-
Liczba zawartości
191 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Darth_Gem
-
Mimo ze różnica pomiędzy 1200 a 2000 to jednak sporo, to nie sądzę abym musiał się jako zamartwiac. A ten "59" widzę na stronach JP, no ale...ja już swój ulubiony mam.
-
Hmm, ale mój ma akurat ten Duratect, z tego co czytałem na tylnej kopercie. Myślisz, ze inne modele The Citizen nie mają? Byloby to dziwne...
-
Jak to z UFA było, czyli dlaczego stare wciąż jest jare. Przybyłem do Tokio z zdecydowanym zamiarem osobistego zakupu nowego GS UFA, po cichu licząc, ze uda mi sie trafić ten fioletowy (który prawie jest czarny), ale mialem otwartą głowę również na Moonlight Birch i czy Night Birch. Na miejscu okazało się, ze Wako i okolice posiada pustki w sklepie, poza wszelkimi mega drogimi modelami + 3 nowości UFA. Przymiarka do Ice Forest pokazala wyraźnie, ze 37 mm wraz z przesadnie (jak zwykle w GS) obfitą koperta wygląda na moim nadgarstku śmiesznie, jakbym zabral dziecku zegarek od komunii. I nawet świadomość, ze to UFA i microadjustment, i tytan, i och, i ach nie zmienily faktu , ze na 18 cm obwodu ręki, to zupełnie nie dziala. (Zadziwiające zaś jest, ze taki SeaGull Wu Yi, majacy 36 mm pasuje wręcz doskonale, how come???) Moonlight Birch odpadl w przedbiegach, bo ten matowy kolor i brak czegokolwiek innego na tarczy oraz tragiczne 30 m WR czynią go zegarkiem zakladadym 2 razy w roku, podczas uroczystości. Na piętrze Wako znalazlem biale Omiwatari (manual Spring Drive) i bylem prawie zdecydowany, ale dałem sobie jeszcze czas do namysłu. Włócząc sie później po calej Ginzie znalazlem jeszcze ciemnoblekitne Omiwatari (nowość) oraz Taisetsu. Z tego wszystkiego kupiłem sobie The Citizen z zieloną tarczą i jestem nim zachwycony, co ująłem w innym wpisie, na forum o Citizenie. Dziś, zupelnym przypadkiem, przy okazji totalnie innych działań wpadłem na jeszcze jeden salon GS (Ginza 7, obok Yamahy) i oczom mym ukazal sie pelen przekrój najbardziej pożądanych zegarków, lacznie ze Shunbun, który ostatnio byl malo dostępny. Majac taki wybór: UFA, Shunbun i Taisetsu, stojacy przede mna, poprosiłem nawet córkę o wsparcie w decyzji. No i proszę państwa, contest wygral ... Taisetsu! Wyraźniejszy kolor, błękitny sekundnik, tarcza równie urzekająca jak w Shunbun, sprawiły, ze wybór padł na niego właśnie. Tak, tak, ja wiem, ze wszyscy kochają Shunbun i chyba właśnie to bylo ważną przyczyną aby wybrać inaczej. Po prostu nie mam aż tyle cierpliwości, aby spędzać czas na wyszukiwaniu nowych odcieni koloru tarczy albo ustawiać zegarek pod jakims innym kątem, zeby zobaczyć coś więcej niż srebro. Taisetsu robi to samo, tylko bardziej wyraźnie, bez specjalnych wygibasów nadgarstka i szyi. Już nawet nie chciało mi sie robić obligatorynego zdjęcia z Wako, wystarczyl mi wczorajszy tale jakieś tam fotki poczynilem...
