Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

ragasonics2

SLAVA - jakość zegarków

Rekomendowane odpowiedzi

Szkoda że nie ma zdjęć mechanizmów. Ale oznaczenia 2427 itd sa takie same jak radzieckich cykaczy. Ja mam slave bardzo podobna do tej i mechanizm w niej wygladał pod względem materiałow użytych do produkcji jak "nowe" Pobiedy-czyli kiepsko.Zegarmistrz na początku myślał że przyniosłem mu chińczyka( oceniając po wyglądzie mechanizmu)...ale to była ta sława...

Ale i tak lubię slavy:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chińska CJIABA, nie rosyjska ?????

zegareczek z wysokogatunkowej blachy od konserwy i całkowicie nierdzewnego plastiku... nie wiem dokładnie co znaczy 'kryształowe szkło', ale na pewno jakiś patent z promów kosmicznych. :rolleyes:

 

Zegareczek ma prawdziwie internacjonalny charakter i jest w trzech językach. Cjiaba to chyba coś po chińsku, pod spodem po rosyjsku napisane Konstelacja, więc duchem nawiązuje do Omegi i szwajcarskiego zegarmistrzostwa. No i dni tygodnia po angielsku, żeby każdy gupek na świecie zrozumiał :rolleyes:

.


Użytkownik Sylwek, pewnego dnia, zupełnie niechcąco, trafnie ocenił współczesny trend w zegarmistrzostwie:

"Ważne by wytrzymał przynajmniej 6 lat zanim rozdyndają się w nim wskazówki."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość yasiooo

Nie miałem tego zegarka nigdy na łapsku, za to słyszałem same niepochlebne opinie o nim. To, że jest chińskim wynalazkiem to więcej, niż pewne, ale czy na prawdę jest taki kiepski? Chińczycy potrafią zrobić dobry zegarek (wiem, bo mam niejaką Orkinę Pilot) i to też jest pewne. Pytanie, czy w wypadku marki podszywającej się pod radziecką "legendę" jakość jest przyzwoita, czy skandaliczna? Tego nie wiem, ale za samą "chińskość" tak od razu nie potępiałbym tego produktu.

Ale jeśli szukałeś radzieckiego zegarka, to nie tu :rolleyes:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja "mam jej za złe", że podszywa się (i sprzedawcy z tego kozystają) pod inna marke - została skreślona na zasadzie adidosa, ołmegi, romexa, i patryka philipa :rolleyes: Chinole potrafią zrobić całkiem fajny zegarek, ale chce na nim widzieć napis made in china i markę a nie coś co ma udawać wyrób innego producenta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te CJIABY to podobno absolutnie najgorszy sort chińczyków. Zresztą, ceny też na to wskazują. Co do podszywania się, to sprawa jest dość zagmatwana, bo w necie można znaleźć informację, że Chinole swego czasu zapłacili za prawo do marki Sława na pewien czas, pod warunkiem dopisywania Konstelacji. Czas się skończył i podobno szefostwo Sławy nie przedłuzyło umowy, ale Chińczycy mają teraz swoją CJIABĘ i co im zrobią?


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ritter

Moja zasada... Żadnych SLAV!. Dla treningu "przerobiłem" takowe i od tego czasu omijam szerokim łukiem. A co do tych dwóch bębnów i

równomierności chodu to uważam to za naciąganie faktów. Dwa bębny są po to by zmieściła się określona ilość energii i zegarek nie miał

żałosnej rezerwy chodu. Wprawdzie Szwajcarzy testowali ten pomysł ale szybko odrzucili go jako ślepą uliczkę. A, że paru towarzyszy dostało

ordery Lenina za ten "innowacyjny" pomysł to już tak zostało. Inaczej ktoś mógłby pojechać "liczyć drzewa" na Syberii...:P.

