Chyba nie tylko w Europie Wschodniej, w Niemczech , Holandii i w Skandynawii widywałem sporo ludzi z Eposami na ręku. Są ludzie, którzy wolą utarte marki ze świetnym marketingiem, a są też tacy, którzy pochylą się nad czymś mniej znanym , ale rownie ciekawym i dużo tańszym. Wystarczy popytac wśród ludzi , kto słyszał o Laco , Shaumburgu czy Steincharcie lub Stowie a nawet Ballu , a kto o Rolexie, Omedze czy nawet Tissocie. Marketing robi swoje , oczywiście nie ujmując jakości Rolkowi czy Omedze.