Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

whats up

Jak zostac zegarmistrzem ?

Rekomendowane odpowiedzi

Aby nie być źle zrozumianym - wiem, że czasem trzeba się napracować, mieć wiedzę, sprzęt, części, itp. etc. ale czasami ceny prostych usług są absurdalne + robota kiepsko zrobiona - takie zakłady znam i tam podstawa utrzymania to wymiana paska lub baterii w chińskim kwarcu + sprzedaź zegarków - ci co kolekcjonują mechaniki omijają te zakłady szerokim łukiem bo strach zegarek oddać i ceny z kosmosu. ale znam też zakłady (i to położone na uboczu, w jakichs "ciemnych uliczkach") gdzie przed okienkiem stoi kolejka klientów i nikt nie narzeka (no może zagarmistrz, na nadmiar roboty).

 

 

 

I sądzisz, że ta kolejka klientów to ludziska z samymi mechanicznymi zegarkami? Niestety są takie czasy że zegarmistrzowie zarabiają na bateryjkach i innych pierdułach. I nie ma nic w tym złego, a jak piszesz, że ktoś bierze 80 zł za jak to nazwałeś "przemycie" Wostoka" to Ci powiem, że to i tak mało. Ja bym wziął więcej. Nie wiem, czy masz w ogóle pojęcie ile czasu się siedzi nad zegarkiem mechanicznym. Wostok to "pikuś". Gdyby ten zegarmistrz na uboczu miał kolejkę ludzi z zegarkami mechanicznymi to by chyba musiał dawac półroczne terminy naprawy. I jeszcze jedno. Nie ma czegoś takiego w nazewnictwie zegarmistrzowskim jak "przemycie" zegarka. Ew. gruntowna naprawa. Przemyc to można sobie oczy. Bez urazy, chociaż jako zegarmistrz czuję się deko urażony za ten termin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście wiem, że paski, baterie i szkiełka to podstawa, sprzedaż, czemu nie - ale nie lubię być robiony w "bambuko" na cenach napraw :)

 

Co do "przemycia Wostoka" to mam "zaprzyjaźnionego" zegarmajstra - pozwala mi czasem podpatrywac się przy pracy - i jest to ocena właśnie w oparciu o takie "podpatrywanie" - wostok 2409 - sprawny, punktualny, ale nieczyszczony od kilku lat - chciałem go sprezentować komuś i wolałem by miał nowe smary i był "pewny". Zakres prac: rozbiórka, czyszczarka gronal/elma, benzyna, epiljamowanie suszenie etc. Składanie, regulacja na sprawdzarce. Czopy nie wymagały polerowania. Czas całkowity ~45min (z czego może 25min "ze srubokretem w ręku" reszta to czyszczarka i suszenie (w tym czasie zegarmistrz pracował nad innym zegarkiem). Mnie - amatorowi podobna robota zajmuje teraz ok. 2h (ale ja jestem tylko amatorem).

W zakładach w których bywam w/w serwis kosztuje mnie ok. 30zł i nigdy nie miałem problemów z zegarkami - a było i tak, że oddałem pobiedę-zim na 2602 do pewnego "mistrza" - miała rozbity balans po upadku - koszt naprawy 70zł !!!! i dostałem sekundnik w woreczku "bo on nie ma cześci" - prino - oś sekundowa była cała gdy oddawałem zegarek (sprawdziłem), secondo - dawcę części można kupić za ok. 10-12zł na allegro z wliczoną już pocztą więc można było ściągnąć (zegarek leżał w zakładzie 3 tyg.). Aby było śmieszniej po 2 tyg zegarek zaczął się zatrzymywać.... mistrz na mistrze :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość kaido2

