Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

zadra

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1796
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

2038 Guru zegarmistrzostwa

Informacje o profilu

  • Lokalizacja
    WielkaPolska

Ostatnie wizyty

21349 wyświetleń profilu
  1. Jak pierwszy raz było w TV to do mnie nie trafił, ale szczeniak wtedy byłem . Muszę kiedyś przysiąść i jeszcze raz popróbować.
  2. zadra

    Peugeot 201 rocznik 1930

    Możesz zadzwonić do byłego właściciela- może bedzie pamiętał co zaaplikował. Pewnie jakiegoś hipola, skoro auto mało jeżdżone było..
  3. Połknąłem Lalkę. Byliśmy we trójkę i wszystkich zaskoczyła jakość podkładu muzycznego. Spójne, nie natarczywe, nie wybijające się a doskonale uzupełniające wyświetlane obrazki. Co do samego filmu, to również podobało się, lecz ja pamiętając serial z J Kamasem nie potrafiłem się przekonać do obsady głównej roli. Dorociński mi tu nie pasował, ale też sam nie wiem kto mógłby to odpowiednio zagrać.. Córka miała żal, że Rzecki był bez swojego psa a ja ponarzekam, że ominięto najważniejszy tytułowy wątek książkowy (kwestię sprawy sądowej dot tytułowej lalki).. Ogólnie ode mnie duży plus dla polskiego kina.
  4. Przed 9-tą, to jeszcze można 😉 Borys jest aspołeczny. Coraz bardziej się to przejawia na spacerach, gdzie może sobie luźno bezsmyczowo pobiegać. Każdy zbliżający się pies jest traktowany jak wróg, nawet gdy nie okazuje agresji . Wczoraj np ładny Golden (facet) chciał podbiec i przywitać się ze mną, później z moją córką i zanim zbliżył się do 5m naraził się na atak ze strony "obrońcy uciśnionych sierot". Borys wystartował do niego i zjeżony obszczekał jednocześnie blokując drogę ciałem do swojego pana . Co prawda nie rzucił się do gardła, żeby rozszarpać i połknąć, ale hałasu narobił a z postawy wynikał jednoznaczny przekaz "nie wolno się zbliżać do moich zasobów". Golden niewiele sobie z tego robił, bo o głowę wyższy a i w kłębie górował, ale widać było, że lekko stropiony odpuścił i spokojnie wrócił do swojego Pana. Kolejny "atak" czyli goldenowa próba zbliżenia się i wylizania nam twarzy Borys zakończył spazmatycznym szczekaniem w stylu "wielki lament" łeb podniesiony ku chmurom i obszczekiwanie wniebogłosy(już bez agresji w postawie). Odwołany podszedł do mnie i usiadł mi na stopach kontrolując ruchy goldena i moje zachowanie. Nie ma mowy, żebym pochylił się nad innym psem i pogłaskał lub rzucił smaczka. Borys jest nieugięty w swej zazdrości o swoich ludziów. Zastanawiam się, czy powinienem z tym walczyć. Rozumiem, że jest to naturalna postawa wynikająca z charakteru i podstawowych instynktów pierwotnych. Z jednej strony to fajne, że ktoś jest o Ciebie zazdrosny, ale z drugiej to uciążliwe i dość duże ograniczenie a pies mimo iż sympatyczny, to powoduje u innych niechęć do zbliżania się ze swoimi czworonogami, bo po co narażać się na obszczekiwanie... Powoli zaczynam przyzwyczajać się do widoku baraszkujących cudzych zwierząt obserwowanych z bezpiecznej odległości.. Smaczki i zwracanie uwagi nic nie pomagają w takich sytuacjach. Być może lekka agresja z mojej strony w stosunku do własnego psa by coś zmieniła, lecz ja nadużywam głosu tylko w naprawdę skrajnych sytuacjach i nie zamierzam tego zmieniać. Musiałbym raczej szpicruty używać żeby swojego czworonoga przekonać do łagodniejszej postawy, ale nie wiem czy byłoby to dobre rozwiązanie.. Życie w stadzie łatwe nie jest ..
  5. zadra

