Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
wieloryb

Kto poleci Kancelarie w sprawie kredytu we franku?

Rekomendowane odpowiedzi

3 godziny temu, Conway napisał(-a):

1/5 wygranej sumy.

Jak to rozumieć?

Jesli np kredytu brałeś 500 000zł, to kancelaria dostanie 100 000zł ?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

W umowie mam 8% od wygranej kwoty z bankiem, ale ja tu liczę wszystkie dodatkowe koszty po drodze. Trzeba było doliczyć opłaty za przygotowanie sprawy i reprezentowanie mnie w Sądzie, za wstrzymanie rat kapitałowo-odsetkowych, za stawiennictwo procesowe. Więc się tego nazbierało. Przy okazji nie miałem wielkiego tego kredytu, za to bez pomocy Kancelarii płaciłbym jeszcze do 2031 roku. Zalety: skasowany kredyt, kasa od banku, możliwość wykreślenia hipoteki i sprzedaży później mieszkania. To, co zapłaciłem kancelarii to nic.

Edytowane przez Conway

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobiście dogadałem się z w ubiegłym roku z bankiem na zasadzie "stanu teraźniejszego", czyli w praktyce wyszedł kredyt w złotówkach oprocentowany tak jak kredyt frankowy. Uznałem, że jest to opcja uczciwa i nie ma sensu czekać kilka lat na wyrok sądu. Praktycznie od razu dostałem zaświadczenie z banku do wykreślenia hipoteki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Olo_H napisał(-a):

Osobiście dogadałem się z w ubiegłym roku z bankiem na zasadzie "stanu teraźniejszego", czyli w praktyce wyszedł kredyt w złotówkach oprocentowany tak jak kredyt frankowy. Uznałem, że jest to opcja uczciwa i nie ma sensu czekać kilka lat na wyrok sądu. Praktycznie od razu dostałem zaświadczenie z banku do wykreślenia hipoteki

Ale miałeś nadpłacony kredyt w momencie kiedy się dogadywałeś z bankiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Valygaar napisał(-a):

Ale miałeś nadpłacony kredyt w momencie kiedy się dogadywałeś z bankiem?

Tak, ale uznałem że koszt kredytu za kilkanaście lat korzystania z niego jest uzasadniony, a nie były to aż tak wielkie pieniadze 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niesamowite :)

 

Pytam bez złośliwości: jeśli objęłyby Cię przepisy abolicyjne na zaległości wobec ZUSu, a ty miałbyś dług wobec tej instytucji, to mimo wszystko zapłaciłbyś? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
2 godziny temu, Valygaar napisał(-a):

Niesamowite :)

 

Pytam bez złośliwości: jeśli objęłyby Cię przepisy abolicyjne na zaległości wobec ZUSu, a ty miałbyś dług wobec tej instytucji, to mimo wszystko zapłaciłbyś? 

Powiem tak, z racji wykonywanej pracy i wykształcenia miałbym problem ze spojrzeniem w lustro gdybym miał twierdzić, że nie miałem pojęcia o ryzyku walutowym związanym z kredytem we frankach. Była to moja decyzja żeby taki kredyt wziąć i akceptowałem ryzyka. Dodatkowo nie analizowałem kosztów kancelarii prawnej, ale patrząc na wiadomość od kolegi comway wcale nie jestem przekonany że zyskałbym tak wiele.

A odpowiadając na Twoje pytanie, pewnie bym z tej abolicji skorzystał 😊

Edytowane przez Olo_H

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ja mam inne zdanie. Prowizja kancelarii to 8%, reszta to koszty poboczne. Natomiast bez zatrudnienia kancelarii sam nie uzyskałbym nic. Dla mnie nie jest ważne ile to kosztowało, ale jaki zysk mi to w przyszłości przyniesie. A nie sprzedałbym mieszkania z kredytem. Wliczając mieszkanie żony po teściowej i moje, to sprzedaży obydwu raczej segment kupimy. No i poszło na samochód. 

Poza tym to była moja umowa - zadzwoń, umów się na spotkanie, negocjuj. Może dostaniesz inną propozycję.

Edytowane przez Conway

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Olo_H napisał(-a):

Powiem tak, z racji wykonywanej pracy i wykształcenia miałbym problem ze spojrzeniem w lustro gdybym miał twierdzić, że nie miałem pojęcia o ryzyku walutowym związanym z kredytem we frankach. Była to moja decyzja żeby taki kredyt wziąć i akceptowałem ryzyka. Dodatkowo nie analizowałem kosztów kancelarii prawnej, ale patrząc na wiadomość od kolegi comway wcale nie jestem przekonany że zyskałbym tak wiele.