Jeśli chodzi o czasomierze CLJAVA to są one wprawdzie Chińskie ale... Jeśli zegarek ma kosztować, jednostkowo w kontenerze, 2E to nie

dziwmy się jego jakości. Nie tak dawno grzebałem w werku TIMEX-sie M100 czyli tym bezkamieniowym tanim werku. On też był tani...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość yasiooo

A co do tych dwóch bębnów i

równomierności chodu to uważam to za naciąganie faktów. Dwa bębny są po to by zmieściła się określona ilość energii i zegarek nie miał

żałosnej rezerwy chodu.

To mit. Dwa bębny nie mają nic wspólnego z długością chodu. Ta była w zegarkach radzieckich zupełnie wystarczająca, a przynajmniej nie odbiegała od innych zegarków tej klasy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ritter

Ja to widzę tak. Skoro energia zgromadzona w sprężynie jest funkcją jej odkształcenia np. zwinięcia czy skrócenia to mając dwa połączone równolegle takie

magazyny gromadzimy dwa razy więcej energii jak ma to miejsce w przypadku jednego. Przynajmniej tak twierdzi fizyka. Można to sprawdzić wyjmując jeden

bęben i sprawdzając rezerwę chodu zegarka. Podejrzewam, że będzie znacznie mniejsza.

Jeżeli skrócimy sprężynę w bębnie na skutek np. zerwania to również ograniczymy rezerwę chodu.

 

Wzór na energię potencjalną sprężyny powinien być podobny do innych wzorów na energię gromadzoną bo to znów fizyka.

Ep=0.5 * k * x^2

k- stała sprężystości materiału, z którego sporządzona jest sprężyna

x - odkształcenie sprężyny

 

Energia potencjalna w warunkach równowagi gdy sprężyna nie jest napięta wynosi 0. Kręcąc koronką "nabijamy" energią bęben. Energia będzie powoli

uwalniana w czasie chodu czyli dzięki jej zmniejszaniu mechanizm wykona określoną pracę na obracanie wskazówkami, tarcie toczne i ślizgowe etc.

Ale oczywiście mogę się mylić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prawda, ale jednak większość zegarków ma jedną większą spreżynę. Być moze chodziło o dokładność, być moze o trawłosć, być moze o grubość calego mechanizmu, a być moze po prostu nigdzie w takim projekcie nie dało się wcisnąć jednego dużego. Ta Sława ma jeszcze do tego nietypowo napędzane wskazówki, wiecej osi i łożysk i jest generalnie bardziej skomplikowana od innych ruskich, co wiąże się z wyższymi kosztami i niekoniecznie wyższa trwałoscią i dokładnością. Krótko - ciekawy, ale przekombinowany mechanizm. Łatwo złamac ośkę, pogiąć włos, szybko wyciera się sprzęgiełko wskazówek, zdycha datownik. Ale też nie jest to totalny badziew i po porządnym serwisie posłuży wiele lat, wiec nie ma co go od razu skreślać, zwłaszcza, że niektóre zegarki są piękne :blink:


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ritter

Ja nie skreślam SLAV jako totalnego badziewia. Nie są w moim guście. Kłóci mi się w nich kompozycja mechanizmu. Są takie niby drobiazgi, które sprawiają, że

omijam te mechanizmy. Choćby zapadka blokady kalendarza. Nie wiem kto to wymyślił ale chyba dostał Order Lenina za skomplikowanie tego tak by

imperialiści zastanawiali się długie lata co to miało być i do czego służyć.

Co do 2. bębnów to obstawiałbym, że nie mieli gdzie włożyć jednego dużego. Po między bębnami jest mały konflikcik mechaniczny. Sprawę ćwiertnika i kół napędu

wskazówek naświetliłeś tak, że nic dodać nic ująć. Dlatego będzie to dla mnie werk zaliczany do przeciętnych. Na tej mojej liście nie będzie jednak samotny są tam już "szwajcarzy" , "niemcy", "japończycy".

Do kolekcji SLAVA tak na co dzień nie. Czyli jak dla mnie nie gdyż nie jestem kolekcjonerem.

