-
Liczba zawartości
473 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Vintage_Watches_Collector
-
Szanowni Państwo Wchodzimy na ostatnią prostą przedsprzedaży 2 tomowej książki Chronografy - ukryte piękno. Od 1 lutego ten tytuł wchodzi w nowy próg cenowy. Jednocześnie zakup na etapie przedsprzedaży jest gwarancją otrzymania książki - nakład będzie limitowany. To dobre powody, aby nie odkładać tego na przyszły miesiąc Ofertę zakupu znajdziecie tutaj: Chronografy - ukryte piękno Pozdrawiam Mateusz Piechnik
-
Chronograf z naciągiem automatycznym był marzeniem wielu konstruktorów i producentów już od lat 50. Szybko okazało się jednak, że skonstruowanie praktycznego mechanizmu o takiej specyfice jest zadaniem dużo trudniejszym, niż ktokolwiek mógł początkowo przypuszczać. Jak doszło do przełamania tej kolejnej zegarmistrzowskiej granicy? Zapraszam do lektury Opracowanie chronografu z naciągiem automatycznym. Lata 60. Tło społeczno-technologiczne Od połowy lat 50., a szczególnie w latach 60. mechanizmy chronografów z przełącznikiem krzywkowym projektu Marcela Dépraza i produkcji zakładów Hahn & Cie z Landeron oraz zbliżone do niego konstrukcje stały się dominującym na rynku typem. Wielu producentów mechanizmów zaczęło odchodzić od droższej i wymagającej większego nakładu pracy konstrukcji z kołem kolumnowym. Doskonałym tego przykładem jest fabryka Vénus z Moutier. Szwajcarzy na początku lat 60. zdecydowali się sprzedać technologię, linie produkcyjne oraz dokumentację swoich podstawowych mechanizmów z kołem kolumnowym najpierw Rosjanom, a następnie Chińskiej Republice Ludowej, skupiając się na rozwoju mechanizmów z rodziny kal. 188 z przełącznikiem krzywkowym. Na produkcję chronografów wpływ miały również osiągnięcia zegarmistrzostwa na innych polach. Opracowanie przez Johna Harwooda w latach 20. naręcznego zegarka z naciągiem automatycznym otworzyło wiele nowych ścieżek rozwoju. Pomimo swojej użyteczności i intensywnej promocji ze strony firmy Rolex napędy tego typu nie podbiły rynku z dnia na dzień. Wczesne mechanizmy odbojowe innych producentów, czyli tzw. bumpery, były dość głośne w użytkowaniu, dlatego cieszyły się umiarkowaną sympatią klientów, a Rolex nie miał wówczas pozycji pozwalającej samodzielnie kształtować rynek. Co więcej, mechanizm z obrotowym rotorem zwiększał grubość zegarek, co w czasach mody na bardzo cienkie koperty było postrzegane jako wada. Sytuacja uległa zmianie w latach 40. W tym czasie nowoczesne mechanizmy z naciągiem automatycznym wprowadziły na rynek firmy Felsa i Eterna, a alternatywne konstrukcje z tzw. rotorem planetarnym, inaczej określanym jako mikrorotor, rozwijały firmy Büren oraz Universal Genève. Wkrótce w ich ślady poszły kolejne firmy, m.in. Martel. Szczególnie zaprojektowany przez Heinricha Stamma napęd Eterna-Matic kal. 1466U miał ogromny wpływ na dalszy rozwój mechanizmów z naciągiem automatycznym ze względu na swoją nowatorską konstrukcję – wyznaczył pewien standard ich architektury. Automatyczne mechanizmy z lat 50., poza tym, że były praktyczne i coraz bardziej dostępne, były również dużo cieńsze niż ich przedwojenni poprzednicy. To pozwoliło na projektowanie smuklejszych zegarków, które idealnie wkomponowywały się w ówczesną modę. Była to jedna z przyczyn wzrostu popularności zegarków z naciągiem automatycznym w tamtym czasie, która w pewnym stopniu uderzyła w rynek chronografów. Jak się jednak miało wkrótce okazać, ich producenci nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Wyścig z czasem Określenie wyścig z czasem ma w tym przypadku wydźwięk kilkupłaszczyznowy. W latach 50. a szczególnie w 60. można dostrzec wśród wielu producentów jeszcze wyraźniejsze promowanie chronografów jako zegarków typowo sportowych, szczególnie związanych ze sportami motorowymi. W tych działaniach prym wiodła marka Heuer, której zegary i zegarki związane były z motoryzacją od początku XX w. Poczynając od zegarów ze stoperem montowanych w deskach rozdzielczych samochodów, takich jak Time of Trip i późniejsza Autavia, Heuer już w latach 50. zaoferował kierowcom naręczny chronograf pod nazwą Auto-Graph. Jednak prawdziwy rozkwit sektora „chronografów wyścigowych” nastąpił w latach 60. i związany był z osobą Jacka Heuera, zadeklarowanego entuzjasty rajdów samochodowych. W roku 1962 na rynek weszła naręczna wersja modelu Autavia, a dwa lata później zadebiutował Heuer Carrera. W tym samym czasie Breitling wprowadził chronografy z kolekcji Top Time, które wyróżniał odważny design, kolory tarczy oraz niestandardowe wówczas czworoboczne koperty. Kampanie reklamowe promujące nową kolekcję były skierowane do aktywnych klientów młodego pokolenia. Koncepcja stworzenia chronografu z naciągiem automatycznym wpisywała się idealnie w ówczesną modę i potrzeby użytkowników zegarków. Był to również dowód trwającej wewnątrz branży rywalizacji i możliwości uzyskania przewagi nad konkurencją. Czołowi producenci chronografów