Zgadza sie, nad mechanikami mozna siedziec i siedziec i to nawet przy prostym vostoku, a im mniejszy cal tym trudniej sie przy nim pracuje nie mowiac o chronomoetrach, repetierach itp.dlatego tez cena w wielu przypadkach nie wynika ze tak napisze ze staryfikowanej umownie uslugi , a nakladu pracy i poniesionych kosztow wlasnych(czesci ktore trzeba nabyc).Sa mechanizmy latwiejsze i trudniejsze ,gdzie trudnosc nie wynika z komplikacji mechanizmu a z jego konstrukcji.Niestety klienci nie maja wiekszej wiedzy oprocz tego ze to co daja do gruntownego przegladu jest zegarkiem mechanicznym,ruskim, kwarcowym, automatem etc.Kolekcjonerzy itp. wiedza gdzie chodzic i tez odpowiednia placa za robocizne przy danym zegarku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście zdarzało mi się płacić i kilk setek za usługe - i nie dyskutowałem - werk był skomplikowany, o części trudno - cena imho była bardzo dobra (niska). Po prostu lubię płacić za robotę, a nie za "panie to trudne jest" i musiałbym się narobić, a jeszcze coś sie popsuje.... Ale dość o tym bo zmienia się nam wątek główny.

 

Cenię dobrych zegarmajstrów i życzę im jak najlepiej myślę, że wciąż jest dla nich miejsce na rynku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak sobie te posty czytam i czytam i cieszę się, że uprawiam zegarmistrzostwo ciężkie, choć nie wiem czy chciałoby się komuś przejąć moja schedę gdy nie będę już "dawał rady".


Porządek na serwisie o niczym nie świadczy. Często najlepsze usługi świadczone są przez geniuszy w totalnym bałaganie…

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie. Powiem tak. Ja jestem zegarmistrzem z dośc długim stażem. Naukę zawodu rozpocząłem w 1980 roku. W okresie radzieckich zegarków. Była Ameryka! Dosłownie. A ostatnio jak poszedłem do Cechu, to mi powiedzieli. że nawet nie organizują egzaminów mistrzowskich. Po prostu ta profesja upada i tyle. Ja naprawiam zegary antyczne w zaprzyjaźnionych Galeriach. Ktoś napisał wyżej, że zegarki mech. przeżywają renesans. Ciekawy jestem czy zegarmistrzowie również moga "przeżyc" w zwykłym zakładzie, nie prowadząc sprzedaży "chińszczyzny"'?

 

Robercie, na pewno jako "praktykujący" zegarmistrz masz własną ocenę rynku i trudno z nią polemizować.

Z moich obserwacji wynika niezbicie, że mechaniki przeżywają renesans, a zapotrzebowanie na usługi zegarmistrzowskie rośnie. Znam kilku zegarmistrzów, którzy żyją ze swojego zawodu bardzo dobrze, a chińszczyzny nie dotykają. Oczywiście, oprócz samych napraw sprzedają zegarkowe akcesoria, dokonują renowacji zegarków, coś tam kupują i odsprzedają z zyskiem itd. Warunkiem jest, żeby być dobrym w zawodzie, solidnym, terminowym i nie bać się wyzwań. No i raczej trzeba mieć zakład w większym osrodku, bo na tzw prowincji to rzeczywiscie może być ciężko. Do zegarmistrza w moim miasteczku zanoszę tylko jakieś bardzo popularne zegarki. Robi je dobrze, ale z kazdym rzadszym egzemplarzem ma problemy. Nie ma szkiełka zbrojonego, nie ma części, nie ma koronki, tego i owego... Same problemy. To mnie zniechęca. Wolę więc zebrać kilka egzemplarzy i zawieźć raz na jakiś czas do fachowca, który tych problemów nie ma


Czas, to coś, co mówi, jak długo musimy czekać...

a305ed90f05795c0.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ritter

Jak to dalej w Polsce będzie z zegarkami mechanicznymi nie wiem. Ale chyba nadal jest rynek.... Gdy przeglądam alledrogo, zatokę to widzę sporo

zegarków z "potencjałem" do gruntownej naprawy. Może moje umiejętności są skromne ale potrafię już ocenić z grubsza z czym by przyszło mi

pracować po zakupie danego zegarka. Tak więc widzę tych potencjalnych "pacjentów" a przy nich zwykle 2...6 potencjalnych nabywców. Jakby tak dobrze

się temu przyjrzeć to nabywców znajduje kilkaset zegarków w tygodniu. Może i pewna część trafia w ręce "bezpapierowych" zegarmistrzów albo jak ja

"bezpapierowych terminatorów" (od terminowania nie eksterminacji :)) bo trudno nas nazwać zegarmistrzami. Zresztą tacy jak ja "przerabiają" zapewne

maksymalnie kilka werków w miesiącu, więc co to za konkurencja? Pozostała lwia część raczej nie ląduje na pólkach w stanie niedziałającym lecz trafia

do zegarmistrzów. A to tylko część ich zajęcia. Wszak renowacje starych wiszących, wahających, kołaczących, kukających to także spory kawałek roboty.

