pmwas 9195 #1 Napisano 7 Lipca 2018 Ahoy-hoy! Dzisiaj prezentuje niedawno zakupiony zegarek marki Seikosha. Początki japońskiej produkcji zegarków sięgają końca XIX wieku, jednak dopiero w pierwszych dekadach wieku XX japonska produkcja zegarków (jak i inne gałęzie przemysłu w Kraju Kwitnącej Wiśni) zaczyna erę swojego rozkwitu, trwającą - jak wiemy - do dzisiaj. Zródła internetowe są dość zdawkowe, a - po drugie - ostatnio niespecjalnie mam czas, żeby je dokładnie przestudiować, natomiast wygląda mniej więcej na to, że era "poważnego" japońskiego zegarmistrzostwa zaczęła się od importu wysokiej klasy zegarków z USA. Oczywiście, nie były to zegarki japońskie, ale amerykańskie (konkretnie Walthamy), jednak oczywistym następstwem było myślenie o budowie duzej fabryki, która zaspokoiłaby potrzeby rodzimego rynku. Metody produkcji i szczegóły konstrukcyjne mechanizmów popatrywano tak w USA jak i w Europie, lecz - niestety - nie znalazłem szczegółów ani samych mechanizmów, ani ew. umów licencyjnych. Kto zna mój obszar zainteresowań wie, że koniec końców musiałem dorwać stareńką Seikoshę i zobaczyć szczegóły zastosowanego tam mechanizmu. Niedawno, wprost z Japonii, przyjechała do mnie Seikosha. Muszę powiedzieć, ze dawno nie byłem tak podekscytowany przed "sekcją" - szczerze mówiąc spodziewałem się klonu (lub "dalszego kuzyna") amerykańskiego Walthama. Zacząłem rozbierać zegarek i początek był nader obiecujący... Dekiel i luneta - zakręcane, a wałek zamontowano w kominku koperty: Jednak po rozmontowaniu mechanizmu byłem nieco rozczarowany. To na pewno NIE Waltham. Zupełnie niepodobny. Zamiast klonu mechanizmu z USA znalazłem to: Wygląda znajomo??? To mechanzim nastawczy (tzw remontuar) stosowany (i jak mniemam - zaprojektowany) przez Zenitha! W japońskim czasomierzu znalazłem dokładną kopię, może nawet wykonaną na licencji. Kontynuujac moją przygodę z mechanizmem - mamy tu 7-kamieniową wersję, a metalowe łożyska w płytach są zaprojektowane po prostu źle. Mają one kształt stożka, co - rzecz jasna - jest pożądane z zewnętrznej strony, ale od wewnątrz już nie za bardzo. Efekt jest taki, że czopy osi zamiast do otworków trafiają w otaczające je rowki i jest trochę zabawy z wstawieniem czopów w łożyska. Zauważcie malutką śrubeczkę przy małym kole naciągowym - jest to element projektu Zenitha, śrubka ta (w zasadzie nawet niepotrzebna do prawidłowej pracy mechanizmu) służy do zablokowania remontuaru w pozycji do nakręcania - nie należy jej zatem dokręcać do oporu, chyba ze akurat testujemy mechanizm poza kopertą. Stan mechanizmu jest przeciętny, ma spore luzy w łożyskach (a z uwagi na ich kształt - nie da się tych luzów zniwelować inaczej, niż wymieniając łożyska, co z kolei spowoduje zniszczenie oryginalnych detali wykonczeń tychże), widać tez ślady naprawy dolnego łożyska balansu. Na koniec zwróćcie uwagę na mostek kotwicy i samą kotwicę... Znów - Zenith Koniec końców - mechanizm chodzi, ale luz w dolnym łożysku balansu sprawia, ze balans obija się o (chyba) mostek kotwicy gdy pracuje tarczą do dołu. Nie mam zbyt wielu kamieni, a wymiana kamienia w oprawce bez narzędzi jubilerskich to tzw. "masakra", wiec - nauczony doświadczeniem - nie dotykam. I tak nie będę tego zegarka nosił. Mechanizm znów w kopercie, czysty, choć nieco porysowany i skorodowany. Tarcza malowana, metalowa, koperta chromowana (czy niklowana). Jak pisałem - nie znalazłem nigdzie konkretnych wzmianek o współpracy Seikoshy z - m.in. - Zenithem, ale ten mechanizm wygląda jak Zenith. Ma trochę inny kształt płyt, nie liczyłem też ząbków w kołach przekładni, natomiast podobieństwa mechanizmów nie mogą być dziełem przypadku. Ogólnie - cieszę się bardzo, że w końcu dorwałem jeden egzemplarz do badania. Nawet jeśli wnioski daleko odbiegają od założeń P.S. Poniżej tarcza Seiko 5 mojego brata - zegarek w swoim długim życiu kilka razy upadł i urwały mu się nóżki od tarczy. Tarczę nawierciłem, a nóżki włożyłem w otworki i zanitowałem na nabijarce. Wyszło dobrze - minimalnie zarysowałem tarczę na zewnątrz od jednej z nich. Można by zamaskować farbą, ale... wolę się napawać Inny by się chwalił, a ja tylko piszę ku przestrodze - nóżki tarczy Seiko 5 okazały się cieniutkie i łatwe do odłamania. Traktujcie je ostrożnie Miłego dnia!!! 0 Miłego dnia! Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Sol 7228 #2 Napisano 7 Lipca 2018 Nie będę udawał, że się na tym znam, ale lubię czytać ta Twoje opowieści.W końcu od czytanie będę się znał lepiej niż wcale Dziękuję. 0 Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów... www.mojekrajobrazy.pl Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/ Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Grigoris1 440 #3 Napisano 7 Lipca 2018 Pawle, znów zaskakujesz - bez tego tekstu pewnie nigdy nie dowiedziałbym się o konotacjach Japończyków z Zenithem Szwajcarzy byli na rynku chińskim jeszcze w czasach G Favre-Jacota - może wtedy nabrali szacunku do marki z Le Locle. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Jędrula.wawa 1327 #4 Napisano 7 Lipca 2018 Też z ciekawością czytam Twoje artykuły Pawle 0 "Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach