-
Liczba zawartości
481 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Ostatnia wygrana Vintage_Watches_Collector w dniu 4 Lipca 2019
Użytkownicy przyznają Vintage_Watches_Collector punkty reputacji!
Reputacja
235 Entuzjasta zegarmistrzostwaKontakt
-
Strona WWW
https://horologium.com.pl/
Informacje o profilu
-
Płeć
Mężczyzna
-
Hobby
Literatura piękna, Lekkoatletyka, Zegarki
-
Panowie, drugi tom "Chronografów" wychodzi z drukarni za około 10-14 dni, wiec kolejna zapowiedz treści - Rodania Geometer z 1954 r. Tom II - „Chronografy – ukryte piękno”. Tom II – horologium
-
Citizen Crystron LC Pierwszy kwarcowy chronograf tej marki, który miał premierę w 1978 r. Miłego dnia 😃
-
A tu jeden z modeli, które trafią do II tomu, który jest już w druku 😃 Panerai Radiomir Mare Nostrum z 1955 r. Marka: Officine Panerai, Florencja, Włochy Model: Radiomir Mare Nostrum Rok produkcji: około 1955 Mechanizm: manualny Angelus kal. SF215 Wymiary: średnica około 52 mm Panerai z dawnych lat jest znany przede wszystkim jako dostawca okazałych zegarków wodoszczelnych dla włoskiej marynarki wojennej Regia Marina. Model Radiomir, w którym zastosowano wodoszczelną obudowę Rolexa oraz mechanizm Cortebert kal. 618, zyskał status legendy dzięki służbie na nadgarstkach włoskich i niemieckich nurków bojowych podczas II wojny światowej. Chronograf Mare Nostrum to zegarek dziwny, tajemniczy i budzący dużo wątpliwości. Jego nazwa, tłumaczona jako Nasze Morze, odnosi się do rzymskiego określenia Morza Śródziemnego. Termin ten przywrócili włoscy faszyści, napędzani swoją imperialistyczną ambicją, która jednak legła w gruzach już w 1943 r. w zderzeniu z realiami wojny. Przez wiele lat jedynym dowodem na istnienie takiego chronografu była płyta fotograficzna z archiwum Paneraia z lat 50. Na tej podstawie przedstawiciele Grupy Richemont, właściciela marki Panerai, wysnuli teorię, że był to jeden z kilku prototypów przygotowanych dla oficerów włoskiej marynarki wojennej. W 1993 r., z okazji rzekomej 50. rocznicy zaprezentowania modelu Mare Nostrum, wyprodukowano nawet Panerai Mare Nostrum ref. 5218-301A. Nawiązywał on estetyką do pierwowzoru, ale mierzył bardziej praktyczne 42 mm średnicy, a wyposażono go w mechanizm ETA 2801-2 z modułem chronografu firmy Dubois-Depraz. Problem w tym, że historia prototypu Mare Nostrum ma wiele znaków zapytania, które w swoim opracowaniu wylicza Jose Pereztroika. Przede wszystkim projekt zegarka wskazuje na to, że powstał on nie wcześniej, niż w połowie lat 50. Linia koperty jest niemal identyczna, jak w dostarczanych wówczas przez Paneraia kompasach i głębokościomierzach. Zagadkowe jest również podobieństwo dekla prototypu do modelu z 1993 r. W 2005 roku na aukcję Christie's w Genewie trafił zabytkowy prototyp Mare Nostrum, który został uznany za oryginał. Uczestnicy aukcji ujrzeli ogromny, 52 mm chronograf o charakterystycznej formie. Dwustopniowa tarcza typu bi-compax w kolorze czarnym miała specyficzne dla Paneraia wycinane indeksy. Jego mechanizm stanowił bardzo udany napęd Angelus kal. SF215 z kołem kolumnowym. Zegarek został sprzedany za 132 tys. franków szwajcarskich i zasilił zbiory muzeum Panerai. Stanowi on nie tylko zagadkę dla miłośników zegarków vintage, ale także wyraz mocarstwowych aspiracji Włochów, chociaż powstał już w czasach pokoju. I tradycyjnie już zapraszam do zainteresowania moją skromną (jedynie ~770 stron) publikacją Adres sklepu poniżej „Chronografy – ukryte piękno”. Tom I/II – horologium Zdjęcie tytułowe: Panerai Mare Nostrum ref. 5218-301A z 1993 r. Źródło: ineichen
-
Ostatni z moich zakupionych chronografów (Precimax na Valjoux) i efekt ostatnich dwóch lat pracy nad publikacją nt. chronografów na jednym zdjęciu Słyszeliście o tej książce, czy algorytmy Wam tego oszczędziły
-
Cześć Pierwszy tom "Chronografów" jest już na runku od trzech miesięcy. Mieliście okazję się zapoznać? Jak wrażenia (poza tym, że książka jest treściwa i swoje waży - to słyszę często ) Jestem ciekaw Waszych opinii. Ps. Jeśli ktoś o niej myśli, to znajdzie ją tutaj: „Chronografy – ukryte piękno”. Tom I – horologium Pozdrawiam Mateusz
-
Cześć Pierwszy tom "Chronografów" jest już na runku od trzech miesięcy. Mieliście okazję się zapoznać? Jak wrażenia (poza tym, że książka jest treściwa i swoje waży - to słyszę często ) Jestem ciekaw Waszych opinii. Ps. Jeśli ktoś o niej myśli, to znajdzie ją tutaj: „Chronografy – ukryte piękno”. Tom I – horologium Pozdrawiam Mateusz
-
Szanowni Państwo Wchodzimy na ostatnią prostą przedsprzedaży 2 tomowej książki Chronografy - ukryte piękno. Od 1 lutego ten tytuł wchodzi w nowy próg cenowy. Jednocześnie zakup na etapie przedsprzedaży jest gwarancją otrzymania książki - nakład będzie limitowany. To dobre powody, aby nie odkładać tego na przyszły miesiąc Ofertę zakupu znajdziecie tutaj: Chronografy - ukryte piękno Pozdrawiam Mateusz Piechnik
-
Chronograf z naciągiem automatycznym był marzeniem wielu konstruktorów i producentów już od lat 50. Szybko okazało się jednak, że skonstruowanie praktycznego mechanizmu o takiej specyfice jest zadaniem dużo trudniejszym, niż ktokolwiek mógł początkowo przypuszczać. Jak doszło do przełamania tej kolejnej zegarmistrzowskiej granicy? Zapraszam do lektury Opracowanie chronografu z naciągiem automatycznym. Lata 60. Tło społeczno-technologiczne Od połowy lat 50., a szczególnie w latach 60. mechanizmy chronografów z przełącznikiem krzywkowym projektu Marcela Dépraza i produkcji zakładów Hahn & Cie z Landeron oraz zbliżone do niego konstrukcje stały się dominującym na rynku typem. Wielu producentów mechanizmów zaczęło odchodzić od droższej i wymagającej większego nakładu pracy konstrukcji z kołem kolumnowym. Doskonałym tego przykładem jest fabryka Vénus z Moutier. Szwajcarzy na początku lat 60. zdecydowali się sprzedać technologię, linie produkcyjne oraz dokumentację swoich podstawowych mechanizmów z kołem kolumnowym najpierw Rosjanom, a następnie Chińskiej Republice Ludowej, skupiając się na rozwoju mechanizmów z rodziny kal. 188 z przełącznikiem krzywkowym. Na produkcję chronografów wpływ miały również osiągnięcia zegarmistrzostwa na innych polach. Opracowanie przez Johna Harwooda w latach 20. naręcznego zegarka z naciągiem automatycznym otworzyło wiele nowych ścieżek rozwoju. Pomimo swojej użyteczności i intensywnej promocji ze strony firmy Rolex napędy tego typu nie podbiły rynku z dnia na dzień. Wczesne mechanizmy odbojowe innych producentów, czyli tzw. bumpery, były dość głośne w użytkowaniu, dlatego cieszyły się umiarkowaną sympatią klientów, a Rolex nie miał wówczas pozycji pozwalającej samodzielnie kształtować rynek. Co więcej, mechanizm z obrotowym rotorem zwiększał grubość zegarek, co w czasach mody na bardzo cienkie koperty było postrzegane jako wada. Sytuacja uległa zmianie w latach 40. W tym czasie nowoczesne mechanizmy z naciągiem automatycznym wprowadziły na rynek firmy Felsa i Eterna, a alternatywne konstrukcje z tzw. rotorem planetarnym, inaczej określanym jako mikrorotor, rozwijały firmy Büren oraz Universal Genève. Wkrótce w ich ślady poszły kolejne firmy, m.in. Martel. Szczególnie zaprojektowany przez Heinricha Stamma napęd Eterna-Matic kal. 1466U miał ogromny wpływ na dalszy rozwój mechanizmów z naciągiem automatycznym ze względu na swoją nowatorską konstrukcję – wyznaczył pewien standard ich architektury. Automatyczne mechanizmy z lat 50., poza tym, że były praktyczne i coraz bardziej dostępne, były również dużo cieńsze niż ich przedwojenni poprzednicy. To pozwoliło na projektowanie smuklejszych zegarków, które idealnie wkomponowywały się w ówczesną modę. Była to jedna z przyczyn wzrostu popularności zegarków z naciągiem automatycznym w tamtym czasie, która w pewnym stopniu uderzyła w rynek chronografów. Jak się jednak miało wkrótce okazać, ich producenci nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Wyścig z czasem Określenie wyścig z czasem ma w tym przypadku wydźwięk kilkupłaszczyznowy. W latach 50. a szczególnie w 60. można dostrzec wśród wielu producentów jeszcze wyraźniejsze promowanie chronografów jako zegarków typowo sportowych, szczególnie związanych ze sportami motorowymi. W tych działaniach prym wiodła marka Heuer, której zegary i zegarki związane były z motoryzacją od początku XX w. Poczynając od zegarów ze stoperem montowanych w deskach rozdzielczych samochodów, takich jak Time of Trip i późniejsza Autavia, Heuer już w latach 50. zaoferował kierowcom naręczny chronograf pod nazwą Auto-Graph. Jednak prawdziwy rozkwit sektora „chronografów wyścigowych” nastąpił w latach 60. i związany był z osobą Jacka Heuera, zadeklarowanego entuzjasty rajdów samochodowych. W roku 1962 na rynek weszła naręczna wersja modelu Autavia, a dwa lata później zadebiutował Heuer Carrera. W tym samym czasie Breitling wprowadził chronografy z kolekcji Top Time, które wyróżniał odważny design, kolory tarczy oraz niestandardowe wówczas czworoboczne koperty. Kampanie reklamowe promujące nową kolekcję były skierowane do aktywnych klientów młodego pokolenia. Koncepcja stworzenia chronografu z naciągiem automatycznym wpisywała się idealnie w ówczesną modę i potrzeby użytkowników zegarków. Był to również dowód trwającej wewnątrz branży rywalizacji i możliwości uzyskania przewagi nad konkurencją. Czołowi producenci chronografów dostrzegali zagrożenie, jakie dla ich interesów stanowiły silne marki z dużym zapleczem finansowym, takie jak Omega i Rolex, które sukcesywnie wprowadzały do swojej oferty zegarki tego typu. Na początku lat 60. Omega z modelem Speedmaster, dysponująca doskonałymi mechanizmami Lemanii, stała się jednym z liderów rynku. Opracowanie automatycznego chronografu przez firmę z Bienne mogłoby wyraźnie zmienić układ sił producentów zegarków z tą funkcją. Poza Szwajcarią swój potencjał w zakresie produkcji sportowych chronografów już w 1964 r. zaprezentowało japońskie Seiko. Szwajcarzy bacznie obserwowali również, jak rozwijał się przemysł zegarkowy w Związku Radzieckim. Ciekawostka: Wspomniane wyżej firmy z grupy SSIH, czyli Omega i Lemania, prawdopodobnie były w stanie produkować seryjnie chronografy z naciągiem automatycznym już pod koniec lat 40. W latach 1947–1948 Lemania na bazie mechanizmu kal. CH27 C12 opracowała kilka funkcjonalnych prototypów automatycznych chronografów. Zastosowano w nich rotor odbojowy, który został zaadaptowany do bazowej konstrukcji chronografu. Eksperymentalny napęd określany jako kal. CH27-C12A trafi na testy do Omegi i według dostępnych źródeł okazał się praktyczną konstrukcją. Jedna z opinii mówi, że mechanizm nie wszedł do seryjnej produkcji tylko dlatego, że głośna i odczuwalna praca rotora wydała się ekspertom z Omegi uciążliwa w użytkowaniu, a zegarki z takim mechanizmem byłyby zbyt masywne. W tym miejscu przyjrzyjmy się bliżej pretendentom w wyścigu o tytuł pierwszego automatycznego chronografu. 