Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Qba.

Hi-Fi stereo

Rekomendowane odpowiedzi

Masz tutaj wklejkę od AI bo nie chcę mi się zużywać klawiatury i czasu na sprzedawcę, któremu dzwoni w jakimś kościele:

"Teoria o wyższości słabszego wzmacniacza nad mocniejszym, oparta na rzekomej „krzywej Gaussa”, jest technicznie błędna i stanowi przykład popularnej w audio mityzacji parametrów. Poniżej kluczowe punkty prostujące to zagadnienie:

Błędna analogia matematyczna: Charakterystyka pracy wzmacniacza (klasy AB) nie opisuje się rozkładem normalnym (krzywą Gaussa). Kluczowym wykresem dla jakości dźwięku jest krzywa THD+N (Total Harmonic Distortion + Noise) względem mocy wyjściowej. Ma ona kształt litery „U” lub wanny. Zniekształcenia spadają wraz ze wzrostem oddawanej mocy, aż do momentu nasycenia i przesterowania (clippingu), gdzie gwałtownie rosną.

Paradoks „słodkiego punktu” (Sweet Spot): Twierdzenie, że wzmacniacz 60W pracujący na 50% mocy (30W) zagra lepiej niż wzmacniacz 100W pracujący na 30% mocy (te same 30W), jest nielogiczne. Wzmacniacz o większej mocy nominalnej przy tym samym poziomie głośności oferuje zazwyczaj większy zapas napięcia i natężenia prądu (headroom), co przekłada się na niższe zniekształcenia intermodulacyjne i lepszą mikrodynamikę.

Wydajność prądowa a Waty: Wyższa moc katalogowa (szczególnie w seriach takich jak Musical Fidelity M3si vs M6si) niemal zawsze idzie w parze z potężniejszym zasilaczem, większą pojemnością kondensatorów i architekturą dual-mono. To te elementy decydują o „trzymaniu za pysk” membran głośników przy spadkach impedancji, a nie „wyżyłowanie” słabszej jednostki.

Ryzyko clippingu: To właśnie „słabsze” wzmacniacze, pracujące blisko swoich limitów, są najbardziej niebezpieczne dla kolumn. Obcinanie wierzchołków sinusoidy (clipping) generuje ogromne ilości zniekształceń harmonicznych w paśmie wysokotonowym, co jest najczęstszą przyczyną awarii głośników, a nie „zbyt duża moc” wzmacniacza.

Podsumowując: Sugestia, że mniejszy zapas mocy jest lepszy brzmieniowo, to próba dorobienia ideologii do ograniczeń sprzętowych. W praktyce inżynieryjnej większy zapas mocy i wydajności prądowej gwarantuje czystszy sygnał i lepszą kontrolę nad dźwiękiem, niezależnie od tego, czy słuchamy cicho, czy głośno."

Edytowane przez Burns

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Burns napisał(-a):

Masz tutaj wklejkę od AI bo nie chcę mi się zużywać klawiatury i czasu na sprzedawcę, któremu dzwoni w jakimś kościele:

"Teoria o wyższości słabszego wzmacniacza nad mocniejszym, oparta na rzekomej „krzywej Gaussa”, jest technicznie błędna i stanowi przykład popularnej w audio mityzacji parametrów. Poniżej kluczowe punkty prostujące to zagadnienie:

Błędna analogia matematyczna: Charakterystyka pracy wzmacniacza (klasy AB) nie opisuje się rozkładem normalnym (krzywą Gaussa). Kluczowym wykresem dla jakości dźwięku jest krzywa THD+N (Total Harmonic Distortion + Noise) względem mocy wyjściowej. Ma ona kształt litery „U” lub wanny. Zniekształcenia spadają wraz ze wzrostem oddawanej mocy, aż do momentu nasycenia i przesterowania (clippingu), gdzie gwałtownie rosną.

Paradoks „słodkiego punktu” (Sweet Spot): Twierdzenie, że wzmacniacz 60W pracujący na 50% mocy (30W) zagra lepiej niż wzmacniacz 100W pracujący na 30% mocy (te same 30W), jest nielogiczne. Wzmacniacz o większej mocy nominalnej przy tym samym poziomie głośności oferuje zazwyczaj większy zapas napięcia i natężenia prądu (headroom), co przekłada się na niższe zniekształcenia intermodulacyjne i lepszą mikrodynamikę.

