Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Marcin_LL

Stowarzyszenie
  • Content Count

    150
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marcin_LL

  1. Życzę Polporze powodzenia, łatwo nie będą mieli. Przyznam też, że jednej rzeczy nie rozumiałem i nie rozumiem. Jeśli zegarek "Made in Poland", ale kosztuje 1500 zł to jest w pełni i bezapelacyjnie POLSKI, w ogóle "super, chłopaki, mega inspiracje, tak trzymać!". Jaki mechanizm jest w środku? Chiński! Że o innych komponentach nie wspomnę... Ale jeśli coś jest na mechanizmach szwajcarskich, czyli jest droższe i kosztuje 4000-5000 zł, to wtedy jest jedynie "polski", z przekąsem i w cudzysłowie... No prawie oszustwo z tą polskością...
  2. Gienek, czuję się trochę wywołany do tablicy, bo współpracowałem przy tych alkoholowych zegarkach (i piórach, również z koniakiem), więc trochę wyjaśnień . Alkohole które wymieniłeś, aczkolwiek zacne i jak mniemam dobrze Ci znane nie pasują do koncepcji, bo nie są starzone. Koniak był z 1762 roku, rum z 1780. Whisky też będzie stara. Chodziło o to, żeby ten alkohol był niepowtarzalny. Co do przerostu formy nad treścią... Władek słusznie napisał, że dopóki ktoś chciałby to kupić... Poza tym pomysły z podobnej kategorii nie są niczym nietypowym. Tarcze z meteorytów są relatywnie częste i stosują je bardzo uznane firmy. Pojawiają się też w zegarkach m.in. kości dinozaurów, stal z Titanica czy księżycowy pył, trawa z Old Trafford i płatki kwiatów albo dla odmiany tytan z przetopionych rakiet, więc podobnych pomysłów jest sporo. A co do piramidy prestiżu, to zastrzegałem, że jest to przedmiot niekończących się sporów , a lista jest moja autorska. Skądże bym śmiał coś próbować narzucać tak szacownemu gronu . Najbardziej mi jednak zależało na przywołaniu małych, niszowych manufaktur, które w klasycznych piramidach raczej nie występują
  3. To ja jeszcze trochę będę drążył temat... Zacznę od założeń i jakiegoś motywu przewodniego. Wydaje mi się, że podstawowym założeniem, powinno być to, żeby klubowicze dowiedzieli się na spotkaniu czegoś nowego, oryginalnego. Oznacza to dla mnie zarówno twardą wiedzę, ale również spotkania z ludźmi, posłuchanie ich na żywo, poznanie ich poglądów i motywacji. Można nawet sięgnąć po informacje nawet dostępne w internecie, ale podane z komentarzem. Teoretycznie w internecie można znaleźć bardzo wiele, ale czy każdy ma czas szukać? Cennym wkładem zarządu mogłoby być właśnie wskazanie ciekawych rzeczy. Dla przykładu, ja Ressence znałem, ale wiedziałem o nich niewiele. Teraz rozumiem lepiej koncepcję i podchodzę do tej marki zupełnie inaczej. Idąc dalej, moim zdaniem można to zrobić albo ewolucyjnie, albo rewolucyjnie. Przez ewolucję tak naprawdę rozumiem "powrót do korzeni", a więc tak naprawdę staranny dobór prelegentów w kierunku oryginalnych i autorskich pomysłów, typu MB&F, Speake-Marin, Franck Muller, Ressence właśnie ale również mniej znanych firm typu Paul Picot czy Parmigiani. Myślę, że gdyby było prezentacji nawet mniej, np. 4, ale nieco dłuższe (45 minut), z przerwami pozwalającymi na porozmawianie i obejrzenie zegarków to byłoby ok. Myślę, że bardzo dobrym pomysłem jest też wykorzystanie klubowiczów i ich wiedzy. Są nowe doświadczenia z warsztatami. Uważam też (nie do końca wiem jak to działa w tej chwili), żebyśmy dostawali prezentacje z odpowiednim wyprzedzeniem. Oczywiście, to nie zabezpieczy w całości przed sytuacją, kiedy jakiś "handlowiec" czyta slajdy, ale pozwoli zareagować w przypadku ewidentnych gniotów. Choć ogólnie, przy firmach i ludziach naprawdę mających coś do powiedzenia to niebezpieczeństwo jest mniejsze... Spotkanie dwudniowe wydaje mi się już dość rewolucyjne, ale może też warto o tym pomyśleć? Pewnie również nie należałoby rezygnować z możliwości wystawienia jakiegoś standu przez dystrybutora, kto będzie zainteresowany, wtedy podejdzie, obejrzy i porozmawia. W Polsce w ogóle nie ma niczego co nawet w przybliżeniu można uznać za targi zegarkowe, są biżuteryjne, jest też takie dwudniowe spotkanie poświęcone wiecznym piórom...
