Trochę dłuższa opowiastka o niemieckiej jakości w wersji rzekomo premium, a szczególnie o podejściu firmy Porsche do bezpieczeństwa swoich klientów.
Na początek zastrzegam, że to auto od początku prowadziło się fantastycznie. To nie była tylko moja opinia, ale też innych którzy mieli okazje go prowadzić. A ani ja ani oni nie jeździli tylko jednym egz. sportowych aut spod m.in. znaku Porsche.
Po odbiorze auta z upgrade wnętrza miałem umówiony serwis. Poza olejem, mimo że auto ma poniżej 30 tys. km, wymieniałem hamulce oraz (wreszcie!) opony z Pirelli na Piloty S 4S. Jadąc do domu kilkadziesiąt kilometrów zauważyłem po żółtym celowniku na kierownicy, że nie do końca centruje mi on ze skalą obrotomierza. Wymagało to lekkiej korekty kierownicą, ale wówczas auto powoli, ale jednak systematycznie zjeżdżało z pasa. Jazda na wprost była niezachwiana (choć wieniec lekko skręcony) więc pomyślałem, że zakładając kierownicę przeskoczyli ząbek. Dodam jeszcze, że końcówkę do domu na kilku rondach czy zakrętach przeszedłem dość dynamicznie i auto wg mnie jechało mega dobrze. Teraz bym jednak powiedział, że chyba faktycznie ESP stało się bardziej wrażliwe.
Kolejnego dnia oddałem auto na serwis i poprosiłem o przestawienie kierownicy. No i wszystko pięknie, tylko serwis mi dzwoni, że kierownica jest idealnie wg oznaczeń fabrycznych. Przejadą jeszcze na jazdę próbną z hamulcami, to sprawdzą prowadzenie, ale raczej jest… fakap z obszyciem kierownicy, mogą pomierzyć. Powiedziałem mechanikowi, że raczej bez szans, bo auto na postoju oglądałem „z lupą” i centrowanie kiery było perfekcyjne. Na to on, że auto znają, już po hamulcach a przed oponami było na jeździe i nic nadzwyczajnego nie wyczuli (ruchliwa, publiczna droga). Ustaliliśmy, że po kolejnym teście na lokalnej drodze zrobią dokładną geometrię i się zobaczy. No i się zobaczyło… prawie każdy parametr na czerwono 🫣 nawet biorąc niską tolerancję dla tej marki. Wzięli się za ustawianie i po dwóch h się poddali. Na oko wszystko było ok, ale jak rozebrali to okazało się że przy dwóch kołach były pęknięte podkładki ustawiające (taki prostokątny, zagięty drobiazg). Pęknięcia prawie niewidoczne, ale rozwalały wszystko. Co ciekawe, element całkowicie odrębny, demontowalny, jest możliwy do zakupu tylko z połową zawieszenia za cenę 4 tys. netto/koło Coś, co wygląda na warte 5 zł. Przy okazji zacząłem drążyć temat i co się okazało. Mam auto covidowe. W tym czasie Porsche wymyśliło, że geometrię w fabryce będzie ustawiać tylko maszyna. To dotyczyło niemal wszystkich niewyczynowych wersji 718 i 911. Szybko jednak wyszło, że niektórzy klienci zaczęli się skarżyć na problemy z geometrią (poziom fakapów bywał różny) więc Porsche zaleciło, żeby dealerzy zrobili akcję, a nowe auta przed wydaniem brali na ustawienie. Nie sądzę jednak, że mój dealer to zrobił, w USA to było powszechne. Jak miałeś szczęście i totalnie zepsutą geometrię, to szybko lądowałeś w serwisie. Jak miałeś "prawie dobrze" to kicha. W efekcie moje auto, pewnie jak wiele innych w PL, jeździły ze skopaną geometrią, co skutkować mogło różnymi konsekwencjami. Myślę, że moje podkładki to akurat najmniejszy wymiar kary. Żenada Porsche.
Załatwili mi zatem w tym serwisie używane podkładki, ustawili geometrię i obuli w Micheliny. Teraz to jeździ kosmicznie. Trasa sprzed tygodnia, te same zakręty i ronda – ani razu mnie nie skorygowało 🤯 Więc tu dla Porsche za koncept techniczny szacunek. Ale ogólne podejście do odpowiedzialności za klienta i swój wizerunek musi się skończyć bardzo słabą oceną. Wstyd.