Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

TeJot

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    4187
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Ostatnia wygrana TeJot w dniu 23 Lipca 2015

Użytkownicy przyznają TeJot punkty reputacji!

Reputacja

122 Entuzjasta zegarmistrzostwa

Informacje o profilu

  • Lokalizacja
    Kraków
  • Hobby
    muzyka/płyty/stereo, zegarki

Ostatnie wizyty

1436 wyświetleń profilu
  1. Zamówiłem, otrzymałem. Na razie przeglądnąłem pobieżnie. Książka prezentuje się fantastycznie! Przywołując kultowy cytat: „Marian, tu jest jakby luksusowo” 😉 Brawo Tomek za inicjatywę i realizację. Fenomenalna pozycja!
  2. I jeszcze wypłacić szkodliwe za permanentny stres w trakcie czytania. A to mało Swiss w Swiss Made, a to mało house w in-house, w końcu książka zanim się na dobre rozpoczęła to już się skończyła. Panie, jedna książka i tyle nerwów 😅
  3. Cześć wszystkim, Cześć Darku, Przeczytałem książkę od deski do deski i jestem rozczarowany. Rozczarowany tym, że książka jest taka krótka, uwzględniając rownież suplement na wowbook.pl Z jednej strony branża przedstawiona oczami „dziennikarza śledczego”. Afery, manipulacje, akty heroizmu i bohaterzy drugiego planu to obraz rynku zegarków i jego postaci, którego próżno szukać u innych autorów czy w innych publikacjach. Z drugiej strony współczesne trendy globalne i szerokie spojrzenie na to jak kiedyś i jak dziś funkcjonuje świat zegarków oraz dokąd obecnie zmierza. Przykładem cyfrowe paszporty czy model LaaS w połączeniu watch-sharingiem. To z kolei holistyczne spojrzenie, którego nie wyczyta się z pojedynczych publikacji. Połączenie tych dwóch perspektyw, uzupełnione o unikalne wywiady z architektami oraz kreatorami runku (poprzedzone dodatkowo krótkim wprowadzeniem oraz opatrzone genialnym podsumowaniem „po rozmowie”) dało w efekcie niesamowicie ciekawą i wciągającą lekturę. Na koniec cztery rzeczy, które mnie najbardziej zaintrygowały w książce: wypowiedź Andreasa Strehlera, że krzem jest dobry do produkcji masowej ale nietrwały Prawo niepodobieństwa w mikro inżynierii mechanizmu czyli jak fizyka ogranicza najpierw Przyszłość rynku zegarkowego jako modelu LaaS w połączeniu z watch-sharingiem. Powód podniesienia kryterium swiss made do 60% kosztów zegarka Historia Swiss Made to w ogóle chichot losu. Najpierw zegarki szwajcarskie jak chińskie podróbki. Niska jakość, naśladownictwo, kopiowanie na potęgę i proceder „holenderskich fałszerstw”. Potem Ameryka, która chcąc chronić swój rynek nakazała znakowania wyrobów importowanych, w efekcie czego osiągnęła odwrotny od oczekiwanego skutek. Swiss Made szybko stał się globalnym symbolem wysokiej jakości. Dalej afera „Faraona”, która doprowadziła do podniesienia kryterium Swiss Made i przejęcia szwajcarskiego Jaquet SA/La Joux-Perret przez Citizena. Na koniec Swiss Made interpretowany kompletnie odwrotnie przez Edouarda Meylana i komunikowany zegarkami H. Moser & Cie. Po prostu WoW! Gorąco zachęcam do lektury bo to książka, od której ciężko się oderwać i do której można wracać wiele razy. Gratuluje Darku pomysłu, dociekliwości i odwagi. WoW! PS Na pierwszych stronach wspominasz o stalowym Rolex Submariner lefty, to jakaś nieoficjalna wersja czy lefty oznacza co innego niż koronka z lewej?
