ShoRtie, piękna pasja. Pielęgnuj ją Jogi, na zdjęciu przez zaburzoną perspektywę, GD-350 wydaje się większy. Tak jednak nie jest. To taka dygresja. Jeśli chodzi o komfort użytkowania, to bardziej przemawia do mnie Gulfmaster. Leży na ręce, jak przyklejony. Świetnie się układa i ma bardzo dobry pasek. I co najważniejsze, Gulfmaster pomimo swojego rozmiaru, dobrze się nosi bez względu na wielkość nadgarstka. Przy GD-350, też nie jest źle. Są osoby, które skarżą się na motylki, ale mnie zupełnie nie przeszkadzają. Inna sprawa, że ja mam blisko 23 cm w nadgarstku, więc ma się na czym ułożyć łobuz Jakość plastiku w GD-350, jest całkiem dobra. Ten zegarek służy mi głównie na wypady w teren. Na ręce nie czuję go właściwie wcale. Ma mega czytelny wyświetlacz. Najlepszy jaki widziałem w g-shockach. Do tego współdzielony wyświetlacz, na którym bez względu na to jakiej funkcji używasz, widnieje godzina. Alarm wibracyjny, to raczej ciekawostka. Nie używam go. Natomiast największym atutem jest cena. Za rasowego g-shocka, o minimalistycznym wyglądzie, nie musisz płacić kosmicznych kwot .. Gulfmaster natomiast służy mi gównie na co dzień. Oczywiście zamiennie z innymi zegarkami. Od czasu do czasu zabieram go na rower, lub gdy chcę popływać. Technicznie oczywiście miażdży GD-350, pod każdym względem, tak samo jak również komfortem noszenia. Pomimo tego jednak, GD-350, częściej towarzyszy mi na ręce. W sumie to dziwna sprawa jest