dostrzegali zagrożenie, jakie dla ich interesów stanowiły silne marki z dużym zapleczem finansowym, takie jak Omega i Rolex, które sukcesywnie wprowadzały do swojej oferty zegarki tego typu. Na początku lat 60. Omega z modelem Speedmaster, dysponująca doskonałymi mechanizmami Lemanii, stała się jednym z liderów rynku. Opracowanie automatycznego chronografu przez firmę z Bienne mogłoby wyraźnie zmienić układ sił producentów zegarków z tą funkcją. Poza Szwajcarią swój potencjał w zakresie produkcji sportowych chronografów już w 1964 r. zaprezentowało japońskie Seiko. Szwajcarzy bacznie obserwowali również, jak rozwijał się przemysł zegarkowy w Związku Radzieckim. Ciekawostka: Wspomniane wyżej firmy z grupy SSIH, czyli Omega i Lemania, prawdopodobnie były w stanie produkować seryjnie chronografy z naciągiem automatycznym już pod koniec lat 40. W latach 1947–1948 Lemania na bazie mechanizmu kal. CH27 C12 opracowała kilka funkcjonalnych prototypów automatycznych chronografów. Zastosowano w nich rotor odbojowy, który został zaadaptowany do bazowej konstrukcji chronografu. Eksperymentalny napęd określany jako kal. CH27-C12A trafi na testy do Omegi i według dostępnych źródeł okazał się praktyczną konstrukcją. Jedna z opinii mówi, że mechanizm nie wszedł do seryjnej produkcji tylko dlatego, że głośna i odczuwalna praca rotora wydała się ekspertom z Omegi uciążliwa w użytkowaniu, a zegarki z takim mechanizmem byłyby zbyt masywne. W tym miejscu przyjrzyjmy się bliżej pretendentom w wyścigu o tytuł pierwszego automatycznego chronografu. 1. Zenith i fabryka Martel Watch Co. Współpraca pomiędzy tymi firmami sięgała lat 20. XX w. Prowadzone przez braci Pellatonów zakłady w Les Ponts-de-Martel specjalizowały się w produkcji mechanizmów chronografów, których odbiorcą, za pośrednictwem firmy Universal Genève, był również Zenith, oferujący przede wszystkim kompletne zegarki dla klienta końcowego. W latach 1955–1959 Martel funkcjonował jako niezależna manufaktura, produkując również własne mechanizmy manualne i chronografy. W tym okresie inżynierowie z Les Ponts-de-Martel opracowali nowoczesne, dwukierunkowe mechanizmy z naciągiem automatycznym kal. 1117 i 1118. Pod koniec lat 50. Zenith nabył zakłady Martel Watch Co. z ich know-how, wyspecjalizowaną kadrą i linią produkcyjną. Stanowiły one ogniwo, bez którego Zenith nie byłby w stanie przystąpić do rywalizacji o stworzenie chronografu z naciągiem automatycznym. 2. Projekt 99 – Buren, Heuer, Breitling, Dubois Dépraz i Hamilton Zenith nie był jedynym pretendentem do wprowadzenia na rynek chronografów nowego typu. W tym samym czasie prace nad podobnym projektem wdrażał Jack Heuer, który chwilę wcześniej przejął kierownictwo w rodzinnej firmie. Po konsultacjach z Géraldem Duboisem z Dépraz & Cie. (w 1968 r. nazwę firmy zmieniono na Dubois Dépraz) SA. postanowił skupić prace rozwojowe na chronografie modułowym. Firma Géralda Duboisa specjalizowała się w produkcji modułów chronografów. Koncepcja zakładała połączenie ich modułu z mechanizmem o naciągu automatycznym firmy Buren kal. 1280 Super Slender z mikrorotorem. Taką drogę rozwojową dla chronografu nowego typu rozważał już Charles-Edouard Heuer pod koniec lat 50., ale ówczesne mechanizmy z rotorem planetarnym były zbyt wysokie, aby gotowy zegarek mieścił się w akceptowalnych wówczas proporcjach. Kalkulując wysokie koszty, poziom trudności i czas potrzebny na realizację tego projektu, Jack Heuer zaproponował współpracę Willemu Breitlingowi, co miało zwiększyć możliwości finansowe, produkcyjne i technologiczne producentów. Opracowanie chronografu z naciągiem automatycznym dawało korzyści obu firmom, co tłumaczy, dlaczego bezpośredni rywale w tym sektorze rynku zdecydowali się na partnerstwo. W roku 1966, po przejęciu zakładów Burena przez Hamilton Watch Company, Hamilton został kolejnym partnerem projektu. Prace zostały objęte ścisłą tajemnicą i ukryte pod nazwą Projekt 99. 3. Seiko Prace rozwojowe ruszyły również daleko od ośrodków szwajcarskich, w zakładach Seiko. Chociaż w latach 60. Japończycy skupili się mocno na miniaturyzacji technologii kwarcowej, to nie zrezygnowali z próby wyprodukowania chronografu z naciągiem automatycznym. Pracami kierował Toshihiko Ohki z fabryki Suwa, konstruktor manualnego mechanizmu chronografu kal. 5719A, który w 1964 r. trafił do pierwszych wyprodukowanych w całości w Japonii chronografów. Chociaż specjaliści z Seiko nie mieli tak dużego doświadczenia w produkcji mechanizmów z naciągiem automatycznym oraz zegarków z funkcją stopera, to jak pokazała niedaleka przyszłość, dzięki wysokiej kulturze pracy i ambicji, okazali się groźnym rywalem dla firm ze Szwajcarii. Realizacja Pomimo że w wyścigu o pierwszy automatyczny chronograf ustawiło się kilku liderów tego sektora, droga do celu okazała się wyjątkowo trudna, stroma i wyboista. Pod względem konstrukcyjnym było to prawdopodobnie największe wyzwanie, przed jakim stanęli ówcześni zegarmistrzowie...... .... Ale o tym przeczytacie już w II rozdziale pierwszego tomu książki Chronografy - ukryte piękno, którą jeszcze przez 4 tygodnie możecie kupić w przedsprzedaży na stronie wydawnictwa Horologium Zapraszam. Mateusz Piechnik
