Nie wiem do kogo kierowales pytanie, ale w moim przypadku, jest to obecnie najbardziej ulubiony mój zegarek. Na nadgarstku leży jak ulał (w sklepie dostosowali mi długość bransolety), jest niewiarygodnie lekki i dosłownie mam wrażenie, ze sam się dostosowuje do mojej ręki. Wygoda noszenia 110%! Dodatkowo, ja nie lubię bransolet, ale w tym wypadku nie wyobrażam sobie niczego innego przy nim. Ona jest jak rekawiczka z najcienszej skóry, no nie wiem jak to opisać, ale po prostu zaden inny zegarek tak mi nie leżał. Ponadto: koperta - mam wrażenie, ze to jest Zaratsu polishing, bo tak niesamowicie na niej gra światło, ze az blask bije, do tego stopnia, ze bije na głowę moje Taisetsu. Indeksy, klasa sama w sobie, czytelność maksymalna w każdych warunkach (w dodatku maja lumę) i ten kontrast ze złotym "cielcem" i sekundnik, no po prostu FAN TA STY CZNE! Chyba jeszcze nigdy mnie żaden zegarek aż tak nie cieszył, az sam sie sobie dziwię. Noszę go praktycznie codziennie, na zmianę z Taisetsu, ale The Citizen ma jakieś 70% "posiadania piłki". To chyba największa i najprzyjemniejsza niespodzianka jaka mnie spotkała w podróży do Kraju Kwitnacej Wiśni.
Na marginesie, (być może to wciąż efekt tej podróży) ale od powrotu do Europy, totalnie zmienił mi sie ogląd europejskich zegarków i "wysiłków" marek aby czymś klientów zachęcić. W obecnej chwili nikt mnie nie przekona, ze Rolex, Tudor, Breitling, Tag Heuer, i inni z tej półki maja jakikolwiek start do Japończyków. "Nasi" cały czas próbują iść na skróty, kombinują a to z werkami, a to z kopertami i czymkolwiek jeszcze (slynne "swiss made rule") , zeby tylko ściąć koszty, ale ceny rynkowe sa z kosmosu + sztucznie kreowany "status".
Za pieniądze, jakie trzeba tu wydać na jakiś sensowny zegarek, tam kupi się co najmniej dwa doskonale wykonane (w dodatku all in house) modele zegarków na lata. Plus każdy odwiedzający sklep jest traktowany jak specjalny (ważny ) klient, nieważne czy przyszedł w szortach czy w garniturze.
No ale to to jest inny świat. I, oczywiście nie bez wielu problemów, to tez nie jest tak, ze w Japonii trawa jest zieleńsza, no nie.