  4. Jako młodzieniec jeździłem Huraganem na szytkach, ale słowo jeździłem to zbyt dużo powiedziane, raczej powinienem powiedzieć próbowałem jeździć na szytkach. Z każdym wyjściem na rower, z powodu krawężników, kamieni czy dziur w drogach przebijałem te szytki i łapałem flaka. Ojciec musiał co rusz zakładać mi nowe. Starczyło mi (ojcu chyba też) cierpliwości na trzy razy. Wywaliłem szytki w te pędy i założyłem opony z dętkami. Rower stracił na lekkości ale zyskał na użyteczności. W końcu mogłem normalnie jeździć. Z tymi odchudzonymi do granic możliwości rowerami może być podobnie. Obecnie jeżdżę na tubelessach i sobie chwalę.
  5. Nie umiem się odnieść, bo nie jeździłem nigdy na tak lekkim rowerze. Traktuję takie wylajtowane bajki jedynie jako ciekawostkę.
  6. Nie wiem, mnie stać jedynie na siodełko 😉
  7. 5.2 kg to żaden wyczyn.. Custom made dla klienta ZEA, waga jedyne 3992 gram.
  8. To podobnie jak moje tyle ze w szosie mam obręcze evanlite. Natomiast w am/enduro mam koła dt swiss 1700 spline, robiłem pełny serwis kół po trzech latach jeżdżenia i nie było w nich co serwisować. Ani deka wilgoci nie złapały, smaru trochę dołożyli, poskładali i tylko jeździć. Podobnie w kołach od Fatbike, tam tez mam dt swiss na ratchet i to są koła nie do zdarcia.
  9. Na pewno będą, do swoich kół tez wybrałem elementy od dt swiss, mianowicie piasty.
  10. To jeszcze lepiej, sprawdzona i niezawodna marka kół, plus do tego robota specjalistów od lemonbike = banan na twarzy 😉 PS. W zasadzie to chłopaki z lemonbike nie byli jedyną opcją bo dt swiss składa koła w Polsce.
  11. Znajomi jeżdżą zawodowo MTB na kołach Evanlite. Scigają się w zawodach, eksplorują góry, rekomendują bez wahania. Jak to mówią "wymiana na custom zwykle robi odczuwalną różnicę w sztywności, przyspieszaniu. No i porządnie, starannie, ręcznie złożone i pomierzone rzemieślnicze koło prawie zawsze będzie lepsze niż przemysłowe z maszyny". Jestem pewien, że będziesz zadowolony.
  12. Korzystałem. Jeżdżę drugi sezon na Evanlite NEW DISC 50 w wersji tubeless. Szybka i fachowa obsługa przedsprzedażna, krótki okres oczekiwania na koła, dobrze i bezpiecznie zapakowane. Bezproblemowe użytkowanie, wystarczająco sztywne jak na moją amatorską jazdę, nic nie strzela (jak to miałem w innych kołach po gwałtownym i mocnym naciśnięciu pedałów), no i fajny look. Dodatkowo program ochronny w postaci darmowej wymiany lub naprawy w ciągu 2 lat oraz dożywotnia gwarancja na wady fabryczne. Chłopaki w Lemonbike wiedza co robią! Podsumowując jestem bardzo zadowolony z kół i polecam.
  13. Jak chcesz poeksperymentować z deskami to polecam siodło Berk. To moje trzecie, które założyłem do szosy i jak na razie ostatnie bo okazało się strzałem w dechę! W standardzie miałem Selle San Marco GND, które szybko zmieniłem na Fizik Arione R3 Versus Evo Large (obecnie używam w fatbike) a potem skusiłem się na Berk Lupina 150mm i tak już zostało. Jeżdżę na nim od zeszłego sezonu (przejechałem ponad 1600 km), dystanse do ok 100 km/dzień oraz czasem dłuższe i tyłek daje radę. Jak dla mnie rewelacyjne siodło. @Burns Ok, to ta gruba podeszwa sprawia wrażenie, że buty wydają się wyższe.
  14. Czołem cykloszydercy 😜 Dawno mnie tu nie było, jeździcie coś czy tylko gadacie? Polecam twojej uwadze @Burns Freeridery Pro. Używam od kilku sezonów i dobrze się sprawdzają. Są lekkie (381g/but), mają bardzo twardą i dobrą ochronę palców (sprawdziłem w boju dwukrotnie), raz jak przywaliłem w kamień a drugi raz jak zawadziłem o wystający korzeń. Duży palec mnie wprawdzie bolał na drugi dzień ale staw cały a palec nie złamany. Poza tym szybko schną i mają wentylację. Nie są tak ciężkie i toporne jak Impacty, wygodnie się w nich chodzi i jeździ. No i nie są za kostkę ale to już moje osobiste preferencje. PS. Widzę, że ładne szosy w wątku pokazujecie 👍 szerokości!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.