    Motocykle

    Motocyklem przejechałem ok 390km, zużywając 15litrów paliwa E10 za około 102,00 złote. Dla uściślenia wizerunku.. Mam ok 178cm wzrostu oraz 76kg wagi. Motocykl wydaje się dość wysoki. Siedząc na nim lekko się garbiłem, kierownicę ustawiłbym trochę wyżej i nieco bliżej (dla siebie) jej szerokość - 850mm również sprawiała, że ręce "stawały się" odrobinę krótsze. 200mm skoku zawieszenia powoduje, że i środek masy jest odrobinę wyżej niż w poprzednich moich motorkach. Masę czuć dopiero, gdy trzeba popracować w terenie, albo postawić motor na stopce centralnej. Przy pierwszej próbie stawiania na centralnej musiałem odpuścić i zastanowić się co robię nie tak.. Wyjechałem spod salonu na sztywniej ustawionym amortyzatorze wahacza (jakieś 2/3 napięcia), najniżej ustawionej kanapie a i tak początkowo miałem wrażenie, że jestem odrobinę za krótki na ten motor (kolejnego dnia zdjąłem napięcie amortyzatora na minimum i było jak dla mnie ok.). Wziąłem na przejażdżkę moją córkę. Pojeździliśmy około godzinę po okolicy (coś koło 80km nalotu). Motocykl dzielnie dawał radę (szosowo) a córka stwierdziła po godzince, że jednak tyłek trochę boli - za twarde siedzenie.. Trochę się odzwyczailiśmy, bo ostatni raz jechaliśmy na początku maja na moim byłym NC-ku. Wieczorem było już dla mnie za zimno, po 22-ej postawiłem moto w garażu, żeby kolejnego dnia poświęcić więcej czasu i zdobyć trochę wrażeń. Motocykl świetnie prowadzi się przez mniejsze miejscowości, węższe jednojezdniowe drogi niższej klasy, ale pozwala również skutecznie poruszać się po drogach ekspresowych. W czasie takiej jazdy zapomina się, że maszyna ma blisko 200kg masy własnej.. Mnie hamował jednak pęd powietrza - mocno przymała szybka a w zasadzie osłona licznika nie izolowała od podmuchów. Do 80km/h dało się jednak wygodnie jechać a wygoda spadała wraz ze wzrostem prędkości. Również wydech tym razem nie powodował spazmatycznego szczekania okolicznych psów, jego dźwięk przestawał być dla mnie słyszalny powyżej 80km/h wraz ze wzrostem szumu pod kaskiem. Swoją drogą dźwięk z wydechu dość płytki, nie drażniący, ale pięknym nazwać go nie potrafię Objechałem dość spory kawałek regionu. Motocykl posłusznie przyspieszał, zwalniał, skręcał. Nie potrafiłem jednak zaufać w pełni fabrycznym oponom które sprawiały wrażenie zbyt twardych, więc na zakrętach i łukach jechałem dość sztywno. Opony to zdecydowanie element który należałoby wymienić jako pierwszy w tym motocyklu. Stabilne poruszanie się przy 120km/h nie sprawia problemu. motocykl ma dużo więcej wigoru i chętnie przyspieszał do 140km/h . Znalazłem tylko kilka drobnych elementów które powodowały potrzebę większej uwagi w czasie jazdy. Lewa manetka ma "indyjski system" przełączników. Musiałem zwracać mocniej uwagę na celowanie w przełącznik kierunkowskazów a przełącznik świateł drogowych był dla mnie zupełnie nie intuicyjny. Drugim "trudnym" dla mnie elementem to manetka gazu. U mnie zakres ruchu dłoni przy odkręcaniu "kończył się" w 3/4 obrotu. Gdy chciałem wymusić pełna otwarcie przepustnicy to musiałem sprytnie kombinować przytrzymując wstępnie odkręconą manetkę dwoma palcami jednocześnie układając wnętrze dłoni trochę "wyżej" i dopiero mogłem dokręcić do oporu. To dość frustrujące bo odbywa się przy już rozbujanym motocyklu, gdy powinno się bardziej zwracać uwagę na drogę i sytuację a nie na niestandardową obsługę manetki. Kolejnym drażniącym elementem była dźwignia sprzęgła i samo działanie sprzęgła. Napęd załączał się dopiero w ostatnich mm odpuszczanej manetki a te kilka mm obsługiwało cały luz docisku tarczek ciernych. Klamki dość daleko od kierownicy, zakres