Jak to z UFA było, czyli dlaczego stare wciąż jest jare.
Przybyłem do Tokio z zdecydowanym zamiarem osobistego zakupu nowego GS UFA, po cichu licząc, ze uda mi sie trafić ten fioletowy (który prawie jest czarny), ale mialem otwartą głowę również na Moonlight Birch i czy Night Birch.
Na miejscu okazało się, ze Wako i okolice posiada pustki w sklepie, poza wszelkimi mega drogimi modelami + 3 nowości UFA.
Przymiarka do Ice Forest pokazala wyraźnie, ze 37 mm wraz z przesadnie (jak zwykle w GS) obfitą koperta wygląda na moim nadgarstku śmiesznie, jakbym zabral dziecku zegarek od komunii. I nawet świadomość, ze to UFA i microadjustment, i tytan, i och, i ach nie zmienily faktu , ze na 18 cm obwodu ręki, to zupełnie nie dziala. (Zadziwiające zaś jest, ze taki SeaGull Wu Yi, majacy 36 mm pasuje wręcz doskonale, how come???)
Moonlight Birch odpadl w przedbiegach, bo ten matowy kolor i brak czegokolwiek innego na tarczy oraz tragiczne 30 m WR czynią go zegarkiem zakladadym 2 razy w roku, podczas uroczystości.
Na piętrze Wako znalazlem biale Omiwatari (manual Spring Drive) i bylem prawie zdecydowany, ale dałem sobie jeszcze czas do namysłu.
Włócząc sie później po calej Ginzie znalazlem jeszcze ciemnoblekitne Omiwatari (nowość) oraz Taisetsu.
Z tego wszystkiego kupiłem sobie The Citizen z zieloną tarczą i jestem nim zachwycony, co ująłem w innym wpisie, na forum o Citizenie.
Dziś, zupelnym przypadkiem, przy okazji totalnie innych działań wpadłem na jeszcze jeden salon GS (Ginza 7, obok Yamahy) i oczom mym ukazal sie pelen przekrój najbardziej pożądanych zegarków, lacznie ze Shunbun, który ostatnio byl malo dostępny.
Majac taki wybór: UFA, Shunbun i Taisetsu, stojacy przede mna, poprosiłem nawet córkę o wsparcie w decyzji. No i proszę państwa, contest wygral ... Taisetsu!
Wyraźniejszy kolor, błękitny sekundnik, tarcza równie urzekająca jak w Shunbun, sprawiły, ze wybór padł na niego właśnie.
Tak, tak, ja wiem, ze wszyscy kochają Shunbun i chyba właśnie to bylo ważną przyczyną aby wybrać inaczej. Po prostu nie mam aż tyle cierpliwości, aby spędzać czas na wyszukiwaniu nowych odcieni koloru tarczy albo ustawiać zegarek pod jakims innym kątem, zeby zobaczyć coś więcej niż srebro.
Taisetsu robi to samo, tylko bardziej wyraźnie, bez specjalnych wygibasów nadgarstka i szyi.
Już nawet nie chciało mi sie robić obligatorynego zdjęcia z Wako, wystarczyl mi wczorajszy tale jakieś tam fotki poczynilem...