Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
pmwas

Peugeot 201 rocznik 1930

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)
2 godziny temu, pmwas napisał(-a):

Jednak taki widok zawsze mnie smuci, bo jak ktoś tak zapieczętował sobie korek, to kij wie co jeszcze zepsuł ;). 

 

Musiałem i tak wrócić do garażu, bo zauważyłem na zdjęciach jeszcze coś. Naprawdę auto trzeba by przed zakupem obfocić z lampą i obejrzeć zdjęcia, bo nie widziałem tego. 

 

Ale najpierw korek. Na korku to coś jak silikon. W każdym razie miękkie. Zatem albo uszczelnione silikonem albo... Wklejone. Się odkręci, się zobaczy... 

 

Ale przede wszystkim... To 😡 

 

DSC01779.thumb.JPG.26f17a6a8bb7aaeb9c8976de2f5b6a17_edit_205798393607139.jpg.0a4c0a23d09acdcc3387c81244a98e5b.jpg

 

Wgięcie w ramie. 

Az normalnie wróciłem to obejrzeć, ale gra światła i cienia jednak mocno wyolbrzymiła problem. Faktycznie jest tam lekke wgniecenie, ale jak widać na tym zdjęciu:

 

DSC01783.thumb.JPG.613796168192f12a39570a80c54e8d34.JPG

 

...nie jest ono duże, bo tu go nie widać. 

 

Ale czemu ten cytat na początku? 

Otóż oględziny wykazały niemal dokładnie takie samo wgniecenie po drugiej stronie. 

 

W pierwszej chwili pomyślałem, że może auto na czymś zawisło, ale to niemożliwe, bo tam tyle rzeczy jest poniżej ramy, że nie ma opcji, żeby tak symetrycznie ramę wgniotło cokolwiek innego niż podnośnik. 

 

Ale kto by podnosił auto na wysokości fotela pasażera? No i wlasnie.

 

Nie wygląda to źle, płytkie wgniecenie i tyle, bardziej zastanawia mnie, kto to popełnił? 

 

Dodam, że to nie jest pancerna jak w terenówkach, to profil otwarty tzw. ceownik to się chyba nazywa? 

Dobrze, bo łatwiej będzie tą powierzchowną korozję ogarnąć. 

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, pmwas napisał(-a):

zaczynam rozumieć, czemu pan jakoś "nie znalazł czasu" na wymianę oleju przed sprzedażą.

Myślę, że zdawał sobie sprawę, ale przy ostatniej wymianie sytuacja go zaskoczyła i ratował się tak jak potrafił "na szybko".

Może wystarczy miedzianą uszczelkę podłożyć. W gorszym przypadku naderwany gwint albo obruszane gniazdo gwintu w misce - najgorsza sytuacja. 

Auto nie jest totalnie zadżumione, wręcz przeciwnie.

Widać kilka ruszanych śrub,  na pewno była otwierana obudowa pompy cieczy chłodzącej (pewnie pociekło orzy uszczelnieniu), wymieniona też cewka zapłonowa ale też najpewnie aparat zapłonowy i przewody nie są oryginalne bo by dawno silnik nie odpalał.

Motor sam w sobie jak i najważniejsze podzespoły jezdne moim zdaniem spokojnie da się wyleczyć z niesprawności i wycieków nawet niskim nakładem kosztów (samemu) biorąc pod uwagę prostotę konstrukcji. Przede wszystkim należy zakupić arkusze kręgielitu i powolutku rozkładać, czyścić, docinać uszczelki i składać na powrót nie przesadzając z siłą dokręcania śrub.

Ja pokusiłbym się o diagnostykę silnika jakąś kamerką endoskopową (choćby przez gniazda świec ) oraz kontrolę kompresji dla kontroli czy wszystkie cylindry mają podobne ciśnienienie sprężania. 

Należy również zwrócić uwagę na stosowanie odpowiedniego niskoenergetycznego paliwa. Za moich lat młodzieńczych pamiętam paliwo 87oktan ale jakie było na początku zeszłego wieku ? 

Myślę, że bezpośrednio wlane z "instrybutora" mogłoby zaszkodzić staruszkowi.. 

 

Jak nie kibicuję ruskiemu złomkowi, tak tu kładę całe serce licząc, że będziesz remontował choćby z dekadę .. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Dzięki! 

 

Auto miało renowacjęvw Belgii, około 10 lat temu. Pan kupił, zarejestrował i nawet jeździł parę lat, ale wiadomo, bedzie się starzeć. 

