Pomysł niezły, ale ja zrobiłem trochę inaczej. Od pewnego czasu lubię majsterkować przy zegarkach - taka odskocznia od tego, co robię na co dzień. Mechanizm rozkręciłem w drobny mak, wszystko trafiło do myjki ultradźwiękowej. Przy okazji uwaga, że warto zaopatrzyć się w dobry płyn do mycia, zawierający inhibitor korozji. Mój taki nie był, więc po kilku godzinach części delikatnie zrudziały. Tym razem dodałem do płynu inhibitora i powtórnie wymyłem, po wysuszeniu pięknie się błyszczą. Przesmarowałem co trzeba i złożyłem. Do sfazowanego półmostka oryginalnego przełożyłem koło balansowe z włosem od mostka niesfazowanego i zamontowałem. Zegareczek od dwóch dni wesolutko tyka na ręku młodszego syna. Dla starszego robi się w podobny sposób komandirski.