podpisuje się pod opinią kolegi mkoch, zegarki z lat 50/60 to ten klimat, sam od Kirowskiego zacząłem przygodę z zegarkami. A Rodina do pozazdroszczenia
Jakoś tak mam, że najbardziej podobają mi się zegarki starsze ode mnie, a te współczesne za grube tysiące nie przemawiają do mnie wcale, naciurkane tych oznaczeń, że aż głowa boli. Brrrr.
...nie tak prosto było, szkiełko popękane, sekundnik ktoś udoskonalił na czerwono, lakier usunąłem i koronka też była nieprawilna. Tak czy siak obecny stan zegarka wart był podjętych działań
w kolejności publikacji Bogdan, Marcin, Marcel i Rafał wasze Pobiedy robią wrażenie. A samo patrzenie na nie w czasach wszechogarniającej chińszczyzny poprawia człowiekowi humor
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.