Wczoraj przyszły do mnie próbki kilku zapachów więc trochę było testowane: 1. Givenchy Gentleman EDT - zupełnie nie mój gust, skojarzenia z jakimś mydłem toaletowym, z czasem jest nieco lepiej, ale jednak to nie to, parametry b. dobre; jeżeli ktoś chce kupić to koniecznie należy wcześniej przetestować 2. Hugo Boss BOSS The Scent EDT - strasznie sztuczny ulepek, który kojarzy mi się z zapachami z marketów za 20-30zł, nie polecam 3. Yves Saint Laurent M7 EDT - mistrz; nietuzinkowy ciężki/mocny zapach; czuć drzewo i agar; wg mnie podobny do Toma Forda Oud Wood; na pewno zakupię butelkę na nadchodzące zimne dni 4. Viktor & Rolf Spicebomb Extreme EDP - b. ładny słodki korzenno-przyprawowy zapach; czuć tytoń, wanilię i jakieś kadzidełka; parametry zadowalające; na chłodne dni Z powyższej czwórki zdecydowanie najbliższym zakupem będzie YSL M7. Spacebomb też zasługuję na uwagę więc może w późniejszym czasie do niego wrócę. Pozostałe dwa sobie daruję... RG