1. Zenith i fabryka Martel Watch Co. Współpraca pomiędzy tymi firmami sięgała lat 20. XX w. Prowadzone przez braci Pellatonów zakłady w Les Ponts-de-Martel specjalizowały się w produkcji mechanizmów chronografów, których odbiorcą, za pośrednictwem firmy Universal Genève, był również Zenith, oferujący przede wszystkim kompletne zegarki dla klienta końcowego. W latach 1955–1959 Martel funkcjonował jako niezależna manufaktura, produkując również własne mechanizmy manualne i chronografy. W tym okresie inżynierowie z Les Ponts-de-Martel opracowali nowoczesne, dwukierunkowe mechanizmy z naciągiem automatycznym kal. 1117 i 1118. Pod koniec lat 50. Zenith nabył zakłady Martel Watch Co. z ich know-how, wyspecjalizowaną kadrą i linią produkcyjną. Stanowiły one ogniwo, bez którego Zenith nie byłby w stanie przystąpić do rywalizacji o stworzenie chronografu z naciągiem automatycznym. 2. Projekt 99 – Buren, Heuer, Breitling, Dubois Dépraz i Hamilton Zenith nie był jedynym pretendentem do wprowadzenia na rynek chronografów nowego typu. W tym samym czasie prace nad podobnym projektem wdrażał Jack Heuer, który chwilę wcześniej przejął kierownictwo w rodzinnej firmie. Po konsultacjach z Géraldem Duboisem z Dépraz & Cie. (w 1968 r. nazwę firmy zmieniono na Dubois Dépraz) SA. postanowił skupić prace rozwojowe na chronografie modułowym. Firma Géralda Duboisa specjalizowała się w produkcji modułów chronografów. Koncepcja zakładała połączenie ich modułu z mechanizmem o naciągu automatycznym firmy Buren kal. 1280 Super Slender z mikrorotorem. Taką drogę rozwojową dla chronografu nowego typu rozważał już Charles-Edouard Heuer pod koniec lat 50., ale ówczesne mechanizmy z rotorem planetarnym były zbyt wysokie, aby gotowy zegarek mieścił się w akceptowalnych wówczas proporcjach. Kalkulując wysokie koszty, poziom trudności i czas potrzebny na realizację tego projektu, Jack Heuer zaproponował współpracę Willemu Breitlingowi, co miało zwiększyć możliwości finansowe, produkcyjne i technologiczne producentów. Opracowanie chronografu z naciągiem automatycznym dawało korzyści obu firmom, co tłumaczy, dlaczego bezpośredni rywale w tym sektorze rynku zdecydowali się na partnerstwo. W roku 1966, po przejęciu zakładów Burena przez Hamilton Watch Company, Hamilton został kolejnym partnerem projektu. Prace zostały objęte ścisłą tajemnicą i ukryte pod nazwą Projekt 99. 3. Seiko Prace rozwojowe ruszyły również daleko od ośrodków szwajcarskich, w zakładach Seiko. Chociaż w latach 60. Japończycy skupili się mocno na miniaturyzacji technologii kwarcowej, to nie zrezygnowali z próby wyprodukowania chronografu z naciągiem automatycznym. Pracami kierował Toshihiko Ohki z fabryki Suwa, konstruktor manualnego mechanizmu chronografu kal. 5719A, który w 1964 r. trafił do pierwszych wyprodukowanych w całości w Japonii chronografów. Chociaż specjaliści z Seiko nie mieli tak dużego doświadczenia w produkcji mechanizmów z naciągiem automatycznym oraz zegarków z funkcją stopera, to jak pokazała niedaleka przyszłość, dzięki wysokiej kulturze pracy i ambicji, okazali się groźnym rywalem dla firm ze Szwajcarii. Realizacja Pomimo że w wyścigu o pierwszy automatyczny chronograf ustawiło się kilku liderów tego sektora, droga do celu okazała się wyjątkowo trudna, stroma i wyboista. Pod względem konstrukcyjnym było to prawdopodobnie największe wyzwanie, przed jakim stanęli ówcześni zegarmistrzowie...... .... Ale o tym przeczytacie już w II rozdziale pierwszego tomu książki Chronografy - ukryte piękno, którą jeszcze przez 4 tygodnie możecie kupić w przedsprzedaży na stronie wydawnictwa Horologium Zapraszam. Mateusz Piechnik