  4. Cześć! Chciałbym po pierwsze podziękować Zarządowi za zorganizowanie kolejnego, jak zwykle bardzo profesjonalnego spotkania. Proszę też, żeby Zarząd nie odbierał tego co za chwilę napiszę jako osobistego ataku na kogokolwiek. Mam jednak silne wrażenie, poparte rozmowami z paroma kolegami, że albo dotychczasowa formuła naszego „flagowego” spotkania się wyczerpała albo podryfowała w złym kierunku. Do rzeczy… Nie wiem jakie są kryteria wyboru prezentacji i firm w trakcie spotkania. Po raz kolejny mam wrażenie, że głównym kryterium jest skłonność do płacenia i zostania „sponsorem”. W efekcie mamy reprezentowane przede wszystkim firmy, które mają (lub ich dystrybutorzy) budżety reklamowe na Polskę. A jednocześnie są to albo w dużej mierze zegarki kwarcowe, a w najlepszym razie firmy z „mocno średniej” zegarkowej półki… Moim zdaniem zupełnie nie o to chodzi, jeśli impreza nie ma być wyłącznie okazją do spotkania ze znajomymi. Tym bardziej, że wreszcie dostałem nasz album klubowy i muszę powiedzieć, że naprawdę jest tam wspaniała historia, a naszymi prelegentami i uczestnikami były naprawdę niezykłe firmy i osoby. Słuchanie np. Francka Mullera, Petera Speke-Marina czy Maximiliana Bussera było naprawdę przeżyciem, a wymieniłem tylko ich z braku miejsca dla pozostałych, wiecie o co chodzi. A mamy na spotkaniu firmy, których produkty można zobaczyć wszędzie. W zeszłym roku królowały samartwatche – ok, nowość i pewnie będą się rozwijać, ale… Był Victorinox – nieśmiertelny, bo chyba w ciągu czterech lat był po raz trzeci, z czego dwa ostatnie lata. Rozumiem, że płaci, są to ciekawe zegarki, Igor Pluciński ratuje sytuację bo potrafi mówić zajmująco o czymkolwiek (piszę bez ironii, to wartościowa umiejętność), ale są to zegarki fascynujące raczej z punktu widzenia inżynierii materiałowej niż zegarmistrzostwa. Junghansa mogę obejrzeć w Arkadii, Tudor, Aviator i Orient Star, z całym szacunkiem, to były jedynie prezentacje sprzedażowe… Sytuację uratował Ressence – ciekawy człowiek, oryginalna idea. Jedyna prezentacja która poszerzyła moją wiedzę. Zresztą, co bardzo symptomatyczne, wielu klubowiczów zamiast słuchać o firmie Junghans rzuciło się do rozmowy z Benoit i oglądać jego zegarki… Bo były ciekawe, choć kontrowersyjne! Generalnie, uważam, że powinniśmy „wrócić do korzeni” i zapraszać przede wszystkim firmy i ludzi, którzy naprawdę coś wnoszą, poszerzają nasza wiedzę, a przy okazji można obejrzeć zegarki których innym przypadku nie udałoby się obejrzeć. Bo nawet jeśli formalnie dana marka ma w Polsce dystrybutora to on ma u siebie w salonie trzy zegarki i to bynajmniej nie najdroższe… Wszyscy wiemy jak to w praktyce wygląda. I to nawet kosztem zmniejszenia przychodów sponsoringowych, ale w końcu nikt z nas nie przychodzi po to, żeby się załapać na jakąś nagrodę. A dodatkowo – narzekamy na Patka Philippe, że nas lekceważy. Na pewno nie zachowuje się sympatycznie, ale popatrzmy na to z drugiej strony – jeśli Patek nawet chciałby uczestniczyć, to w jakim towarzystwie? I czy na pewno skład ostatniego spotkania byłby dla niego zachęcający? Ok, żeby nie było, że tylko narzekam i nic nie proponuję. Z uwagi na moje dotychczasowe doświadczenia z Copernicusem, jak i obecne zaangażowanie m.in. w projekt „zegarków alkoholowych” mam trochę kontaktów z różnymi firmami, którymi mogę się podzielić. Nie twierdzę oczywiście, że mam lepsze kontakty niż Zarząd, ale może to być przydatne. Przy założeniu oczywiście, że takie firmy miałyby stanowić zdecydowaną większość, a nie jedynie uzupełnienie do marek popularnych lub kwarcowych.
  5. To może i ja się wtrącę z komentarzem :-). Faktycznie mieliśmy dylemat z tą nazwą i wiele dyskusji za sobą. Znaczeniowo najbliższy byłby Submariner, w znaczeniu "zegarek dla marynarza okrętu podwodnego" i wtedy wszystko pasuje. Ale niestety, po pierwsze ta nazwa jest niezwykle silnie zrośnięta z Rolexem, jak chyba żadna inna (no, może "Portugalczyk"), a po drugie było jednak wiele opinii, że co to za Submariner z taka małą wodoszczelnością itp. Niestety, nie wszyscy odróżniają ideę "zegarka dla marynarza" z "zegarkiem do nurkowania". Jak na okręcie podwodnym pojawia się woda, to załodze nie wiem jak bardzo wodoszczelne przestają być potrzebne... nie chcieliśmy walczyć z wiatrakami. Nazwa Flagship jest marynistyczna, oczywiście jest Longines, ale jednak naszym zdaniem ta nazwa jest względnie neutralna, nie tak silnego skojarzenia. Tactic słusznie to odczytał. Poza tym, Longines ma zegarki garniturowe, nasz jest jednak mocno casualowy. Polska nazwa "Podwodniak" jest nie do wymówienia, choć znaczeniowo poprawna, pójście w stronę języków innych niż angielski, który jest jednak najbardziej międzynarodowy, tez odrzuciliśmy. Został więc Flagship i tego będziemy bronili :-).
