i doszlismy do wniosku, ze mozna ich podzielic na trzy kategorie: 1. Wlasnie ci, ktorzy dorabiaja ideologie do posiadanego sprzeta. Uwazaja sie za lepszych, ze jezdza na motocyklu, ktory nie jest japonska masowka [haha, a czymze jest Ducati, jak nie masowka, tyle ze wloska?]. Sa nadeci - jedni mniej inni bardziej, dlatego czesto sa nielubiani w szerokim towarzystwie. Najlepiej sie czuja wsrod innych posiadaczy Ducati, bo moga nawzajem lechtac swoje ego i podchodzic do swoich motocykli zupelnie bezkrytycznie. Dominujacy kolor lakieru: czerwony. Ich jest najwiecej. 2. Lanserzy. Kupuja Ducati bo jest piekne stylistycznie, spotykane na ulicach nieco rzadziej niz japonce i drogie. Uwielbiaja sciagac na siebie spojrzenia innych. Motocykl to kolejna forma promocji swojej osoby i leczenia kompleksu malego czlonka. Ubior i dodatki idealnie dobrane stylistycznie i zazwyczaj nienagannie czyste. Z najmniejsza pier**la lataja do serwisu ASO bo sami nic zrobic przy sprzecie nie potrafia, a nauczyc sie nie chca, bo przy grzebaniu trzeba sobie pobrudzic raczki. Przejezdzaja niewiele kilometrow w sezonie, najczesciej nie wyjezdzajac poza centra i glowne arterie miast. Umiejetnosci jazdy raczej niewielkie. Dominujacy kolor lakieru: bialy. Pod wzgledem liczebnosci sa na drugiej pozycji. 3. Zwykli motocyklisci, fajni kolesie. Kupili Ducati z roznych powodow. Najprosciej ich rozpoznac przez krytyczny stosunek do motocykla, swiadomosc jego wad, dystans do marki i legendy Ducati oraz, co najwazniejsze, do wlasnej osoby. Nie prowadza krucjaty na rzecz Ducati i nikogo nie probuja przekonywac do jedynej slusznej marki. Takich jest najmniej. Osobiscie poznalem ich zbyt niewielu by stwierdzic, jaki kolor lakieru dominuje w tej grupie A Monster? Prosze Cie... to moto jak kazde inne. Ma swoje wady i zalety, ma kilka cech niespotykanych w japonskich motocyklach, ale w dalszym ciagu nie jest to nic nadzwyczajnego. Owszem, trzeba miec troche umiejetnosci, by nim jezdzic, ale to dotyczy kazdego mocnego motocykla, szczegolnie z silnikiem V. Powyzsza wypowiedz jest oparta na doswiadczeniach moich i znajomych i dotyczy motocyklistow z mojego miasta i okolic. To ogolny podzial, ktory jest na pewno niedoskonaly i ma wiele wyjatkow
  9. mark191, dosc oryginalny wybor jak na auto tej klasy. Powiedz moze cos wiecej o nim, jak uzytkowanie, jakie koszty eksploatacji, awaryjnosc. Skoro uzytkujesz go juz 3 lata to na pewno masz duzo uwag. Moze tez dasz sie tez namowic na wstawienie fotek?
  10. Dzis przyszedl do mnie mesh (dzieki Jash ) wiec Citek zyskal zupelnie nowe oblicze. Mnie sie podoba! A Wy co powiecie?
  11. damiano

    Motocykle

    Moj Fireblade tez prowadzi sie bardzo latwo [zwlaszcza latwo przyspiesza], a jednak bym go nie polecil na pierwszy motocykl . V-rod: duza masa, duza moc, duzy promien skretu, duza szerokosc i rozstaw osi - to utrudnia prowadzenie. Warto pojezdzic chociaz jeden sezon na czyms innym. Zrobic te 5k - 10k km na bardziej przyjaznym motocyklu, nabrac minimalnego doswiaczenia i mozna wsiadac na cos mocniejszego. I jeszcze uprzedze argument, ktory sie czesto pojawia, tzn. o rosadku kierowcy, ze nie bedzie szalal i bedzie uwazal, wiec moze kupic jako pierwszy motocykl cos mocnego albo trudniejszego w prowadzeniu. To nie dziala w ten sposob bo sam rozsadek nie wystarczy, aby w pelni cieszyc sie jazda, a gdy zajdzie potrzeba - wyjsc z podbramkowej sytuacji na drodze. Potrzeba do tego jeszcze minimum umiejetnosci. Warto najpierw ponosic Tissota, by za jakis czas w pelni docenic jakosc Rolexa, spoczywajacego na naszym przegubie.
  12. damiano

    Motocykle

    Niekoniecznie. Zreszta wyglad nie jest najwazniejszy. Przejdz sie do jakiegos komisu, przymierz sie do roznych motocykli i zobacz czy Ci bedzie wygodnie. Ja mam 188cm, przejechalem sie na ER-5 kolezanki i bylo mi calkiem wygodnie.
  13. damiano

    Motocykle

    Wiec masz do dyspozycji cala klase rzedowych dwucylindrowek o poj. 500ccm, czyli" CB500, ER-5 i GS500. Wzglednie jezeli jestes rozsadnym i dojrzalym kierowca, ktory nie ma zapedow sciganta to moze byc Hornet 600, CBR 600 (model F3 lub F4), Thundercat 600. To sa moje typy, ale raczej ze wskazaniem na te o poj. 500ccm.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.