-
Postów
212 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Darth_Gem
-
Słuchajcie, a teraz coś w miarę nietypowego: Merkur "Shichen". Gdy tylko zobaczyłem tarczę, oczy mi się zaświeciły, ale oczywiście obrazki w sieci a rzeczywistość to zupełnie inna sprawa. To jest naprawdę doskonały pomysł, ale wykonanie niestety odbiega od wymarzonego. Już nie mówię, że chciałbym nakladane indeksy ( to by było naprawdę COŚ!) ale żeby były przynajmniej bardziej wyraziste. Ten model ma 38 mm, ale wydaje mi się, ze 41 wcale by mu nie zaszkodziło, a wręcz pomogło, bylby wyrazniejszy. Ewentualnie tarczę mogli jakoś podfiksować, zeby lepiej kontrastowała z wskaźnikami. To jest system wskazujacy dwugodzinne interwały, wg jakiejś tam chińskiej metody (whatever, whatever) i , kurczę podoba mi sie taki pomysł, to dość unikalne, w porównaniu z wszystkimi innymi wskazaniami, więc I had to get it. No ale poza tą unikalnością znaczników czasu, reszta jest na poziomie wczesnych chinczykow. Gdyby jakas inna firma podlapala ideę, i zrobiła to z większym zaangażowaniem, to ma to spore szane na zrobienie różnicy. A tak, no cóż, zabawka za parę stowek. Zastanawia mnie też, czemu nagle zrobił sie z tego "Peking" a nie "Beijing".
-
Cartier Tank - 5 alternatyw plus BONUS
Darth_Gem odpowiedział(a) na RagnarPL temat w Testy i recenzje
Oglądałem różne filmy, szukałem długo az w końcu wybór padł na LIP Churchill T26. Muszę przyznać, że lekko sie rozczarowałem, ale tylko lekko. Najwiekszym problemem tego modelu jest jego grubość (ale to automat z datą) więc poniekąd zrozumiałe, ale z drugiej strony, on jest tak gruby, jakby miał co najmniej chronograf, a nie ma. Wydaje mi się, ze błędem projektu jest brak wklęsłości spodu zegarka, bez czego odstaje on bardzo od nadgarstka. Rozmiary ma (jak dla mnie) bardzo ok, no ale wystaje dość wyraźnie. Ponadto pasek. No...nawet chińczyki dają czasem lepsze. Ten tutaj jest sztywny jak kij i zapewne wymaga jakiegos "conditioning", ale będąc leniem podejrzewam, że zamienię go na jakiś zamszowy. Niczego ten zegarek nie urywa, ale "tanka" mam odhaczonego 😜 Edit: oczywiście podobają mi sie giloszowana tarcza no i ciemnoniebieskie wskazówki. Generalnie jest ok, za takie pieniądze. -
No sa szybsi niz Christopher Ward ze swoim Yalosem!😜
-
Takie cuś nadeszło. Trochę nie wiem, co o tym myśleć, bo w sumie ładne, ale praktyczne to w żadnym wypadku.
-
W tej kwestii, to tak właściwie to dużo zależy od tego "jak komu się chce". Miewałem przesyłki, po ktore bez żadnego powiadomienia (bo poczta nie była łaskawa) musialem osobiście zapi.... lać, bo nadawca zgłaszał dostarczenie, a towaru ani slychu ani widu. Na miejscu okazywało sie, ze "no jak to, musi Pan przecież zapłacić cło, co sobie pan wyobraza!" A to, zeby mnie o tym powiadomić, to już poczta nie byla skłonna, tylko czekali bezczelnie, az zaniepokojony klyent sam do nich przylezie, bydlaki. Były zas też takie, ktore przychodziły bezpośrednio, bez dodatkowych wygibasów, mimo że cena np. byla powyżej 200 Eur. Więc wydaje mi się, ze to zależy od tego jakie dany Chinczyk ma uklady logistyczne w Europie. Czasami cuda sie dzieją, tak ze teraz nigdy nie wiem, czego sie za każdym zamowienem spodziewać.
