Też mam pierwszy raz czarne auto, do tej pory orzeważnie szare/mysie/srebrne...i stwierdziłem, że dość Były takie nijakie, bez polotu, po prostu smutne. Natomiadt czarny jest śliczny, jak umyty i wypucowany. Potem, jak się przybrudzi, trochę męczy...ale wystarczy poczekać jeszcze tydzień, dwa i uśmiech powraca. Równomierna patyna brudu codziennego tylko dodaje smaczku przy czarnym nadwoziu wymęczone z fona....