Sprzedawcy tych cacek życzą sobie za nie całkiem sporo -w przypadku np Louis Bolle czy Newton&Sons.Istne kuriozum to fakt ,że mają chętnych gotowych zapłacić ca 1 kpln...
A najlepsze to to ,że te firmy są czymś co jakiś czas temu przyszło mi do głowy jako eksperyment myślowy...Jak zakraść się w poczet producentów artykułów uważanych za luksusowe(bo takie osiągają wysokie ceny ) jednocześnie nie mając wyrobionej marki...Trzeba wymyśleć jakąś nazwę - najlepiej dwuczłonową o szlachetnym brzmieniu

.Zainstalować profesjonalnie wyglądającą stronę internetową, umieścić na niej zmyśloną -najlepiej sięgającą średniowiecza historię firmy... No i koniecznie wyimaginowane ceny najlepiej znacznie przewyższające te- sugerowane dystrybutorom rozprowadzającym towar.Aaaa i na końcu zerżnąć i "zmiksować" design z
uznanych producentów. Kluczem do sukcesu jest tylko jedno -skąd wytrzasnąć tylu naiwniaków chcących to kupić?... Mało jest rankingów/piramid prestiżu firm zegarkowych i google nie odpowie wprost które marki są warte uwagi a czego nalezy unikać-przydałaby się jakaś kampania informacyjna w internecie.