 

Obserwowałem także jak ten rynek funkcjonuje np. w Niemczech. Zegarki mechaniczne są inaczej postrzegane jak w Polsce. Cóż świadomość inna i inne

uwarunkowanie techniczno-historyczne. Ceny wcale nie są nawet porównywalne z tymi w Polsce, no może po za salonami firmowymi etc. A zegarków

do zrobienia jest całkiem sporo. Dodam także, że przedział cenowy zegarków jest wyższy, no ale spora część Niemiec nie była okupowana przez pół weku

przez "towarzyszy". No to się nazbierało sporo eleganckich jak i "zwykłych" zegarków.

 

Jak będzie w przyszłości czas pokaże. Nie mniej uważam, że liczba zegarmistrzów "niezależnych" będzie topniała na rzecz zatrudnionych na potrzeby

salonów z biżuterią jak i serwisowych, którzy zarówno pod względem dociążenia pracą jak i wynagrodzeniem będą mieli z czego żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem chyba polega na ogromnej luce - i to na calym swiecie - ktora sie wytworzyla po kryzysie w 70tych a potem zlotej erze elektronikow, swatch grup ksztalci za darmo na poziomie colleg'u nawer w usa - 2 lata , 7 h dzienie i 5 dni w tygodniu, ktos te tysiace zegarkow sprzedanych ostatnio bedzie musial serwisowac - na serwis w autoryzowanych serwiszach czeka sie miesiacami - nawet patek nie ukrywa ze ma problemy - wiec napewno praca w centrach serwisowych i mozliwosc zdobycia doswiadczenia jest przynajmniej na zachodzie, ale w Polsce rynek jest mniejszy - nawet na zachodzie wielu ludzi nigdy nie otwiera wlasnych zakladow - trzeba zakupic sprzet - bo bez tego nie ma certyfikacji a jak nie ma certyfikacji nie ma czesci - nie ma zarobku - zostaje syf i wymienianie bateri w konkurencji z hidusami w budach w galeriach albo naprawianie co ini spierdziela :) - stalo sie tak bo zostalo nie wielu i napoczatku probowali zagarnac serwis dla siebie - ciezko bylo wiec wszystko bylo potrzebne - odcieli dostep do czesci markowych, zginal marshal i best fit itp. zaopatrujacy w czesci wymienne - w efekcie nowe pokolenie odpadlo, narzedzia zdekompletowano, zaklady ze sprzetem sprzedawano po 2 -3 tys usd - przymierzamy sie ze znajomym w tym roku do zakupu 2 !!!!!

 

 

 

 

posiadanie certyfikacji rolexa lub innej dobrej marki wymaga jednak z drugiej strony duzych nakladow na sprzet - moj kolega sie stara i wymagaja vibrografu za 12 tys usd - !!!!!!! nie licze innych zabawek, kosztow innych egzaminow etc.

 

Wiec nie wiem czy ma to przyszlosc w Polsce na starych zasadach - chyba jedynie w duzych miastach - i to przy zalozeniu bogacenia sie spoleczenstwa

 

Co do trupkow z zatoki - ludzie podchodza jak ja - kupuje sie dawcow bo nie ma czesci !!!!

Nie ma co sie bawic w dotaczanie balansu do taniego zegarka - nikt nie zaplaci za 2 dni roboty - to zabawa i to obawiam sie wymrze lub zamknie sie do 2 zakladow i bedzie mega drogie ze tylko najlepsze maszyny doczekaja, za serswis rolka bierze sie u mojego kolegi 450 usd - tu to bardzo popularne zegarki - jak w Polsce ruskie :) wiec daje rade - rozwija sie i jest do przodu ale i tak czasem jest ciezko - i trzeba sobie pomagac

 

Szanse maja tacy zegarmistzre ktorzy maja dobre zplecze bogatych klientow - droga dzielnica etc. dostep do czesci i dobry sprzet - a to ciezko w Polsce w malym miescie - nawet w usa na stan jest czasem 2 certyfikowanych na poziomie mistrza (wyjatkiem jest ny i floryda)