pracy bardzo duży, natomiast zasprzęglenie w ostatniej chwili.. Udało mi się kilka razy "zerwać" start, bo manetka odkręcona a napęd jeszcze nie zasprzęglony i nagle lekki strzał.. Być może jest to do wyregulowania, ale na poprzedniej jeździe było podobnie. Na dużą pochwałę jednak zasługuje ekonomia jazdy. Część przebytej drogi pokonałem spokojnie i nie nadwyrężając silnika. Przełączałem biegi w okolicach 4000obr/min jakość drogi, remontowane odcinki i ograniczenia prędkości powodowały, że nie chciało się jechać znacznie powyżej ograniczeń. po ok 150km takiej jazdy komputer wskazywał średnie zużycie na poziomie 3,1 litra na sektę kilometrów. Późniejsza szybka jazda podniosła to wskazanie do 3,3 litra, natomiast półgodzinna przejażdżka po okolicznych łąkach i piaskach sprawiła, że wskazanie podskoczyło do 3,7 litra na setkę. Jestem w stanie się założyć o litra coca-coli, że na co-dzień mieściłbym się w przedziale do 3,3 litra i cieszyłbym się ekonomicznym sprzętem. Spalanie chwilowe na 6 biegu: 70km/h - 2,6litra 100km/h - 3,0 litra 140km/h - 6,0 litra Wskazanie komputera troszeczkę przekłamuje względem dystrybutora. Przy wskazaniu 3,5 litra na setkę zalałem równowartość 3,8litra na stacji paliw. Do ok 100km/h motocykl jest dość stabilny, powyżej zaczynają się lekkie drgania z singla, ale są na bardzo niskim poziomie i nie zauważyłem, żeby wraz ze wzrostem prędkości silnika i prędkości motocykla wzrastały, ale przy 130km/h trudno już było mieć pewność, czy auto widziane w lusterkach ma dwa światła, czy cztery/pięć/sześć... Wg Pana Miłosza powodem jest zdławienie jednostki pod normę Euro 5. Zwróciłem na to uwagę, bo poprzedni Himek 450 wibrował trochę mniej (okazało się, że był przystosowany do jazdy w terenie i jednocześnie "pozbawiony" normy Euro 5 na rzecz lepszej wydajności). Wracając do jazdy. Nie omieszkałem zjechać nad rzekę. Nauczony doświadczeniem najpierw obniżyłem lekko powietrze z kół. Motocykl zaczął poruszać się bardziej miękko a skok zawieszenia pozwalał na delikatne szaleństwo przy pokonywaniu nagłych wyrw w drodze. Faktycznie ten motor dobrze sobie radzi poza asfaltem i gdybym tylko posiadał jakąkolwiek technikę jazdy terenowej, to gęba śmiałaby się dookoła czaszki a nie tylko od ucha do ucha Manewrowanie na granicy uskoków drogi, przejazdy przez nagłe pagórki, wyrastające na powierzchni korzenie drzew, nagłe obniżenia wypłukane przez deszcze i "wyciągnięte" ciągnikowymi kołami to całe spektrum które motocykl robi z wielką przyzwoitością. Oczywiście jechałem bardzo uważnie, żeby krzywdy cudzemu sprzętowi nie zrobić a sobie tym bardziej ale jednak troszkę wykorzystałem i skok zawieszenia i jego możliwości. Super moto dla wędkarza Własciciel powinien zaopatrzyć się w mini kompresorek, żeby regulować sobie ciśnienie w ogumieniu i cała wschodnia Europa jest jego . Dodatkowe zdjęcia : Przespałem się i rano naszła mnie taka myśl, że jazda Himalaykiem 450 jest jak jazda autem. Takim autem ze średniej półki mocowej i jakościowej. To nie tak, że porównuję do vaz-lada albo trabanta a raczej do skody practic (lub fabii) ze standardowym trzycylindrowym benzyniakiem.. W zasadzie jedziesz przepisowo i cię to nie męczy, jak trzeba wyprzedzić wolniejsze auto lub Tira lecącego 95km/h, to odkręcasz manetkę aby bez problemu i większego stresu wyprzedzić. Tak samo jak w aucie ze średniej półki nie wszystko ci pasuje. Lewarek dźwigni biegów wymaga przyzwyczajenia, hamulce są trochę inne niż pamiętasz z poprzedniego auta. Taka jazda która pozwala dostać się do punktu docelowego niskim nakładem środków (spalanie) ale również niższą kulturą podróżowania...
  6. zadra

