Od góry jedna z nielicznych, pozostałych plyt rockowych (?), których wciąż słucham z przyjemnością. Poprzez prymat wspomnień.
Potem, zdaniem fundamentalistycznego miłośnika pierwszego Maanamu, dwie najlepsze płyty polskiego rocka. Z zastrzeżeniem, że tego ostatniego przestałem śledzić w połowie lat 80 ubiegłego wieku.
Śpiewaczka operowa w repertuarze Harolda Arlena. Fani jazzu skrzywią się z niesmakiem, ale dla miłośnika klasyki, arii Mozarta itp. to przyjemne połączenie.
Nie taka ikona, jak się uważa, ale wymyśl chodź jedną piosenkę, która porusza zawsze i wszędzie. A on ma ich co najmniej kilkanaście. Takich, że Yesterday może im skoczyć.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.