Zbliżają się moje okrągłe urodziny, więc umyśliłem sobie, że można by to uczcić. I wymyśliłem, że może Rolexem? Mój Graal to model 1655 czyli explorer gmt orange hand, nie produkowany od bodajże 1984 roku. Używane kosztują majątek. No to może explorer II GMT z obecnej linii pomyślałem, zwłaszcza, że jest jeden na bazarku. W Kruku obecnie go nie mają, poprosiłem więc o coś porównywalnego wielkościowo. Dostałem 41mm day-date II. no i niestety porażka. Ogromny kajdan nijak na ręce wyglądający. no to i explorer II nie podejdzie... Przymierzyłem dla świętego spokoju Milgaussa - 40 mm - za duży i datejusta - bardzo prosty wręcz vintage, srebrna tarcza z czarnym brzegiem. 36 mm. Dokładnie taki: http://www.watchcentre.com/lg_images/Rolex-S-S-Black-Silver-Dial-Oyster-Perpetual-Datejust-B-P-116200%5B3%5D.jpg Niby maleństwo ale leżał na ręku ślicznie. Wykonanie perfekcyjne - tarcza, indeksy, wskazówki, zapięcie bransolety - bajka. Ale jak się zastanowiłem, czy chciałbym go sobie kupić na okrągłe urodziny - jednak nie. Tam po prostu nie ma tego czegoś. I jeszcze płaskie szkiełko. Cyklop OK - fajna sprawa, ale za te pieniądze szkiełko mogłoby być lekko wypukłe. Płaskie brzydko błyszczy i wygląda po prostu tanio. Konkluzja: jeśli wytrwam w postanowieniu, żeby zegarek na urodziny, to bliżej przyjrzę się Zenithom. Ciekawiej i cenowo przystępniej. Orange hand zawsze mi się będzie podobał. Na resztę Rolków jestem jednak odporny. Pozdrawiam,