-
Frédéric Piguet SA - Twórca wielkich komplikacji Większość z nas zna wysokiej klasy i zaawansowane technicznie zegarki czołowych manufaktur, takich jak Patek Philippe. Ja natomiast lubię przybliżać historie producentów, którzy często pozostawali w cieniu swoich klientów. Tym razem, choć w moich wywodach pojawi się firma Blancpain, ale nie ona będzie tu głównym bohaterem * Początki tej manufaktury sięgają roku 1858, gdy Louis-Elisée Piguet (1836-1924) otworzył w Le Brassus warsztat wytwarzający mechanizmy ebauche. W kolejnych latach Piguet, podobnie jak wielu innych zegarmistrzów z Valle de Joux skupił się na produkcji mechanizmów komplikacji, zaopatrując w nie marki z Genewy, Londynu, a nawet Stanów Zjednoczonych. Louis Elisée Piguet jest uznawany za autora jednego z pierwszych modułów wiecznego kalendarza. Na początku XX wieku stery w rodzinnej firmie przejęli jego synowie, a w 1938 roku Frédéric Piguet, który był wnukiem Louisa. W tamtym czasie manufaktura specjalizowała się w produkcji ultracienkich i skomplikowanych mechanizmach dla takich firm jak Audemars Piguet i H. Moser & Cie. Równie ciekawa jest współczesna historia Frédéric Piguet SA. Była to jedna z manufaktur, która przyczyniła się do odrodzenia klasycznego zegarmistrzostwa w Szwajcarii. W latach 1977/78 stery w rodzinnej firmie przejął syn Frédérica, Jacques Piguet. Zatrudnił on Edmonda Capta, który był już znany jako twórca mechanizmu Valjoux 7750, w celu opracowania nowych napędów. Capt początkowo został zaangażowany, zgodnie z ówczesnymi potrzebami rynku, do opracowania mechanizmów kwarcowych nowej klasy, a kulminacją jego wysiłków z tego okresu był innowacyjny napęd chronografu FP kal. 1270 "Meca-Quartz". Był to pierwszy szwajcarski mechanizm hybrydowy (wyposażony w kwarcowy regulator, ale mechaniczny moduł chronografu) tego typu. Został zastosowany przez kilka marek z wyższej półki, takich jak Daniel Roth. Jednak to nie mechanizmy kwarcowe miały stanowić o sile Frédéric Piguet SA. w kolejnych latach. W 1981 roku Jacques Piguet i Jean-Claude Biver odkupili prawa do upadłej marki Blancpain od SSIH. Od tego czasu manufaktura Frédéric Piguet SA. skupiła się ponownie na produkcji napędów mechanicznych. Ambicją Pigueta było przywrócenie znaczenia sześciu ważnych dla klasycznego zegarmistrzostwa komplikacji i typów mechanizmów tj. Wiecznego kalendarza, tourbillonu, wskazania fazy księżyca, ultracienkiego mechanizmu pomiaru czasu, repetycji minutowej i chronografu rattrapante. Zegarki Blancpain miały oczywiście być ich nośnikiem. Większość z tych "kamieni milowych" Frédéric Piguet SA zrealizował w ciągu dekady. Dla przykładu manualny mechanizm FP kal. 810 z 1985 roku miał jedynie 2 mm grubości, a w 1988 roku Frédéric Piguet przywrócił na rynek mechanizm chronografu rattrapante. Największe znaczenie dla rynku zegarków luksusowych miał natomiast kal. 1185, który był wówczas najcieńszym mechanizmem chronografu z naciągiem automatycznym. Wprowadzony pod koniec lat 80. mierzył 26,2 mm średnicy i zaledwie 5,4 mm wysokości. Poza zegarkami Blancpain, trafił