Ja proponuję na cienkiego garniturowca Poljota de Luxe. Taka sztuka w tej chwili na zatoce kosztuje od 85 USD, więc budżet jest spełniony i jeszcze zostaje, żeby móc zacząć odkładać na sensowniejszego garniturowca.
Sam mam dokładnie takiego. Oczywiście, są pewne ale. Pierwsze ale, te sztuki wysyłane z Ukrainy nie zawsze są oryginalne z epoki - są to często składaki, łatwo można odnaleźć strony i posty w necie po czym poznać, czy Poljot nie był kombinowany. Drugie ale, to takie, że to wschodnia myśl techniczna z całym jej bagażem niedostatków, czyli że można trafić gorszą sztukę. Trzecie ale, że nie każdy lubi zegarki radzieckie (ja np. nie lubię, bo wiele lat temu już miałem Poljota i psuł się regularnie co pół roku, więc w pewnym sensie był dokładny).
Są też Poljoty w stali, ale są rzadkie i kosztują sporo więcej.
Ten zegarek ma też plusy: jest naprawdę cienki i ma dość ascetyczną, elegancką tarczę - naprawdę pasuje pod mankiet koszuli do garnituru.
Co do koloru, to z tego co czytałem, obrączka się nie wlicza do biżuterii, więc nie jest nietaktem mieć złotą obrączkę i srebrny zegarek. Decydują inne dodatki (np. teczka i jej okucia, klamra paska). Ja też mam (miałem - zgubiłem) obrączkę z białego złota, więc odkładam też na srebrnego garniturowca od Nomos.