-
Liczba zawartości
195 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
U mnie dzisiaj było tak... I trochę moich instagramowych wynurzeń. 🙂 Niesiony na fali koncertu noworocznego postanowiłem wejść w 2026 r. z muzyką klasyczną. Nie wybrałem jednak do posłuchania dzieła kogoś z rodziny Straussów, lecz sięgnąłem do twórczości Dymitra Szostakowicza. Dokonania Szostakowicza nie są z tej samej ligi, co utwory takich gigantów, jak Bach czy Beethoven. Nie są też intrygujące w stopniu równym kompozycjom autorstwa Bartóka, ale ja lubię muzykę Szostakowicza. Cenię ją za ładne linie melodyczne, które zapadają w pamięć, co bynajmniej w gatunku klasycznym nie jest oczywiste. Do posłuchania w ten śnieżny, mroźny dzień wybrałem V i IX symfonię. Pierwsza z nich miała stanowić formę rehabilitacji po tym, jak Szostakowicz wkurzył Stalina. Stało się tak za sprawą muzyki, którą kompozytor o rosyjsko-polskich korzeniach napisał do przedstawienia „Lady Makbet”. Muzyka została określona jako chaotyczna, a operze zarzucono niemoralność oraz schlebianie wzorcom zachodnim. Doszło wręcz do tego, że Szostakowicz miał spakowaną walizkę licząc się z tym, iż w każdej chwili może być zesłany do obozu pracy. Ostatecznie uniknął kary, gdyż podjął działania w kierunku zdjęcia z siebie odium oszalałej ruskiej władzy. W 1937 r. napisał V symfonię szukając inspiracji w muzyce Beethovena, Mahlera, Czajkowskiego i stworzył piękne, czteroczęściowe dzieło. Ja szczególnie lubię czwartą część Allegro non troppo charakteryzującą się świetną linią melodyczną o dość pogodnym wydźwięku, w który momentami wkrada się nastrój budzący niepokój, żeby nie było zbyt cukierkowo. Piękny finał. Na mojej płycie V symfonię gra holenderska orkiestra symfoniczna pod batutą Bernarda Haitinka, ale album doskonale zremasterowany przez firmę Esoteric zawiera też symfonię IX. Tę z kolei wykonuje Londyńska Orkiestra Filharmoniczna dyrygowana przez Manuela Rosenthalxa. IX symfonia powstała w 1945 r., a więc w roku, w którym zakończyła się II wojna światowa. Stalin oczekiwał dzieła pełnego patosu, zwycięstwa, a już w pierwszej części dostał żartobliwą, nonszalancką kompozycję przypominającą klauna w cyrku. W rezultacie Szostakowicz musiał złożyć publiczną samokrytykę, a władza zakazała wykonywania IX symfonii. Takie to były podłe czasy. Na szczęście muzyka przetrwała.
- 102 odpowiedzi
-
2
-
- muzyka klasyczna
- barok
- (i 8 więcej)
-
Ja tylko skromnym audiofilem jestem (no może nie do końca skromnym). W każdym razie wcale nie mam przekonania, że moja rekomendacja przypadnie Ci do gustu. Audeze LCD-3 to trudny zawodnik. Trzeba dać im trochę czasu, żeby pokazały, co naprawdę potrafią. Trzeba też przyzwyczaić się do ich konstrukcji w sensie użytkowania, bo pałąk dociska muszle mocno do głowy (zdecydowanie mocniej niż np. McIntosh MHP1000), a poza tym te słuchawki na głowie to ponad pół kg więcej na głowie (635 gram dokładnie). 🙂 A co do dźwięku, to tu sytuacja też jest skomplikowana i w grę wchodzi bardziej psychologia. Wiele zależy od tego do jakiego dźwięku jesteś przyzwyczajony. Jeżeli Twój zestaw audio gra jasno, to brzmienie LCD-3 możesz odebrać jako ciemne i za bardzo dociążone. To trochę tak, jakbyś miał w domu sprzęt ultra hi-end firmy Vitus i poszedł posłuchać Gryphona. Swoją drogą polecam takie porównanie, bo to ciekawe doświadczenie pokazujące jak na poziomie absolutnego hi-end dźwięk może być interpretowany przez producentów zupełnie odmiennie. Audeze LCD-3 to nie są słuchawki, gdzie dostaniesz efekt wow, ale to bardzo podejrzane, gdy sprzęt od razu powoduje opad szczęki do gleby, bo zwykle efekciarstwo grania to nic innego jak podbarwienia, zniekształcenia i zachwiana neutralność, oszustwo. No taka prawda. Pamiętaj też, że słuch potrzebuje chwili czasu, żeby zaadoptować się do brzmienia. Piszę to wszystko, żeby trochę ostudzić Twoje oczekiwania. 🙂 Witam w świecie hi-end. 👍
-
Najlepiej będzie zadzwonić na infolinię Top Hi-Fi to Ci namierzą, gdzie mają modele demonstracyjne do odsłuchania na miejscu. Na pewno byłoby dobrze, żeby Audeze nie były nowe tylko już osłuchane ze względu na dużą różnicę w dźwięku. Copland zresztą też aczkolwiek uważam, że pominięcie Trilogy jest błędem.