-
Będąc młodą lek....a nie, to nie to, sorry ... Być w Japonii i nie kupić Grand Seiko, to jak być w Paryżu i nie zjeść kasztanów z placu Pigalle, prawda? 🤪😋 Aby więc uczynić zadość tradycji, odwiedziłem te wszystkie wspaniałe miejsca, gdzie oferują te wyjątkowe czasomierze, napotykając co najwyżej znudzenie ze strony sprzedawców, ew. pustki na półkach w najważniejszym sklepie GS. Ponieważ jednak GS nie był czyms w rodzaju "must have/must do" z przyjemnością udałem sie do salonu firmowego Citizena i ... zauroczyłem sie nowym modelem "The Citizens" z washi paper dial, w kolorze zielonym (który normalnie raczej u mnie nie wywołuje jakichs extra spazmów. Koniec końców (w dodatku pamiętając filmik Mateusza a propos GS i The Citizen) zakupu dokonałem, i gęba mi sie szczerzy, bo zegarek jest wspaniały. Perpetual calendar, tarcza nie ustępująca w niczym tym z Grand Seiko, doskonała polerka, w tytanie, 100 m WR, nastawialna wskazówka godzin, przy zmianie czasu. Zloty "cielec" na godz 6. Spodobał mi sie bardziej niz jakikolwiek GS jaki udało mi się dostrzec i obdyskutowac z obsługą sklepu. Panie i panowie, oto The Citizen AQ4091-56W
-
Mój początkowy entuzjazm też opadł i to nawet nie dlatego, ze zegarek ma 40 mm średnicy, nic mi to nie wadzi, ale fakt, ze jednak jak na swoje "możliwości" jest zbyt drogi. 1000 Euro moze bym zniósł, ale 1200 juz nie. W dodatku.... dostawa ma być w sierpniu, podczas gdy myślałem, ze modele sa wyprodukowane i dostepne do wysyłki. Tymczasem widzę, ze to taka trochę kampania, jak z Kickstartera. Zapłać nam teraz a my ci za pół roku dostarczamy. Nope, nie mam az tylu pieniędzy i ochoty, zeby sponsorować taką kampanię.
- 3158 odpowiedzi
-
1
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
🤣🤣🤣🤣
-
Też dostałem maila. Jak nigdy, dosłownie popuszczam w gacie, bo te modele wyglądają, jakby należały do watykańskiego kardynała, conajmniej! Żaden, ale to absolutnie żaden z zegarkow zaprezentowanych na Watches &Wonders 26 nie wzbudził mojego zainteresowania, ale te nowe Arsenale ...O.M.G! Po prostu OBŁĘDNE!
- 3158 odpowiedzi
-
1
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
A tu taki śmieszny zegarek mi sie trafił, w dodatku za śmieszną cenę 160 Euro. Zawsze miałem słabość do kwadratowych/prostokątnych zegarków (oraz worldtimerow) , wiec ten , ktory zobaczyłem na jednym z setki niechcianych maili od AliExpress, przykuł moją uwagę. Model dostępny w 4 kolorach, z czego 2 były zwyczajnie bazarowe (zloto z czerwonym i zielonym) oraz 2 ciekawe (biały i niebieski). Jakimś cudem, ten niebieski kosztowal 2 x tyle co reszta, więc długo sie nie namyślalem i kupiłem biały. Dzień później już wszystkie modele są po ponad 320 euro, więc nie wiem, czy sie Ali pomylił z ceną, czy to była jakaś "ukryta promocja" , ale mało mnie to juz interere, bo właśnie dotarł mój biały. Taki śmieszny jest ten zegareczek, posiasny, leciutki, i w ogóle. Niby nic, a ja "enjoy the magic moment" dokładnie tak, jak mnie napis na kopercie zachęca 😋🤪
-
Poczta Polska. Będziesz zdziwiony, ale w moim wypadku zadziałało. W tydzień było na miejscu. Zadnych cudów i wianków. Miałem adres zwrotny, nadalem paczkę, i... wytwórca ją otrzymał.
-
Gheezus, jakie jazdy z tymi majfriendami. Nie wiem, moze miałem kupę (z przewagą kupy) szczęścia, ale jak dotąd, żaden z moich zakupionych zegarków nie wykazał jakichś problemów. Jeden, ktory nabylem przez Ali, dotarł nie taki jak powinien, więc odesłałem. Kasę zwrócili. I tyle było przygód u mnie.
