Witam, Muszę napisać kilka słów w temacie tej naprawy (chociaż miałem tego nie robić). Tak, daliśmy ciała. Zegarek przeszedł nasze normalne testy (przegląd regulacja mechanizmu, szczelność, realne sprawdzenie chodu (rotomat + leżenie na deklu). Po zakupie klient stwierdził że się zatrzymuje i trafił z powrotem do nas. Tu na rotomacie rzeczywiście się zatrzymał i trafił do zegarmistrza - standardowe sprawdzenie, przesmarowanie gdzie trzeba i z powrotem na rotomat. I znowu klapa - staje. Tym razem podejrzany był balans i cały komplet został wymieniony. Wrócił na rotomat i wyglądało, że w ciągu 14 dni wróci do klienta. Okazało się jednak, że znowu stanął. Ja właśnie wyjechałem na tydzień. Zegarek wrócił do zegarmistrza, który stwierdził mikrouszkodzenia jednego z kół. Chwilę je załatwialiśmy (bo nie było z nimi problemów) i zostało wymienione. Niestety pod moją nieobecość nikt nie poinformował klienta (a właściwie salonu, który sprzedał zegarek i przyjmował gwarancję). Potem zrobiło się całe zamieszanie. Już po moim powrocie i po wymianie koła zegarek kręcił się na rotomacie. Podjąłem jednak decyzję o wymianie i wysłaliśmy drugi egzemplarz. Okazało się że trafił nie do tego salonu i powstało dodatkowe opóźnienie kilku dni. No i cała historia. Rzeczywiście wszystko trwało za długo, bo ponad 30 dni. Ale tak czasami się składa, na szczęście dość rzadko. Klient został przeproszony przeze mnie ale jak widać przeprosiny to za mało. Zdarza się.