-
Niestety nie wiem jak to dziala, ponieważ nie mam żadnej potrzeby korzystania z tego. Bransoletę dopasowałem usuwając po jednym ogniwie z każdej strony (major pain, bo tam sa śrubki z obu stron i mikroskopijny pin w środku) i leży jak ulał. Próbowałem naciskać tą regulację, ale nie "rusza się", wiec pewnie coś zle robię, ale ponieważ w żadnym bransoletkowym zegarku nie muszę z tego korzystać, to do niczego mi to niepotrzebne. Mam moze ze 3 zegarki na bransolecie, nie lubię za duzo metalu na sobie nosić.🤪
-
No i.... przybył moj wyczekany UFA 40 mm. Niestety, rozczar. Nie, temu zegarkowi NIC nie brakuje, to jest IDEALNE Grand Seiko. Ood każdym względem, bez żadnych ograniczeń, dali tutaj wszystko co najlepsze i jeszcze bransoleta z mikro regulacją. Tylko... Powinienem posłuchać samego siebie i wziac White Birch. A tak, mam nagle 2 prawie identyczne zegarki i wyrzuty sumienia, że uległem namowom. Dobra, errata: wieczorem juz nie jest aż tak źle 🤪
-
Mój kolejny zakup można zdefiniować fajnym angielskim słowem: confusion. Przypatrywałem się zegarkom Aethelson od jakiegoś czasu, ale wszystkie te "swiecidelkowe" tarcze raczej mnie zniechęcały niż kusiły, wiec niespecjalnie sobie nimi głowę zaprzątałem, az w końcu trafiło się coś, co zmienilo moje podejście i zdecydowałem nabyć Horizon Voyager Glacier Shadow. Musiałem trochę poczekać, bo nie było ich na stanie, ale w końcu przylazł. No i zrozumiałem, ze postąpiłem wbrew wlasnym zasadom, aby nie kupować ostentacyjnych i banalnych kopii innych zegarków. Musiało mnie mocno znieczulić, bo teraz , mając ten zegarek w rękach, czuję sie zwyczajnie głupio, zwłaszcza, ze planowalem kupić nowe GS. To, co przyszlo, jest ewidentną i wręcz bezczelną kopią zegarkow z serii "Evolution 9", (i być moze to właśnie mnie tak pokusiło). Oczywiście nawet nie ma co porównywać jakiejś tam chińskiej podróbki do oryginału, ale... czy na pewno? Aethelson dostarcza bardzo dobrze wykonany zegarek, z mechanizmem Miyoty (seria 9), w dodatku na wspaniale wykonczonej bransolecie z odkręcanymi śrubkami (zamiast tych okropnych wybijanych pinów) , i dodatkowo ma mikro regulację. Nikt nie oczekiwał, ale dostał. Oczywiście najwazniejszym punktem programu jest tarcza, i to ona jest taka, jaką chciałbym aby GS miało kiedyś. WYRAZISTA. Ofc, nie ma tu czego nawet porównywać, Aethelson ma taką raczej "crude" tarczę, ale...nie wygląda to źle. Pogrywa sobie ze światłem, znów, absolutnie NIE na poziomie GS, ale jednak. Moją największą bolączką z GS jest to, ze tarcza, której wręcz pożądam (Night Birch) nie występuje w wersji UFA, wla White Birch została "wybielona" do granic. Więc, za dosłownie za promil ceny GS mam coś co udaje GS (i to mi sie nie podoba) ale udaje model, ktorego NIE MA. Tak więc - confusion.
-
No co ja poradze? Szukam i znajduje 🤪 Faktem jest, ze mam prawie codzienne aktualizacje różnych stron, to czasem sie coś trafi.
-
.. w "normalnej cenie"? Tzn co masz na myśli? Pamiętam, ze te modele potrafily kosztowac od 390 do 550 Euro, w zależności od strony, na której były. Ja kupiłem poniżej 300 , na oficjalnej stronie (albo na jednej z trzech), byla jakas "letnia obniżka 30%. No to skorzystalem.