-
Frédéric Piguet SA - Twórca wielkich komplikacji Większość z nas zna wysokiej klasy i zaawansowane technicznie zegarki czołowych manufaktur, takich jak Patek Philippe. Ja natomiast lubię przybliżać historie producentów, którzy często pozostawali w cieniu swoich klientów. Tym razem, choć w moich wywodach pojawi się firma Blancpain, ale nie ona będzie tu głównym bohaterem * Początki tej manufaktury sięgają roku 1858, gdy Louis-Elisée Piguet (1836-1924) otworzył w Le Brassus warsztat wytwarzający mechanizmy ebauche. W kolejnych latach Piguet, podobnie jak wielu innych zegarmistrzów z Valle de Joux skupił się na produkcji mechanizmów komplikacji, zaopatrując w nie marki z Genewy, Londynu, a nawet Stanów Zjednoczonych. Louis Elisée Piguet jest uznawany za autora jednego z pierwszych modułów wiecznego kalendarza. Na początku XX wieku stery w rodzinnej firmie przejęli jego synowie, a w 1938 roku Frédéric Piguet, który był wnukiem Louisa. W tamtym czasie manufaktura specjalizowała się w produkcji ultracienkich i skomplikowanych mechanizmach dla takich firm jak Audemars Piguet i H. Moser & Cie. Równie ciekawa jest współczesna historia Frédéric Piguet SA. Była to jedna z manufaktur, która przyczyniła się do odrodzenia klasycznego zegarmistrzostwa w Szwajcarii. W latach 1977/78 stery w rodzinnej firmie przejął syn Frédérica, Jacques Piguet. Zatrudnił on Edmonda Capta, który był już znany jako twórca mechanizmu Valjoux 7750, w celu opracowania nowych napędów. Capt początkowo został zaangażowany, zgodnie z ówczesnymi potrzebami rynku, do opracowania mechanizmów kwarcowych nowej klasy, a kulminacją jego wysiłków z tego okresu był innowacyjny napęd chronografu FP kal. 1270 "Meca-Quartz". Był to pierwszy szwajcarski mechanizm hybrydowy (wyposażony w kwarcowy regulator, ale mechaniczny moduł chronografu) tego typu. Został zastosowany przez kilka marek z wyższej półki, takich jak Daniel Roth. Jednak to nie mechanizmy kwarcowe miały stanowić o sile Frédéric Piguet SA. w kolejnych latach. W 1981 roku Jacques Piguet i Jean-Claude Biver odkupili prawa do upadłej marki Blancpain od SSIH. Od tego czasu manufaktura Frédéric Piguet SA. skupiła się ponownie na produkcji napędów mechanicznych. Ambicją Pigueta było przywrócenie znaczenia sześciu ważnych dla klasycznego zegarmistrzostwa komplikacji i typów mechanizmów tj. Wiecznego kalendarza, tourbillonu, wskazania fazy księżyca, ultracienkiego mechanizmu pomiaru czasu, repetycji minutowej i chronografu rattrapante. Zegarki Blancpain miały oczywiście być ich nośnikiem. Większość z tych "kamieni milowych" Frédéric Piguet SA zrealizował w ciągu dekady. Dla przykładu manualny mechanizm FP kal. 810 z 1985 roku miał jedynie 2 mm grubości, a w 1988 roku Frédéric Piguet przywrócił na rynek mechanizm chronografu rattrapante. Największe znaczenie dla rynku zegarków luksusowych miał natomiast kal. 1185, który był wówczas najcieńszym mechanizmem chronografu z naciągiem automatycznym. Wprowadzony pod koniec lat 80. mierzył 26,2 mm średnicy i zaledwie 5,4 mm wysokości. Poza zegarkami Blancpain, trafił również do produktów takich marek jak Audemars Piguet, Vacheron Constantin oraz Breguet. Ta udana konstrukcja stanowiła także bazę rozwojową innych mechanizmów np. Vacheron Constantin kal. VC 1137, który trafił do chronografów z kolekcji Overseas ref. 49140 i 49150. W 1992 roku manufaktura mechanizmów Frédéric Piguet SA i marka Blancpain zostały kupione przez konsorcjum SMH (od 1998 roku Swatch Group). Zakłady rodziny Piguet utrzymały swój profil produkcyjny, a portfolio ich klientów rozszerzyło się o kolejne firmy. W 2010 roku zapadła decyzja o ścisłym zintegrowaniu Frédéric Piguet SA i marki Blancpain. Od tego czasu ta fabryka mechanizmów funkcjonuje pod nazwą Manufacture Blancpain. * Historię manufaktury Frédéric Piguet odnajdziecie w książce Chronografy - ukryte piękno Tom I w rozdziale o producentach szwajcarskich. Dzięki za Waszą uwagę Mateusz Piechnik
-
Heuer - towarzysz kierowców
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Vintage_Watches_Collector → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Mam nadzieję, że nowa książka również się Koledze spodoba- 7 odpowiedzi
-
1
-
- heuer
- chronografy