-
Mimo ze żaden ze mnie nurek i w dodatku mam juz dwa takie zegarki, nie potrafiłem sie oprzeć temu ... trzeciemu. Coś w tej serii "Ocean Star" jest, ze mnie tak kusi. No niby to ten SAM zegarek, tylko tarcza i koperta inna, ale moim zdaniem ten model Seagullowi zwyczajnie wyszedł i może śmiało konkurować z najlepszymi driverami. Bo tak. Gra światła na tych "smoczych łuskach" i niesamowity pasek (nareszcie!!!!) dodają mu tylko uroku i ujmują wagi. A to sie dla mnie bardzo liczy.
-
Nooo, mam mieszane uczucia. Tzn, nie neguję wyboru, absolutnie nie, ale sam bym się nie zdecydował. Niby tytan, ale z wyglądu trochę tak, jakby go w kuźni wykonano, i to z bardzo surowej stali. Ale... może tak miało być?
-
Trafił mi się Casio "troll" i jak nie jestem wielkim fanem marki, tak ten kupiłem bez chwili zawahania, bo po prostu jest... inny. Prosty kwarc, minerelne szkiełko, najprostsza możliwa bransoleta, ale za to tarcza, indeksy i cyfry oraz ogólny "look" , czynią ten zegarek czymś znacznie ciekawszym, niż tylko konglomeratem specyfikacji. Są różne kolory, ale ten najbardziej mi przypadł do gustu...
-
...no z tym Orisem to bym nie przesadzał. Ale prawda, ze tansze "swissy" nie sa az tak dużo lepsze niż chiński top. Właściwie ten koleś z YT, wyartykułował to czym sie chyba podświadomie zawsze kierowałem kupując produkty "chińskiej myśli zegarmistrzowskiej". Ich oryginalne projekty (albo przynajmniej nie obrzydliwie sklonowane wersje zachodnich zegarków) sa w sumie bardzo znośne i za sensowną cenę. Oczywiście jeśli Shanghai i Bejijng i Sea Gull zaczna śrubować ceny wzwyż, to i my zaczniemy sie zastanawiać, czy warta skórka wyprawki.
-
.... zabawke se kupiłem... Nawet nie wiem czemu, chyba tylko dlatego, ze ma "dark lume". Nie sądzę abym to nosił , sam pomysł na nazwę jest po...rąbany. w dodatku, majfriendom sie tekst na kopercie lekko "źle wydrukował", ale kto by sie takimi szczegółami przejmował...🤪
-
Ładny. Rozważałem go jakiś czas temu, ale przeważył diver Zheng He (czy jakoś tak) z brązowymi akcentami. Ten tu wypadł jako mniej "użyteczny", ale nie zmienia to faktu, ze to przyjemny zegarek. Edit: lol, to są te same zegarki, jeno tarcze i bezele inne.🤪
-
Szczerze? Polecam wykonać kopię ruchu Funky Kovala, bo na cokolwiek więcej szkoda czasu i atłasu. Te wszystkie produkty, jakie zalączyłeś na zdjęciach nie są warte nawet tej energii jaką poswiecono na załączenie tego posta. To jest autentyczna kpina. Swoją drogą, na marginesie, od kilku dni AliExpress wręcz zalewa mnie tonami maili "promujących" jakies nieprawdopodobne obrzydliwe podróby tarcz Grand Seiko. Już nawet nie chodzi o to, ze to brzydkie jest, ale sam fakt, ze oni liczą, ze ktoś sie jednak nabierze na te wypierdy, bo inaczej tego nazwać nie można....