-
Należy chyba uznać, ze mnie już dokładnie pop#&£!*ło, ale właśnie obiąłem w posiadanie już CZWARTY zegarek z serii Ocean Star Pro. Tym razem czarny. No, nie mogłem odmówić, cena była z gatunku nie do odrzucenia 🤪 Ale z drugiej strony, mając już poprzednie trzy, wiem, ze to wytrzymałe, poprawnie funkcjonujące divery, ktore w niczym nie ustępują bardziej uznanym markom. Powiem więcej, one są zwyczajnie ładne! Ciężkie jak cholera, ale po zamianie bransolety na jakiś sensowny pasek, zdecydowanie bardzo "noszalne". One są takie fajne, ze nie potrzebuję żadnych Fifty Fathoms, Hydroconquestow i innych mega drogich driverów. Ani ze mnie nurek ani nawet fan sportów wodnych (moze poza rekreacyjnym zeglowaniem po Mazurach), ale te zegarki po prostu uwielbiam.
-
Dzięki. Wybór już dokonany, ale zanim co do czego, to jeszce ze dwa miesiące, realistycznie myśląc. Więc wciąż jeszcze coś sie może zmienić, ale "łątpię" 😋
-
Panowie, a teraz na poważnie, kurka, nie umiem wybrać. Nie stać mnie na 3 zegarki i chyba bardziej chciałbym mieć UFA niż "Hi-beat" (choć Night Birch jest absolutnie niesamowite) to właśnie biję sie z myślami, który model wybrać, do wyboru te na renderach. Przeważa White Birch, z powodu wyrazistej tarczy i niebieskiego sekundnika, ale jest to dość popularny model, więc... Ideałem dla mnie bylby Night Birch z UFA, ale NIE MA, wiec zostaje to nowe Lake Suwa, ale taki jest dość malo wyraźny... A znow Atera Valleya ma tarczę taką "dyskretną", a ja jednak lubię pewną wyrazistość. Oczywiście kupiłbym wszystkie, ale, hmm...az TAK bogaty nie jestem... Wasze opinie, pls?
-
-
Szukajcie, a znajdziecie! Tako i ja znalazłem, i nareszcie szczęśliw jestem, i zaiste powiadam Wam, ze tylko zamszowy pasek, w odcieniu szarawego navy, całkowicie i w zupełności uwypukla piekno Taisetsu... まさにその通り!😋
-
No więc mam nadzieję, ze w tym wypadku Chinole dotrzymali slowa i wstawili te szafirowe szkła, bo inaczej caly ten zakup sensu by nie miał. Zresztą w ogóle sensu za dużo w nim nie ma, ale ponieważ jest to jakaś wersja okolicznościowa, z niby lepszym mechanizmem i z bardzo ciekawymi tarczami, to pomimo ceny 756 Eur sie na to zdecydowałem. Dodatkowym powodem jest moje odkrycie, ze moj pierwszy 1963, który kosztował cale 120 Euro, nie jest oryginalny (o ile w tym wypadku można mówić o jakichś "oryginalach"), bo ma tylko jeden rząd tekstu na godz. 6, a powinien miec DWIE. Long story short: kiedy odkryłem, ze mam takiego "niedoroba", polowałem na 1963, ale jakimś cudem wszystkie poszly absurdalnie do góry, i nie sposób bylo kupić nic ponizej 700 Euro!!! Więc czekałem na jakąś okazję, no i....Aurora okazała się dobra alternatywą. Zwłaszcza w cenie w jakiej ją zakupiłem. Praktycznie minimalny narzut, do tego co żądają za wcześniejsze wersje, a ma znacznie lepszy mechanizm. Biłem sie z myślami, czy różowy czy błękitny, wygrał błękitny, ale oczywiście gdy go tylko założyłem, to zachciało mi się różowego 😋 Nie dogodzisz, panie, no!😜 Oczywiście Chińczycy nie byliby sobą, gdyby nie zamieszali z WR. Otóż okolicznościowa książeczka wskazuje WR 30 m, ale dekiel zegarka: 50. I czemu ja mam wierzyć??? Przecież nie będe go do wody wrzucał!
-
Ja nawet nie wiem, czy jakis europejski dealer posiada w ofercie te zegarki. Szukalem w NL, ale zero, w Polsce tez mi sie nie rzuciło w oczy...Wiem, ze poza JP, maja w UK i ofc w US of A.