 

Z tą kompresją i kamerą to też mnie korci, choć nie wygląda, żeby silnik coś bolało. 

 

Bardziej bym się bał wsadzać kamerę do cylindrów wspomnianego tu ruskiego złomu, bo to on akurat żre olej i pracuje nie zawsze idealnie równo. 

 

Ale pisałem w dziale o samochodach, gdy walczyłem z gaznikiem, żeby mi Peugeocik w ogóle pojechał. Gdyby nie cała ta przygoda z 💩, to nad takim Peugeotem mógłbym tylko płakać. 

 

Ogolnie ja zawsze mam taki lęk w temacie używanych aut, że a co jeśli ktoś pomierzył kompresję, wsadził kamerę i... Dlatego sprzedaje 😆? 

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale mi raczej chodziło nie o to, żeby szukać problemu, ale żeby zrobić tzw "punkt początkowy" i poznać aktualny stan.

Za 5 lat być może będziesz się zastanawiał czemu coś dzwoni albo gorzej jedzie lub odpala inaczej to wejdziesz kamerką, albo pomierzysz i będziesz miał wcześniejsze dane do porównania z aktualnym zmierzonym stanem.

Jesli nawet kupiłeś, bo ktoś wcześniej się zawiódł, to i tak nie popsujesz bardziej taką kontrolą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, zadra napisał(-a):

Ale mi raczej chodziło nie o to, żeby szukać problemu, ale żeby zrobić tzw "punkt początkowy" i poznać aktualny stan.

Za 5 lat być może będziesz się zastanawiał czemu coś dzwoni albo gorzej jedzie lub odpala inaczej to wejdziesz kamerką, albo pomierzysz i będziesz miał wcześniejsze dane do porównania z aktualnym zmierzonym stanem.

Jesli nawet kupiłeś, bo ktoś wcześniej się zawiódł, to i tak nie popsujesz bardziej taką kontrolą. 

 

A pewnie. Zwłaszcza, że nawet mam kamerę. Kupiłem kiedyś i leży. Wciąż zresztą nierozpakowana. 


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Spytałem pana o ten korek, to mowi, że nie wie co z gwintem bo on odsysal olej przy wymianie przez wlew i korka w ogóle nie ruszał, taki już był. 

 

Ech, dobrze. Zajmę się tym kiedyś kiedyś, jak auto będzie stacjonowało w Tarnowskich Górach, gdzie planuję mieć kanał. Ale to temat na za dwa - trzy lata. 

W międzyczasie może skorzystam w w/w metody, w sumie jakis sposób jest. 

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odkręcenie miski olejowej nie powinno być dużym wyzwaniem.

Musisz jednak przeznaczyć sobie na to kilka dni, żeby dobrze opracować uszczelnienie po złożeniu.

Nie wstawiłeś odpowiedniego zdjęcia, ale wydaje się jakby misa miała płaską krawędź, więc docięta uszczelka z odpowiedniej gumy lub nawet korka powinna wystarczyć, zresztą chemii na uszczelnienia jest teraz dużo.

Po zdjęciu miski olejowej można dokonać wszelkich napraw gniazda.

Chyba bym własnie tak zrobił - spuściłbym olejowej korkiem, obejrzał gwinty a jeśli byłoby źle, to rwałbym miskę i naprawiałbym lub dał jakiemuś fachowcowi- zależnie co tam bym wypatrzył. 

Ale oczywiście nie da się tego zrobić bez najazdów, podnośnika lub kanału . 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, zadra napisał(-a):

Odkręcenie miski olejowej nie powinno być dużym wyzwaniem.

Musisz jednak przeznaczyć sobie na to kilka dni, żeby dobrze opracować uszczelnienie po złożeniu.

Nie wstawiłeś odpowiedniego zdjęcia, ale wydaje się jakby misa miała płaską krawędź, więc docięta uszczelka z odpowiedniej gumy lub nawet korka powinna wystarczyć, zresztą chemii na uszczelnienia jest teraz dużo.

Po zdjęciu miski olejowej można dokonać wszelkich napraw gniazda.

Chyba bym własnie tak zrobił - spuściłbym olejowej korkiem, obejrzał gwinty a jeśli byłoby źle, to rwałbym miskę i naprawiałbym lub dał jakiemuś fachowcowi- zależnie co tam bym wypatrzył. 