 

Czarno to widze ale szansa jest - duzo zalezy od dalszej polityki firm jesli idzie o dostep do czesci

 

 

pozdr

Rafal


Od wielu już lat liczne wypowiedzi uczonych i fantastów obracają się wokoło pytania: ,,Czy poza Ziemią istnieje życie rozumne?''. Słysząc je mam ochotę spytać, skąd bezwzględna pewność, że na samej Ziemi istnieje to rozumne życie

 

Adam Wisniewski - Snerg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem chyba polega na ogromnej luce - i to na calym swiecie - ktora sie wytworzyla po kryzysie w  70tych a potem zlotej erze elektronikow, swatch grup ksztalci za darmo na poziomie colleg'u nawer w usa - 2 lata , 7 h dzienie i 5 dni w tygodniu,  ktos te tysiace zegarkow sprzedanych ostatnio bedzie musial serwisowac - na serwis w autoryzowanych serwiszach czeka sie miesiacami - nawet patek nie ukrywa ze ma problemy - wiec napewno praca w centrach serwisowych i mozliwosc zdobycia doswiadczenia jest przynajmniej na zachodzie, ale w Polsce rynek jest mniejszy - nawet na zachodzie wielu ludzi nigdy nie otwiera wlasnych zakladow - trzeba zakupic sprzet - bo bez tego nie ma certyfikacji a jak nie ma certyfikacji nie ma czesci - nie ma zarobku - zostaje syf i wymienianie bateri w konkurencji z hidusami w budach w galeriach albo naprawianie co ini spierdziela :) - stalo sie tak bo zostalo nie wielu i napoczatku probowali zagarnac serwis dla siebie - ciezko bylo wiec wszystko bylo potrzebne - odcieli dostep do czesci markowych, zginal marshal i best fit itp. zaopatrujacy w czesci wymienne - w efekcie nowe pokolenie odpadlo, narzedzia zdekompletowano, zaklady ze sprzetem sprzedawano po 2 -3 tys usd - przymierzamy sie ze znajomym w tym roku do zakupu 2 !!!!!

 

 

 

 

posiadanie certyfikacji rolexa lub innej dobrej marki wymaga jednak z drugiej strony duzych nakladow na sprzet - moj kolega sie stara i wymagaja vibrografu za 12 tys usd  -  !!!!!!!  nie licze innych zabawek, kosztow innych egzaminow etc.

 

Wiec nie wiem czy ma to przyszlosc w Polsce na starych zasadach - chyba jedynie w duzych miastach  - i to przy zalozeniu bogacenia sie spoleczenstwa

 

Co do trupkow z zatoki - ludzie podchodza jak ja - kupuje sie dawcow bo nie ma czesci !!!!

Nie ma co sie bawic w dotaczanie balansu do taniego zegarka - nikt nie zaplaci za 2 dni roboty - to zabawa i to obawiam sie wymrze lub zamknie sie do 2 zakladow i bedzie mega drogie ze tylko najlepsze maszyny doczekaja, za serswis rolka  bierze sie u mojego kolegi 450 usd  -  tu to bardzo popularne zegarki - jak w Polsce ruskie :) wiec daje rade - rozwija sie i jest do przodu ale i tak czasem jest ciezko - i trzeba sobie pomagac

 

Szanse maja tacy zegarmistzre ktorzy maja dobre zplecze bogatych klientow - droga dzielnica etc. dostep do czesci i dobry sprzet -    a to ciezko w Polsce w malym miescie - nawet w usa na stan jest czasem 2 certyfikowanych na poziomie mistrza (wyjatkiem jest ny i floryda)

 

Czarno to widze ale szansa jest - duzo zalezy od dalszej polityki firm jesli idzie o dostep do czesci

 

 

pozdr

Rafal

 

 

 

 

I tu się z Tobą zgodzę. Poznałem w necie zegarmistrza z USA. Od czasu do czasu piszę z nim za pośrednictwem MSN - gera. Facet dojrzały. Ma "zakład" bodajże w NY. Na moje pytanie: Jak tam bussiness, odpowiedział w zeszłym roku, że kryzys i jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie zamykac interes. Na moje pytanie o "żółtych" braci odparł, że i w Stanach chińszczyzna "załatwiła" zegarmistrzostwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ritter

Sprzęt to podstawa. Niestety z tym jest naprawdę trudno. Nie da się przystosować np. małej tokarki "uniwersalnej" bowiem koszty adaptacji byłyby

sumarycznie wyższe od zrobienia jej od zera. Toczenie tym "czymś z epoki" to zabawa dla hobbystów ale nie dla kogoś kto się z tego utrzymuje.

