Miałem okazję siedzieć w Urusie spod znaku Lamborghini. Usiadłem za kierownicą i poczułem się jak w statku kosmicznym. Detale na pierwszy rzut oka, obszycie nićmi, logo, zwłaszcza fotele, wszystko naprawdę na wysokim poziomie wykończenia - a ja jestem zrzęda 100%.
A potem zacząłem się uważniej przyglądać: plastik tu, plastik tam (albo coś bardzo podobnego, w każdym razie wyglądającego na tandetę), grill się wygina od patrzenia (tak jak w filmie przy 13:07, który wrzucił @cordi7), lampy jakoś tak luźno siedzą. Nie wiem, nie znam się, ale poza paroma detalami - nie czułem się jak w samochodzie za ponad milion złotych (ok. 1,3 mln zł). Pół miliona jeszcze bym zrozumiał bez mrugnięcia okiem za sam znaczek na masce, nawet niech będzie i 800 tys. zł. Ale ponad milion - nie wiem. Może to i technologia, może i materiały (np. carbon), felgi, hamulce drogie. Może.
Edit: OK, może nie testowałem w ten sposób, jak poniżej, ale coś tam pomacałem