kilka jeszcze nie pokazywanych: 1) Wostok nie na chodzie, nie da sie nakręcić, obleziona tarcza (czy gdzieś taka znajdę??), 2) Komandir - automat ale paskudnie złoty ( (złocenie obłazi), sprawny i punktualny (tani był), 3) Wostok - mnie sie podoba, mały i na chodzie, nieznacznie późni, 4) Luch z uszami (czyli Łucz, na eksport czy się mylę??), szkiełko tragiczne i brak koronki, 5) Łucz wiesna - stan bardzo ładny i na chodzie, punktualny (zegarek mało noszony przez moja babcię, tylko do kościoła), 6) kwadraciak Łucz z zielonkawa tarczą, nie wiem jak z działaniem bo brak mu koronki (syn jak się bawił to jakoś tak wyrwał i od kilku lat już tak zostało), 7) Mir w ładnym stanie, koperta bez przetarć ale nie da się nakręcić, 8) Mój Komandir kupiony na targowisku (Wrocław przy ul. Szczytnickiej) na początku lat 90-tych XX W od Braci ze wschodu za dość sporą kasę, dużo przeszedł ale nadal jest sprawny i czasmi noszony (pierwszy świadomie kupiony Rusek), 9) Najnowszy nabytek, malutki ale w mojej ocenie elegancki Luch/Łucz - ma już właścicielkę, której się bardzo podoba ale jeszcze nie wie, że to dla niej, duża rysa na szkle i delikatne odpryski chromu u dołu koperty(na styku z ręką) - czeka na bransoletke i wizytę u zegarmistrza.