Czasami na aukcjach widzę ręczne tokarki i tak się zastanawiam czy nabywcy na nich toczą/frezują czy też stoją w domu jako artefakty? Nie bardzo

wyobrażam sobie toczenie czopa o średnicy 0.1mm z dokładnością 0.05mm za pomocą tokarki, w której coś co jest nazywane nożem tokarskim

trzyma się ręką i opiera o coś co przypomina klamkę by z odpowiednią siłą i prędkością toczyć ów czop.

Kupno stosownego CNC to abstrakcja cenowa dla małego zakładu. A to dopiero wierzchołek zakupów.

Wibrograf zdaje się nie być najdroższym i najbardziej skomplikowanym wyposażeniem.

Jest sporo urządzeń, które wcześniej lub później będą potrzebne. Choćby gdy trzeba odpowiednio zahartować a potem w odpowiedni sposób schłodzić

czy odpuścić oś itp. to pojawia się problem małego pieca. No chyba, że ktoś ma zdobywane przez 20 lat zdolności i potrafi to równie dobrze zrobić nad

spirytusowym palnikiem. Dalej, mała walcarka do mosiądzu. Nie sądzę bowiem by najlepszym pomysłem utwardzania takowego było klepanie blachy

młotkiem. Nawet jeśli wie się co i jak z tym począć. Inaczej nie ma co liczyć na odpowiednią jakość kół. A to tylko pobieżna lista tego co jest potrzebne

przy naprawie samego mechanizmu. A co z kopertą?!

Nie tylko w Polsce zegarmistrze naprawiają metodą "na trupka" np. w Niemczech jest podobnie i nie tylko. Jednak dostęp do starych werków powoli

"wysycha" i co począć z nowymi? Wszak nowe także się psują. A producenci nie są skorzy do wspierania niezależnej konkurencji. Póki co można kupić

w najgorszym przypadku sam mechanizm i go wstawić w miejsce wadliwego. A jak będzie w przyszłości czas pokaże. Dlatego uważam, że bez względu

na kraj nadchodzi czas, w którym nawet "niezależni" zegarmistrzowie będą znikali z rynku a pozostaną duże serwisy. Obok tego świata będzie jeszcze

alternatywny złożony z hobbystów, którzy będą to traktowali, podobnie jak ja, jako "terapię".

Sprawę komplikuje jeszcze niewiadoma w postaci coraz lepszych mechanizmów z Chin?!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ritter i tu się mylisz: Nie bardzo

wyobrażam sobie toczenie czopa o średnicy 0.1mm z dokładnością 0.05mm za pomocą tokarki, w której coś co jest nazywane nożem tokarskim

trzyma się ręką i opiera o coś co przypomina klamkę by z odpowiednią siłą i prędkością toczyć ów czop.

Nie tylko toczenie czopa, ale całej osi balansowej na takowej tokarce, przynajmniej w latach jeszcze osiemdziesiątych zeszłego wieku i wcześniej, było głównym elementem egzaminu mistrzowskiego, nie mówiąc już o tym, że zegarki które powstały w poprzednich wiekach, a konkretnie ich części, nie były tworzone za pomocą obrabiarek sterowanych numerycznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Toczenie "ręczne" jest i dzis elementem egzaminu (znaczy kilka lat temu było) - obrabiarki dedykowane tej profesji (o ile się orientuję) mozna kupic za ok. 10k pln - nie mało, ale nie tragedia jesli jest to inwestycja na lata - choć dla małego zakładu to kawał szmalu - rozumiem to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uzywki z innej epoki :) ale dobrym motorem oraz kompletem nozy , czesto kilkubiegowe mozna czesto upolowac na za kilkaset usd - wiec to nie jest drogie, najtanszy wibrograf to 300 usd ale firmy do certyfikacji zakladu wymagaja innych modeli - tych drozszych niestety:)


Od wielu już lat liczne wypowiedzi uczonych i fantastów obracają się wokoło pytania: ,,Czy poza Ziemią istnieje życie rozumne?''. Słysząc je mam ochotę spytać, skąd bezwzględna pewność, że na samej Ziemi istnieje to rozumne życie

 

Adam Wisniewski - Snerg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko schodzi na psy :). W 80 - tych latach Seiko wyposażało pracownię w ichniejsze narzędzia za darmola.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystko schodzi na psy :). W 80 - tych latach Seiko wyposażało pracownię w ichniejsze narzędzia za darmola.