Jedyne co jest naprawdę dobre w SLAVA-ch to wygląd koperty, cyferblatu i wskazówek. Zegarek pod tym względem może się podobać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Slava nie jest złym mechanizmem ćwiertnik jak w ETA łożyskowanie kalendarza na kamieniach łożyskowany sekundnik na kamieniach która ETA to posiada ???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz trochę racji, ale... Mechanizm jest sporo droższy w produkcji, a nie jest bardziej trwały od innych. Napęd wskazówek jest może innowacyjny, ale co z tego, skoro szybciej się psuje? Łożyskowanie kalendarza kamieniami wygląda super, ale jest zupełnie niepotrzebne, bo te czesci pracują na niskich obciażeniach. Kamienie mają przedłuzać życie zegarka, a zastosowane bez sensu tylko podnoszą koszty. Enicar swego czasu w mechanizmach Star Jewels łożyskował rubinem koło pośrednie między ćwiertnikiem a kołem wskazówki godzinowej - bezsens, bo to koło to najmniej obciążony element zegarka i bez rubinowego ożyska nie zużywa się praktycznie wcale, nawet przez 200 lat...


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, rubinowe łożysko MOŻE byc zastosowane bez sensu. Stad pojęcie "functional jewels". Rubinowe łożyskowanie wspomnianego koła jest bez sensu, bo podwyższa koszt produkcji i cenę zegarka, a absolutnie nie ma wpływu na trwałość, wiec są to niepotrzebnie wydane pieniądze. Prawda jest taka, ze w zwykłym mechanizmie o tradycyjnej konstrukcji 17 kamieni w zupelności wystarczy, żeby zapewnić optymalną trwałość. A rubinowe łożyskowanie tarczy datownika jest bezsensowne, bo wykonuje ona 1 obrót na miesiąc - wytrzyma zatem dużo dłużej niż cała reszta mechanizmu. Dowód jest prostu - nie ma przypadków nadmiernego zużycia tarczy datownika z powodu tarcia przy zmianie daty - zwyczajnie nie pracuje tyle, żeby się zużyć!


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż, rubinowe łożysko MOŻE byc zastosowane bez sensu. Stad pojęcie "functional jewels". Rubinowe łożyskowanie wspomnianego koła jest bez sensu, bo podwyższa koszt produkcji i cenę zegarka, a absolutnie nie ma wpływu na trwałość, wiec są to niepotrzebnie wydane pieniądze. Prawda jest taka, ze w zwykłym mechanizmie o tradycyjnej konstrukcji 17 kamieni w zupelności wystarczy, żeby zapewnić optymalną trwałość. A rubinowe łożyskowanie tarczy datownika jest bezsensowne, bo wykonuje ona 1 obrót na miesiąc - wytrzyma zatem dużo dłużej niż cała reszta mechanizmu. Dowód jest prostu - nie ma przypadków nadmiernego zużycia tarczy datownika z powodu tarcia przy zmianie daty - zwyczajnie nie pracuje tyle, żeby się zużyć!

 

Tylko tytułem uzupełnienia. Bez sensu z funkcjonalnego punktu widzenia.

Ale ma sens marketingowy. Ludzie wybiorą coś co ma większą liczbę kamieni.

Reszta to rachunek ekonomiczny producenta, tj. czy zwiększenie kosztów produkcji w postaci nieistotnych kamieni nie będzie zbyt drogie w stosunku do oczekiwanego wzrostu sprzedaży.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale ma sens marketingowy. Ludzie wybiorą coś co ma większą liczbę kamieni.