Ale oczywiście nie da się tego zrobić bez najazdów, podnośnika lub kanału . 

 

 

Tak, dlatego myślę, że póki co wymienię olej faktycznie z użyciem odsysacza, a resztą zajmę się jak już będę miał kanał. On i tak nie będzie dużo jeździł, to jest głównie do tego, żeby po prostu był. 


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, pmwas napisał(-a):

 

Tak, dlatego myślę, że póki co wymienię olej faktycznie z użyciem odsysacza, a resztą zajmę się jak już będę miał kanał. On i tak nie będzie dużo jeździł, to jest głównie do tego, żeby po prostu był. 

Myślisz zabierać go na jakieś zloty staruszków 🤔🤔🤔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, TomcioMiki napisał(-a):

Myślisz zabierać go na jakieś zloty staruszków 🤔🤔🤔

 

Być może ta takie, na które będzie umiał sam dojechać, gdzieś lokalnie.


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No dobrze, ale wrócę może do początku historyi.

 

Fakt faktem, zdarzyło mi się od czasu do czasu przeglądać przedwojenne Fiaty na otomoto, ale wszystkie, które się tam pojawiały były raz, że do renowacji a dwa, że niezarejestrowane. 

 

Pewnego dnia podczas przeglądania internetu, wyświetliła mi się reklama otomoto, z pięknym Peugeotem - wydawało się - nieźle wycenionym. 

 

Peugeot był w Legnicy. Legnica i blisko i daleko, więc znalazłem wolne przedpołudnie i pojechałem. 

 

Pan zabrał mnie do garażu i odpalił. 

 

Auto było piekne. Fakt, trochę korozji z wierzchu w miejscach, gdzie lakieru albo nie da się nałożyć, albo zaraz się wytrze (zawiasy drzwi, maski itp). 

 

Pod autem sucho, znalazłem jedną 2-3cm kropkę, ale - jak widać - myślę, że to zostało wcześniej przygotowane. 

 

Auto pieknie wyglądało, pachniało olejem i smarem, nie wydawało się kopcić za bardzo. 

Silnik pracował równo i bez niepokojących odgłosów. 

 

Na koniec pojawiła się "czerwona flaga" - gdy poprosiłem pana, by mi pokazał, jak to odpalić, auto już odpalić nie chciało. 

 

Ale dobra. Ładne bardzo, to się zdecydowałem. 

Nie miałem zresztą za dużo czasu. Na 16 musiałem byc z powrotem, a jeszcze trzeba uwzględnić, że A4 to A4 i godzina korka to dzień jak co dzień. 

 

Formalności załatwiliśmy później, zdalnie.

 

Autko przyjechało na lawecie na parking jakieś 300m od wynajętego garażu. 

 

I tu spory zawód. O odpaleniu nie było mowy. 3 próby i padł - ewidentnie dawno nieładowany - akumulator. 

 

Na popych auto kilka razy zapaliło i zaraz zgasło, za każdym razem pracując krócej. 

 

Do tego pod autem pojawiła się plama - jak się potem okazało - benzyny. 

 

Szczęście w nieszczęściu, na odbiór auta przyjechał mój kolega, entuzjasta motoryzacji, bo sam byłbym w kaczym zadzie. 

 

Jako że przyjechałem UAZem, a zapadł już zmierzch, postanowiliśmy, że sholujemy auto do garażu UAZem. 

 

To jest ten moment, gdy UAZ jednak się przydaje. 

Gdybym był Alfą czy Rio, nie byłoby nawet haka. A UAZ jeszcze ma linę kinetyczną. 

 

W Peugeocie haków z przodu brak, linę przywiązaliśmy do przedniej belki zawieszenia. 

I pajechali. 

 

Jako że asfalt, rozpiąłem przednią oś i wrzuciłem reduktor. 

Auto ruszyło z taką łatwością, że myślałem, że lina spadła z haka. 

 Zero oporu, jakbym ciągnął rower. 

 

Niedługo potem auto wepchaliśmy do garażu i do domu. 

 

Wróciłem do tematu po dwu dniach. Auto nie odpalało, gasło, widać było, że ma jakiś kłopot. 

 

W pewnym momencie po włączeniu ssania gaźnik zaczął lać benzyną na podłogę garażu, i to nawet na zgaszonym silniku. 

 

Jak się potem okazało, winnym kłopotów był nieszczelny i utopiony pływak. 

