cordi7 8643 #1 Napisano Wtorek o 10:20 (edytowane) Dzis kolejna porcja wrazen na temat Chronoswissa - tym razem na tapecie model Open Gear w wersji Pink Panther. Jako, ze ekstrakt historii firmy prezentowalem juz w poprzedniej recenzji, tym razem go pomine - dla chetnych link do artykulu na Fratello: https://www.fratellowatches.com/this-is-chronoswiss/ A zatem do rzeczy: Open Gear to zegarek najbardziej sportowo-casualowy sposrod trzech, ktore dane my bylo obejrzec i ponosic - swiadczy o tym chociazby relatywnie wysoka wodoodpornosc - 100 m WR. Koperta ma 41 mm srednicy, relatywnie spora wysokosc 13,85 mm (wynikajaca z budowy tarczy - o tym pozniej), oraz L2L na poziomie 50 mm - niby sporo ale znow charakterystyczne ucha sa swietnie podgiete. DNA marki widac na kazdym kroku: koronka-cebula, proste ucha, karbowanie na gornej i dolnej czesci koperty - od razu wiadomo, ze mamy do czynienia z Chronoswissem. W tym konkretnym modelu koperta jest czarna - pokrycie DLC (diamond like coating) zapewnia z racji na twardosc spora odpornosc na odpryski - ale juz niekoniecznie na uderzenia, czego mam nadzieje nie testowac Jak widac na zdjeciu ponizej czesc elementow koperty jest szczotkowane (matowe) - a niektore sa polerowane (polysk), finalnie skladajac sie na bardzo udany w moim mniemaniu projekt koperty, ktora swietnie siedzi na nadgarstku. Wspominalem wczesniej o relatywnie sporej wysokosci koperty: jest to spowodowane misternie skonstruowana tarcza, z sub-tarczami godzinowa i sekundowa "lewitujacymi" nad poziomem glownym / bazowym. Wyglada to rewelacyjnie - a jesli dolozymy do tego przepiekny, recznie wykonany gilosz na barwionej metoda CVD (chemical vapor deposition) na szlachetny odcien rozu tarczy - mamy absolutnie zniewalajcy projekt. Wskazowki godzinowa i minutowa maja agresywny, nowoczesny, ostry ksztalt, dobrze pasujacy do charakteru zegarka. Wypelnione sa masa luminescencyjna i sa dobrze widoczne, pozwalajac latwo odczytac godzine. Zegarek wymaga odrobiny przyzwyczajenia - po chwili, kiedy zorientujemy sie, ze godziny nalezy szukac na sub-tarczy na gorze a minuty odczytywac z duzej, glownej wskazowki, wszystko staje sie latwe i wygodne. Wskazowka minutowa jest podgieta w dol na koncu i ma fajny smaczek w postaci pomalowanego na bialo konca, co poprawia komfort odczytu minut - czubek wskazowki latwo zauwazyc na tle ciemnego pierscienia z minutami. Podobnie na bialo pomalowane jest jedno z zakonczen "sruby okretowej", robiacej za sekundnik - znow takie ostre i nowoczesne wskazanie sekund jest spojne stylistycznie z reszta wskazowek i pokazuje poziom przywiazenia do szczegolow. Nazwa Open Gear, jak latwo sie domyslic, to efekt wyeksponowania elementow mechanizmu na tarczy - co rowniez w moim mniemaniu pasuje do nowoczesnego, awangardowego stylu zegarka. Polecam zerkniecie do wujka Google'a na inne warianty kolorystyczne tego modelu - jak mozecie sie spodziewac po Chronoswissie sa rownie ciekawe i awangardowe; Paraiba, Freeze czy zolty sa fenomenalne. Na tarczy widoczna jest plakietka z numerem limitacji - egzemplarz, ktory mialem okazje podziwiac to numer 14 z calej serii liczacej raptem 50 sztuk - macie zatem male szanse na spotkanie kogos innego z tym samym modelem Jak calosc prezentuje sie na rece? Moim zdaniem swietnie. Jak kazdy prawdziwy mezczyzna przeszedlem ewolucje od "roz jest dla kobiet" do "roz to nowa czern" i Pink Panther z duma nosilbym na nadgarstku Nie jestem generalnie fanem czarnych zegarkow - powloki, zwlaszcza tansze PVD latwo sie wycieraja, co przeklada sie na odbior wizualny; ba - nawet te drozsze w Sinnie czy Damasko potrafia odprysnac. Natomiast tutaj wszystko mi do siebie pasuje i z racji na charakter zegarka, gdzie przynajmniej dla mnie nie bylby to model "do tyrania" na co dzien, nie dosc, ze mi to nie przeszkadza - to jeszcze sie podoba. Aha - bylbym zapomnial: pasek jest po prostu swietny. Gruby ale przy tym miekki, latwo sie dopasowuje do nadgarstka i swietnie trzyma nienajlzejsza koperte na miesjcu. Komfort na pewno podnosi opisywany juz wczesniej prze mnie przy okazji recenzji modelu Small Seconds Blue Orbit system mikroregulacji w zapieciu, obecny i tutaj: Jezeli chodzi o mechanizm: Chronoswiss uzyl ETA 2892A2 badz jej odpowiednika z katalogu Sellita (SW300), ktory dostal opracowany przez producenta zegarka modul, umozliwiajacy wskazanie czasu jako regulator. I tu mam lekki niedosyt: bo o ile rotor jest pieknie barwiony metoda CVD na ten sam kolor, co tarcza to jednak calosc jest zdobiona dosc ubogo - zdecydowanie ponizej tego, do czego przyzwyczail nas Chronoswiss. Teraz lyzka dziegciu w tej beczce miodu: cena. Na chwile obecna wszystkie egzemplarze sa wyprzedane i pozostaje tylko rynek wtorny - ale tanio nie bylo: 12.100 EUR na metce. Czy warto? Coz ... to nie jest tanie hobby. A to nie jest tani zegarek w drogim hobby. Jest natomiast na pewno absolutnie wyjatkowy - a w moim mniemaniu za wyjatkowosc warto placic. PS. Ogromne podziekowania dla kolegi @Paweł Bohacz za mozliwosc obejrzenia zegarka na zywo Edytowane Wtorek o 10:26 przez cordi7 10 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
kornel91 91855 #2 Napisano Wtorek o 18:00 Dominik @cordi7 świetna recenzja 😀 1 Pozdrawiam Marcin/kornel91 Adriatica, Ball, Casio, Certina, Christopher Ward, Citizen, Crafter Blue, Deep Blue, Glycine, Hamilton, Longines, Oris, Sinn, Zelos Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
rafi 16098 #3 Napisano Wtorek o 20:03 Dzięki Dominik, dobrze się czytało. Zegarek fajny, dość awangardowy 1 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach