Temat jest mega szeroki, ale ciekawy, więc pozwolę sobie na kilka luźnych obserwacji z rynku PL. Z mojej perspektywy, u nas „Swiss Made” dalej sprzedaje się bardzo dobrze - nadal nie jako świadomy wybór zegarkowy, ale "iluzja prestiżu". W bańce forów i grup zegarkowych może postrzeganie "Swiss Made" się zmienia/zmieniło, ale "klient galeryjny" tak tego nie widzi (w ogóle tego nie widzi). Dlatego marki typu Tissot dalej robią wyniki, mimo że dużo mówi się o problemach środka. Longines mocno wystrzelił w kierunku "cen prestiżowych", ale zauważmy, co zaproponował w formie nowego HC (Submariner price killer, mówiąc żartobliwie). Jednocześnie co najmniej od pandemii widać rozjazd: część klientów idzie wyżej w stronę czystej marki/statusu (Rolex itd. - generalnie: drogie zegarki), a część w drugą stronę - value i mikro (z akcentem, powiedziałbym, na "value" - stąd rosnące nieustannie kolekcje niektórych moderatorów ).
I może to nie jest tyle „umieranie środka”, co zmiana tego, kim jest jego klient i czego on właściwie szuka. Dobra, na razie tyle. Reszta po tym, jak ktoś do mnie wystrzeli z atomówki.