Szczerze mówiąc, są to dwa aspekty. Po pierwsze, widzę/czuję, ze Chińczycy gonią Europę w kwestii jakości zegarmistrzowskiej, i nie żądają za to walizki pieniędzy. Skupiam sie jednak na ( w moim mniemaniu) na produktach firm, które starają się "trochę bardziej" i próbują jakiś wlasny design zaproponować. Cokolwiek by to nie było. Omijam szerokim łukiem wszelkie Pagani Design, Ixdao , Addiesdive i tym podobne firmy produkujące zwykle, bezczelne klony zachodnich zegarków. Próbuję w tym chaosie znaleźć odrobinę oryginalności, a przy tym nie nadwyrężać domowego budżetu.
Drugą kwestią jest to, ze zwyczajnie fascynuje mnie Azja i jej historia oraz kultura (znacznie starsza niz nasza), więc poszukuję tez takich zegarków, które sie do tego odnoszą.... jakoś. Mam kilka, na których nie ma cienia alfabetu łacińskiego ani cyfr arabskich, wyłącznie chińskie znaczki. Odróżnia to dany model od wszystkiego innego co Europa proponuje.
Przeczytalem ileś tam ksiazek o historii Chin, Japonii, Azji w ogóle, mam kilkoro znajomych Chinek (z pracy - bez dziwnych konotacji proszę ) I UWIELBIAM azjatycką kuchnię. Sam tez gotuję, i nieudolnie próbuję uzyskać poziom "babci azjatki", ale to raczej beznadziejne próby.
Gdybym tylko wiedział JAKA jest Azja zanim wybylem do NL, to chyba zmieniłbym kierunek emigracji, ale cóż, miłość jest ślepa (i głupia) 🤪😜.
Trzecim powodem dla którego kupuje takie a nie inne zegarki, jest zwyczajna bezczelność producentow ze Szwajcarii, Niemiec i UK. Nawet nie to, ze nie chcę płacić za logo. Ale to co oni wyprawiają, jak strasznie sciemniaja i jak traktują potencjalnych klientów (Rolex) wola o pomstę, wiec po prostu, olewam moczem cieplym całe to "heritage", bo ono bylo dobre 50 lat temu, teraz, to nic innego jak słupki w excelu financial controllers i oczekiwań shareholdersow. W d*pie to mam. Nienawidzę calej tej finasowej otoczki, gdybym byl jak Bruce Almighty, to skasowalbym jakikolwiek giełdy, obstawianie, gry na spadki/ wzrosty i inne takie. To zwykły hazard i szulernia. Dla mnie jest to szarganie ludzkiej pracy, wysiłku i starań. Nie jestem żadnym socjalistą, ale to co sie wyprawia ostatnio, to jak bardzo wielki, scentralizowany kapitał wpływa na losy miliardów ludzi, jest absurdem i skończy sie niestety kolejna rewolucją francuską, tyle, że globalną, i tym razem wygraja Chiny. Bo te zachlanne palanty z korporacji nie umieją dostrzec, ze wkurwili zbyt wielką populację. I sami dali im ten przyslowiowy "sznurek" w postaci "social media". Ale to tylko dygresja.
Mam tez kilka szwajcarskich zegarków. Oris, Vulcain, Certina. Zadne tam "wielkie-mi-co". I okazuje się, ze ich jakość nie odbiega od tego co mogą obecnie zaoferować chińscy producenci (I mean the serious ones) , wiec po co przepłacać?
Na koniec dodam swoj głos to argumentu, ze ten moj Farasute nie ma NIC wspólnego z Cartier tank, to są totalnie dwie różne sprawy, nie wiem gdzie trzeba mieć oczy,zeby nie widzieć różnic.