Robilem i sprzatanie (mycie calego auta, lacznie ze srodkiem i nawilzanie skory) i ochrone lakieru w dwoch autach. Co do mycia, to naprawde warto do nich jezdzic, bo maja swiadomosc co, jak i czym sie myje - sa oczywiscie zwyczajne myjnie, gdzie tez wiedza, co robia - ale ja znam jedna w milionowym 3miescie. Poprzednim autem, od nowosci, jezdzilem TYLKO na myjnie reczna (ok. 30 razy w roku) i po 2 latach, lakier wygladal juz slabo... Myslalem o folii zmieniajacej kolor - nie da sie inaczej niz rozbierajac pol auta. No, to tutaj masz DEFINITYNIE przyklad partaczy - ja tylko raz, kilka lat temu oddalem auto do znajomego znajomego - auto wygladalo jak nowe, wiec nie moge narzekac. Ale juz kolejne oddaje do CarSpa i oba wygladaja, jak by wyjechaly z salonu wczoraj (1.5 i 3.5 roku maja). To od razu moge Ci powiedziec, zebys poprosil o nowsza wersje Cquartz a na koniec jakis wosk Zymol. I nie masz sie czego bac, bedzie super - ponizej to starsze auto - naprawde tak wyglada na zywo: Auto nie jest prosto po poprawkach, tylko po myciu (w CarSpa). Nie wiem, czy wiesz, ale Cquartz nie jest trwala powloka - choc tak mozna zrozumiec z roznych wpisow w necie. Tutaj mozesz zobaczyc wiecej zdjec: https://plus.google....1201?banner=pwa Drugie auto kupilem w maju 2011 i prosto z salonu pojechalem do Carspa - okazalo sie, ze nawet fabrycznie nowe auto wymagalo pewnych korekt. Polozono mi ten starszy Cquartz z ktorym jezdzilem az do grudnia 2012. Wowczas oddalem auto do "uzupelnienia", ale postanowilismy nalozyc te nowsza wersje Cquartz. I okazalo sie, ze lakier po, chyba, 25000km, nie wymaga wlasciwie zadnej korekty - czyli wyglada na to, ze Cquartz spelnil swoja role. Porzadne polozenie folii jest znacznie TANSZE (ok. 4000) niz porzadne lakierowanie. Dlatego wiele osob to robi. j.w.