  6. Rafał, za propozycję usunięcia postu, jeśli szkodzi wizerunkowi firmy ? masz mój szacunek. Tak, uważam, że Twój poprzedni post szkodził naszemu wizerunkowi i dlatego odpowiedziałem. Uważam, że napisałeś rzeczy tak uproszczone, że w efekcie nieprawdziwe. Czy uznasz, ze powinieneś swój post przeedytować ? Twoja decyzja. Wracając do meritum. Nie napisałem nigdzie, że nie da się wyprodukować mechanicznego zegarka taniej niż Copernicus. Bronię natomiast tezy, że nie da się wyprodukować zegarka TAKIEGO jak Copernicus dużo taniej (trochę taniej na pewni się kiedyś da ? ale o kredycie zaufania czy daniu czasu na rozwój nie będę pisał, bo i tak go nie dostaniemy). Nie możesz pisać, że jakaś eta jest tańsza, wiec mamy wysokie marże. Nie wiem dlaczego akurat Tobie to muszę tłumaczyć, ale przecież wiesz, że najtańsza Eta i wersja Top nie różnią się tylko niebieskimi śrubami, co faktycznie możemy zrobić sami, choć też nie za darmo. Eta w wersji Top, to inna powierzchnia, groszkowana płyta, pasy genewskie ? tego się nie da zrobić samodzielnie przy użyciu pilniczka. Sam piszesz, że eta Top jest dwa razy droższa niż podstawowa ? wiec dlaczego porównujesz z podstawową? Potwierdzam, że wersja Top jest dwa razu lub nawet (nasze doświadczenia) ponad dwa razy droższa od podstawowej. Czyli jeżeli najtańsza jest ok. 80 usd +, to Top będzie za ok. 170-180 usd. Przy czym jest to cena netto. Musisz ją więc porównać z naszą ceną netto, która nawet bez promocji (przy cenie detalicznej 4400 PLN) wynosi ok. 1180 usd, a nie 1400? To trochę zmienia proporcje, prawda? A jak odejmiesz od tego np. 25% marży salonu? Ile zostanie? Jeśli chodzi o plastyków ? myślimy o tym. Ale sygnowany zegarek nie będzie tańszy, ale droższy od normalnego ? tak jest wszędzie i tego nie zmienisz, nie można więc jednocześnie pisać o konieczności obniżenia kosztów i zdobycia ?nazwiska?. Czy da się wykonać koperty w Polsce? Nie, nie da się. Nie będę się powtarzał, w jednym z poprzednich moich postów pisałem o naszych próbach. Nie da się w Polsce wyprodukować obecnie kopert w skali przynajmniej półseryjnej, np. 100 stuk, w takiej jakości jak my mamy. Nie mówiąc o seryjnej. Jeśli masz inne zdanie, poza stwierdzeniem ?weźcie i zróbcie? (sorry) to poproszę o namiary na producentów w Polsce. Jeśli będziesz w Polsce zapraszam do obejrzenia naszych zegarków. Jeśli chodzi o politykę marketingową ? nie będę polemizował, uważam, że jakiś pomysł mamy, rynek to oczywiście zweryfikuje. Nie kupujesz naszego pomysłu, wizji, tradycji, do której się odnosimy, pracy włożonej w projekty i próby zrobienia czegoś na zegarkowej pustyni (w sensie produkcji) ? Twoje prawo. Pozdrawiam Marcin
  7. Bardziej ogólnie jeśli chodzi o cenę? Panowie, sorry, zapomnijcie o pojawieniu się na rynku polskiego zegarka mechanicznego na poziomie cenowym w granicach 1500 zł brutto (z VAT 23%), jeżeli to ma być zegarek na szwajcarskim mechanizmie, dobrej jakości, wyprodukowany w Unii (lub w Polsce). Teoretycznie przy jakiejś gigantycznej produkcji? A jeżeli ma być to zegarek customowy, na bazie oryginalnego projektu, jest to tym bardziej niemożliwe. Więc, im szybciej się z tym pogodzicie, że nie będzie wyprodukowanego w Polsce (UE lub Szwajcarii) zegarka tym krócej będziecie sfrustrowani, z całym szacunkiem. Da się to zrobić w sytuacji produkcji w całości w Rosji lub Chinach. W innym przypadku nie. Oczywiście, jeżeli Copernicus, Polpora i Paweł Jankowski będą mieli porównywalne ceny (z jakimiś różnicami, ale podobny rząd wielkości) to oczywiście zwolennicy spiskowej teorii dziejów uznają to za zmowę cenową. Można oczywiście posłużyć się przykładem Stowy (nawet klubowej) która kosztuje 1300 zł. Tylko, że dotyczyło to zakupu hurtowego, a Jorg miał na tym projekcie małą marżę, o czym świadczy chociażby to, jak długo trwała jego realizacja? Priorytet to nie był. Teraz sam zegarek. Ładny, dobrze wykonany. Ale, popatrzmy. Co było w nim customowego? Tarcza. Najprostsza drukowana tarcza. Wskazówka? Standardowa, tylko inny kolor. Koperta? Najprostsza, lekka, produkowana w tysiącach sztuk. Wahniki Stowa również produkuje masowo, różnica polegała na grawerze, którego jakość zresztą została zakwestionowana. Mechanizm ? najprostsza Eta bez zdobień, tylko niebieskie śruby kupowane na pewno hurtowo. Szkło płaskie. Z innymi Stowami sprawa wygląda podobnie. A, dla porównania, ile kosztują piękne, designerskie Shauery? 