Znam tę wypowiedź. Dość regularnie oglądam ten kanał. Nawet autor Vinyl Shark (Radek) zaproponował mi odcinek "Z wizytą u widza", bo chce pogadać ze mną o pasji audiofilskiej, muzyce, kolekcjonowaniu płyt, więc może i ja pokażę się na YouTube za jakiś czas, choć mam jeszcze wątpliwości. Pokazywanie, co ma się w domu, nie jest zbyt bezpieczne. Wracając do tematu, wypowiedź jest kuriozalna moim zdaniem, bo wynika z niej, że kopia miałaby zagrać lepiej od materiału źródłowego. Przegrywanie płyt SACD? Taka trochę sztuka dla sztuki. Poza tym, warto też pamiętać, że nie zawsze SACD jest gwarancją najlepszego dźwięku, bo jednak najwięcej zależy od miksu i masteringu. Moim zdaniem, jedne z najlepszych nagrań SACD oferuje Esoteric. Niestety ma to swoje odzwierciedlenie w cenie, a że wydawnictwa są limitowane i nie są wznawiane, to ceny też są konkretne. Ostatni mój zakup to 8 symfonia Dvoraka + 3 symfonia Brahmsa, filharmonicy wiedeńscy pod batutą Karajana. Udało mi się tę płytę wyrwać za ponad 600 zł (płyta w folii). To samo wydawnictwo na Discogs kosztuje ponad 1200 zł w stanie mint. A tzw. kultowe wydawnictwa Esoterica sprzed lat potrafią na rynku wtórnym kosztować nawet kilka tysięcy zł (piszę o SACD) jeżeli są w stanie mint / near mint. Oczywiście wydanie musi być kompletne tzn. musi zawierać OBI oraz plakat. Inaczej sporo traci na wartości, ale mniejsza z tym. Odszedłem mocno od tematu - czasem włącza mi się wylewność, jak mnie jakiś temat kręci.