A odpowiadając na Twoje pytanie, pewnie bym z tej abolicji skorzystał 😊

Jasne :)

 

Rozumiem absolutnie, że chciałeś mieć sprawę z głowy, że to nie było ekonomicznie nadzwyczajnie opłacalne. Twoja decyzja.

 

Zastanowiło mnie po prostu sformułowanie "opcja uczciwa" w Twoim wpisie. Wobec kogo? Może złotówkowych kredytobiorców? Któryś Ci podziękował za wsparcie? Komuś rata zmalała? Poczuli się lepiej, "mniejszymi frajerami" jak sami o sobie czasem mówią, bo nie odzyskałeś wszystkiego co Ci sie należało?
A może wobec banksterów? Którzy, sorry, wyruchali by Cie bez mydła gdyś ten kredyt przestał spłacać. Skończyłbyś na ulicy. Ja taki przypadek frankowiczów znam. A banksterzy wyli do księżyca , że branża upadnie, gospodarka będzie w recesji... No i od kilku lat notują rekordowe zyski.

Wobec sibie? Masz wykształcenie określonego typu i nawiązujesz do tego. Ale bez wykształcenia wiesz, że np. nie powinieneś przekraczać prędkości na drodze? Nigdy tego nie zrobiłeś? Czy zrobiłeś i uczciwie złożyłeś samokrytykę i przelałeś samorządowi równowartość mandatu? Jeśli w całym życiu stosujesz tak restrykcyjnie "opcje uczciwe" to szczerze Cie podziwiam. Ja jestem oportunistą 🤷‍♂️ chociaż staram się być dobrym człowiekiem.

 

Próbuję to zrozumieć, jednak mam wrażenie, że w przypadku oceny sytuacji frankowiczów jest jakaś dziwna polska choroba dwubiegunowa :) ☮️

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Valygaar napisał(-a):

Jasne :)

 

Rozumiem absolutnie, że chciałeś mieć sprawę z głowy, że to nie było ekonomicznie nadzwyczajnie opłacalne. Twoja decyzja.

 

Zastanowiło mnie po prostu sformułowanie "opcja uczciwa" w Twoim wpisie. Wobec kogo? Może złotówkowych kredytobiorców? Któryś Ci podziękował za wsparcie? Komuś rata zmalała? Poczuli się lepiej, "mniejszymi frajerami" jak sami o sobie czasem mówią, bo nie odzyskałeś wszystkiego co Ci sie należało?
A może wobec banksterów? Którzy, sorry, wyruchali by Cie bez mydła gdyś ten kredyt przestał spłacać. Skończyłbyś na ulicy. Ja taki przypadek frankowiczów znam. A banksterzy wyli do księżyca , że branża upadnie, gospodarka będzie w recesji... No i od kilku lat notują rekordowe zyski.

Wobec sibie? Masz wykształcenie określonego typu i nawiązujesz do tego. Ale bez wykształcenia wiesz, że np. nie powinieneś przekraczać prędkości na drodze? Nigdy tego nie zrobiłeś? Czy zrobiłeś i uczciwie złożyłeś samokrytykę i przelałeś samorządowi równowartość mandatu? Jeśli w całym życiu stosujesz tak restrykcyjnie "opcje uczciwe" to szczerze Cie podziwiam. Ja jestem oportunistą 🤷‍♂️ chociaż staram się być dobrym człowiekiem.

 

Próbuję to zrozumieć, jednak mam wrażenie, że w przypadku oceny sytuacji frankowiczów jest jakaś dziwna polska choroba dwubiegunowa :) ☮️

 

Tak jak napisałem wyżej. Brałem kredyt walutowy (akurat chf) z pełną świadomością ryzyk które się z tym wiążą- stopy procentowej, kursu walutowego, itp. Zdecydowałem się na franki, a nie na pln. Przez kilkanaście lat spłacałem kredyt którego oprocentowanie momentami wynosiło poniżej 0.1% w skali roku. Uznałem że ugoda, którą zawarłem z bankiem była uczciwa - dostałem kredyt, korzystałem z niego więc logiczne jest że ponoszę z tego tytułu pewne koszty.

To jakby zachował się bank w stosunku do mnie gdybym nie spłacał kredytu to inny temat. Ale chyba nie wierzysz w to, że banki pokrywają koszty kredytów frankowych ze swoich utraconych zysków. Jest dla mnie oczywiste że płacę za to w kosztach obsługi w banku tylko w innej pozycji 

A poza tym może będę niepopularny, może nawet wredny, ale osobiście uważam, że zdecydowana większość kredytobiorców frankowych (i nie tylko frankowych) doskonale wiedziała na co się pisze, ale jak mawiał Gordon Gekko "greed, for a lack of better word, is good" i liczyli że zarobią. Jakoś nie słyszałem o procesach kredytobiorców jak złotówka się umacniała wobec innych walut. Dziwnym trafem temat ruszył dopiero jak "poleciała na pysk".

