Ja już dawno wyleczyłem się ze ślepego ufania wszelkiej maści celebrytom, czy to zwierzęcym czy biznesowym. Od początku śmierdział mi Wojtek z Zanzibaru, a na przykład mój kolega, zawodowy prokurator z okręgówki, był nim zachwycony. A to było na długo przed spektakularnym upadkiem. DIOZ i kilka podobnych fundacji, to zasrani biznesmeni bez zasad, skrupułów, medialne klauny, manipulanci i zwykłe hieny i sk***ysyny. Ale jeśli można żerować na pomocy ludziom, to nie można na zwierzętach?? Pomoc najbardziej efektywna i szczera zazwyczaj odbywa się w ciszy. Wyjątki, nieliczne, tylko potwierdzają regułę. Najgorsze, że przez takie szmaty cierpią tez uczciwe fundacje czy organizacje.
Ale w tym przypadku nie tylko kwestia zwierząt mnie bulwersuje. Potęga i bezwzględność organów państwa zastosowana wobec tych ludzi po prostu poraża. Gościa prowadzili w kajdankach na plecach! Rozgrabili jego mienie pod auspicjami państwa. Wypuścili ZOMO na próbujących ich bronić ludzi. To wyglądało jak średniowieczny sąd kapturowy i dzika tłuszcza najemników, która za część łupów moga unicestwić życie i dorobek jednej rodziny. To w głowie się nie mieści. Zwłaszcza w zderzeniu jak kulawy, nieskuteczny jest ten aparat wobec wszelkiej maści złodziei, kryminalistów, bandytów. W necie nie ma praktycznie jednej złej opinii o tym zoo. To jest symbol, bardziej znamienny niż nieszczęsny Kluska, jak słaby i nic nie znaczący jest wobec systemu obywatel w "demokratycznym" kraju w światłej Unii. Mnie przeraża, że to może być każdy z nas, który coś ma i kto komus w czymś przeszkadza lub po prostu nadaje się do złupienia.
Jak to ktoś napisał w necie, a ja się z tym całkowicie zgadzam - niedawno na koszulkach było ***** *** a teraz powinniśmy wszyscy, niezależnie o poglądów, drukować t-shirty "ZOO Łączna". I drugi cytat - miarka się przebrała, podziękujemy wam przy urnach.