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Heuer – towarzysz kierowców Heuer, a obecnie TagHeuer od dziesięcioleci jest kojarzony jako producent wysokojakościowych chronografów o przeznaczeniu sportowym oraz militarnym. Jednak to powiązania z wyścigami samochodowymi wywarły największy wpływ na postrzeganie tej marki od 2 połowie XX wieku. Jak doszło do tego, że Heuer stał się częścią GP Formuły 1 i wyścigu 24 godzinnego Le Mans? O tym poniżej. Koleś w ciemnych okularach na pierwszym zdjęciu to inżynier Jean Campiche, który w latach 70. był odpowiedzialny za chronometraż Heuera dla zespołu Scuderia Ferrari, a później dla innych ekip F1. Niemal każdy wie, że Heuer był mocno związany z wyścigami samochodowymi, ale już nie każdy, że poza naręcznymi chronografami, Heuer dostarczał inne „instrumenty pomiarowe”. Już w 1911 r. Heuer wprowadził pierwszy chronograf „samochodowy” Time of Trip w formie okazałego zegara, montowanego w desce rozdzielczej. Chronograf miał 11 cm średnicy, koronkę zintegrowaną z przyciskiem stopera na godzinie 12 i 12-godzinny licznik czasu podróży. W tarczy umieszczono otwór, który informował o pracy chronografu (kolor czerwony – uruchomiony pomiar, biały – zatrzymany). Tego typu przyrządy Heuera stosowano również na pokładach samolotów oraz sterowca Graf Zeppelin. W latach 30. na rynek trafiła zmodernizowana wersja zegara typu Time of Trip pod nazwą Autavia, która była grą słów – „Automobile & Aviation”. Miał on już dwa oddzielne rejestratory chronografu, 60-minutowy i 12-godzinny. Najczęściej był oferowany jako Autavia & Hervue. Taki zestaw składał się ze stopera Autavia i 8-dniowego zegara Hervue firmy Revue Thommen zamontowanych na wspólnej płycie. W 1962 r. Heuer wprowadził również naręczny chronograf pod nazwą Autavia. To wtedy producent po raz pierwszy zdecydował się na umieszczenie nazwy modelu na tarczy naręcznego chronografu. Do 1962 r. nie były one przypisywane do kolekcji, a identyfikowane jedynie po numerach referencyjnych. Kiedy projekt Chronomatic został ukończony, Autavia doczekała się również wersji z naciągiem automatycznym, w tym najbardziej rozpoznawalnej Viceroy. Jednak okres najintensywniejszej współpracy Heuera ze sportami samochodowymi związany jest z osobą Jacka Williama Heuera, który pod koniec lat 50. zaczął przejmować stery w rodzinnej firmie. Będąc wielkim pasjonatem wyścigów samochodowych, postawił sobie za cel zaprojektować naręczny chronograf dedykowany zawodowym kierowcom. Tak narodził się model Carrera, inspirowany ekstremalnie trudnym rajdem Carrera Panamericana Mexico Road Race, rozgrywanym na początku lat 50. Zegarek wszedł na rynek w 1964 r. (produkcja ruszyła już w roku 1963) i wyróżniał się minimalistycznym projektem, który miał zwiększać jego czytelność podczas użytkowania. Podziałkę sekundową chronografu przeniesiono na pierścień okalający tarczę, a subtarcze sekundnika i licznika minut zostały zagłębione w powierzchni tarczy, co dało trójwymiarowy efekt. Mechanizm stanowił wyśmienity manualny kaliber Valjoux 72. Jednak ikoną chronografów „wyścigowych” marki Heuer został inny model, mianowicie Monaco, który miał premierę na targach w Bazylei na wiosnę 1969 r. Zegarek wyposażony w automatyczny modułowy chronograf Chronomatic konstrukcji firm Büren/Dubois Depraz cechował nie tylko mechanizm nowego typu. Koperta w formie kostki z kwadratowym szkłem i tarczą zdecydowanie wyróżniała ten model na tle ówczesnych zegarków sportowych. Legenda Heuera Monaco rozpoczęła się jednak w roku 1971, kiedy zegarek trafił na plan zdjęciowy filmu Le Mans, gdzie nosił go Steve McQueen. W 1971 r. Heuer-Leonidas został również chronometrażystą zespołu Formuły 1 Scuderia Ferrari. Na potrzeby Ferrari, szczególnie 24 godzinnego wyścigu Le Mans, Heuer opracował kwarcowe przyrząd, a właściwie cały system instrumentów pomiarowych pod nazwą Le Mans Centigraph, który pozwalał na pomiar przejazdu okrążenia z dokładnością do 1/1000 sekundy. System był rozwijany i pod nazwą ACIT (Automatic Car Identification and Timing System), Heuer używał go jako oficjalny chronometrażysta wyścigów Formuły 1 w latach 1974-79[1]. Wracając do naręcznych chronografów, w latach 70. Jack Heuer planował nieco odświeżyć linię Monaco, czego efektem był model Silverstone, wprowadzony do oferty w 1974 r. Projekt wyróżniały zaokrąglone krawędzie koperty, i bardziej „anatomiczny” design. Zegarek wyposażono w mechanizm z automatycznym naciągiem kal. 12. Nazwa modelu jest oczywiście hołdem dla brytyjskiego toru F1 Silverstone Circuit. „Samochodowe” dziedzictwo Heuera jest dobrze widoczne i wyczuwalne również we współczesnych zegarkach TagHeuer, zarówno nowo projektowanych modelach, jak i reedycjach ikon lat 60. i 70. „Wielka Trójka” czyli Autavia, Carrera i Monaco, są jednymi z najbardziej poszukiwanych modeli wśród kolekcjonerów zegarków vintage, a mnogość wzorów (do 1985 r. wyprodukowano ok. 200 wersji i odmian tych trzech modeli) sprawia, że może to być przygoda na całe życie. Znacznie więcej na temat chronografów przeczytają Państwo również w książce Chronografy – ukryte piękno, nad którą trwają obecnie intensywne prace. Pozdrawiam serdecznie Mateusz Piechnik [1]Niewielki transponder umieszczony w bolidzie, wysyłał sygnał do odbiornika na mecie, umożliwiając identyfikację każdego samochodu i pomiar czasu z dokładnością do 1/100. Sama zasada działania jest stosowana do dziś.