-
Ooo widzę, ze mamy tu całą gamę metalurgów 🤪 Być może przerwę te uczone dywagacje, bo coś co do mnie przyszlo przed dwoma godzinami, odcina sie od dyskusji o stali, ponieważ jest ... z tytanu. Zegarek, który wstępnie odpadł w przedbiegach i nawet udalo mi się na jego temat wyrazić dezaprobatę pod filmem Mateusza na YT, ale tak mi zapadł w głowę, ze dużo czasu spędziłem na wszlkich analizach "czy to ma sens" i... wyszlo na to, ze ma. Bo aby coś w podobie otrzymac po "zachodniej" stronie biznesu zegarkowego, to musialbym pewnie wydać co najmniej o rząd wielkości więcej pieniędzy. A takowych nie mam i zapewne miec nie będę, a nawet gdybym miał, to.... chyba nie zdecydowalbym sie na az tak kosztowne wydatki zegarkowe. Anyway, opisy i quasi-recenzje tego cudaka mozecie obejrzec w internecie, w lepszej jakości. Ogranicze się wiec do kilku fotografii, i powodu dla których jednakowoż kupiłem ten zegarek. Otóż zwyczajnie takiej kombinacji komplikacji duzej daty+ chime+ guilloche, w dodatku w tytanie, nie znajdzemy chyba u żadnego producenta. A jeśli znajdziemy to j.w. Poza tymi wszystkimi dzwonkami, zegarek wygląda zwyczajnie, i mozna go nosić do wszystkiego. To nie jest BelCanto, ktore zwraca na siebie uwage na ulicy i na dodatek ma nieczytelną tarczę ze wskazaniem godzin. Oczywiście najważniejszy kłopot, jaki odstraszal GinGina od noszenia tego modelu, jest fakt narzuconego ksztaltu bransolety. Nie rozumiem dlaczego na to sie zdecydowano, ale to chyba, zeby jednak bylo do czego sie przyczepić. W mojej osobistej sytuacji znaczenia to nie ma żadnego, mam 18 cm w nadgarstku i wszystko leży dobrze. Musiałem ofc odkręcić 3 linki, ale to żadna sprawa. No i najważniejsze, NIE MA logo na tarczy, jest sprytnie wstawione na godz. 12 i "bardzo mnię tu zaimponowali" te Lucky Harveye. "Uczom siem na błendach", jak widać. Nic więcej teraz powiedzieć nie mogę, mam tez zegarek od dwóch godzin dopiero, ale morda mi sie cieszy.😋 Edit: zapomniałem o lumie. Cóż, jakaś... jest.
-
Alez ja nie neguję faktu, ze po tej bandzie majfrendy pojechali i to grubo. Tyle, ze tego właśnie należało sie spodziewać, na 99%. Nabywca nie wykazał się niestety ostrożnością, i nie mógł (nie chciał?) zweryfikować rzetelności wykonawcy/dostawcy osobiście. Rozumiem, ze "mały żuczek" nie jest Applem ani Volkswagenem i nie może sobie pozwolić na to co duże firmy, ale właśnie DLATEGO powinien być podziesiętnie bardziej ostrożny, ale cóż. Powtarzam, czym innym jest strata na badziewnym zegarku za paręset zlotych, niż poważne biznesowe zakupy. W tych kwestiach niestety, ale weryfikacja dostawcy to absolute must. Ale zdaje się, że odbiegamy od tematu wątku.
-
No ale przecież w tym wypadku koleś az sam sie prosił. Gheesus, kto przy zdrowych zmyslach kupuje jakies powazne komponenty do biznesu z Chin? Miejmy miare, mocium panie! Zegarek, nawet za 2000 euro z Chin nie przyniesie az takich strat jak wybrakowane części do czegokolwiek sprowadzane na masową skalę. Koleś sie przejechał na swojej własnej chciwości, na dokładnie tym, co sprowadza Europę w dół. Chciał kupić tanie części i sprzedać produkty jak towar premium. No sorry, but not sorry. I, jeśli jeszcze ktoś zapyta dlaczego jedyną moją reakcja na chińskie samochody elektyczne jest "apage satanas", to "zakurwie z laczka i poprawię z kopyta" (to cytat, btw).