Eeeee tam... tak może było 50 lat temu. W dzisiejszych czasach ludzie wybiorą aparat fotograficzny co ma więcej megapikseli, a nie zegarek co ma więcej kamieni. Obecnie każdy zegarek ma tyle kamieni, ile potrzebuje, na pewno nie mniej :blink:


Użytkownik Sylwek, pewnego dnia, zupełnie niechcąco, trafnie ocenił współczesny trend w zegarmistrzostwie:

"Ważne by wytrzymał przynajmniej 6 lat zanim rozdyndają się w nim wskazówki."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(...)

każdy zegarek ma tyle kamieni, ile potrzebuje, na pewno nie mniej :blink:

 

;)

 

100jewel_3b.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

He, he... mówiłem "nie mniej", co nie znaczy że niektórzy nie świrują, i nie dają więcej niż trzeba.. czasami.. :blink:

Ale marketingowo, wydaje mi się, że nie odnosi to żadnego skutku. Nawet niby taka racjonalna firma jak Seiko gdzieś tam w jakimś mechaniźmie dodała jakiś tajemniczy element z dwoma kamieniami, który "do niczego nie służy". Ale czy z tego powodu, zegarki z tym mechanizmem stały się bardziej pożądane? Ni chu, chu.. ;)


Użytkownik Sylwek, pewnego dnia, zupełnie niechcąco, trafnie ocenił współczesny trend w zegarmistrzostwie:

"Ważne by wytrzymał przynajmniej 6 lat zanim rozdyndają się w nim wskazówki."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

He, he... mówiłem "nie mniej", co nie znaczy że niektórzy nie świrują, i nie dają więcej niż trzeba.. czasami.. :blink:

Ale marketingowo, wydaje mi się, że nie odnosi to żadnego skutku. Nawet niby taka racjonalna firma jak Seiko gdzieś tam w jakimś mechaniźmie dodała jakiś tajemniczy element z dwoma kamieniami, który "do niczego nie służy". Ale czy z tego powodu, zegarki z tym mechanizmem stały się bardziej pożądane? Ni chu, chu.. ;)

 

7S26 / 7S36

 

myślę, że jednak u SEIKO służy - marketingowo

 

My wiemy, że te 2 nakrywki są niepotrzebne. Ale ile jest WIS-ów kupujących Seiko ?

 

Do przeciętnego klienta łatwo przemówić tekstem: "nowa, lepsza linia mechanizmów, stosowana w zegarkach wyższej klasy niż low-end Seiko 5". Cena wyższa, ale większość dołoży, by wybić się ponad przeciętność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do przeciętnego klienta łatwo przemówić tekstem: "nowa, lepsza linia mechanizmów, stosowana w zegarkach wyższej klasy niż low-end Seiko 5". Cena wyższa, ale większość dołoży, by wybić się ponad przeciętność.

Ok, niech będzie, że wygrałeś :blink: Pewnie niektórym klientom da się takie rzeczy wmówić ;)

Nie będę się kłócił... zresztą właśnie chyba wypiłem jedno piwo za dużo drinking-51.gif... a po alkoholu, jak powszechnie wiadomo, nie wchodzę w spory i nie nakręcam zegarków happy-026.gif


Użytkownik Sylwek, pewnego dnia, zupełnie niechcąco, trafnie ocenił współczesny trend w zegarmistrzostwie:

"Ważne by wytrzymał przynajmniej 6 lat zanim rozdyndają się w nim wskazówki."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, niech będzie, że wygrałeś :blink: Pewnie niektórym klientom da się takie rzeczy wmówić ;)

Nie będę się kłócił... zresztą właśnie chyba wypiłem jedno piwo za dużo drinking-51.gif... a po alkoholu, jak powszechnie wiadomo, nie wchodzę w spory i nie nakręcam zegarków happy-026.gif

 

Piwka dopiero przede mną. Rano wyjeżdżam na wakacje (od pracy i kompa).

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po mojemu chinol... Sam prawie kiedyś kupiłem chińską Sławę(tak mi się spodobała, także była z serii "Sozwiezdie" ) jednak po chwili już wiedziałem że rusek to to nie jest :) Więc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To 100% chińczyk- nazywa się CJIABA- najgorszy z możliwych sposobów na podszycie się pod znaną markę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.