2500 Euro, niektóre pond 3 tys.. I różnica nie wynika wyłącznie z tego, że mechanizm Valjoux jest droższy? Nie można porównywać cen zegarków, które znajdują się wyłącznie w dystrybucji internetowej z normalną dystrybucją. Stowa nie mogłaby być dystrybuowana w zewnętrznej sieci sprzedaży (poprzez salony) bo Jorg nie zarobiłby na ich marżę. Oczywiście, można byłoby Copernicusa dystrybuować wyłącznie przez Internet ? tylko ilu klientów kupiłoby zegarek nie mogąc go obejrzeć w naturze? Stowa może ? ale ona oferuje to co oferuje praktycznie w niezmienionej formie od kilkudziesięciu lat. I tu się kółko zamyka, bo Copernicus nie istnieje tak długo? Czy zwróciliście zresztą uwagę, jakie zegarki się pojawiają w dystrybucji wyłącznie internetowej? Piloty (design klasyczny), nurki (mniej czy bardziej Rolexo i Omegopodobne) albo tanie zegarki, gdzie klienci specjalnie nie wnikają w miejsce ich produkcji (jeśli nawet mają szwajcarskie mechanizmy). Nie jest tajemnicą, że wiele firm ma szwajcarskie mechanizmy, a ?wszystko inne? wykonuje w Chinach. Wracając do kwestii cen. Dopóki polski producent nie dopracuje się własnej produkcji kopert (a jeszcze lepiej tarcz i co najmniej zdobień) będzie droższy. Bo zamawiając w Szwajcarii czy Niemczech płaci cenę z ZYSKIEM producenta. Czyli, załóżmy teoretycznie, że Jorg Shauer produkowałby dla Copernicusa (mówię teoretycznie, bo nie produkuje) to Copernicus mógłby kupić mniej więcej po cenie detalicznej Stowy (może z rabatem hurtowym). Tyle, że nie byłby to zegarek customowy, bo taki kosztowałby drożej. Oczywiście, można uznać, że jesteśmy kapitalistycznymi krwiopijcami, i mamy na tym gigantyczną marżę. Ok., zapraszam do konkurowania z nami. Bo jeśli ktoś robi porównanie ceny mechanizmu i ceny zegarka i pisze o ?żniwach? to naprawdę ciężko polemizować. Na dzisiaj jestem przekonany, że jeżeli ktoś (nowa na rynku firma) oferowałby zegarek klasy Copernicusa po cenie detalicznej nawet 2500 zł brutto (1500 jest w ogóle nierealne) to nie produkuje go w Europie. A jeżeli produkuje w Europie, to nie jest w stanie się w tej cenie zmieścić prowadząc uczciwie biznes, płacąc podatki itp. To trochę tak jak z urlopami. Być może Polska jest atrakcyjna turystycznie, ale Hiszpanią nie będzie nigdy. W Hiszpanii jest więcej dni słonecznych niż w Polsce i tak będzie. I trzeba to zaakceptować i pogodzić się z tym.
  8. Cytochrom, Rafale, przyznam, że przeczytałem Twojego posta z gigantycznym zdumieniem. Uważam Cię za absolutnego znawcę i mojego guru jeśli chodzi o stare zegarki, szczególne Jeagery, podziwiam Twoją kolekcję i pasję. Ale, z przykrością stwierdzam, że o produkcji nowych zegarków nie masz absolutnie żadnego pojęcia, a ferujesz bardzo mocne wyroki, jednocześnie chyba nie mając świadomości o czym piszesz. Zacznę od rzeczy chyba najistotniejszej, czyli porównania ceny Ety (110 usd według Ciebie) z ceną zegarka 1400 usd. Porównanie zaiste szokujące? Rafal, przypominam Ci, bo może nie pamiętasz, że w cenie detalicznej w Polsce jest 23% VAT, wiec jest to cena brutto. Co z czym porównujesz? Bo jeśli cenę netto Ety, czyli bez VAT, z ceną brutto zegarka, to grasz nie fair i wprowadzasz w błąd. Rozumiem wiec, że porównujesz cenę brutto Ety, tak jak wyglądałaby ona w Polsce, gdyby została mi dostarczona? Czyli cena brutto Ety 2824-2 w wersji TOP, z rodowaną powierzchnią, groszkowaniem, pasami genewskimi i niebieskimi śrubami, licząc z polskim VAT wynosi według Ciebie 110 usd (ok. 300 zł, czyli netto ok. 250 zł)? Rafał, to mi sprzedaj za tę cenę, za 250 zł netto! Powiedz, gdzie za tyle mogę kupić? Kupuje większa ilość... Zapłacę Ci solidną prowizję? Płacę gotówką, od razu. Co Ty na to? Kupisz mi taką Etę? Piszesz z oburzeniem, że ?niewiele firm ma czelność brać takie pieniądze za zwykłą Etę?. Mylisz się, bo wiele bierze takie lub znacznie większe pieniądze. Żebym nie był gołosłowny dam przykład. Frederique Constatnt, seria Fryderyk Chopin. Porównajmy. W zeszłym roku widziałem ich zegarki w detalu, w salonach w cenach pomiędzy 4000 a 4400 zł. Współpracujący ze mną salon miał jeśli dobrze pamiętam za 4200. Marka masowa, produkcja roczna tej firmy to jeśli dobrze pamiętam chyba z 80 tys. sztuk, żadna designerska. Niebyt wysoka półka, te zegarki są wszędzie, dystrybucja na pewno nie jest selektywna. Taka sama Eta, tylko znacznie słabiej zdobiona (wiec tańsza). Ok., firmowy wahnik, ale też nie robiony specjalnie dla tego modelu, więc nie jest to zbyt kosztowne, ?tłuczony? w tysiącach sztuk. Tarcza co prawda giloszowana, ale indeksy już drukowane, a nie wypukłe jak u nas. Limitacja ? 