A tak na poważnie.
W głowie się kręci z tych spekulacji. Nie wiem, czy każdy jest spekulantem a udaje miłośnika.
O czym to jest gdyby AD, gdyby Rolex, cieńszy, albo grubszy. Na jubile, lepiej na Oyster. Kto zarobił, a kto nie stracił.
Tyle różnych wymówek. I gadania do wiatru.
Przecież, jak wychodzą nowe modele, wystarczy stanąć w kolejce przed sklepem i się zapisać. Każdy MIŁOŚNIK zna wcześniej daty prezentacji. I każdy z jakąś historią rolexową wie, ze w pierwszym dniu wystawy nie odejdzie z Rolexem na ręce.
Rolex nie produkuje tylko i wyłącznie dla Polski. Ale na cały świat. Wszędzie się czeka.
A tym bardziej teraz. Kryzys robi swoje.
Mam kilka sztuk Rolex. Wszystkie kupione nowe. Jeszcze nigdy żadnego nie sprzedałam.
Za każdym razem jak kupuje, to dlatego ze mi się podoba. Po prostu wpadł mi w oko. A nie wybrzydzam taki, siaki, sraki. Bo szlify są w poprzek, albo zapięcie bez sekurity.
Kupuje całość. Podoba się albo nie.
I podobać się musi mnie. A nie komuś.