również do produktów takich marek jak Audemars Piguet, Vacheron Constantin oraz Breguet. Ta udana konstrukcja stanowiła także bazę rozwojową innych mechanizmów np. Vacheron Constantin kal. VC 1137, który trafił do chronografów z kolekcji Overseas ref. 49140 i 49150. W 1992 roku manufaktura mechanizmów Frédéric Piguet SA i marka Blancpain zostały kupione przez konsorcjum SMH (od 1998 roku Swatch Group). Zakłady rodziny Piguet utrzymały swój profil produkcyjny, a portfolio ich klientów rozszerzyło się o kolejne firmy. W 2010 roku zapadła decyzja o ścisłym zintegrowaniu Frédéric Piguet SA i marki Blancpain. Od tego czasu ta fabryka mechanizmów funkcjonuje pod nazwą Manufacture Blancpain. * Historię manufaktury Frédéric Piguet odnajdziecie w książce Chronografy - ukryte piękno Tom I w rozdziale o producentach szwajcarskich. Dzięki za Waszą uwagę Mateusz Piechnik
-
Heuer - towarzysz kierowców
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Vintage_Watches_Collector → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Mam nadzieję, że nowa książka również się Koledze spodoba- 7 odpowiedzi
-
1
-
- heuer
- chronografy
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Heuer – towarzysz kierowców Heuer, a obecnie TagHeuer od dziesięcioleci jest kojarzony jako producent wysokojakościowych chronografów o przeznaczeniu sportowym oraz militarnym. Jednak to powiązania z wyścigami samochodowymi wywarły największy wpływ na postrzeganie tej marki od 2 połowie XX wieku. Jak doszło do tego, że Heuer stał się częścią GP Formuły 1 i wyścigu 24 godzinnego Le Mans? O tym poniżej. Koleś w ciemnych okularach na pierwszym zdjęciu to inżynier Jean Campiche, który w latach 70. był odpowiedzialny za chronometraż Heuera dla zespołu Scuderia Ferrari, a później dla innych ekip F1. Niemal każdy wie, że Heuer był mocno związany z wyścigami samochodowymi, ale już nie każdy, że poza naręcznymi chronografami, Heuer dostarczał inne „instrumenty pomiarowe”. Już w 1911 r. Heuer wprowadził pierwszy chronograf „samochodowy” Time of Trip w formie okazałego zegara, montowanego w desce rozdzielczej. Chronograf miał 11 cm średnicy, koronkę zintegrowaną z przyciskiem stopera na godzinie 12 i 12-godzinny licznik czasu podróży. W tarczy umieszczono otwór, który informował o pracy chronografu (kolor czerwony – uruchomiony pomiar, biały – zatrzymany). Tego typu przyrządy Heuera stosowano również na pokładach samolotów oraz sterowca Graf Zeppelin. W latach 30. na rynek trafiła zmodernizowana wersja zegara typu Time of Trip pod nazwą Autavia, która była grą słów – „Automobile & Aviation”. Miał on już dwa oddzielne rejestratory chronografu, 60-minutowy i 12-godzinny. Najczęściej był oferowany jako Autavia & Hervue. Taki zestaw składał się ze stopera Autavia i 8-dniowego zegara Hervue firmy Revue Thommen zamontowanych na wspólnej płycie. W 1962 r. Heuer wprowadził również naręczny chronograf pod nazwą Autavia. To wtedy producent po raz pierwszy zdecydował się na umieszczenie nazwy modelu na tarczy naręcznego chronografu. Do 1962 r. nie były one przypisywane do kolekcji, a identyfikowane jedynie po numerach referencyjnych. Kiedy projekt Chronomatic został ukończony, Autavia doczekała się również wersji z naciągiem automatycznym, w tym najbardziej rozpoznawalnej Viceroy. Jednak okres najintensywniejszej współpracy Heuera ze sportami samochodowymi związany jest z osobą Jacka Williama Heuera, który pod koniec lat 50. zaczął przejmować stery w rodzinnej firmie. Będąc wielkim pasjonatem