Wydajność prądowa a Waty: Wyższa moc katalogowa (szczególnie w seriach takich jak Musical Fidelity M3si vs M6si) niemal zawsze idzie w parze z potężniejszym zasilaczem, większą pojemnością kondensatorów i architekturą dual-mono. To te elementy decydują o „trzymaniu za pysk” membran głośników przy spadkach impedancji, a nie „wyżyłowanie” słabszej jednostki.

Ryzyko clippingu: To właśnie „słabsze” wzmacniacze, pracujące blisko swoich limitów, są najbardziej niebezpieczne dla kolumn. Obcinanie wierzchołków sinusoidy (clipping) generuje ogromne ilości zniekształceń harmonicznych w paśmie wysokotonowym, co jest najczęstszą przyczyną awarii głośników, a nie „zbyt duża moc” wzmacniacza.

Podsumowując: Sugestia, że mniejszy zapas mocy jest lepszy brzmieniowo, to próba dorobienia ideologii do ograniczeń sprzętowych. W praktyce inżynieryjnej większy zapas mocy i wydajności prądowej gwarantuje czystszy sygnał i lepszą kontrolę nad dźwiękiem, niezależnie od tego, czy słuchamy cicho, czy głośno."

Dziękuję,  fajna wklejka, mimo mojego sceptycyzmu do treści generowanych przez IS.  Nigdy nie zakładałem pracy wzmacniacza "blisko limitu". Raczej chodzi o drugi brzeg tej "wanny".

Co do konkretnego modelu to nie powiem,  bo się wstydzę.  Nie wiem czy ma on znaczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Henizz napisał(-a):

Dziękuję,  fajna wklejka, mimo mojego sceptycyzmu do treści generowanych przez IS.  Nigdy nie zakładałem pracy wzmacniacza "blisko limitu". Raczej chodzi o drugi brzeg tej "wanny".

Co do konkretnego modelu to nie powiem,  bo się wstydzę.  Nie wiem czy ma on znaczenie.

Ty się nie masz czego wstydzić. Pewnie bardziej chodzi o to czy sprzedawca nawija makaron na uszy bo chce wyzbyć się czegoś co kiepsko sprzedaje się, czy to może jakaś wybitna konstrukcja, w co śmiem wątpić. Poza tym, to jest łańcuch i jak kupisz kolumny zdeklarowane jako 4 czy 8 Omowe, to pomijając co wpisał producent bo to też naginają to jak one mają jeszcze spadek to wzmak zameczy się. Jak to będą podlogowe a nie jakieś małe monitory to już całkiem. Na ten moment za dużo niedopowiedzeń pozostawiłeś...

Poza tym powtarzam to wielokrotnie tutaj, niech oni (sprzedawcy) i my gadają sobie co chcą. Wpłacasz kaucję wypożyczasz oba i sam będziesz wiedział co zagra lepiej pod twoje preferencje.

Edytowane przez Burns

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie, pytałem z ciekawości, bo może sprzedawca rzetelnie polecił wzmacniacz, który mimo niedużej mocy ma naprawdę dużą rezerwę prądową i faktycznie będzie lepszym wyborem od wzmacniacza, który te 100W ma tylko w broszurce reklamowej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No dobrze,  czuję życzliwość.  Rozważam budzetowe wzmacniacze rotela 60w vs 80w do 22m kw. które będą napędzały podłogówki,  najpierw 2.5 drożne 90dB, docelowo prawdopodobnie 3 drożne 93dB (wg poducenta). To pieśń przyszłości,  ale powoli robię research. 

Obecnie mam od 20 lat 100w yamahę i jakoś mi nie brzmi. Może się zestarzała?

Edytowane przez Henizz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Henizz napisał(-a):

No dobrze,  czuję życzliwość.  Rozważam budzetowe wzmacniacze rotela 60w vs 80w do 22m kw. które będą napędzały podłogówki,  najpierw 2.5 drożne 90dB, docelowo prawdopodobnie 3 drożne 93dB (wg poducenta). To pieśń przyszłości,  ale powoli robię research. 

Obecnie mam od 20 lat 100w yamahę i jakoś mi nie brzmi. Może się zestarzała?

Na moje sprzedawca coś kombinuje, teraz śmiało możesz napisać jakie to są konkretne modele, ale w tym budżecie zazwyczaj wydajność prądowa podąża za ceną a ta nie bierze się z nikąd. Napisałeś już, że różnią się mocą bo czasem moc pozostaje bez zmian, albo jest prawie z tych samych podzespołów a dopłaca się za jakieś funkcje cyfrowe, np dodany DAC lub lepszy DAC.

