U mnie mocniejsze bicie serca wywołuję divery (ale mi się podobają Octavie kombi więc.. ), proste i solidne zegarki na bransolecie - a to co przekonuje mnie do Rolexa to przede wszystkim rozmiar. Mało jest tego typu zegarków mających mniej niż 42mm średnicy, a nawet jak są, to zwykle z jakimś "defektem". Na przykład Chr.Ward Trident 38mm mógłby być całkiem fajną opcją, gdyby nie odpychająca mnie wskazówka godzinowa.. Przynajmniej tak to sobie tłumaczę Podobnie jest zresztą z FC Panamericaną - gdyby ten zegarek miał 39-41 mm to miałby u mnie dożywocie.. I nie nazwałbym tego stratą duszy, raczej jakimś robakiem, ew. wirusem, który zagnieżdża się w głowie - wielokrotnie skreślałem Rolexy, a i tak po jakimś czasie choroba wraca...