wyścigów samochodowych, postawił sobie za cel zaprojektować naręczny chronograf dedykowany zawodowym kierowcom. Tak narodził się model Carrera, inspirowany ekstremalnie trudnym rajdem Carrera Panamericana Mexico Road Race, rozgrywanym na początku lat 50. Zegarek wszedł na rynek w 1964 r. (produkcja ruszyła już w roku 1963) i wyróżniał się minimalistycznym projektem, który miał zwiększać jego czytelność podczas użytkowania. Podziałkę sekundową chronografu przeniesiono na pierścień okalający tarczę, a subtarcze sekundnika i licznika minut zostały zagłębione w powierzchni tarczy, co dało trójwymiarowy efekt. Mechanizm stanowił wyśmienity manualny kaliber Valjoux 72. Jednak ikoną chronografów „wyścigowych” marki Heuer został inny model, mianowicie Monaco, który miał premierę na targach w Bazylei na wiosnę 1969 r. Zegarek wyposażony w automatyczny modułowy chronograf Chronomatic konstrukcji firm Büren/Dubois Depraz cechował nie tylko mechanizm nowego typu. Koperta w formie kostki z kwadratowym szkłem i tarczą zdecydowanie wyróżniała ten model na tle ówczesnych zegarków sportowych. Legenda Heuera Monaco rozpoczęła się jednak w roku 1971, kiedy zegarek trafił na plan zdjęciowy filmu Le Mans, gdzie nosił go Steve McQueen. W 1971 r. Heuer-Leonidas został również chronometrażystą zespołu Formuły 1 Scuderia Ferrari. Na potrzeby Ferrari, szczególnie 24 godzinnego wyścigu Le Mans, Heuer opracował kwarcowe przyrząd, a właściwie cały system instrumentów pomiarowych pod nazwą Le Mans Centigraph, który pozwalał na pomiar przejazdu okrążenia z dokładnością do 1/1000 sekundy. System był rozwijany i pod nazwą ACIT (Automatic Car Identification and Timing System), Heuer używał go jako oficjalny chronometrażysta wyścigów Formuły 1 w latach 1974-79[1]. Wracając do naręcznych chronografów, w latach 70. Jack Heuer planował nieco odświeżyć linię Monaco, czego efektem był model Silverstone, wprowadzony do oferty w 1974 r. Projekt wyróżniały zaokrąglone krawędzie koperty, i bardziej „anatomiczny” design. Zegarek wyposażono w mechanizm z automatycznym naciągiem kal. 12. Nazwa modelu jest oczywiście hołdem dla brytyjskiego toru F1 Silverstone Circuit. „Samochodowe” dziedzictwo Heuera jest dobrze widoczne i wyczuwalne również we współczesnych zegarkach TagHeuer, zarówno nowo projektowanych modelach, jak i reedycjach ikon lat 60. i 70. „Wielka Trójka” czyli Autavia, Carrera i Monaco, są jednymi z najbardziej poszukiwanych modeli wśród kolekcjonerów zegarków vintage, a mnogość wzorów (do 1985 r. wyprodukowano ok. 200 wersji i odmian tych trzech modeli) sprawia, że może to być przygoda na całe życie. Znacznie więcej na temat chronografów przeczytają Państwo również w książce Chronografy – ukryte piękno, nad którą trwają obecnie intensywne prace. Pozdrawiam serdecznie Mateusz Piechnik [1]Niewielki transponder umieszczony w bolidzie, wysyłał sygnał do odbiornika na mecie, umożliwiając identyfikację każdego samochodu i pomiar czasu z dokładnością do 1/100. Sama zasada działania jest stosowana do dziś.
- 7 odpowiedzi
-
9
-
- heuer
- chronografy
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Festiwal Passion for Watches 2026
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Krzysztof Skórka → na temat → FORUM GŁÓWNE
Dasz radę Z Gdańska do Zamościa jechałem dłużej, jeszcze z przesiadką do busa w Lublinie, bo tory zasypało Krzysztof, świetna wiadomość. We Wrocławiu jest dynamiczna, młoda grupa miłośników zegarków i na pewno ich tam nie zabraknie, mnie mam nadzieję również