A co do oportunizmu - to tak skorzystałem z okazji która mi się nadarzyła i miałem relatywnie tani kredyt przez kilkanaście lat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
12 godzin temu, Olo_H napisał(-a):

 

 osobiście uważam, że zdecydowana większość kredytobiorców frankowych (i nie tylko frankowych) doskonale wiedziała na co się pisze, ale jak mawiał Gordon Gekko "greed, for a lack of better word, is good" i liczyli że zarobią. Jakoś nie słyszałem o procesach kredytobiorców jak złotówka się umacniała wobec innych walut. Dziwnym trafem temat ruszył dopiero jak "poleciała na pysk".

A co do oportunizmu - to tak skorzystałem z okazji która mi się nadarzyła i miałem relatywnie tani kredyt przez kilkanaście lat

 

 

Nie wiem czy słyszałeś ale:

1."Sprzedawcy kredytów" (piszę o pracownikach banków i ludziach którzy otwierali punkty aby oferować kredyty frankowe bo tak było to opłacalne) otrzymywali różną prowizję w zależności od udzielonego kredytu.
Za namówienie na kredyt frankowy, prowizję prawie dwa razy taką jak za PLN. 

Więc podstawowym tekstem było:

"frank jest tani to opłaca się brać". I inne bajki stawającego na głowie "sprzedawcy kredytów" aby otrzymać prawie dwa razy taką prowizję. 

Niezorientowany, nie potrafił przewidzieć, że chwilowy niski koszt, wzrośnie dramatycznie, gdy tylko kurs franka wróci do normy. Jako, że to jest waluta rosnąca ponad miarę podczas kryzysów, jego "kurs wywali w kosmos".

Ktoś, kto był zorientowany (znam takie przypadki), wziął kredyt we franku jak on był rekordowo drogi. Przewalutował, jak był tani i był do przodu...

Brakiem orientacji, wykazał się np. Ryszard Petru (jest ekonomistą, ale skończył stosunki międzynarodowe 😎 ). Jak pisano w prasie, wziął kredyt jak frank był rekordowo tani i przewalutował go, gdy tylko ten wzrósł trochę.

2.Znam przypadki, że bank odmawiał kredytu w PLN, bo niby zdolność była za mała. Tylko po to aby zaoferować we franku.

 

Niestety Państwo, nie zareagowało tak jak inne, gdzie ze względu na oczywiste niedozwolone praktyki (zarobek na spreadzie), kredyty zostały zakazały.

Inne Państwa, prowadziły i prowadzą politykę budownictwa społecznego w różnej postaci.

Nie będę podawał przykładu Niemiec gdzie tylko 30% społeczeństwa ma własne mieszkania. Człowiek nie musi brać kredytu aby mieć dach nad głową.

W Polsce, nie ma innej szansy a na tym zyskują deweloperzy i banki.

 

Nie zdziwię się, jak ktoś wpadnie na pomysł, podania Państwa o koszt prowizji dla kancelarii prawniczej, aby dochodzić tego czego Państwo, powinno zabronić już na samym początku. Tak jak inne. 

W razie czego, Państwo sobie to odzyska od banków...

Edytowane przez Remy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Remy napisał(-a):

wzrósł trochę.

2.Znam przypadki, że bank odmawiał kredytu w PLN, bo niby zdolność była za mała. Tylko po to aby zaoferować we franku.

Też o takich przypadkach słyszałem, ale akurat mnie to nie dotyczyło. Znam też przypadki pracowników banków, którzy "sprzedawali" kredyty walutowe ludziom, a później szli do sądu ze swoim kredytem i zeznawali, że nie zdawali sobie sprawy z ryzyka walutowego.

Opisuję moją konkretną sytuację i moje podejście . Nie czułem się oszukany przez bank w którym wziąłem kredyt, była to moja świadoma decyzja żeby wziąć franki, byłem świadomy ryzyk. Dlatego uznałem że ugoda z bankiem jest dla mnie rozwiązaniem akceptowalnym

Edytowane przez Olo_H

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Remy napisał(-a):

 

 

(...)

2.Znam przypadki, że bank odmawiał kredytu w PLN, bo niby zdolność była za mała. Tylko po to aby zaoferować we franku.

 

(...)