-
Nie, nie. To kropla deszczu, który akurat zdecydowal się zacząć padać. W kwestii ceny, to nie zapłaciłem tyle! Całość wyszla mi okolo 350 Eur, z oplaconym cłem. Czasami na Ali są jakieś dziwne fluktuacje cenowe - skorzystałem.😋
-
Taki delikwent właśnie dopłynął. Nie byłoby w nim nic specjalnego, ale ta jedynka i siódemka, czynią z tego zegarka całkiem wyjątkowy model. Automat, na ST2130, bez przeszklonej koperty z tyłu, ponoć 39 mm średnicy, ale wydaje sie wiekszy niz 40 mm The Citizen. No, ot takie sobie..."cuś".
-
Nie wiem do kogo kierowales pytanie, ale w moim przypadku, jest to obecnie najbardziej ulubiony mój zegarek. Na nadgarstku leży jak ulał (w sklepie dostosowali mi długość bransolety), jest niewiarygodnie lekki i dosłownie mam wrażenie, ze sam się dostosowuje do mojej ręki. Wygoda noszenia 110%! Dodatkowo, ja nie lubię bransolet, ale w tym wypadku nie wyobrażam sobie niczego innego przy nim. Ona jest jak rekawiczka z najcienszej skóry, no nie wiem jak to opisać, ale po prostu zaden inny zegarek tak mi nie leżał. Ponadto: koperta - mam wrażenie, ze to jest Zaratsu polishing, bo tak niesamowicie na niej gra światło, ze az blask bije, do tego stopnia, ze bije na głowę moje Taisetsu. Indeksy, klasa sama w sobie, czytelność maksymalna w każdych warunkach (w dodatku maja lumę) i ten kontrast ze złotym "cielcem" i sekundnik, no po prostu FAN TA STY CZNE! Chyba jeszcze nigdy mnie żaden zegarek aż tak nie cieszył, az sam sie sobie dziwię. Noszę go praktycznie codziennie, na zmianę z Taisetsu, ale The Citizen ma jakieś 70% "posiadania piłki". To chyba największa i najprzyjemniejsza niespodzianka jaka mnie spotkała w podróży do Kraju Kwitnacej Wiśni. Na marginesie, (być może to wciąż efekt tej podróży) ale od powrotu do Europy, totalnie zmienił mi sie ogląd europejskich zegarków i "wysiłków" marek aby czymś klientów zachęcić. W obecnej chwili nikt mnie nie przekona, ze Rolex, Tudor, Breitling, Tag Heuer, i inni z tej półki maja jakikolwiek start do Japończyków. "Nasi" cały czas próbują iść na skróty, kombinują a to z werkami, a to z kopertami i czymkolwiek jeszcze (slynne "swiss made rule") , zeby tylko ściąć koszty, ale ceny rynkowe sa z kosmosu + sztucznie kreowany "status". Za pieniądze, jakie trzeba tu wydać na jakiś sensowny zegarek, tam kupi się co najmniej dwa doskonale wykonane (w dodatku all in house) modele zegarków na lata. Plus każdy odwiedzający sklep jest traktowany jak specjalny (ważny ) klient, nieważne czy przyszedł w szortach czy w garniturze. No ale to to jest inny świat. I, oczywiście nie bez wielu problemów, to tez nie jest tak, ze w Japonii trawa jest zieleńsza, no nie.
-
-
Mimo ze różnica pomiędzy 1200 a 2000 to jednak sporo, to nie sądzę abym musiał się jako zamartwiac. A ten "59" widzę na stronach JP, no ale...ja już swój ulubiony mam.
-
Hmm, ale mój ma akurat ten Duratect, z tego co czytałem na tylnej kopercie. Myślisz, ze inne modele The Citizen nie mają? Byloby to dziwne...