    Motocykle

    Himalayan 450 Objawienie 2024r. motocykl łączący w sobie cechy terenowe ale też i szosowe. Unowocześniony singiel osiągający 40kM. Pozwalający rozpędzić motocykl do prawie 160km/h (licznikowo) oraz swobodną jazdę z prędkościami 90-110 km/h (dobrze czujący się już od 70km/h na 6 tym biegu przy spokojnym pokonywaniu trasy). Dla mnie kolejna odsłona tego nietuzinkowego motocykla. Podejście regionalnego salonu RE pozytywnie mnie zaskoczyło. Pan Miłosz zadzwonił z propozycją użyczenia pojazdu na zasadzie "weźmie Pan dzisiaj a odda jutro".. Nie było jak odmówić Tym razem dostałem wersję mniej terenową a bardziej drogową (tak jak chciałem). Mogłem ocenić kanapę dwuelementową (kierowca z wkładką żelową), fabryczne opony CEAT oraz standardowy wydech. Pojazd z przebiegiem ok 5500km.
  7. zadra

    Motocykle

    Zontesy mają w miarę dobre opinie. Rozmawiałem z kilkoma kolegami, to z chińskich różnych marek właśnie zontesy proponowali. Prawko "A" to dobry pomysł jeśli już jeździsz i polubiłeś. Tu też nie można popadać we paranoje, bo "zabić" można każdą maszynę. Motocykl waży 190kg i wyobrażam sobie jak nadmiar skoków i dobić zawieszenia w terenie może wpływać na ramę. Jak jeszcze doda się wielkiego chłopa, który wcześniej solidnie użytkował motocykle terenowe to wyciśnie z Himka ostatnie soki. Ja bardziej obawiam się niedokładności produkcji, bo jednak Indie niekoniecznie muszą mieć te same normy jakościowe co inne uznane marki motocyklowe. Miesiąc temu znalazłem ogłoszenie H450, w którym włascicel opisał wymianę głowicy na gwarancji w ASO RE a przebieg miał bardzo niewielki (nie pamiętam, czy 2000km czy 9000km). Co musi się stać, żeby motocykl po dotarciu musiał mieć wymienianą głowicę? Wg mnie błąd produkcyjny w składaniu albo np niewłaściwe luzy zaworowe.. Ktoś tam na linii czegoś nie dopatrzył w tym egzemplażu.
  8. zadra

    Nóż

    mam i ja. Nieczęsto noszę manuala przy sobie, bo zazwyczaj mam jakiś automatyczny, ale posiadany Osborn 940 przydał się gdy miałem prawą rękę unieruchomioną. 940'kę bez problemu otwierałem i używałem lewicą, bo niestety automaty z guzikiem mam w wersjach dla praworęcznych a do tego moja lewa ręka jest mniej zgrabna. Nigdy nie spodziewałem się, że ten benszmejd mi się kiedykolwiek przyda ale tak samo nie spodziewałem się, że dokonam na sobie złamania prawej ręki.. Pewnie każdy inny manual byłby dobry, ale nie szperałem zbyt głęboko w szafie i miałem w kieszeni 940'kę. Na podstawowe potrzeby wystarczył.
  9. zadra

