Ja mam może zbyt sentymentalny stosunek niemal że misyjne podejście. Każdy mechanizm zegara czy zegarka traktuje jako prawie żywą istotę ..wiem ze to chore ale tak mam. Już jako uczeń w zawodzie (15 latek) zauważyłem to u siebie. Widząc leżące werki na straganach warszawskiej giełdy na Kole często w deszczu czułem jak mnie ściska w gardle. Składak czy pasówka to taki azyl dla tych zegarów i zegarków które akurat miały mniej szczęścia i szansa na drugie życie. Z drugiej strony Krzysztof ma racje ze nie da się uratować wszystkich zegarów i trzeba włączyć zdrowy rozsądek.