-
Jak to z UFA było, czyli dlaczego stare wciąż jest jare. Przybyłem do Tokio z zdecydowanym zamiarem osobistego zakupu nowego GS UFA, po cichu licząc, ze uda mi sie trafić ten fioletowy (który prawie jest czarny), ale mialem otwartą głowę również na Moonlight Birch i czy Night Birch. Na miejscu okazało się, ze Wako i okolice posiada pustki w sklepie, poza wszelkimi mega drogimi modelami + 3 nowości UFA. Przymiarka do Ice Forest pokazala wyraźnie, ze 37 mm wraz z przesadnie (jak zwykle w GS) obfitą koperta wygląda na moim nadgarstku śmiesznie, jakbym zabral dziecku zegarek od komunii. I nawet świadomość, ze to UFA i microadjustment, i tytan, i och, i ach nie zmienily faktu , ze na 18 cm obwodu ręki, to zupełnie nie dziala. (Zadziwiające zaś jest, ze taki SeaGull Wu Yi, majacy 36 mm pasuje wręcz doskonale, how come???) Moonlight Birch odpadl w przedbiegach, bo ten matowy kolor i brak czegokolwiek innego na tarczy oraz tragiczne 30 m WR czynią go zegarkiem zakladadym 2 razy w roku, podczas uroczystości. Na piętrze Wako znalazlem biale Omiwatari (manual Spring Drive) i bylem prawie zdecydowany, ale dałem sobie jeszcze czas do namysłu. Włócząc sie później po calej Ginzie znalazlem jeszcze ciemnoblekitne Omiwatari (nowość) oraz Taisetsu. Z tego wszystkiego kupiłem sobie The Citizen z zieloną tarczą i jestem nim zachwycony, co ująłem w innym wpisie, na forum o Citizenie. Dziś, zupelnym przypadkiem, przy okazji totalnie innych działań wpadłem na jeszcze jeden salon GS (Ginza 7, obok Yamahy) i oczom mym ukazal sie pelen przekrój najbardziej pożądanych zegarków, lacznie ze Shunbun, który ostatnio byl malo dostępny. Majac taki wybór: UFA, Shunbun i Taisetsu, stojacy przede mna, poprosiłem nawet córkę o wsparcie w decyzji. No i proszę państwa, contest wygral ... Taisetsu! Wyraźniejszy kolor, błękitny sekundnik, tarcza równie urzekająca jak w Shunbun, sprawiły, ze wybór padł na niego właśnie. Tak, tak, ja wiem, ze wszyscy kochają Shunbun i chyba właśnie to bylo ważną przyczyną aby wybrać inaczej. Po prostu nie mam aż tyle cierpliwości, aby spędzać czas na wyszukiwaniu nowych odcieni koloru tarczy albo ustawiać zegarek pod jakims innym kątem, zeby zobaczyć coś więcej niż srebro. Taisetsu robi to samo, tylko bardziej wyraźnie, bez specjalnych wygibasów nadgarstka i szyi. Już nawet nie chciało mi sie robić obligatorynego zdjęcia z Wako, wystarczyl mi wczorajszy tale jakieś tam fotki poczynilem...
-
Będąc młodą lek....a nie, to nie to, sorry ... Być w Japonii i nie kupić Grand Seiko, to jak być w Paryżu i nie zjeść kasztanów z placu Pigalle, prawda? 🤪😋 Aby więc uczynić zadość tradycji, odwiedziłem te wszystkie wspaniałe miejsca, gdzie oferują te wyjątkowe czasomierze, napotykając co najwyżej znudzenie ze strony sprzedawców, ew. pustki na półkach w najważniejszym sklepie GS. Ponieważ jednak GS nie był czyms w rodzaju "must have/must do" z przyjemnością udałem sie do salonu firmowego Citizena i ... zauroczyłem sie nowym modelem "The Citizens" z washi paper dial, w kolorze zielonym (który normalnie raczej u mnie nie wywołuje jakichs extra spazmów. Koniec końców (w dodatku pamiętając filmik Mateusza a propos GS i The Citizen) zakupu dokonałem, i gęba mi sie szczerzy, bo zegarek jest wspaniały. Perpetual calendar, tarcza nie ustępująca w niczym tym z Grand Seiko, doskonała polerka, w tytanie, 100 m WR, nastawialna wskazówka godzin, przy zmianie czasu. Zloty "cielec" na godz 6. Spodobał mi sie bardziej niz jakikolwiek GS jaki udało mi się dostrzec i obdyskutowac z obsługą sklepu. Panie i panowie, oto The Citizen AQ4091-56W