1810 sztuk, bez przesady z ta limitacją. Koperta? Standardowa, moja jest customowa, jest również dodatkowo szlifowana. Wskazówki , koronka, tarcza datownika ? ja mam customowe. Ok., Frederique ma ładniejsze pudełko w kształcie fortepianu, choć też zakładam od stałego dostawcy, a kupione prawie w 2 tysiącach sztuk. Podsumowując, jeśli chodzi o technikę ? zegarki są całkowicie porównywalne, ze swojej strony jestem przekonany, że koszt wytworzenia Copernicusa był wyższy (więcej oryginalnych projektów), nie licząc nawet gigantycznej różnicy w efekcie skali produkcji. Więc Frederique Constant to dopiero ?ma czelność? żądać takiej ceny, przy swojej skali? Dla uzupełnienia, Alpina (ta sama grupa kapitałowa co FC) ma koperty (druga istotna pozycja kosztowa) oficjalnie produkowane w Chinach, a ceny wielokrotnie jeszcze wyższe. Co do innych zarzutów ? wskażesz mi może jakiegoś ?wielkiego polskiego zegarmistrza?, który mógłby się podpisać pod projektem, żeby dodać mu renomy? Proszę, napisz kogo masz na myśli. Ale Polaka proszę, bo ideą było stworzenie polskiej firmy. I czy naprawdę uważasz, że gdybym starał się zachęcić ?wielkie nazwiska designu? to byłyby zainteresowane podpisaniem się pod zegarkiem w cenie detalicznej 1500-2000 zł, bo taką przecież cenę postulujesz? Wiesz, na ile ja się orientuje, to jakikolwiek produkt sygnowany wielkim nazwiskiem projektanta staje się przez to znacznie droższy (projektant tez raczej nie robi tego za darmo). No, ale może Twoje nowatorskie podejście do marketingu jest słuszne? Jeśli chodzi o zarzut, że Copernicus nie ma tradycji i to będzie powodem ?skazania na porażkę? to jest to argument z gatunku, wybacz, ?ręce opadają?. No bo co ja mam zrobić? Cofnąć czas o 100 lat czy co? Pytasz, jak zagwarantujemy, że za 5 lat będziemy istnieli? No, tu już mi wszystko opadło? Co chcesz usłyszeć? Obiecuję, że będziemy! Wystarczy? Prowadzę inną swoją firmę od 10 lat. Wystarczy? A w ogóle, to o czym my mówimy??? Jaka firma w ogóle może coś takiego komukolwiek gwarantować? Co ma powiedzieć firma Laco, która istnieje od kilkudziesięciu lat, a w połowie 2009 roku zbankrutowała? Kupiła ją Kienzle i ? też zbankrutowała! Teraz pewnie obie są zarządzane przez syndyków, nie wiem, nie śledzę. Więc o czym my mówimy? Piszesz o ?żniwie? w kontekście braku doświadczeń z użytkowania zegarków i to w okresie dłuższym niż kilka miesięcy. Przyznam, że nie bardzo rozumiem koncepcji. Czyli co, na razie mam sprzedać tanio, a jakby się okazało, że zegarki są ok. to co? Mogę podnieść cenę o kilkadziesiąt procent? Czy kazać klientom dopłacić? Bo nie czuję co według Ciebie miałbym zrobić. Copernicus może się nie podobać, be design, bo coś tam. Ale muszę się sprzeciwić powtarzaniu obiegowych opinii.
  9. Kaurismaki... Po pierwsze bardzo Ci dziękuję!!! Przyznam, że jesteś na razie pierwszy i jedyny, któremu Submariner przypomina Portugalczyka (różne porównania słyszałem ale tego nie). Niemniej, dzięki, ktoś kiedyś powiedział na tym forum, ze zarzucać jakiemuś zegarkowi, że jest podobny do Portugalczyka, to tak jakby czynić mężczyźnie zarzut, że jest podobny do Brada Pitta, więc - przyjmuję! A jeśli chodzi o cyferki, to nie z Poljota, tylko z Atlasa (Błonie), co zresztą sami napisaliśmy. A czy zerżnięte... jak wiadomo, jedne firmy zrzynają, inne się twórczo odnoszą do przeszłości i kanonów, jesteśmy widać w pierwszej grupie, choć wolelibyśmy być w drugiej... Pozdro
  10. Witam! Silniki na Orle były faktycznie szwajcarskie Sulzera (diesle) i Brown Boveri (elektryczne). Podobnie na bliźniaczym Sępie, z tym, ze tam znalazłem informację, że były montowane silniki z Fabryki Silników w Żychlinie. Na okrętach było montowanych wiele różnych instalacji, często z różnego typu manometrami, producenci mogli być wiec różni. Inspiracją były także wskaźniki z innych okrętów, m.in. z ORP Ryś. Okręt (podobnie jak Wilk i Żbik) był zbudowany we Francji. Tam np. głębokościomierz na oznaczenie "I. Ciechurski Włocławek". Teoretycznie mógł również pochodzić z okresu późniejszego, Ryś służył także po wojnie. Dla przykładu, różnego typu manometry na ORP Błyskawica mają oznaczenia "E. Bourdon", "Sidney Smith & Sons", "I. Ciechurski" ale także "Wytwórnia Manometrów i Trmometrów Remertów". Część z nich prawdopodobnie pochodzi z okresu późniejszego, a były montowane w czasie późniejszych remontów. Pozdrawiam Marcin
