Mój kolejny zakup można zdefiniować fajnym angielskim słowem: confusion.
Przypatrywałem się zegarkom Aethelson od jakiegoś czasu, ale wszystkie te "swiecidelkowe" tarcze raczej mnie zniechęcały niż kusiły, wiec niespecjalnie sobie nimi głowę zaprzątałem, az w końcu trafiło się coś, co zmienilo moje podejście i zdecydowałem nabyć Horizon Voyager Glacier Shadow. Musiałem trochę poczekać, bo nie było ich na stanie, ale w końcu przylazł. No i zrozumiałem, ze postąpiłem wbrew wlasnym zasadom, aby nie kupować ostentacyjnych i banalnych kopii innych zegarków. Musiało mnie mocno znieczulić, bo teraz , mając ten zegarek w rękach, czuję sie zwyczajnie głupio, zwłaszcza, ze planowalem kupić nowe GS.
To, co przyszlo, jest ewidentną i wręcz bezczelną kopią zegarkow z serii "Evolution 9", (i być moze to właśnie mnie tak pokusiło).
Oczywiście nawet nie ma co porównywać jakiejś tam chińskiej podróbki do oryginału, ale... czy na pewno?
Aethelson dostarcza bardzo dobrze wykonany zegarek, z mechanizmem Miyoty (seria 9), w dodatku na wspaniale wykonczonej bransolecie z odkręcanymi śrubkami (zamiast tych okropnych wybijanych pinów) , i dodatkowo ma mikro regulację. Nikt nie oczekiwał, ale dostał. Oczywiście najwazniejszym punktem programu jest tarcza, i to ona jest taka, jaką chciałbym aby GS miało kiedyś. WYRAZISTA.
Ofc, nie ma tu czego nawet porównywać, Aethelson ma taką raczej "crude" tarczę, ale...nie wygląda to źle. Pogrywa sobie ze światłem, znów, absolutnie NIE na poziomie GS, ale jednak. Moją największą bolączką z GS jest to, ze tarcza, której wręcz pożądam (Night Birch) nie występuje w wersji UFA, wla White Birch została "wybielona" do granic.
Więc, za dosłownie za promil ceny GS mam coś co udaje GS (i to mi sie nie podoba) ale udaje model, ktorego NIE MA.
Tak więc - confusion.