-
Na koniec tej mini serii zostawiłem sobie zegarek, który jest moim najulubieńszym od jakichś 3 miesięcy. Noszę go najczęściej i jestem mega zadowolony. Miałem jakieś mega szczęście upolować go na AliExpress podczas listopadowej "wyprzedaży", i nie dość, że ta wersja sie w ogóle pojawiła, to jeszcze byla z niższą ceną. To chyba był najszybszy mój zakup na Ali ever, bo po pierwsze na innych stronach wersja "black" jest permanentnie niedostępna, to jeszcze ceny tego modelu oscylują w okolicach 680 - 750 Euro. Lekko chore. Mój byl o.... połowę tańszy (o dziwo mialem jakies obniżki extra od samego AliExpress). Już wcześniej posiadałem wersję z białą tarczą, ale ona absolutnie nie oddaje uroku tego zegarka i nie ma tej charakterystycznej, dodatkowej obramowki na bezelu. (to znaczy ma, ale w kolorze stalowym). Wersje niebieka i czarna mają obramowanie w kolorze tarczy. Dodatkowo, zegarek ma raptem 10 mm grubości, pasuje do każdego stroju (poza obiadem u królowej) , jest mega wygodny, i ma znośną bransoletę. Oczywiście części wypolerowane łapią każde zarysowanie, ale nie wadzi mi to, po prostu tak już jest. Koronka chodzi wręcz mega lekko. Luma jest "nienachalna", jeśli tak sie mogę wyrazić. Działa. Dużym plusem jest fakt, ze bransoleta dobrze sie poddaje ksztaltowi nadgarstka, nie ma wymuszonego "zaokroglenia", jak w niektórych innych zegarkach ze zintegrowaną bransoletą. Generalnie jest to jeden z niewielu zegarków, z którego noszenia mam ogromną przyjemność i cieszę sie, że udało mi sie go zakupić. Zaden "grail", ale bardzo fajny everyday watch, w cenie w jakiej żaden microbrand lub uznana firma nie sprzedawałaby swoich wersji. Naprawdę tutaj SeaGullowi wyszedł fantastyczny produkt
-
To znów będzie dłuższa wypowiedź, a późno już jest i piffo robi swoje. 🤪 Anyway wg mojej wiedzy "zuan" to po prostu kamień - czyli to co w naszej, europejskiej nomenklaturze nazywa sie "jewel". O ile pamiętam, to najpierwsza chińską manufakturą zegarkową byla fabryka Tianijin Watch Factor, zalozona w 1955. W 1992 "rzund" chiński przemianował ja na Tjanjin Sea Gull Corporation i potem jakoś poszlo. Bejijng Watch Factory zostala założona w 1958. Shanghai udaje, ze tez zostali zalozeni w 1955, ale to pewnie ściema. Niemniej jednak, są jedną ze starszych marek i jedną z tych trzech ktore obserwuję na codzień. To tyle w kwestii chinskego "heritage". 🤪
-
Szczerze mówiąc, są to dwa aspekty. Po pierwsze, widzę/czuję, ze Chińczycy gonią Europę w kwestii jakości zegarmistrzowskiej, i nie żądają za to walizki pieniędzy. Skupiam sie jednak na ( w moim mniemaniu) na produktach firm, które starają się "trochę bardziej" i próbują jakiś wlasny design zaproponować. Cokolwiek by to nie było. Omijam szerokim łukiem wszelkie Pagani Design, Ixdao , Addiesdive i tym podobne firmy produkujące zwykle, bezczelne klony zachodnich zegarków. Próbuję w tym chaosie znaleźć odrobinę oryginalności, a przy tym nie nadwyrężać domowego budżetu. Drugą kwestią jest to, ze zwyczajnie fascynuje mnie Azja i jej historia oraz kultura (znacznie starsza niz nasza), więc poszukuję tez takich zegarków, które sie do tego odnoszą.... jakoś. Mam kilka, na których nie ma cienia alfabetu łacińskiego ani cyfr arabskich, wyłącznie