  11. Kolejne komentarze z kuchni zegarkowej ? Komponenty są szwajcarskie i niemieckie, składane i testowane w Polsce. Naszym celem i zamierzeniem jest produkcja jak największej liczby rzeczy i wykonywanie nowych czynności w Polsce. Pracujemy nad tym, jeśli coś się uda, na pewno poinformujemy, niektóre kontakty są obiecujące. Tylko, że nie jest to takie proste? To nie jest tak, ze od razu poszliśmy po najmniejszej linii oporu, bo tak było najszybciej i najtaniej. Podróże za granicę, hotele, przejazdy też kosztują i to wcale niemało. Produkując coś tam, de facto płacimy za robociznę według tamtejszych stawek. Próbowaliśmy znaleźć polskich dostawców lub producentów. Efekty? Dwa przykłady z kilku. Na naszym forum jest klubowicz, który stworzył zegarek, sygnował go, miał pewne plany. Wywołał bardzo pozytywny oddźwięk. Odwiedziliśmy go. Przemiły człowiek, doskonale się rozmawiało. Uzgodniliśmy, że na podstawie jeszcze bardzo wstępnych projektów zrobi 2-3 tarcze, żebyśmy mogli ocenić ich jakość i powtarzalność. Było to we wrześniu zeszłego roku. Niestety, wykonuje te tarcze do dzisiaj ? Szukałem kopert. Odwiedziłem pewnego człowieka, tym razem na Pomorzu, który wykonywał koperty do różnych, najczęściej starych mechanizmów. Znów, fantastyczny człowiek, porozmawialiśmy, widziałem jego koperty i mechanizmy (m.in. Patka, widziałem repetiera), które oprawiał. Zaproponowałem współpracę. Niestety, odmówił, bo czymś innym jest zrobienie jednej koperty i wycyzelowanie jej w wybranym przez siebie czasie, a czym innym zrobienie np. 50 czy stu identycznych. Oczywiście, z uwagą śledzimy postępy Pawła Jankowskiego i kibicujemy. Zaczęliśmy rozmawiać o współpracy. Na pewno, nie zapytaliśmy wszystkich, być może przeoczyliśmy kogoś kto ma kompetencje i urządzenia. Jeżeli ktoś z Was zna kogoś, kto mógłby być partnerem produkcyjnym, prosze o informację. Tylko, pisze to bez złośliwości, nie na zasadzie ?kumpel szwagra mojej żony zna kogoś kogo brat podobno coś takiego zrobił dla lata temu? albo ?wie pan, na Kole podobno stoi taki facet, który to robi?, bo takie informacje i ?namiary? też się zdarzały . Podsumowując, chcemy wykorzystać tę wiedzę i możliwości które są w Polsce, ale postanowiliśmy zacząć od jakości, która jest niekwestionowana i będzie punktem odniesienia. Acha, jeszcze jeden komentarz? Jeden z kolegów stwierdził, ze pasek cielęcy to zbyt mało, że lepszy byłby aligator. Być może, jednak kiedyś przysłuchiwałem się rozmowie kilkorga długoletnich klubowiczów i usłyszałem zdanie, że polski zegarek nie powinien mieć z paska z aligatora, bo u nas nie występują? jak widać, nawet w tej sprawie poglądy mogą być różne .
  12. Witam! Możecie wierzyć lub nie, ale wybraliśmy nazwę zupełnie niezależnie, na model który przedstawił Retrowatch natrafiliśmy dużo później, ale nazwa Copernicus tak nam pasowała do koncepcji, że postanowiliśmy przy niej pozostać. Kolego Szef Szefów, dziękuję za pomysł. Tak, szukamy cały czas naszych wyróżników, mamy to na uwadze. Pomysły mile widziane, również na PW. stworzenie takich cech szczególnych wymaga czasu, jest to również łatwiejsze mając w pełni własną produkcję. ale na pewno będziemy próbować. Na przykład taką cecha, której się będziemy trzymali jest odwzorowanie fontów cyfr z tarczy na datownikach (o ile oczywiście będziemy mieli datowniki w danym modelu). Darku, Łukaszu, koledzy Niesfornyrusek i Retrowatch, dziękuję za Wasze uwagi. Było mi niezręcznie zaczynać dyskusję na temat ceny naszych zegarków, niemniej opinie niektórych kolegów wydają mi się, choć zdecydowane, nadmierni uproszczone. Chciałbym zwrócić uwagę, że obraz jest nieco bardziej skomplikowany. Mogę coś o tym powiedzieć, bo sam zaczynałem z poziomu laika, a teraz mam doświadczenia praktyczne. Oczywiście w pełni odpowiadamy za nasze ceny, niemniej kolegom, którzy są przekonani o naszej gigantycznej marży proponuję, żebyście sami spróbowali. Jak widać, nie trzeba być zawodowym zegarmistrzem. Jeśli chodzi o koszty samej produkcji, materiał i wykonanie to była kiedyś dyskusja, że zegarek na Ecie 2824 da się wyprodukować poniżej 1000 zł, ktoś to nawet próbował udowadniać. Powiem tak, jeśli ktoś wyprodukuje mi komponenty na poziomie 1000 zł netto, to obiecuję, że od niego kupię! Tylko, cechy muszą być następujące: - produkcja w UE (nie w Chinach?) - koperta według mojego projektu, szczotkowana powierzchnia boczna - ETA Top Grade (groszkowanie, pasy genewskie) z niebieskimi śrubami - wykonane na zamówienie, według projektu, wskazówki, koronki i tarcze datownika (font cyfr identyczny z tymi na tarczy) - szkło szafirowe (wypukłe, spora wielkość z uwagi na stosunkowo wąski bezel) - tarcza z aplikowanymi indeksami i napisami (nie nadruk), dwubarwna - grawery na wahniku i koronce. Jeśli jakość i terminy będą identyczne jak moje obecne, liczba zamówionych egzemplarzy również ? kupuję za 1 tys. zł natychmiast. Nie można moim zdaniem porównywać kosztów wykonania