 

Znaczy - zaczyna się. 

 

Pływak wyciągnąłem. 

Był juz 3x lutowany, pękł na jednym z lutów... 

 

IMG_20260830_114218.thumb.jpg.f5635c8d2d4eb3b52d7768d6df037685.jpgIMG_20260830_114530.thumb.jpg.e0edd49ffb3b9bf38b4d1c01f23ecc76.jpg

 

Jak się okazuje, dostać taki pływak to spory kłopot. Do Fiata 508 czy Willisa, bez problemu, ale ten - dramat. 

Koniec końców znalazłem pływak w Niemczech i mam, ale zanim doszedł - zalutowałem ten, co był. 

 

Największym problemem było zalutować "otwór technologiczny" na górze. 

Bo żeby opróżnić pływak z paliwa trzeba zrobić dziurkę. 

Żeby nie rozlutowywać, nawierciłem lut na górze wiertłem nieco ponad 0,5mm.

Opróżnienie pływaka przez taką dziurkę trochę trwało, ale dało się. 

 

Potem zalutowałem pęknięcie i chciałem szybko zalutować dziurkę. 

Trzeba to robić na zimnym pływaku, żeby potem nie powstało w nim podciśnienie. 

 

Niestety przy dotknięciu lutownicą lut roztopił się i ukazał... Dziursko. Dosłownie. 

Ktokolwiek robił to przede mną, wywiercił otwór o wiele za duży. 

 

Szybkie lutowanie bylo trudne, bo nagrzewające się wewnątrz powietrze rozsadzało lut. 

 

Nawet gdy wyglądał już dobrze, po włożeniu do wody i tak okazywał się nieszczelny. 

 

W koncu za nastym razem mi się udało. 

Pływak zagotowałem w wodzie, zanurzyłem i nic. 

 

Od tego czasu gaźnik pracuje dobrze, ale cieszę się, że mam nowy pływak w zapasie. 

 

I tak to zaczęła się ta historia. Teraz zobaczymy, jak się potoczy... 

 

 

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj ubrałem robocze ciuchy i obejrzałem podwozie. 

Jest dobrze, choć - zwłaszcza z tyłu - trochę korozji znalazłem i spryskałem sprawdzonym w UAZie konwerterem. 

Troszkę na ramie, troszkę na tylnych resorach, najwięcej na tym "koszu" na akumulator, ten był już konkretnie rudy. Jak już będę miał kanał, to pewnie trzeba go będzie zdemontować i porządnie odrdzewić, bo to akurat jest rude. Jeszcze nie zgniłe, ale już wyraźnie rude. 

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, pmwas napisał(-a):

 trochę korozji znalazłem i spryskałem sprawdzonym w UAZie konwerterem. 

 Co to za wynalazek, zainteresowałem się.


Prawda. Ludzie ją cenią, łakną jej, są nawet gotowi oddać za nią własne życie. Pod warunkiem, że nie dotyczy ich samych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, souls_hunter napisał(-a):

 Co to za wynalazek, zainteresowałem się.

Wurth konwerter korozji w sprayu, choć lepsza jest wersja w płynie. 

Nie jest to oczywiście cud, ale jak gdzieś rudzieje to po spryskaniu przyhamowuje na jakiś czas. 

 

Konwertuje rdzę do związków organicznych (czernieje) i zostawia powłokę ograniczając dostęp tlenu. 

 

BTW, będę musiał zrobić tą uszczelkę w moście, bo o ile silnik jak postoi to przestaje kapać, o tyle most cały czas kapie i już nakapał chyba więcej niż ten silnik. Ale to chyba kapię spod tej kwadratowej pokrywy, nie powinno być trudne. 

 

W sumie można by zacząć od sprawdzenia dokręcenia tych nakrętek, ale musiałbym wiedzieć ile "niuta", bo już się wielokrotnie przekonałem, że na oko to można ładnie gwint urwać nawet takim nie za dużym kluczem. 

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Schody, schody... 

Z uwagi na wyciek z mostu, na pewno trzeba będzie dolać oleju i teraz kłopot. 

Peugeot 201 ma archaiczną konstrukcję mostu z przekładanią ślimakową wykonaną... Z brązu. 

Nowoczesne oleje powodują jej korozję, więc trzeba używać dedykowanego oleju mineralnego bezpiecznego dla brązu lub... Oleju na bazie rycynowej. 