-
Oczywiście Audeze aczkolwiek przydałyby się większe zdjęcia tych słuchawek z komisu. Nowa wersja ma inny pałąk, ale najważniejsze jest to, że posiada Fazor, którego starsza wersja nie miała. Wrzuć proszę większe zdjęcia. Jeżeli nie zauważę Fazora, to znaczy że powyższe słuchawki zostały wyprodukowane przed czerwcem 2014 roku. Dobra, już namierzyłem tę ofertę. Wygląda na to, że Fazor jest aczkolwiek upewnij się wcześniej i koniecznie posłuchaj, bo to zawsze jest kluczowe.
-
Dzięki. Świetnie wyglądają i grają znakomicie aczkolwiek musiałem kilka miesięcy poczekać na super efekt, bo początek był następujący: potężny, dominujący bas, średnica gęsta i dociążona, góra przytemperowana, ale za to selektywność i separacja jakiej w życiu ze słuchawek nie słyszałem. Dynamika też zrobiła na mnie potężne wrażenie. I przyznam Ci się szczerze, że po pierwszych odsłuchach chciałem te słuchawki zwrócić. Nawet wypełniłem i wysłałem do salonu dokument zwrotu, ale ostatecznie pomyślałem, że coś w tym brzmieniu jest i tak te słuchawki zostały. Zostawiłem je ze względu na te cechy brzmienia, które przypadły mi do gustu zwłaszcza, że nadal mam słuchawki McIntosh MHP1000. No ale często wracałem do Audeze i wraz z upływem czasu grały coraz lepiej. W końcu po trzech miesiącach użytkowania słuchawki tak się otworzyły, że dziś nie chcę nic innego. Nawet za bardzo nie wiem, co można by jeszcze poprawić w brzmieniu LCD-3. Grają fenomenalnie. Dźwięk się ładne zrównoważył. Góra totalnie się otworzyła i nabrała blasku jakiego wcześniej nie było. Bas nie jest już tak dominujący, choć nadal potężny, a średnica zyskała dzięki ograniczeniu dociążenia i też się ładnie otworzyła. Najczęściej słucham muzyki w weekendy, bo w tygodniu nie ma czasu. Tak więc jak policzyłem, Audeze potrzebowały około 100 godzin grania, żeby uzyskać ten efekt.
-
Inny recenzent przyczepił się o sybilanty. Nie cierpię ich w brzmieniu. Poza tym, jeżeli słuchawki wyciągają szczegółowość brzmienia poprzez przesunięcie równowagi tonalnej w górę, co oznacza, że dźwięk jest jasny, to niedobrze. Muzyka na żywo tak nie brzmi. Instrumenty muzyczne nie mają tendencji do przejaskrawień brzmienia. Posłuchaj na żywo wiolonczeli, gitary klasycznej, skrzypiec czy talerzy perkusyjnych, a wyłapiesz ich barwę. Oczywiście w obrębie poszczególnych instrumentów wystąpią różnice, ale przejaskrawień nie uświadczysz. Co do HiFiMAN to moim zdaniem warto dać szansę modelom planarnymi, natomiast odrzuciłbym słuchawki z przetwornikami dynamicznymi. Aczkolwiek ja jestem zwolennikiem firmy Audeze. Zdecydowanie warto zainteresować się słuchawkami, a właściwie całymi zestawami, bo słuchawki sprzedawane są często od razu ze wzmacniaczem, legendarnej japońskiej firmy Stax. Przepiękne jest brzmienie japońskich słuchawek. Góra to absolutny top, średnica i szczegółowość też znakomite. Niestety elektrostaty miewają problemy z dociążeniem brzmienia i można czasem odnieść wrażenie, że ich dźwięk jest trochę za lekki. Ale warto posłuchać, bo może spodoba Ci się ich brzmienie. No niestety jeżeli mam być szczery, to martwi mnie w Twoim podejściu zbyt duże przykładanie wagi do wyglądu w sensie ładne - nieładne. Czytasz recenzje, co jest okay, ale przede wszystkim powinieneś słuchać jak najwięcej i kształtować swój gust w kontekście określonego rodzaju brzmienia. Inaczej będziesz ciągle szukał i nie wiedział, w którym kierunku podążać. Co do wzmacniaczy lampowych, to nie wystarczy zastosować lampy, żeby grało dobrze. One nie gwarantują z automatu, że dostaniesz dźwięk jak w Kondo Audio czy chociażby Balanced Audio Technology. Poza tym, wzmacniacze lampowe bywają upierdliwe. Na przykład co jakiś czas trzeba ustawiać w nich bias. Co kto lubi.
