Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
ZenonD

Pierwszy zegarek – epopeja rodzinna.

Rekomendowane odpowiedzi

Pewnie siedziałby teraz gdzieś w świecie, jeździł Bentleyem i liczył ile Rolexów zabrał ze sobą w podróż. A o Amfibii to by wiedział, że to coś co jeździ i od biedy pływa... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 21.12.2024 o 05:53, SzefSzefow napisał(-a):

Ciekaw jestem co by bylo, gdyby "dzieciak_" urodzil sie w srodowisku, ktore by bylo przegotowane na stymulacje rozwoju geniuszy... 🤔

 

Pytanie bardzo ciekawe, choć nie wiadomo ile w nim ironii, ile nieznajomości tamtych czasów i jaki wiek zadającego?

 

Otóż w tamtych czasach takie „geniusze” jak opisuje pytający, to nie było coś wielce rzadkiego. Na takie dzieci rodzice mówili „coś z niego będzie”, dorośli znajomi „ma rzeczywiste zainteresowania” oraz „chciałbym/chciałabym mieć takie dziecko” zaś koledzy z podwórka „frajer, kujon, łamaga…

 

To była zupełnie inna liga niż dzisiaj w sensie ambicji i ogólnego podejścia do życia. Dzisiaj dzieci i młodzież w szkołach rozwiązują bezrozumnie testy, nie potrafią skończyć szkoły bez płatnych korepetycji, ich główne zainteresowania to media społecznościowe, zasięgi i lans, a jak już uzyskają papier szkoły, to okazuje się, że…. straszne historie.

 

Mam nieprzyjemność pracować z ekipą ludzi lat 25-30. Oni są absolwentami wyższych uczelni technicznych, i to tych renomowanych, państwowych. Robią tam gdzie ja, czyli w przemyśle chemicznym, większość dostała robotę po koneksjach. Jakbym miał poopowiadać historie, to nie uwierzylibyście, że to dzieje się naprawdę.

 

A co do pytania – świetnie i dokładnie trafił następny piszący, pan drobnypijaczek. Otóż na moim ówczesnym czteroblokowisku był taki „geniusz”. Grzebał w elektronice i był w tym dobry. W wieku lat piętnastu samodzielnie poskładał sobie wieżę HI-FI Radmor – takie dziwne czasy – w sklepie to był towar deficytowy i w zasadzie niedostępny, ale części powszechnie dostępne. W roku 1990, zaraz po maturze, ten „geniusz” dołączył do ojca w Republice Federalnej Niemiec. Dzisiaj rzeczywiście jeździ Bentleyem i liczy Rolexy. Bentley jest naprawdę, a liczenie Rolexów to taka metafora poziomu jego życia.

 

Dawne „geniusze” radzą sobie – jeden lepiej, drugi mniej, ale raczej płyną, nie toną. Dawni osiedlowi „sportowcy” i statystyczna większość następnego pokolenia mówi „ daj mi, zrób mi, mi się należy”. A ci z nowymi kwitami tzw. uczelni chcą mieć stanowisko, biurko, komputer, czysty mankiet i pokazywać innym, co robić. A to, niestety, nie działa, przyjmniej rynkowo.

 

Mam nadzieję, że odpowiedziałem na zadane pytanie wyczerpująco, choć zapewne z przydługim, ale wielce istotnym tłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajnie się czyta, tym bardziej że ja też mam dobre wspomnienia z lat 70tych i podobne zdanie co ZenonD ... a do tego zegarek przypominający autora pamiątkę.

Jest w mieście Ł. taki plac im. Barlickiego na którym prowadzi swój biznes z paskami do zegarków, wymianą baterii,drobnymi naprawami, sprzedażą zegarków przemiły Pan.
A ja jestem jego stałym ale ostatnio rzadszym klientem.