jednej pasówki z produkcją. Przy produkcji trzeba zrobić projekty, co kosztuje (nie tylko wizualizacje, ale również projekty techniczne i oprogramować obrabiarki), wykonać narzędzia, jeśli chce się mieć coś według projektów a nie z magazynu. Wiec to nie jest tak, że wezmę cos z jednego zegarka, coś z drugiego, kupie dwie Ety na aukcji, a tarczę na sitodruku zrobi mi kolega po godzinach za butelkę whisky. Dodatkowo, jest wiele kosztów, o których wykonawcy pojedynczych sztuk w ogóle nie biorą pod uwagę. Copernicus jest spółką, co wymaga jej rejestracji, kosztów administracyjnych, księgowości, kawałka biura, strony www, wizytówek i wielu innych kosztów , są też przecież podatki. A nawet nie doszliśmy do kosztów ewentualnych pracowników? Można oczywiście powiedzieć, że jeśli sprzedaż będzie większa, to część kosztów jednorazowych lub stałych się rozłoży na większą liczbę sztuk. Tylko, że zwiększenie sprzedaży wymaga promocji (duże koszty :-)) i dystrybucji ? czy naprawdę ktoś sądzi, że salony zegarkowe sprzedają za darmo? Nie znaczy to, że narzekamy. Zdecydowaliśmy się na coś i mamy zamiar z tego zrobić biznes, który kiedyś zacznie zarabiać. Z całą pewnością też mamy wyższe koszty jednostkowe niż firmy produkujące po kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy sztuk rocznie. Tylko, że klient w tym momencie musi sam zdecydować, czy woli zegarek od specyficznej firmy, niepowtarzalny i oryginalny, akceptuje przesłanie tej firmy czy preferuje np. Tissota (z całym szacunkiem dla tej firmy). Może wyjdzie trochę taniej. Kolego whb, nie obawiaj się, zegarków jest więcej niż kilka, dla Ciebie wystarczy :-). Jest pewnym truizmem stwierdzenie, że jakby było taniej to by się więcej sprzedało. Mogłoby być taniej, gdybyśmy wyprodukowali jednorazowo np. 3 tysiące sztuk. Może któryś z Kolegów miałby ochotę się dorzucić do takiej inwestycji? Zapraszamy do rozmów? Nie chcę oczywiście nikogo przekonywać czy namawiać na siłę. Chciałbym jednak poczynić komentarz do pewnych stwierdzeń, które dotyczą zegarków Copernicus. Dodatkowe informacje wkrótce.
  13. Znów będę bronił naszej koncepcji. To nie ma być diver. Jest jeszcze w trakcie, wodoszczelność będzie prawdopodobnie większa niż 50 m, żeby spokojnie uprawiać sporty wodne. To, że coś jest w miarę powszechnie kojarzone, nie znaczy, że nie można tego zmienić. Ten zegarek po prostu nigdy nie miał mieć cech zegarka nurkowego, będzie miał duże płaskie szkło, wąski bezel, przezroczysty dekiel, bez superluminowy, obrotowego bezela, zaworu helowego itp.
  14. Witam! Dzięki za miłe słowa! jeśli chodzi o wskazówki... Są kontrowersyjne, przyznaję. Są mocne, wyraziste, nadają zegarkowi pewien charakter. Czy są za grube? Są łamane, więc światło układa się na nich w różny sposób. Granatowe na srebrnej tarczy są najbardziej kontrastowe i prowokujące, ale już np. srebrne na srebrnej tarczy są dużo bardziej stonowane. Zapraszam do obejrzenia różnych wersji. Jeśli chodzi o czerwony indeks na tarczy "podwodniaka", to tarcza ta jest wzorowana na tarczach głębokościomierzy z polskich okrętów podwodnych z okresu II wojny. Było na nich "zagęszczenie" indeksów pokazujących małą głębokość oraz czerwony indeks np. na 80 metrach, pokazujących maksymalną bezpieczna (oficjalnie) głębokość. Wstawię potem zdjęcia. A w przypadku zegarka... często umawiamy się na spotkania na pełna godzinę. Na 10 minut wcześniej mamy więc ostrzeżenie, że czas uplywa, kiedy wskazówka mija czerwony indeks :-). Pozdrawiam M
  15. Witam wszystkich! Myślę, że nadeszła pora aby przedstawić się oficjalnie. Wczoraj oficjalnie wystartowała nowa polska firma zegarkowa działająca pod brandem Copernicus. Została założona przez dwie osoby - moją skromną (Marcin_LL) oraz Marka (Maraas). Żaden z nas nie jest zegarmistrzem ani osobą dotychczas związaną z biznesem zegarkowym, zajmowaliśmy się dotąd (i zajmujemy nadal) zupełnie innymi biznesami. Postanowiliśmy podzielić się naszymi pomysłami i wizjami zegarkowymi. Pierwsza seria składa się z trzech zegarków, w różnych wersjach kolorystycznych - czarna tarcza i srebrne wskazówki - srebrna tarcza i srebrne wskazówki - srebrna tarcza i granatowe wskazówki Zapraszamy na stronę www.copernicus-watch.pl, będzie ona sukcesywnie zmieniana i uzupełniana. Mam nadzieję, że nasze inspiracje i kierunki myślenia zostały przedstawione na stronie w sposób czytelny, chciałbym z naszej strony podkreślić, że chcielibyśmy, aby historie które chcielibyśmy opowiadać było historiami polskimi, aby o czymś przypominały, budziły skojarzenia, nawet prowokowały. Niektóre nasze plany