P.S. liczyłem po cichu, że może zostałeś nakierowany na coś w ten deseń w klasie A

https://audio.com.pl/testy/stereo/wzmacniacze-stereo/3769-musical-fidelity-a1

Rotel to z reguły sprzedaż w sieciówce TopHiFi, tam bardzo szeroki, ale to bardzo wachlarz kompetencji 😉

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A12 mkII vs A14 mkII. Źródło wyłącznie odtwarzacz cd (pewnie rotel a11 mkII).

 

Edit

Jeśli dźwięk tylko  z cd, to może i a11 mkII byłby ok.

Edytowane przez Henizz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Henizz napisał(-a):

A12 mkII vs A14 mkII. Źródło wyłącznie odtwarzacz cd (pewnie rotel a11 mkII).

 

Edit

Jeśli dźwięk tylko  z cd, to może i a11 mkII byłby ok.

Popatrz: 

  • obecny sprzęt masz 20 lat,
  • jest duże prawdopodobieństwo, że kolejny kupisz znowu na tyle,
  • rozumiem, że można dokładać w nieskończoność, że może nie masz, że może nie potrzebujesz,
  • ale rozważ, przynieś na odsłuch (wypożyczony) przynajmniej RA-1572 MkII,
  • te co teraz podajesz to takie trochę akademickie rozważania komar czy mucha,
  • jak jeszcze podłogówki a dodatkowo podłogówki do zmiany, te maluchy będą się męczyć, owszem zagrają, ale czy to będzie miało kontrolę nad basem to śmiem wątpić.
  • wysnuję taką tezę, że teraz zmienisz Yamahę na Rotel i to nadal będzie prawie to samo, owszem sprzęt nowy i innej marki, 
Edytowane przez Burns

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Celnie trafiasz.  Dziękuję za wartościowy post. Nowy system planuję dożywotnio.  Tak, w pierwszej wersji myślałem o cd i wzmacniaczu serii 1572. Ale potem się zawstydziłem na taki hedonizm. Przecież tyle ludzi głoduje,  też w Polsce. Stwierdziłem, że bardziej popracuję nad rozwojem autowrażliwości kosztem konsumpcji.

Mam świadomość,  że kupię sprzęt tej samej klasy co obecny. Mimo to spodziewam się progresu bo świeże komponenty, bo lepszy DAC w CD, bo może jednak jakiś postęp.  Martwi mnie jedynie, kiedy piszesz, że wzmacniacz będzie się męczył.  Kolumny wydajne,  salon średni... SI twierdzi,  że 50W wystarczy. Dlaczego uważasz inaczej?

Słucham głównie kameralistyki, ale czasem wrzucam rocka i lubię wtedy trochę przyłoić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Henizz napisał(-a):

Celnie trafiasz.  Dziękuję za wartościowy post. Nowy system planuję dożywotnio.  Tak, w pierwszej wersji myślałem o cd i wzmacniaczu serii 1572. Ale potem się zawstydziłem na taki hedonizm. Przecież tyle ludzi głoduje,  też w Polsce. Stwierdziłem, że bardziej popracuję nad rozwojem autowrażliwości kosztem konsumpcji.

Mam świadomość,  że kupię sprzęt tej samej klasy co obecny. Mimo to spodziewam się progresu bo świeże komponenty, bo lepszy DAC w CD, bo może jednak jakiś postęp.  Martwi mnie jedynie, kiedy piszesz, że wzmacniacz będzie się męczył.  Kolumny wydajne,  salon średni... SI twierdzi,  że 50W wystarczy. Dlaczego uważasz inaczej?

Słucham głównie kameralistyki, ale czasem wrzucam rocka i lubię wtedy trochę przyłoić.

Ja Ci nie każę kupować, po prostu wypożycz i sam zdecyduj czego oczekujesz, potrzebujesz i jak to zagra. Wtedy napiszesz:

  • dzięki za poradę komar vs szerszeń, wysyłam czekoladki,
  • spoko poradziłeś, ale dla mnie nic to nie wnosi, różnica jakaś jest, mi to niepotrzebne
  • nic nie tracisz na wypożyczeniu, to będzie karton, który przywieziesz samochodem, tramwajem, taksówką, czy gdzie tam mieszkasz.

Oddalam się, miłej zabawy w poszukiwaniu sprzętu, zdaj relację. Pozdro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.