    Motocykle

    Ja dziś odebrałem niespodziewany telefon z salonu Royal Enfielda. Ostatnio oddając Himka 450 (wersja uterenowiona) poprosiłem o jazdę Himkiem 450, ale w wersji "cywilnej" która nie była dostępna na ówczas umówioną jazdę. Pan z salonu zaproponował mi motocykl na wybrany dzień przyszłego tygodnia, więc ustaliliśmy datę i za kilka dni napiszę kolejne wspominki z użytkowania. "Wersja cywilna" czyli ze standardową dzieloną kanapą, ze standardowym cichszym wydechem oraz mniej terenowymi a bardziej asfaltolubnymi oponami. Muszę namówić kumpla (waży około 90kg) do wspólnej przejażdżki - wiedziałbym wówczas jak himek jedzie pod większym obciążeniem. Po ostatniej przejażdżce zacząłem się bardziej interesować tym motocyklem. Obczajam, czy mógłby się sprawdzić jako pojazd do pracy, na miasto i w trasę po Polsce. Teoretycznie tak, bo objeżdżane są po całym świecie tylko, że zawsze jest jakieś "ale".. Nie ma do nich typowo asfaltowych opon, w większości używane motocykle są na oponach dętkowych, motocykl waży 190kg, ma szerszą kierownicę od moich poprzednich i wyżej umieszczony punkt ciężkości. A do tego moc na granicy przyzwoitości. Niemniej poprzednia przejażdżka tą "pokraką" dała mi wiele radości. Mam jeszcze pewne wątpliwości a raczej brak pewności, co do jakości materiałów i montażu bo o ile w innych markach (mam na myśli japońskie i niemieckie) nie ma się czego bać, to w indyjskim wykonaniu może to wyglądać inaczej niż standard do którego jestem przyzwyczajony i który bym chciał mieć. Niestety takie rzeczy wychodzą przy dłuższym poznaniu w trakcie eksploatacji własnego już motora.
  10. zadra

    Peugeot 201 rocznik 1930

    Odkręcenie miski olejowej nie powinno być dużym wyzwaniem. Musisz jednak przeznaczyć sobie na to kilka dni, żeby dobrze opracować uszczelnienie po złożeniu. Nie wstawiłeś odpowiedniego zdjęcia, ale wydaje się jakby misa miała płaską krawędź, więc docięta uszczelka z odpowiedniej gumy lub nawet korka powinna wystarczyć, zresztą chemii na uszczelnienia jest teraz dużo. Po zdjęciu miski olejowej można dokonać wszelkich napraw gniazda. Chyba bym własnie tak zrobił - spuściłbym olejowej korkiem, obejrzał gwinty a jeśli byłoby źle, to rwałbym miskę i naprawiałbym lub dał jakiemuś fachowcowi- zależnie co tam bym wypatrzył. Ale oczywiście nie da się tego zrobić bez najazdów, podnośnika lub kanału .
  11. zadra

    Peugeot 201 rocznik 1930

    Ale mi raczej chodziło nie o to, żeby szukać problemu, ale żeby zrobić tzw "punkt początkowy" i poznać aktualny stan. Za 5 lat być może będziesz się zastanawiał czemu coś dzwoni albo gorzej jedzie lub odpala inaczej to wejdziesz kamerką, albo pomierzysz i będziesz miał wcześniejsze dane do porównania z aktualnym zmierzonym stanem. Jesli nawet kupiłeś, bo ktoś wcześniej się zawiódł, to i tak nie popsujesz bardziej taką kontrolą.
  12. zadra