Oleje te są bardzo niemieszalne, a niestety nie mam pojęcia, jaki oej jest w moście. 

Tzn. nie sądzę, że ktos się w dzisiejszych czasach bawił w oleje na bazie rycyny, ale chyba najprościej będzie spuści olej, zmieszać z nowym i zobaczyć co się stanie... 


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W końcu po długich dyskusjach z AI znaleźliśmy olej, który da się łatwo kupić, a nie powinien uszkodzić mostu. Wagner SAE140 dedykowany do zabytkowych przekładni, bez agresywnych dodatków. Teraz pozostaje tylko sprawdzić, co jest w moście, ale sądząc po konsystencji tego, co wycieka, raczej nie jest to olej rycynowy, choć na oko to ciężko nawet przekładniowy od silnikowego odróżnić. 

 

Test jest ponoć prosty, oleje na bazie rycynowej mieszają się łatwo z etanolem, a mineralne wcale. 

Jesli w moście jest rycynowy, trzeba będzie płukać, choć to, co mi z niego kapie raczej wygląda na zwykły olej przekładniowy. 

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Możesz zadzwonić do byłego właściciela- może bedzie pamiętał co zaaplikował.

Pewnie jakiegoś hipola,  skoro auto mało jeżdżone było.. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, zadra napisał(-a):

Możesz zadzwonić do byłego właściciela- może bedzie pamiętał co zaaplikował.

Pewnie jakiegoś hipola,  skoro auto mało jeżdżone było.. 

 

Poprzedni właściciel mówi, że on oleju w moście nie wymieniał, jak kupił tak jeździł, a co tam jest - nie wie. 

 

Zrobię test. Podstawie miskę i co nakapie spróbuję pomieszać ze spirytusem. Jak się nie wymiesza, to spuszczę i wleję w/w Wagnera. 

 

Jak się wymiesza to trzeba będzie ten most płukać, bo żadnego z olejów przekładniowych na bazie rycyny wymienianych przez AI nie da się w necie znaleźć i kupić. 


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swoją drogą te dyskusje z AI są zabawne. Jak pytam, jakiego oleju użyć do takiego mostu, to odpowiada, że absolutnie nie GL-4 i GL-5, bo spowodują korozję brązu, ale jak spytam konkretnie czy GL-4 spowoduje korozję, to odpowiada, że nie, że tylko GL-5 powoduje korozję, ake GL-4 ma za małą lepkość i nie zabezpiecza takiej przekładni przed nadmiernym zużyciem.

 

Ale plus jest taki, że jak bym nie sformułował pytania o ten konkretny olej Wagnera, zawsze twierdzi, że będzie bardzo dobry. 

I konkretnie do Peugeota 201 i ogólnie do mostu z przekładnią ślimakową. 

Czyli chyba można wlać bez specjalnych obaw. 

 

Minus jest taki, że one się zestalają przy ok -10*. Ale na mrozie i tak nie będę jeździł. 

 

 


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

AI nie jest dobrym pomocnikiem. To kalkulator językowy, podaje losowe odpowiedzi z dobranymi słowami tak, aby odpowiedź brzmiała przekonująco. Testowałem w swojej branży, nie polecam do spraw niosących ze sobą jakąkolwiek odpowiedzialność.


Co-Axial

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, meXy napisał(-a):

AI nie jest dobrym pomocnikiem. To kalkulator językowy, podaje losowe odpowiedzi z dobranymi słowami tak, aby odpowiedź brzmiała przekonująco. Testowałem w swojej branży, nie polecam do spraw niosących ze sobą jakąkolwiek odpowiedzialność.

 

Może i niedobrym, ale potrafi się przydać, bo potrafi szybko przejrzeć źródła, które ja przeglądałbym... Długo. Problem w tym, że oleje zalecane przez producenta tego auta dawno już nie istnieją i gdyby nie AI po prostu wlałbym GL4. 

 

Bo w normalnym aucie to proste, patrzysz co zaleca producent i lejesz dobry jakościowo olej zgodny z zaleceniem. W takim UAZie (choć to nie jest normalne auto) w instrukcji jest tabelka i po sprawie. 

 

Nawet gdybym ogarnął, że tam jest przekładnia ślimakowa, samemu nie przyszłoby mi do głowy, że olej teoretycznie lepszy od stosowanych w latach 30-tych może wywołać uszkodzenia, a AI to wyczai. 