i zamierzenia również zostały zaprezentowane. Co do wyglądu... Cóż, de gustibus... Zachęcam jednak wszystkich do obejrzenia zegarków na żywo. Jesteśmy w trakcie tworzenia sieci dystrybucji, osoby zainteresowane obejrzeniem zegarków proszę o kontakt bezpośredni ze mną (Warszawa) lub Markiem (Poznań) na PW, maila lub telefonicznie (dane są na stronie). Chcielibyśmy aby informacja o naszej firmie pojawiła się w wielu mediach, rozmawiamy o reklamie na naszym Forum (proszę więc, aby ten post nie był traktowany przez Admina jako reklamowy :-)). Teraz ceny. Cena detaliczna wynosi 4400 zł od stycznia 2011, natomiast do końca grudnia działa Promocja Świąteczna i cena wynosi 4200 zł. Z przyjemnością odpowiemy na wszystkie pytania, jeśli ktoś z Was miałby pomysł lub propozycję współpracy z firmą, to jesteśmy otwarci. Będziemy z Markiem obecni dziś w trakcie spotkania podstolika warszawskiego o 17.30 w Złotych Tarasach, będzie wiec okazja do obejrzenia ich "na żywo". Pozdrawiam Marcin (również w imieniu Marka)
  16. Zatkało mnie z wrażenia! Zenith genialny! Gratulacje. M
  17. Gratuluję zakupu, szczerze. Zegarek zresztą naprawdę może się podobać - jeśli podoba się Omega czy Rolex... W końcu często najbardziej lubimy te piosenki, które już znamy . Mam tylko wątpliwość, czy dużym wyzwaniem jest produkcja (lub zlecenie produkcji) czegoś co jest wizualnie niemal identyczne ze "wzorcem". Przy okazji, o ile pamiętam, to chyba Klaudiusz kiedyś zaproponował temat "tańsze zamienniki znanych marek". Szkoda, że z "powodów politycznych" musiał zniknąć, a uważam, że był interesujący.
  18. Przyznam, że mam wątpliwości. Nie neguję jakości, ale nie wiem czy ma sens powielanie modeli typu "ikona" takich jak divery Omegi czy Rolexa, bo wychodzi "jeszcze raz to samo". Czy to jest twórcze? Takich zegarków powstało mnóstwo. Rozumiałbym jeszcze, gdyby ktoś znalazł jakiegoś mało znanego, nietypowego divera (czy inny zegarek) i go po iluś latach odświeżył.
  19. Jestem pełen podziwu dla wielkiej wiedzy i włożonej pracy! Faktycznie można spojrzeć na markę z innej strony. jeszcze raz gratulacje i jednocześnie podziękowania, że możemy z tego materiału skorzystać. Pozdrawiam Marcin
  20. Ja też jestem fanem zegarków Sarpeneva, są naprawdę niesamowite i zarazem łatwo rozpoznawalne. Gdyby się go udało zaprosić na jakieś nasze spotkanie byłoby doskonale, trzymam kciuki. W necie można wyszperać o nim trochę więcej (np. na Wachismo), w jednym z ostatnich wydań International Watch też był o nim artykuł.
  21. Witam! Zegarek Fisichelli to HORUS, firma z Monaco, produkuje zegarki i inne luksusowe gadżety. Marcin
  22. Marcin_LL

    Polpora

    Śledząc temat Polpory, bo już się pojawił kilkakrotnie, zastanawiam się, co w tej firmie jest takiego, że wywołuje taka agresję niektórych kolegów... Chyba porównywalną wywoływała tylko Marina Militare, ale z innych powodów. Czyżby dlatego, że ktoś się odważył...? Wracając do meritum, kompletnie nie rozumiem niektórych kolegów... jak Wam się Polpora nie podoba to nie kupujcie, jak Was nie stać to nie kupujcie, ale po co obrażać innych? A mówienie o tym, że zegarek mechaniczny jest "za drogi" jest absurdalne. Co to znaczy za drogi? Kwarcowy będzie tańszy i będzie chodził dokładniej. Dlatego, że ktoś policzył, że materiał zużyty do jego wykonania kosztował 1000 zł? Po pierwsze należy policzyć jeszcze wiele innych kosztów. Po drugie idąc dalej, należy powiedzieć, że wszyscy nabywcy Patków to "idioci" bo zużyte materiały nie kosztują np. 100 tys euro. A idąc jeszcze dalej, to nie należałoby kupować grafiki czy obrazu, bo przecież to kawałek kartonu czy płótna, trochę farby i deska. I za to mamy płacić np. 10 tys zł??? I na zakończenie - kolego "darekmp3" nie możesz mówić, że ktoś jest w błędzie, bo to jego zdanie i ma do niego prawo. Ty masz inne. I tylko tyle.
  23. Może trochę off topic... Zastanawiam się, czy któryś z klubowiczów ma zegarek z tourbillonem? Albo szerzej, czy wiecie o ty, że w Polsce jest "żywy" prywatny tourbillon, jakiś przedsiębiorca, znana osoba z pierwszych stron gazet? Nie mówię o zegarkach z wystawy, chociaż u nas też są wyjątkowo okazjonalnie...
  24. Gratulacje, jestem pod wrażeniem strony. Imponuje mi z jednej strony ilość bardzo ciekawych informacji, z drugiej to, że potrafisz zachować dystans do ulubionej marki. Są ludzie, który daliby sie grillować na wolnym ogniu za swoją ulubioną markę, a przy okazji grillowaliby innych, którzy nie podzielają ich entuzjazmu... Czekamy na rozwój strony! Marcin
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.