    Peugeot 201 rocznik 1930

    Myślę, że zdawał sobie sprawę, ale przy ostatniej wymianie sytuacja go zaskoczyła i ratował się tak jak potrafił "na szybko". Może wystarczy miedzianą uszczelkę podłożyć. W gorszym przypadku naderwany gwint albo obruszane gniazdo gwintu w misce - najgorsza sytuacja. Auto nie jest totalnie zadżumione, wręcz przeciwnie. Widać kilka ruszanych śrub, na pewno była otwierana obudowa pompy cieczy chłodzącej (pewnie pociekło orzy uszczelnieniu), wymieniona też cewka zapłonowa ale też najpewnie aparat zapłonowy i przewody nie są oryginalne bo by dawno silnik nie odpalał. Motor sam w sobie jak i najważniejsze podzespoły jezdne moim zdaniem spokojnie da się wyleczyć z niesprawności i wycieków nawet niskim nakładem kosztów (samemu) biorąc pod uwagę prostotę konstrukcji. Przede wszystkim należy zakupić arkusze kręgielitu i powolutku rozkładać, czyścić, docinać uszczelki i składać na powrót nie przesadzając z siłą dokręcania śrub. Ja pokusiłbym się o diagnostykę silnika jakąś kamerką endoskopową (choćby przez gniazda świec ) oraz kontrolę kompresji dla kontroli czy wszystkie cylindry mają podobne ciśnienienie sprężania. Należy również zwrócić uwagę na stosowanie odpowiedniego niskoenergetycznego paliwa. Za moich lat młodzieńczych pamiętam paliwo 87oktan ale jakie było na początku zeszłego wieku ? Myślę, że bezpośrednio wlane z "instrybutora" mogłoby zaszkodzić staruszkowi.. Jak nie kibicuję ruskiemu złomkowi, tak tu kładę całe serce licząc, że będziesz remontował choćby z dekadę ..
  13. zadra

    Motocykle

    Mam 20 cm mniej niż Ty - około 178cm. Nie wydaje mi się, żeby miało to duże znaczenie bo liczy się bardziej długość nóg i rąk a tu każdy jest trochę inny.. Ja na pewno nie mam standardowej długości nóg, więc kwestia ugięcia kolan jest mocno dyskusyjna dla każdego przypadku.. Co do samego wzrostu na Himku, to szczątkowa szybka i tak nie uchroni przed wiatrem nawet wyrostka co ma 150cm wzrostu, więc na trasę potrzebna jest wysoka szyba. Sam motocykl tez ma swoje gabaryty i dość wysoką kanapę. Umów się na jazdę testową, jeszcze nie jest zimno - nic to nie kosztuje, tylko tyle co paliwka wypalisz i sam na sobie przetestujesz czy Twój wzrost jest przeszkodą. W Himku ważne byłyby dobre opony które (wg mnie) pozwoliłyby spokojnie i bezpiecznie poganiać na asfaltach w deszczu a po odpuszczeniu powietrza zjechać na kopny piasek i jakieś błotko. Wówczas obowiązkowo jakiś mini kompresorek bateryjny żeby powrotnie opony nadmuchać i masz 100% zadowolenia z moto. Sprawdziłem sobie dostepność kilku ważniejszych części do Himka. Sprzęgło - niedostępne (poza salonem a w salonie i tak czas oczekiwania najpewniej ponad miesiąc) filtr powietrza - bardzo słabo dostępny w Polsce - tylko w RE(Tu od ręki bo jeszcze na magazynie mają) .. W zasadzie większości elementów warto szukać na ebayach i amazonach i najpewniej nie w polskich cenach.
  14. zadra

    Motocykle

    Cholercia, jak ja zdawałem, to wymogów prędkości nie było. Zresztą przy WSK trudno byłoby wymagać zawrotnych prędkosci w slalomie Gratuluję prawka oraz odwagi zakupowej.
  15. A nie jest to przypadkiem kwestia zasilania (braku zasilania) ? Bateria, czy być może kondensator traci swoje podstawowe możliwości i cały zegarek nie funkcjonuje (no bo jak ? ). 10lat fabryczne zasilanie, później 4lata w kolejnym mechanizmie zastępczym.. To możnaby wytłumaczyć ..
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.