chińskie znaczki. Odróżnia to dany model od wszystkiego innego co Europa proponuje. Przeczytalem ileś tam ksiazek o historii Chin, Japonii, Azji w ogóle, mam kilkoro znajomych Chinek (z pracy - bez dziwnych konotacji proszę ) I UWIELBIAM azjatycką kuchnię. Sam tez gotuję, i nieudolnie próbuję uzyskać poziom "babci azjatki", ale to raczej beznadziejne próby. Gdybym tylko wiedział JAKA jest Azja zanim wybylem do NL, to chyba zmieniłbym kierunek emigracji, ale cóż, miłość jest ślepa (i głupia) 🤪😜. Trzecim powodem dla którego kupuje takie a nie inne zegarki, jest zwyczajna bezczelność producentow ze Szwajcarii, Niemiec i UK. Nawet nie to, ze nie chcę płacić za logo. Ale to co oni wyprawiają, jak strasznie sciemniaja i jak traktują potencjalnych klientów (Rolex) wola o pomstę, wiec po prostu, olewam moczem cieplym całe to "heritage", bo ono bylo dobre 50 lat temu, teraz, to nic innego jak słupki w excelu financial controllers i oczekiwań shareholdersow. W d*pie to mam. Nienawidzę calej tej finasowej otoczki, gdybym byl jak Bruce Almighty, to skasowalbym jakikolwiek giełdy, obstawianie, gry na spadki/ wzrosty i inne takie. To zwykły hazard i szulernia. Dla mnie jest to szarganie ludzkiej pracy, wysiłku i starań. Nie jestem żadnym socjalistą, ale to co sie wyprawia ostatnio, to jak bardzo wielki, scentralizowany kapitał wpływa na losy miliardów ludzi, jest absurdem i skończy sie niestety kolejna rewolucją francuską, tyle, że globalną, i tym razem wygraja Chiny. Bo te zachlanne palanty z korporacji nie umieją dostrzec, ze wkurwili zbyt wielką populację. I sami dali im ten przyslowiowy "sznurek" w postaci "social media". Ale to tylko dygresja. Mam tez kilka szwajcarskich zegarków. Oris, Vulcain, Certina. Zadne tam "wielkie-mi-co". I okazuje się, ze ich jakość nie odbiega od tego co mogą obecnie zaoferować chińscy producenci (I mean the serious ones) , wiec po co przepłacać? Na koniec dodam swoj głos to argumentu, ze ten moj Farasute nie ma NIC wspólnego z Cartier tank, to są totalnie dwie różne sprawy, nie wiem gdzie trzeba mieć oczy,zeby nie widzieć różnic.
-
A teraz trochę curiosum, bo wybrałem chyba najbardziej dziwną wersję nowego Dongfenga, i to tylko dlatego, ze miał promocję na oficjalnej stronie SeaGull. Trudno mi zrozumieć do czego jest ten zegarek, ani diver, ani military, ani nic innego. 100 m WR, matowa stal, dziwaczna tarcza, po prostu "chinski freak". Nie noszę go za często, zastanawiam się do czego go właściwie użyć, ale cóż, kupiłem. Oczywiście są inne, droższe wersje, już z wyraźną dedykacją, ale ceny (lub kolor) jakos mnie odstraszały. Na duży plus: luma. Aż bije po oczach!
-
Nie mogę się za bardzo na temat paska wypowiedzieć, bo mam go dosłownie tydzień, wiec, nic mu sie jeszcze nie zadzialo. Faktem jest, ze "góra" ma taki lekko "gumowaty" feel część spodnia jest zdecydowanie skórzana. W kwestii ceny: nie zapłaciłem 350 Euro, to by było zbyt dużo, wyszlo mi 257 Euro z dostawą. A co do "homarowania" to chyba te dwa poniżej, skombinowane, byłyby bardzo na miejscu, jeden z powodu koperty, drugi z powodu tarczy. Zaś co do tej czarnej części na tyle mechanizmu, to może być i plastik ale tez i jakis metal Bez rozkręcania, nie umiem stwierdzić.
