A gdzież te wielkie hasła? Sprzedało się kilkaset zegarków, zapotrzebowanie znaczy się jest i tyle - w pełni popieram wypowiedź Narfasa. Zegarki z każdym kolejnym projektem coraz lepsze koncepcyjnie i jakościowo - miałem Fokę i niestety bez szału, ale już Batorego bym nosił. W stworzenie polskiego od a do z werku nie wierzę - po prostu z biznesowego punktu widzenia nie ma to sensu; nakład pracy i pieniędzy byłby niewspółmierny do osiągniętego w sensownym czasie zysku. Raczej wątpię by ktokolwiek z szanownych kolegów zapłacił za zegarek 20k zł tylko dlatego, że jest w nim polski "in-house". Czasami wydaje mi się, że malkontenctwo jest tym silniejsze im bardziej komuś wychodzi - a chłopakom z Gerlacha wychodzi coraz lepiej.