 

Oni ostro walczyli i walcza o miejce na rynku :) ale u mnie kolega z seiko nie wyzyje - no bo jak uzasdnic koszt naprawy przewyzszajacy koszt zegarka - tu jest chyba glowny problem ale i blogoslawienstwo dla firm - w pewnym zakresie - do ihmo 200-300 usd zalozeniem jest jednorazowka - wiec jak sie zuzyje i popsuje klient kupi natsepny i wtedy rynek zbytu jest staly:) z autami przez dlugi czas bylo podobnie:)

 

Coz ciezkie czasy nastaly ale i tak uwazam ze jest miejsce dla dobrych zegramistrzow - bolem jest ze serwisy swoja polityka limitacji czesci zagarniaja wszystko dla siebie nie koniecznie oferujac lepsza jakosc uslug - jlc zyczy sobie za przeglad 1500 usd :D

 

 

pozdr

Rafal


Od wielu już lat liczne wypowiedzi uczonych i fantastów obracają się wokoło pytania: ,,Czy poza Ziemią istnieje życie rozumne?''. Słysząc je mam ochotę spytać, skąd bezwzględna pewność, że na samej Ziemi istnieje to rozumne życie

 

Adam Wisniewski - Snerg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Opiszę Wam jak to było kiedyś "za komuny", w pierwszej połowie lat  80 - tych. I jest to, jak to się nie powinno mówic, fakt autentyczny. Otóż byłem sobie wtedy uczniem. Do zakładu przyszedł starszy Pan z jeszcze starszym Tissotem . Obydwaj byli "przedwojenni". Mój mistrz wziął ów zegarek i stwierdził, że jest uszkodzone kółko sekundowe. Po prostu czop był złamany. Oczywista: części brak. Oddaje Panu zegarek, a Pan prosi mojego mistrza, czy czasami nie ma adresu do Tissota. Mój pryncypał na to: A po co Panu adres. Pan: No może napiszę? Mistrz otworzył szufladę z katalogami i dał Panu adres firmy, spisał kaliber zegarka i częśc która była uszkodzona. Starszy Pan wyszedł, a my wszyscy (bo jeszcze byli jubilerzy), zaczeliśmy się śmiac. Minęło ze 4 - ry miesiące. Przychodzi ów Pan i kładzie na ladę paczuszkę z listem. Mój mistrz znał perfekt niemiecki i czyta: Herr jakiś tam, otrzymaliśmy Pańską prośbę, szukaliśmy w/w części, ale niestety nie posiadamy jej już na stanie, ale w dowód wdzięczności, że od tylu lat jest Pan związany z naszą firmą, przysyłamy Panu ten oto najnowszy model naszego zegarka. Niech Panu służy! I dziadek pokazuje na ręku stalowego autamata z podwójnym kalendarzem. A mówią, że z a komuny było źle! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jak z mercedesem - pewien taksiarz z turcji dostał nową S klasę w prezencie od firmy - dlaczego? Na wymianę i z podziekowaniami. Mercedes natomiast zabrał sobie jego starą taxi do zakładowego muzeum i postawił tabliczkę (zgodna z prawdą) - przejechane bez poważnej awarii ponad 4 000 000 km :)

 

P.S Przepraszam za off :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z Grecji,i klasę C... :)


Porządek na serwisie o niczym nie świadczy. Często najlepsze usługi świadczone są przez geniuszy w totalnym bałaganie…

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ritter

Widzę, że albo moja wyobraźnia jest "za krótka" albo jestem już stracony bo "skażony" technologią i dla tego nie bardzo postrzegam to toczenie

ręczną tokarką. Ja to pojmuje w ten sposób, że dużo szybciej i prościej byłoby mi zrobienie takiej tokarki łącznie z oprogramowaniem niż

nauczenie się toczenia tym czymś. Swego czasu popełniłem własnoręcznie kilka silników modelarskich za pomocą manualnych tokarek i

frezarek. Choć rzecz jasna nie były one aż tak manualne.

