podpisuje się pod opinią kolegi mkoch, zegarki z lat 50/60 to ten klimat, sam od Kirowskiego zacząłem przygodę z zegarkami. A Rodina do pozazdroszczenia
Jakoś tak mam, że najbardziej podobają mi się zegarki starsze ode mnie, a te współczesne za grube tysiące nie przemawiają do mnie wcale, naciurkane tych oznaczeń, że aż głowa boli. Brrrr.
...nie tak prosto było, szkiełko popękane, sekundnik ktoś udoskonalił na czerwono, lakier usunąłem i koronka też była nieprawilna. Tak czy siak obecny stan zegarka wart był podjętych działań
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.