Kilka lat temu pewna wdowa przyniosła po mężu do naprawy ten że czasomierz . Koszty tej usługi pewnie uszczupliłby bardzo portfel szanownej Pani,
więc ta wolała kupić jakiś bateryjny a ,,złomek,, zostawiła do utylizacji.
Właściciel biznesu pamiętając o moich zainteresowaniach przy najbliższej okazji obdarował mnie tym ..., a ja po jakimś czasie dałem mu drugie życie i do dzisiaj czasami zastanawiam się jaką historię miał ten zegarek, gdzie był kupiony jako nowy... czy w Ł?

Podsumowując, staram się dostosować do dzisiejszych czasów, mam często inne zdanie od młodszych pokoleń ,
ale różnice były zawsze i będą.

A ja jestem ogólnie szczęśliwym człowiekiem z super wspomnieniami.

Dobrego Wszystkim



Wysłane z mojego moto g54 5G przy użyciu Tapatalka

...IMG_20241222_205341258_HDR_AE.jpgIMG_20241222_205357511_HDR_AE.jpg

Wysłane z mojego moto g54 5G przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ZenonD zaglądaj do nas częściej, a do mnie wystarczy drobnypijaczek albo Marcin. Na Pana to trzeba mieć wygląd i pieniądze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.12.2024 o 15:41, ZenonD napisał(-a):

 

Pytanie bardzo ciekawe, choć nie wiadomo ile w nim ironii, ile nieznajomości tamtych czasów i jaki wiek zadającego?

 

Otóż w tamtych czasach takie „geniusze” jak opisuje pytający, to nie było coś wielce rzadkiego. Na takie dzieci rodzice mówili „coś z niego będzie”, dorośli znajomi „ma rzeczywiste zainteresowania” oraz „chciałbym/chciałabym mieć takie dziecko” zaś koledzy z podwórka „frajer, kujon, łamaga…

 

To była zupełnie inna liga niż dzisiaj w sensie ambicji i ogólnego podejścia do życia. Dzisiaj dzieci i młodzież w szkołach rozwiązują bezrozumnie testy, nie potrafią skończyć szkoły bez płatnych korepetycji, ich główne zainteresowania to media społecznościowe, zasięgi i lans, a jak już uzyskają papier szkoły, to okazuje się, że…. straszne historie.

 

Mam nieprzyjemność pracować z ekipą ludzi lat 25-30. Oni są absolwentami wyższych uczelni technicznych, i to tych renomowanych, państwowych. Robią tam gdzie ja, czyli w przemyśle chemicznym, większość dostała robotę po koneksjach. Jakbym miał poopowiadać historie, to nie uwierzylibyście, że to dzieje się naprawdę.

 

A co do pytania – świetnie i dokładnie trafił następny piszący, pan drobnypijaczek. Otóż na moim ówczesnym czteroblokowisku był taki „geniusz”. Grzebał w elektronice i był w tym dobry. W wieku lat piętnastu samodzielnie poskładał sobie wieżę HI-FI Radmor – takie dziwne czasy – w sklepie to był towar deficytowy i w zasadzie niedostępny, ale części powszechnie dostępne. W roku 1990, zaraz po maturze, ten „geniusz” dołączył do ojca w Republice Federalnej Niemiec. Dzisiaj rzeczywiście jeździ Bentleyem i liczy Rolexy. Bentley jest naprawdę, a liczenie Rolexów to taka metafora poziomu jego życia.

 

Dawne „geniusze” radzą sobie – jeden lepiej, drugi mniej, ale raczej płyną, nie toną. Dawni osiedlowi „sportowcy” i statystyczna większość następnego pokolenia mówi „ daj mi, zrób mi, mi się należy”. A ci z nowymi kwitami tzw. uczelni chcą mieć stanowisko, biurko, komputer, czysty mankiet i pokazywać innym, co robić. A to, niestety, nie działa, przyjmniej rynkowo.

 

Mam nadzieję, że odpowiedziałem na zadane pytanie wyczerpująco, choć zapewne z przydługim, ale wielce istotnym tłem.


Ani troche ironii w tym nie bylo. Bardziej smutek, ze takie ograniczajace czasy byly. Urodzilem sie w 80tych, wiec co nieco pamietam… 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.