Odnoszę wrażenie że ktoś tu chce za wszelką cenę udowodnić że oparta na wygasłym patencie ETY Selitta 200 i jej modyfikację, kolejne wersje są jakimś tanim szajsem . Rozumiem że podkreślacie jej taniość w porównaniu z ETĄ . Mam w tej chwili na reku zegarek który jako nowy kosztuje 1750 zł wyposażony w ETA 2824-2. Skoro Steinhart w tej cenie daje dobrze wykonana kopertę, stalowa bransę, pudła, to chcecie mi powiedzieć, że ETA jest drogim i wyszukanym mechanizmem?.. Proponuje dać sobie na luz. Każdy szanujący się producent dostaję surówkę z Selitty i bierze się za jej dalsza obróbke i dopracowanie. Tak na pewno robi Maurice Lacroix i Oris. Myślę, że może niektórych nieco uwierać że np. Glycine mimo ETY wygląda przy Orisie i ML cóż wygląda jak wygląda... W porównaniu do nowości ETY których naprawa wygląda tak jak tu kiedyś opisał to jeden z kolegów" 900 zł na ladę, nowy mechanizm i można się dalej cieszyć zegarkiem", Selitta to porządny mechanizm . Dwa zdjęcia wytartych kół na miliony egzemplarzy w ruchu nie robią na mnie, jako na potencjalnym kliencie wrażenia. Przekładając takie podejście na świat motoryzacji. Wszyscy z automatu przesiadamy się od dziś na rowery, bo przecież jest tyle zdjęć uszkodzonych rozmaitych silników. Szwajcarski przemysł zegarkowy podlega takim samym prawom jak inne gałęzie przemysłu nikt oprócz manufaktur nawet nie twierdzi, że produkuje dzieła na całe życie...