To jest jota w jotę mój przypadek. Zresztą na szczęście większość tej epopei była potwierdzana na mailach, co znalazło się w aktach sprawy. Dosłownie film z Królikowskim, z tym, że u mnie nie byłoby takiej dramy bo nie ryzykowałem "ekonomicznego życia". Po prostu dom stałby może dwa lata później, może miałbym rozjechane życie rodzinne i zawodowe - kto wie. Ale bankowe cwaniaki widziały po wizji, że jesteśmy w sytuacji podbramkowej z poniesionymi kosztami i opcją jeszcze większych (rdzewiejące zbrojenie, dziura w ziemi, ekipa uciekająca z placu jak stała...masakra). I ta wyjątkowa, niemal szeptem przekazana opcja ratunkowa - frank szwajcarski i kasa jutro na koncie 😈 Podpisanie umowy w gabinecie dyrektora banku (wcześniej gadali z nami w drzwiach sali obsługi) :D Dlatego kiedy czytam słowa pokroju "uczciwe" w kontekście rozliczenia z bankami, które w pełni świadomie wdrożyły strategię przestępczą, to jednak mam spory powiedzmy dyskomfort 🤷‍♂️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Valygaar napisał(-a):

To jest jota w jotę mój przypadek. Zresztą na szczęście większość tej epopei była potwierdzana na mailach, co znalazło się w aktach sprawy. Dosłownie film z Królikowskim, z tym, że u mnie nie byłoby takiej dramy bo nie ryzykowałem "ekonomicznego życia". Po prostu dom stałby może dwa lata później, może miałbym rozjechane życie rodzinne i zawodowe - kto wie. Ale bankowe cwaniaki widziały po wizji, że jesteśmy w sytuacji podbramkowej z poniesionymi kosztami i opcją jeszcze większych (rdzewiejące zbrojenie, dziura w ziemi, ekipa uciekająca z placu jak stała...masakra). I ta wyjątkowa, niemal szeptem przekazana opcja ratunkowa - frank szwajcarski i kasa jutro na koncie 😈 Podpisanie umowy w gabinecie dyrektora banku (wcześniej gadali z nami w drzwiach sali obsługi) :D Dlatego kiedy czytam słowa pokroju "uczciwe" w kontekście rozliczenia z bankami, które w pełni świadomie wdrożyły strategię przestępczą, to jednak mam spory powiedzmy dyskomfort 🤷‍♂️

I w takiej sytuacji rozumiem Twoje podejście. Moja sytuacja była zupełnie inna (też trochę się z bankiem szarpałem ale chodziło o inne rzeczy), dlatego inaczej podszedłem do tematu rozliczenia z bankiem. Dostałem to co chciałem, na określonych zasadach, pojawiła się możliwość rozliczenia z bankiem i skorzystałem z niej. Ty masz dyskomfort słysząc "uczciwe" w kontekście rozliczenia z bankiem, ja miałbym dyskomfort twierdząc, że na czas podpisania umowy, ktoś wyjął mi mózg z głowy i nie wiedziałem co robię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No ale ważne info ucieka przez didaskalia: wczoraj otrzymałem fajny, sześciocyfrowy przelew z banku  🎊 🍾

Należność główna plus część odsetek. Ponoć od części odsetek będą apelować, chociaż w systemie śladu po tym nie ma.

Tym samym mogę ich już wyprosić z mojej hipoteki 🔚

Edytowane przez Valygaar

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Valygaar napisał(-a):

No ale ważne info ucieka przez didaskalia: wczoraj otrzymałem fajny, sześciocyfrowy przelew z banku  🎊 🍾

Zależność główna plus część odsetek. Ponoć od części odsetek będą apelować, chociaż w systemie śladu po tym nie ma.

Tym samym mogę ich już wyprosić z mojej hipoteki 🔚

I to jest ważne, a nie nasze dyskusje 😂😂😂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
6 godzin temu, Remy napisał(-a):

Nie wiem czy słyszałeś ale:

1."Sprzedawcy kredytów" (piszę o pracownikach banków i ludziach którzy otwierali punkty aby oferować kredyty frankowe bo tak było to opłacalne) otrzymywali różną prowizję w zależności od udzielonego kredytu.
Za namówienie na kredyt frankowy, prowizję prawie dwa razy taką jak za PLN. 

O ja to pamiętam dobrze, bo w tym samym czasie pracowałem w BZ WBK. W tym samym, o którym kłamca Morawiecki mówił, że nie udzielał kredytów frankowych za jego prezesury. Tak nie udzielał, że sam dostałem 🙂

A tam był inny myk na szybką kasę z kont osobistych - w momencie zakładania konta proponowano darmowe ubezpieczenie na 2 miesiące. Tylko zapominano dodawać, że po tych 2 miesiącach należało to zlikwidować. Samemu w banku. I kto nie zapomniał, to likwidował, ale większość jednak zapominała. Potem leciało po 1 zł/miesiąc od każdego klienta. Niby złotówka to niewiele, ale pomnózcie to przez ilość kont.

Edytowane przez Conway

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.