To jeszcze raz ja. W książce Wiesława Głębockiego: "Zegarmistrzowie warszawscy XIX wieku" można znaleźć wiersz opublikowany w "Kalendarzu polskim ilustrowanym dla wszystkich na 1907 r". Kajetan Kraszewski U zegarmistrza Mój panie! ten zegarek ciągle bałamuci, Raz mi czasu przydłuży - to znów ukróci, Ciągle w nim reguluje wskazówki, rukiera, Już się i cierpliwości na koniec przebiera. Przy tak niepewnym ruchu żyć - trudne zadanie, Bóg wie, co kiedy robić... - Wiem łaskawy panie! Tak, tak! to rzecz znajoma; dzisiaj w całym świecie Taka sama niepewność wszystkich ludzi gniecie, W każdym państwie i kraju - nie wiem z jakiej racji, Panuje dziś gorzączka ciągłej regulacji, To w tył, to naprzód pchają bez zadnej przyczyny Rukiery i wskazówki - ze szkodą machiny Którą raz nastawiwszy zaczekać należy, By ujrzeć, czy zbyt wolno - czy za prędko bieży, Nie zważając na drobne, przypadkowe zmiany, Inaczej, z tym pośpiechem - moj panie kochany Będzie iść coraz gorzej - z waszej własnej winy, I nikt nigdy nie będzie - pewnym swej godziny.