- 7 odpowiedzi
-
9
-
- heuer
- chronografy
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Festiwal Passion for Watches 2026
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Krzysztof Skórka → na temat → FORUM GŁÓWNE
Dasz radę Z Gdańska do Zamościa jechałem dłużej, jeszcze z przesiadką do busa w Lublinie, bo tory zasypało Krzysztof, świetna wiadomość. We Wrocławiu jest dynamiczna, młoda grupa miłośników zegarków i na pewno ich tam nie zabraknie, mnie mam nadzieję również -
Wadsworth Watch Case Co.
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Kacperek_77u → na temat → ZEGARKI AMERYKAŃSKIE
Na temat firmy Wadswortha kilka słów w nieco innym kontekście (patent) napisałem w książce Czas na głębokości, natomiast zegarek sygnowany jego nazwiskiem na tarczy widzę pierwszy raz :) Fajny. -
Serdecznie zapraszam w czwartek 12 października o godz. 17 30 na wydarzenie, które będzie premierą, a jednocześnie promocja katalogu prezentującego zbiory zegarów i zegarków zgromadzone w Muzeum Narodowym w Gdańsku. Na zaproszenie MN będę miał zaszczyt poprowadzić wieczór autorski, podczas którego dwoje szanownych Autorów – Anna Baranowska-Fietkiewicz i Lech Łopuski - wprowadzi nas w świat gdańskich, i nie tylko, zegarów. Zapraszam serdecznie wszystkich miłośników horologii. Miejsce: Miejska Biblioteka Publiczna przy ul. Mariackiej, Gdańsk Wstęp wolny
-
NIE PRZEPŁACAJCIE NA ALLEGRO
Vintage_Watches_Collector odpowiedział rproch → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Spoko luz Krzysztof :) Nie odebrałem tego wcale źle, powiem więcej, "zrobiłeś mi" dzień tym komentarzem. To jednak jakby nie patrzeć forma komplementu dla mojego warsztatu sprzedawcy :) Pozdrawiam -
NIE PRZEPŁACAJCIE NA ALLEGRO
Vintage_Watches_Collector odpowiedział rproch → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Cześć. Aby tak sprzedawać nie trzeba być ani guru, ani nazywać się Piechnik W moich licytacjach nie ma drugiego dna, sprzedaję zegarki grubo ponad dekadę, podchodzę do ludzi uczciwie i otwarcie, a to najważniejsze. Technicznie w sprzedaży podstawa to: 1. Dobre, wyraźne zdjęcia najlepiej przy świetle dziennym bez filtrów i upiększania 2. Dokładny, czytelny, ale nie za długi opis, to nie książka telefoniczna. 3. No i podejście do Kupujących. Wiadomo, o zegarek trzeba tez zadbać. Wypolerować rysy na szkle, odtłuścić kopertę, usunąć brud zaa uszu i paprochy z tarczy, wymienić zgniły pasek na nowy. detale, ale całościowy efekt jest taki, że zegarek jest nie do poznania. Cały proces przygotowania zegarka do sprzedaży opisuje w książce "Czas to pieniądz". Dla starych sprzedawców-wyjadaczy pewnie nic nowego, ale jeśli ktoś wchodzi w handel lub nie do końca go czuję, to myślę, że dużo pożytecznych rad z niej dla siebie wyciągnie. Ps. Ten De Luxe to była raczej typowa licytacja. Zdarzały się dużo bardziej zaskakujące ceny końcowe Pozdrawiam Mateusz Piechnik -
Wodoodporne koperty marki Taubert & Fils Bardzo interesujące rezultaty na tym polu osiągnęła rodzinna manufaktura Taubert & Fils. Ta firma specjalizowała się w produkcji wysokiej jakości kopert. Początki jej aktywności to rok 1924, kiedy 12 lat po śmierci François Borgela rodzina Taubert wykupiła jego fabrykę, stając się tym samym jednym z największych szwajcarskich dostawców w tym sektorze. Kontynuując produkcję wodoszczelnych kopert Borgela, Taubert & Fils jednocześnie rozwijał własne projekty. Jednym z najciekawszych wydaje się korkowe uszczelnienie koronki, opracowane w 1928 r. (pat. szwajcarski nr 130942). Był to bardzo prosty, ale skuteczny sposób na ochronę układu naciągowego przed wilgocią, bez konieczności zastosowania zakręcanej koronki. Pomysł polegał na umieszczeniu owalnej korkowej uszczelki w tubusie koperty. Uszczelka miała niewielki otwór, przez który przechodził wałek naciągowy. Było to tanie, łatwe w produkcji i praktyczne rozwiązanie[ii]. Zdj 1 i 2. Taubert & Fils – patent na korkowe uszczelnienie wałka nr 130942 oraz przekrój stalowej koperty z charakterystyczną dziesięcioboczną lunetą. Zdj. David Boettcher, Vintage Watch Straps Kolejnym ważnym projektem Taubert & Fils były wodoszczelne obudowy nowego typu wykonane ze stali. Na rozpowszechnienie się stalowych kopert pośredni wpływ miał kryzys gospodarczy, który wzmógł się pod koniec lat 20. Zmusił on wielu producentów branży zegarmistrzowskiej do szukania oszczędności. W tym czasie zwrócono większą uwagę na stal. Była znacznie tańsza i wytrzymalsza od srebra i złota, jednak problem stanowiła jej twardość, która powodowała trudności w obróbce. Taubert & Fils jako jeden z niewielu producentów posiadał odpowiednie maszyny, dzięki czemu firma stała się pionierem w produkcji kopert stalowych. W 1931 r. powstała tzw. koperta dekagonalna (pat. szwajcarski nr 156807). Jej