-
No ale to Twój zakup. Poszukałem z ciekawości w sieci, co ludzie piszą o Trilogy. Trafiłem na następujące podsumowanie jednej recenzji w punktach: Popisowa przejrzystość i klarowność. Super szczegółowość. Doskonale wyrazisty obraz. Dobrze uchwycona, minimalnie idąca ku górze tonacja. Żadnych ostrości. Imponująca rozwartość pasma. Dźwiękowa świeżość. Żadnych rozjaśnień. Dobry światłocień ani ostrości. Potrafi kreować high-endowej miary realizm. Zero nudy. Dopasowanie do różnych słuchawek. Spora moc. W efekcie odpowiednia szybkość i dynamika. Nietuzinkowy wygląd. Angielskie wzornictwo. Łatwo się przenosi. Zajmuje mało miejsca. Czysta klasa A. Żadnych op-ampów. Ani kondensatorów w ścieżce sygnału. Dwa wejścia. Made in England. Polski dystrybutor. A z kolei Audio Video wlepił Trilogy 931 kategorię A czyli hi-end. Recenzent napisał tak: Jestem pod wrażeniem tego urządzenia. Ten niepozorny, mały wzmacniacz o bardzo skromnej funkcjonalności (brak wyjścia, regulacji wzmocnienia, przetwornika c/a), podłączony do wysokiej klasy słuchawek pozwala im pokazać to, co naprawdę potrafią. Zapewnia kapitalną rozdzielczość i przestrzenność połączone z doskonałym basem, zwartością, dynamiką i nasyconą – choć w żadnym razie „lampową” – barwą dźwięku. Nie ma wbudowanego DAC-a – i dobrze, bo musi polegać na źródle, które też powinno być high-endowe, jeśli nasz system słuchawkowy ma być taki, o jakim marzymy. Jeśli takowe posiadasz, zamierzasz kupić Audeze, HD800 czy inne wyborne „nauszniki” (albo już je masz), to odsłuch tego modelu jest jedną z pierwszych rzeczy, jaką powinieneś zrobić. Gorąca rekomendacja, o czym niech dodatkowo zaświadczy fakt, że model 931 zagości na dłużej w redakcyjnym systemie, będąc wsparciem w przyszłych testach słuchawek, a może i źródeł. Jak widać dostałeś ode mnie dobrą poradę, a wybór jest Twój. Powodzenia. 👍
-
Spoko, ale przede wszystkim posłuchaj. Co do Coplanda, to nie jestem fanem przetworników ESS Technology. Bardziej preferuję japońskie AKM. Może dlatego, że słyszałem więcej udanych implementacji na AKM niż na ESS.
-
Jak widzisz ciekawa to pasja. BTW, pytałeś o wzmacniacz lampowy, więc czas na kolejną porcję wiedzy. Przekonasz się, jak lampy wpływają na brzmienie wzmacniaczy. Właściwy materiał zaczyna się od 5:48. Polecam, warto obejrzeć.