 

Oczywiście, zawsze trzeba brać poprawkę, że AI często się myli, choćby te proponowane przez nią oleje w większości chyba dawno już nie są dostępne, ale jednak to AI spytana, co wlać do tego mostu pięknie powiedziała mi przede wszystkim czego nie wlewać i dlaczego nie. Także swoje zastosowanie jednak ma. 

 

Oczywiście poszukałem w necie i faktycznie można znaleźć fotografię takich elementów z brązu z głębokim wżerami spowodowanymi przez dodatki EP (extreme pressure) stosowane w nowoczesnych olejach do mostów. 

 

Ten olej Wagnera ma w specyfikacji napisane, że nie posiada żadnych dodatków mogacych uszkadzać metale kolorowe w starych przekładniach, a jednocześnie jego wysoka lepkość pozwala liczyć na to, że film nie będzie się zrywał pod wpływem ogromnego nacisku wstępujacego w przekładni ślimakowej, jak w przypadku zwykłego GL-4 typu Hippol właśnie. 

 

Ogolnie - z tej akurat rozmowy jestem bardzo zadowolony. 

 

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, pmwas napisał(-a):

 

Może i niedobrym, ale potrafi się przydać, bo potrafi szybko przejrzeć źródła, które ja przeglądałbym... Długo. Problem w tym, że oleje zalecane przez producenta tego auta dawno już nie istnieją i gdyby nie AI po prostu wlałbym GL4. 

 

Bo w normalnym aucie to proste, patrzysz co zaleca producent i lejesz dobry jakościowo olej zgodny z zaleceniem. W takim UAZie (choć to nie jest normalne auto) w instrukcji jest tabelka i po sprawie. 

 

Nawet gdybym ogarnął, że tam jest przekładnia ślimakowa, samemu nie przyszłoby mi do głowy, że olej teoretycznie lepszy od stosowanych w latach 30-tych może wywołać uszkodzenia, a AI to wyczai. 

 

Oczywiście, zawsze trzeba brać poprawkę, że AI często się myli, choćby te proponowane przez nią oleje w większości chyba dawno już nie są dostępne, ale jednak to AI spytana, co wlać do tego mostu pięknie powiedziała mi przede wszystkim czego nie wlewać i dlaczego nie. Także swoje zastosowanie jednak ma. 

 

Oczywiście poszukałem w necie i faktycznie można znaleźć fotografię takich elementów z brązu z głębokim wżerami spowodowanymi przez dodatki EP (extreme pressure) stosowane w nowoczesnych olejach do mostów. 

 

Ten olej Wagnera ma w specyfikacji napisane, że nie posiada żadnych dodatków mogacych uszkadzać metale kolorowe w starych przekładniach, a jednocześnie jego wysoka lepkość pozwala liczyć na to, że film nie będzie się zrywał pod wpływem ogromnego nacisku wstępujacego w przekładni ślimakowej, jak w przypadku zwykłego GL-4 typu Hippol właśnie. 

 

Ogolnie - z tej akurat rozmowy jestem bardzo zadowolony. 

 

A jak byś się zwrócił z zapytaniem do Peugeota we Francji i ten olej 🤔🤔🤔

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, TomcioMiki napisał(-a):

A jak byś się zwrócił z zapytaniem do Peugeota we Francji i ten olej 🤔🤔🤔

 

Do Stellantisa? Prędzej do muzeum Peugeota. Większość firm na pytania o zabytki odpowiada, że już ich nie serwisują ;)

Ludzie czasem trollują ASO podjeżdżając np Fordem T na serwis do Forda. 

 

Ten olej powinien być OK. 

Zresztą, to autko praktycznie nie jeździ, więc mało prawdopodobne, żeby most zdołał się jakiś specjalnie zużyć, bardziej boję się uszkodzeń chemicznych. 

 

We Francji ponoć da się dostać olej na bazie rycynowej do takich mostów, jednak jestem prawie pewny, że to, co kapie z mostu to olej mineralny. 

 

A wypłukać ten most na tyle dokładnie, żeby bezpiecznie zmienić na olej rycynowy to będzie ciężki temat. 

Potem mi się szlam zrobi w moście i masz babo placek. 

 

Gdyby okazało się, że jest tam olej na bazie rycynowej, rozważę sprowadzenie takowego. Myślę jednak, że ten Wagner będzie zupełnie dobry. 

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, pmwas napisał(-a):

Prędzej do muzeum Peugeota.

 

Screenshot_20261018-155641_Google.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.