Cytochrom tylko mnie utwierdziłeś w przeświadczeniu, że brak części do zegarków za 200...300$ a nawet trochę więcej to świadoma

polityka "nie psucia" masowego rynku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cytochrom tylko mnie utwierdziłeś w przeświadczeniu, że brak części do zegarków za 200...300$ a nawet trochę więcej to świadoma

polityka "nie psucia" masowego rynku.

 

 

 

Coz niedawno czytalem wywiad z nieodzalowanym Haykiem generalnie dotyczacy stopniwowego zamykania sie Eubache i generalnie jego argumentem co do sprzedazy czesci byla walka z podrobkami skladanymi na oryginalnych czesciach - coz slaby argument - tudziez bardzo latwe do rozwiaznia - np. sygnowanie numerkiem kazdej (wystarczylyby mostki i rotor - i mam na mysli np. 2 ostatnie cyfry serii) czesci - nie az taki majatek - a juz na pewno nie az taki koszt jesli idzie o klasowe zegarki a jednak sadze ze przynisoloby efekt - ale latwiej wybic konkurencje :)

 

Co prawda zgadzam sie ze sprzeaz werkow ety wszystkim nie jest dobra i psuje rynek i akurat powinno byc ograniczenie sprzedazy gotowych werkow - wyczysciloby designerow nazywajacych sie manufakturami:) i zaliczam tutaj rowniez Polpore ale podkreslam ze to moje prywatne zdanie ale planowane ograniczenie dla wybranych dostepu do wlosow i innych mocno ograniczy rynek i podniesie ceny na kilka lat

 

Coz zobaczymy co bedzie w 2012:)

 

A firmy zegarkowe poszly z duchem czasu i musza wykazywac rosnace zyski - stale:) wiec taka polityka nie dziwi aczkolwiek smuci bo pewna magia umyka - kiedys zalilem sie na reedycje - ze to nowa metoda czesania kasy - taki chlyt marketingowy:) ale jest ich sporo

 

 

pozdr

 

Rafal


Od wielu już lat liczne wypowiedzi uczonych i fantastów obracają się wokoło pytania: ,,Czy poza Ziemią istnieje życie rozumne?''. Słysząc je mam ochotę spytać, skąd bezwzględna pewność, że na samej Ziemi istnieje to rozumne życie

 

Adam Wisniewski - Snerg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć

 

W tym miejscu chciałbym was (amatorów, a zegarmistrzowie niech milczą), ile chcecie zapłacić za roboczogodzinę przy takim Wostoku 2209 i ile wg was zajmuje to czasu? Amatorzy myślą, że zegarmistrz bierze pieniądze za nic. Ta kwestia jest w dzisiejszych czasach kluczowa.

 

Co do nauki zawodu- szkoły zegarmistrzowskie umarły. W USA jak ktoś już wspomniał są uniwersytety, które kształcą przyszlych zegarmistrzów-serwisantów, ale po takiej szkole to jest mistrz. Można ich programy nauczania poczytać :) Myślę, że zapał do nauki co poniektórym "zgaśnie".

 

Amen.

 

Pozdrawiam Maciej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć

 

W tym miejscu chciałbym was (amatorów, a zegarmistrzowie niech milczą), ile chcecie zapłacić za roboczogodzinę przy takim Wostoku 2209 i ile wg was zajmuje to czasu? Amatorzy myślą, że zegarmistrz bierze pieniądze za nic. Ta kwestia jest w dzisiejszych czasach kluczowa.

 

Co do nauki zawodu- szkoły zegarmistrzowskie umarły. W USA jak ktoś już wspomniał są uniwersytety, które kształcą przyszlych zegarmistrzów-serwisantów, ale po takiej szkole to jest mistrz. Można ich programy nauczania poczytać :rolleyes: Myślę, że zapał do nauki co poniektórym "zgaśnie".

 

Amen.

 

Pozdrawiam Maciej

 

 

 

 

A daj mi te programy nauczania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.