nazwa wywodzi się od zakręcanej dziesięciobocznej lunety szkła oraz dekla o takiej samej formie. Dzięki specyficznej budowie i użyciu stali, koperta mogła być bardzo mocno zakręcona przy pomocy dedykowanego klucza[1]. Wodoszczelność, podobnie jak w zegarku Oyster, zapewniały ołowiane uszczelki. Konstrukcja cieszyła się dużym zainteresowaniem i była używana przez takich producentów jak West End Co, Movado, a nawet Patek Philippe i Vacheron Constantin. Wśród ekspertów zdarzały się opinie, że wodoszczelne koperty produkcji Taubert & Fils z tego okresu były znacznie lepsze, niż tożsame projekty firmy Rolex. Zdj. 3. Reklama wodoodpornego zegarka w kopercie Taubert & Fils z 1939 r. Mimo że marka Taubert & Fils nie jest współcześnie dobrze znana, ich projekty na stałe zapisały się w historii zegarmistrzostwa. Korkowe uszczelki stosowane były przez wiele lat przez markę Mido[iii]. Patent, który chronił konstrukcję dziesięciobocznej koperty, zmusił innych producentów do szukania alternatywnych rozwiązań. Tak powstał m.in. powszechnie dziś znany dekiel z wycięciami umożliwiającymi otwieranie za pomocą punktowego klucza. Powyższy fragment pochodzi z II rozdziału książki „Czas na głębokości – historia zegarków do nurkowania” – Polecam Z Poważaniem Mateusz Piechnik [1] Gwinty w kopertach wykonanych ze złota lub srebra były zbyt miękkie, aby można było zastosować taki sposób zamykania. David Boettcher, The Taubert Family - Watch Case Makers of Geneva http://www.vintagewatchstraps.com/taubert.php (dostęp 23.02.2018). [ii] Ibidem. [iii] D. Boettcher, Mido Watch Company, http://www.vintagewatchstraps.com/mido.php (dostęp 23.02.2018).
-
Zegarmistrz na Śląsku
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Tschautschesku → na temat → Podręczniki i porady
W Katowicach oczywiście Adam Graczyk. Fachowiec również od poważnych serwisów. -
Jaki zegarek vintage masz dziś na ręku?
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Wasyl → na temat → VINTAGE
Zenith z 1968 r. w stanie "I love you" :) -
Jaki zegarek vintage masz dziś na ręku?
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Wasyl → na temat → VINTAGE
Od kilku lat mój nr 1 z vintage :) -
Jak ustalić datę produkcji zegarka Omega Constellation Automatic
Vintage_Watches_Collector odpowiedział ewaldek → na temat → Podręczniki i porady
Jeśli to model vintage, to rok produkcji sprawdzisz w tabeli po numerze mechanizmu. Powodzenia. -
Przedsprzedaż książki "Czas to pieniądź"
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Vintage_Watches_Collector → na temat → Podręczniki i porady
A tak książka wygląda w środku :) -
Wydawnictwo Horologium Łacińskie słowo horologium oznacza zegar. Jest to również gwiazdozbiór nieba południowego, którego nazwę w latach 1751/52 wprowadził francuski astronom, kartograf i badacz Nicolas-Louis de Lacaille. Nazwa upamiętnia wynalezienie w 1656 r. przez holenderskiego fizyka Christiaana Huygensa zegara wahadłowego, którego kształt skojarzył się Lacailleowi z rozmieszczeniem gwiazd w Horologium. Od teraz Horologium to również nazwa wydawnictwa, które w sierpniu 2022 r. założyłem wraz z moją Małżonką. Jest to pierwsze na polskim rynku wydawnictwo, które koncentruje się wyłącznie na publikacjach o tematyce zegarkowej, okołozegarkowej i związanej z pomiarem czasu. (Logo zaprojektowała Delfina Korabiewska). Jego głównym założeniem jest stworzenie możliwości publikacji książek o tematyce horologicznej każdemu, kto chciałby podjąć trud napisania takiej książki, a jednocześnie nie wie on jak, nie ma na to czasu lub nie chce wydawać swojej książki samodzielnie. Chociaż ten projekt dopiero wchodzi w życie, to głęboko wierzę, że może stać się czynnikiem aktywizującym krajowe środowisko do tworzenia wartościowych treści i znacznie zwiększyć tego typu aktywność w Polsce. Pierwsza publikacja na przyszły rok (podkreślam, nie mojego autorstwa) jest już w planach Teraz wszystko zależy od Was. Wkrótce więcej informacji. Dziękujemy za uwagę. Anna i Mateusz Ps. Jeśli macie w głowie pomysł na książkę w tej tematyce, lub już nad czymś pracujecie, to wiecie do kogo napisać
-
5
-
- horologia
- wydawnictwo
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cześć z Was zapewne interesuje zawartość książki Czas to pieniądz. Poniżej prezentuję spis treści. Publikacja ostatecznie liczy 296 stron. Na rynek trafi 1-2 grudnia br. Pozdrawiam Mateusz Piechnik
-
1
-
- czas to pieniądz
- książki o zegarkach
