Nie zaprzeczam - zegarek jest super wizualnie i pod względem komfortu na ręce, generalnie wypchnął z mojego obiegu prawie wszystkie inne ;). Nie będę ukrywał, że od Jaeger-LeCoutre oczekiwałem jednak czegoś wyjątkowego i to był jeden z powodów by w ogóle tą markę (i przy okazji ten pułap cenowy) rozpatrywać. Dodam, że nie szukałem zegarka z jakąś konkretną komplikacją, ale czegoś na tyle wyjątkowego, że zostanie ze mną na dłużej, ale też takiego, co będę mógł nosić na co dzień. Ten konkretny model zapadł mi w pamięć już w momencie premiery 3 lata temu i ciągle jakoś ze mną chodził. Niestety okazało się, że "to tylko zegarek" i to przy okazji z wadliwym lub uszkodzonym mechanizmem, co przy takim poziomie cenowym jest delikatnie mówiąc sporym rozczarowaniem. Pamiętajcie, że pierwsze co zauważyłem, to że zegarek tracił jakieś 4 sekundy na dobę - już to było dla mnie dużym sygnałem ostrzegawczym.
Co do "charakterystyki" wady - dla mnie ona jest fabryczna, bo nie wiem jak w inny sposób opisać problem, który mnie dotknął. Nie wiem w jaki "zewnętrzny" sposób można byłoby uszkodzić mechanizm, by taki problem występował. Zegarek kupiłem jako nowy, ale oczywiście nikt nie ma 100% pewności, co mogło się z nim dziać, zanim trafił do mnie. Nie otrzymałem jakiegoś szczegółowego info, co tam jest zepsute, poza tym, że potwierdzono, że rzeczywiście problem jest.
Mam nadzieję, że jak zegarek do mnie ponownie trafi (tzn. nowy) to uda mi się odbudować zaufanie do marki - nie chcę na pewno każdego dnia się zastanawiać czy tam znowu się coś nie zepsuje i tutaj mojego komfortu nie poprawi nawet 8-letnia gwarancja.