-
Ten model Cary Audio nie jest już produkowany dlatego pytałem, jak zapatrujesz się na zakup z rynku wtórnego. Poza tym, nie kupuj książki po okładce. Trzeba posłuchać sprzętu, żeby poznać "treść", ale skoro dźwięk ma być super i wygląd w klimacie HH-1, to proszę bardzo. Oto sprzęt po wysłuchaniu którego jedynym Twoim zmartwieniem będzie jak uzyskać podobny dźwięk ze wzmacniacza i zespołów głośnikowych. dCS Lina Headphone Amplifier - oto produkt klasy ultra hi-end. Cena: 46 100,00 zł. 😀 Świetną relację jakości do ceny ma też integra McIntosh MA8950, gdzie wraz z ładnym wyglądem sprzętu dostaniesz też porządny wzmacniacz słuchawkowy. Nie będzie grał tak dobrze jak dCS czy Pass Labs, ale lipy też nie będzie. Cena: 48 500,00 zł. Albo przestań kombinować i posłuchaj Trilogy 931. Co do pytania, to tu masz wszystko wyjaśnione od podstaw. https://www.avtest.pl/artykuly/technika/item/791-moc-a-impedancja-jak-dobierac-wzmacniacze-i-sluchawki
-
Jeszcze chwilę pomyślałem, bo musiałem przypomnieć sobie dźwięk ze swoich odsłuchów wzmacniaczy słuchawkowych i tak... Trilogy 931. Znalazłem w Internecie ten sprzęt w cenie 5490 zł. Mam nadzieję, że sklep jest uczciwy. W każdym razie za taką kasę możesz kupić urządzenie, które w sensie jakości brzmienia jest o krok od klasy hi-end (moim zdaniem). Porządna brytyjska firma i produkcja w Anglii.
-
Nie słuchałem Toppinga. Zerknąłem natomiast do Audio Video i tam Topping oceniany jest bardzo dobrze, ale jakość dźwięku zakwalifikowali do klasy C. Klasa C według ich rankingu to przyzwoite granie. Biedy nie ma, ale szału też nie ma w porównaniu do klasy B nie mówiąc już o klasie A, gdzie jest hi-end. Co kto lubi. To może sprzęt używany? Pamiętam, że kiedyś firma Cary Audio miała świetny wzmacniacz słuchawkowy. To był model HH-1. Co jeszcze mogę polecić? No na przykład Trilogy 931. Aktualnie kosztuje coś około 7 tys. zł. Jak ponegocjujesz to może urwiesz z tego 15-20%. Warto. Jeżeli nadal za drogo to za około 3 tys. zł można kupić wzmacniacz Audeze. Nazywa się Deckard. Nie słuchałem tego urządzenia, ale gdybyś zdecydował się na słuchawki Audeze, to mógłbyś uzyskać ładną synergię, bo pewnie producent "robił" dźwięk pod swoje słuchawki. Ja szedłbym w kierunku Trilogy. Gdybyś wyrwał sprzęt za około 5500 zł, to byłoby spoko. Tylko wcześniej wypożycz do odsłuchu.
-
Propozycja nr 2 do posłuchania. Naim Uniti Atom Headphone Edition.
-
Czytelna średnica bez podbarwień, dźwięk neutralny. Proszę bardzo... ATC SIA2-100. Tylko nie wiem czy Ci wygląd podejdzie choć na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciach. W każdym razie sprzęt warty uwagi i zakup wzmacniacza będziesz miał z głowy, bo to integra ze wzmacniaczem słuchawkowym.
-
Nie twierdzę, że powinieneś kupić Pass Labsa. To był tylko przykład na bazie mojego toru audio obrazujący, że wzmacniacz tranzystorowy potrafi grać wspaniale. Poza tym, to jest nie tylko wzmacniacz słuchawkowy, ale też preamp. Dokładasz końcówkę mocy i masz z głowy (czytaj: nie ma potrzeby kupowania wzmacniacza zintegrowanego). Co do pytania, to zdecydowanie nie jest game over. Dla mnie najlepsze audio to sprzęt firmy Dan D'Agostino Master Audio Systems i to jest dopiero koniec zabawy w tranzystorach. Jeżeli chodzi o lampy, to uwielbiam dźwięk wzmacniaczy Kondo Audio - coś pięknego. Co do słuchawek Audeze to pomyślę czym można by je wysterować. Dystrybutor poleca Copland DAC 215, ale ludzie, którzy porównywali go z Passem twierdzili, że dopiero z Pass Labsem Audeze pokazały co naprawdę potrafią. Pytanie, jaki lubisz dźwięk? Czego oczekujesz konkretnie? Ma być liniowo czy dopuszczasz podbarwienia? Potrzebuję jakichś informacji od Ciebie jeżeli mam coś doradzić.