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Kolejnym zagadnieniem, jakie poruszam w książce Czas to pieniądz są typowe uszkodzenia i wady mechanizmów w zegarkach vintage, które powinna znać każda osoba, która chciałaby lub już rozpoczęła handel używanymi zegarkami. Uszkodzenia mechanizmów zegarków Vintage Zakup zegarka vintage może być wspaniałym doświadczeniem i początkiem przygody z kolekcjonerstwem. Niestety, w sytuacji jeśli niedoświadczony miłośnik zegarków trafi na nieuczciwego (lub mającego w „poważaniu” swoją pracę) sprzedawcę, a tacy nadal się zdarzają, to zamiast radości z nowego zakupu, zostanie frustracja i kłopotliwy zegarek do naprawy. Na co zwracać uwagę, aby nie wejść na przysłowiową zegarkową „minę”? Zapraszam do wpisu (ok. 2 min czytania) Typowe wady i uszkodzenia mechanizmów zegarków vintage Najczęściej występujące usterki, które możemy samodzielnie zweryfikować, nawet w warunkach „polowych”, to: – uszkodzony mechanizm naciągowy, zazwyczaj zęby beczki lub półbeczki. Objawy to przeskakiwanie lub ślizganie się wałka podczas nakręcania zegarka i ustawiania wskazówek (usterka charakterystyczna dla mechanizmów manualnych); – niedokręcona/wykręcona z nastawnika/tiretu śrubka, co powoduje, że koronka wraz z wałkiem naciągowym wysuwa się z koperty podczas próby odciągnięcia koronki, ponieważ bolec tiretu nie blokuje wałka; – złamana płytka dociskowa (tzw. mostek remontuaru) w urządzeniu naciągowo-nastawczym, co skutkuje brakiem blokady wałka. Po odciągnięciu do pozycji drugiej (ustawienie godziny), koronka wraca samoczynnie do pozycji wyjściowej, zamiast pozostać na miejscu; – zapieczony ćwiertnik objawia się tym, że podczas ustawiania godziny wskazówki poruszają się z dużym oporem. Usterka nie jest trudna w naprawie, ale może doprowadzić do uszkodzenia zębów koła godzinowego lub zębnika zmianowego, jeśli nie zostanie usunięta wystarczająco szybko; – uszkodzony kalendarz/niesprawny mechanizm szybkiej zmiany daty. Prosta do wykrycia wada. W zegarkach bez funkcji szybkiej zmiany daty należy przesunąć wskazówki o minimum dwadzieścia cztery godziny do przodu (przy okazji sprawdzimy, czy wskazówki są dobrze osadzone na osiach), aby sprawdzić, czy mechanizm kalendarza zadziała. W mechanizmach wyposażonych w quickset[1] należy operować koronką w odpowiedniej pozycji lub sekwencji; – przy zakupie niedziałającego zegarka kwarcowego większość sprzedawców deklaruje, że potrzebna jest jedynie wymiana baterii. Moje doświadczenie wskazuje jednak na to, że 25 – 30 procent zegarków kwarcowych na rynku wtórnym ma uszkodzenia mechanizmu. Aby nie kupować w ciemno, licząc na łut szczęścia, warto mieć ze sobą zestaw najczęściej stosowanych baterii (SR521, 621, 626, 721, 916, 920, 936 + LR41), które, przy odrobinie wprawy, nawet w warunkach „bazarowych”, pozwolą nam zweryfikować większość popularnych mechanizmów kwarcowych. Po zdjęciu dekla zegarka możemy wypatrzeć jeszcze kilka ewentualnych wad, np.: – uszkodzone czopy balansu. Poważna wada, której naprawa wymaga wymiany osi balansu lub kosztownego wstawienia nowych czopów. Objawia się tym, że balans nie pracuje płynnie lub nie porusza się wcale w łożyskach. Jeśli pracuje względnie dobrze w jednej pozycji, np. gdy zegarek jest ustawiony tarczą do góry, a w odwrotnej pozycji już nie, zazwyczaj oznacza to uszkodzenie jednego z czopów; – wygięty/uszkodzony/sklejony lub namagnesowany włos balansu. Objawem jest nieregularna praca balansu i brak pełnej amplitudy wahnięcia. Skutkuje to zazwyczaj dużą odchyłką chodu zegarka; – typowe braki i uszkodzenia, takie jak: nieoryginalne pierścienie stabilizujące mechanizm w kopercie, brakujące lub wymienione śruby mocujące, uszkodzona/pęknięta oś rotora (co objawia się luzem na rotorze i jego ocieraniem o płytę mechanizmu). Widywałem również zegarki z naciągiem automatycznym, ale z wymontowanym rotorem. * Jeśli sprzedający nie pozwala nakręcić zegarka („Przekręcisz mi pan sprężynę”), ustawić wskazówek i sprawdzić kalendarza lub odkręcić dekla (to przy pewnych zegarkach uzasadniona obiekcja), to powinna włączyć Ci się mała czerwona lampka. Jeśli masz wyraźne wątpliwości, a nie jesteś w stanie ich rozwiać, czasami lepiej zrezygnować z zakupu. Powyższy fragment to jedno z wielu zagadnień, jakie omawiam w III rozdz. książki Czas to pieniądz. Zapraszam Mateusz Piechnik
-
Książka "Czas to Pieniądz"
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Vintage_Watches_Collector → na temat → Gazety i magazyny
Autor1984 na stronie sprzedażowej książki.- 5 odpowiedzi
-
- książka
- książki o zegarkach
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Książka "Czas to Pieniądz"
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Vintage_Watches_Collector → na temat → Gazety i magazyny
Polecam kilka skanów ze składu, abyście wiedzieli, co zamawiacie Pozdrawiam Mateusz- 5 odpowiedzi
-
1
-
- książka
- książki o zegarkach
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Przedsprzedaż książki "Czas to pieniądź"
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Vintage_Watches_Collector → na temat → Podręczniki i porady
