Na dziś krótka, ciekawa historyjka. Temat jak najbardziej znany i może dotyczyć wielu z nas. Otóż mój GS ma już 5,5 roku (mechanik, Hi Beat) i tak jeszcze w grudniu jak pamiętam robił poniżej 2 sekundy do przodu. Ale w styczniu zacząłem obserwować niepokojące wahania chodu... spóźniał się 10 sek na dobę! Na zdrowy rozum jakaś absurdalna zmiana... nawet gdyby coś tam miało się już wycierać itp, smary gęstnieć to nie dzieje się tak z tygodnia na tydzień. Zacząłem przez kilka dni obserwować, jak odstawiam na noc, potem ciągu dnia noszę w pracy. Oczywiście pierwsza myśl - gdzieś się namagnesował. Kupiłem tanie urządzenie i kompas. Tak więc przykładam zegarek to kompasu i wskazówka kompasu ładnie się rusza. Więc bez większego przeszkolenia nacisnąłem przycisk urządzenia na kilka sekund i zwolniłem. Następnego dnia z rana widzę +10 sek przez noc... hm... lepiej do przodu niż do tyłu ale 10 sek to absurd. Więc następnego dnia nieco poczytałem jak to robić i znów próba. No i wróciło na 2 sek na dobę.
Tak sobie myślę, iPhony, komputery a ja dodatkowo pracuję z radarami... zawsze są możliwości na namagnesowanie mimo różnych zapewnień producentów. Także, jeśli komuś chód się zmienił to warto pomyśleć o takim komplecie (ok. 50 PLN) lub pójść do zegarmistrza.