Nie wiem czy słyszałeś ale:
1."Sprzedawcy kredytów" (piszę o pracownikach banków i ludziach którzy otwierali punkty aby oferować kredyty frankowe bo tak było to opłacalne) otrzymywali różną prowizję w zależności od udzielonego kredytu.
Za namówienie na kredyt frankowy, prowizję prawie dwa razy taką jak za PLN.
Więc podstawowym tekstem było:
"frank jest tani to opłaca się brać". I inne bajki stawającego na głowie "sprzedawcy kredytów" aby otrzymać prawie dwa razy taką prowizję.
Niezorientowany, nie potrafił przewidzieć, że chwilowy niski koszt, wzrośnie dramatycznie, gdy tylko kurs franka wróci do normy. Jako, że to jest waluta rosnąca ponad miarę podczas kryzysów, jego "kurs wywali w kosmos".
Ktoś, kto był zorientowany (znam takie przypadki), wziął kredyt we franku jak on był rekordowo drogi. Przewalutował, jak był tani i był do przodu...
Brakiem orientacji, wykazał się np. Ryszard Petru (jest ekonomistą, ale skończył stosunki międzynarodowe 😎 ). Jak pisano w prasie, wziął kredyt jak frank był rekordowo tani i przewalutował go, gdy tylko ten wzrósł trochę.
2.Znam przypadki, że bank odmawiał kredytu w PLN, bo niby zdolność była za mała. Tylko po to aby zaoferować we franku.
Niestety Państwo, nie zareagowało tak jak inne, gdzie ze względu na oczywiste niedozwolone praktyki (zarobek na spreadzie), kredyty zostały zakazały.
Inne Państwa, prowadziły i prowadzą politykę budownictwa społecznego w różnej postaci.
Nie będę podawał przykładu Niemiec gdzie tylko 30% społeczeństwa ma własne mieszkania. Człowiek nie musi brać kredytu aby mieć dach nad głową.
W Polsce, nie ma innej szansy a na tym zyskują deweloperzy i banki.
Nie zdziwię się, jak ktoś wpadnie na pomysł, podania Państwa o koszt prowizji dla kancelarii prawniczej, aby dochodzić tego czego Państwo, powinno zabronić już na samym początku. Tak jak inne.
W razie czego, Państwo sobie to odzyska od banków...