„Czas to pieniądz” to również baza krajowych fachowców z różnych dziedzin horologii. Na końcu książki znajdziecie listę najlepszych zegarmistrzów, specjalistów od renowacji, ręcznie szytych pasków, sprzedawców zegarków vintage i wielu innych. Jeśli chciałbyś, aby również Twoje usługi znalazły się na tej liście daj znać Ps. To nic nie kosztuje. Jedyny warunek to usługi lub działalność związana z zegarkami na dobrym poziomie. Zapraszam do współpracy Zdj. Maciej Grabiec, Mateusz Piechnik, Internet -
To również ja zapowiem moją nową książkę, która na rynek trafi w listopadzie. Nie jest to wprawdzie pozycja naukowa, ale jako książka popularnonaukowa ma być impulsem dla młodych do wejścia w piękny świat horologii i jednocześnie promować nasze środowisko: Starzy wyjadacze może nie znajdą tu wiele dla siebie, ale warto polecać tym, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z zegarami i zegarkami Pozdrawiam Mateusz
-
Przedsprzedaż książki "Czas to pieniądź"
Vintage_Watches_Collector odpowiedział Vintage_Watches_Collector → na temat → Podręczniki i porady
Aby zachęcić Was do lektury, tradycyjnie będę publikował fragmenty książki :) Na początek: Proces starzenia się zegarka – Uczta Kolekcjonera Kolekcjoner nie jest do końca normalnym człowiekiem. To taki dziwak, dla którego idealne jest to, co nie jest idealne. To zdanie dobrze obrazuje trend w kolekcjonowaniu zegarków, coraz bardziej popularny od kilkunastu lat. Mam tu na myśli odejście od zbierania zegarków w doskonałym stanie wizualnym, często uzyskanym dzięki renowacji, w kierunku egzemplarzy z widocznymi „znakami czasu”, rysami, które nagromadziły się przez lata, patyną na tarczy, wyblakłym bezelem lub pociemniałym przez lata wypełnieniem wskazówek. Takie podejście do zegarków vintage było bardzo popularne w Japonii, skąd rozprzestrzeniło się na środowiska kolekcjonerów w innych krajach. Zatem jakie są najsmakowitsze „dania” dla miłośników zegarków w restauracji zwanej Czas? Patyna – w oryginalnym znaczeniu jest to wynik korozji na miedzianych tarczach zegarków, ale w języku kolekcjonerów zegarków określenie rozszerzyło się do zmian chemicznych, jakie występują na tarczach wykonanych również z innych metali. Równomierna i „dojrzała” patyna ma dużą rzeszę zwolenników. Ważne jest to, aby nie pomylić patyny z tarczą brudną lub zatłuszczoną, co niestety często widzę. Tarcze tropikalne – z ang. Tropical dial. Określenie odnosi się przede wszystkim do czarnych tarcz zegarków, które na skutek wieloletniego działania promieni słonecznych utraciły częściowo barwnik, zmieniając kolor na odcienie brązu. W ogłoszeniach sprzedażowych spotyka się również to określenie używane w stosunku do tarcz w innych kolorach np. granatowej, która zmieniła kolor na błękitną, jest to jednak nazewnictwo wtórne. Tarcza tropikalna jest bardzo pożądana przez kolekcjonerów i może wyraźnie podnieść wartość zegarka. Pociemniały rad/tryt – Podobnie jak w przypadku patyny i tarcz tropikalnych, taka oznaka starości jest bardzo atrakcyjna dla miłośników zegarków vintage. Pomimo tego, że wiekowe wypełnienie wskazówek i oznaczenia indeksów zazwyczaj od dawna nie mają już praktycznej funkcji, tj. utraciły właściwości fluorescencyjne, to mało który kolekcjoner decyduję się na ich wymianę. W przypadku uszkodzenia oryginalnego wypełnienia częstą praktyką jest stosowanie nowej lumy w kolorze zbliżonym do oryginału, czyli sztucznie postarzanej. Ghost bezel – Ten nieco tajemniczy termin oznacza wyblakłą wkładkę pierścienia w zegarkach typu diver lub GMT. Przy wiekowych egzemplarzach oznaczenia na insercie mogą być na tyle transparentne i słabo widoczne, że zostały skojarzone z rozpowszechnionym w mainstreamie wyobrażeniem o istotach z zaświatów, stąd też nazwa. Tarcze Spider dial i Stardust - Spider dial to tarcza, w której na powierzchni lakieru, z czasem pojawiają się charakterystyczne spękania, które nieco przypominają pajęczynę. Ten termin jest najczęściej kojarzony z wadą na tarczach niektórych Rolexów Submariner z lat 80. oraz Omegi Constellation, chociaż występuje również w zegarkach innych producentów. O ile powierzchnia tarczy nie ma ubytków, taki efekt wizualny jest często uznawany za atut. - - Stardust w Polsce określana jako Gwiezdny pył to czarna lub ciemna tarcza, na której powierzchni występuje punktowe utlenienie farby. Przy odrobinie wyobraźni ten efekt przypomina nocne gwieździste niebo. Ryski – Rysy na kopercie, deklu i bransolecie, które w przypadku nowych zegarków z salonu są źródłem nerwów i stresu, na zegarkach vintage mówią o jego autentyczności, są świadectwem drogi, jaką zegarek przeszedł i stanowią jego integralna część ….... Prawdziwy facet nie wstydzi się blizn, a zegarek vintage swoich rys. No! Pozostaje mi życzyć smacznego J Mateusz
