Dla mnie oszczędzanie przez rok czy dwa na jakiegoś G i potem jedzenie przez pół roku chleba z pasztetową, żeby następnie wyciągać zegarek do zdjęcia raz na tydzień, a przez resztę czasu trzymać go w pudle, to coś jak bycie kimś, kto naśladuje klasę społeczną wyższą od swojej. Albo mnie stać i używam zegarka do czegoś, do czego został przeznaczony, albo nie i nie kupuję, proste Czyli jeżeli mnie stać wydać z jednej wypłaty 3,5tyś na zegar, to go używam i do pracy i na bagno, bo nie przejmuję się, że się zniszczy, gdyż stać mnie na kolejny, nowy.