Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2625
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Edmund Exley w dniu 29 Kwietnia 2015

Użytkownicy przyznają Edmund Exley punkty reputacji!

Reputacja

8129 Guru zegarmistrzostwa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

3949 wyświetleń profilu
  1. Ja wreszcie obejrzałem "Tajnego agenta". I choć w trakcie seansu miałem dwa lub trzy momenty zwątpienia, czy historia zmierza we właściwym kierunku, to jednak ostatecznie całość wybrzmiewa znakomicie. Dawno nie widziałem w nowym filmie takiej kolorystyki, nasycenia kadru szczegółami, a jednocześnie przestrzenią. Do lat 70. odnosi się dziś wielu twórców - trudno się dziwić, bo to niezwykła, zwłaszcza dla kina, dekada - z lepszym lub gorszym efektem. Tym razem efekt jest wręcz wybitny. Ciekawe, czy kiedyś w polskim kinie doczekamy się takiego obrazu tamtej epoki - nasi twórcy tworzą zazwyczaj pozornie pieczołowitą inscenizację (kilka zawsze lśniących aut z epoki w tle, kostiumy, ze dwie piosenki Krawczyka etc.), ale zawsze wygląda to właśnie na sztuczne odtworzenie. A "Tajny agent" jest w latach 70. realistycznie zanurzony, a... nie zawsze jest to zbiornik, w którym zanurzenie jest przyjemne Kilka scen czy całych sekwencji jest perfekcyjnych. A co podobało mi się mniej? Nie zdradzając szczegółów (kto widział, ten będzie wiedział): 1. pierwsza sekwencja biurowa - jej przeciągnięcie jest na pewno świadome, ale nie wiem, czy aż tak konieczne; 2. surrealistyczna scena ilustrująca news z gazety (jakoś tak kiczowato się robi); 3. typowe dla społecznego kina południa idealizowanie ruchów z określonej strony. Ogólnie jednak - dla mnie to jeden z najlepszych nowych filmów, jakie ostatnio obejrzałem. Moura, który gra rewelacyjnie (ale nie on jeden - zwłaszcza Robério Diógenes jest piorunujący!), nosi jakiś zegarek. Widać go nawet na plakacie, ale trudno mi powiedzieć, co to jest:
  2. Edmund Exley

    Walka o polszczyznę

    "Umieją w zegarki, więc to dowieźli i zrobili mi dzień" - połączyłem trzy potwory w jednego. Oczywiście - "dowieźli" nie oznacza tu usługi kurierskiej.
  3. Wygląda naprawdę ekstra. Nie jest łatwo zaskoczyć w tym gatunku czymś nowym, ale tu się chyba udało. Fajny, takie zestawienie kolorów na tarczy należy do moich ulubionych. A widzieliście tę Minervę, nie tylko piękną (choć to aż 41,5 mm), ale i niezwykle oryginalną technicznie? https://studio.hodinkee.com/montblanc-minerva-unveiled
  4. Parę lat minęło, ale wreszcie jest - w nowoczesnym wydaniu. @primabaleron, dzięki za tamtą inspirację!
  5. Trwa piękna epoka w historii tego wyjątkowego klubu:
  6. Smutna wiadomość. W dodatku - zmarł tuż przed zdobyciem długo wyczekiwanego Mistrzostwa Anglii przez Arsenal i przed zbliżającym się finałem LM z udziałem tego klubu. A bardzo mu kibicował.
  7. Piękny egzemplarz. Szwedzkość w stanie czystym
  8. Nie moje klimaty, ale nie można jej odmówić inspirującej siły dla wielu innych muzyków. Okładka zaś, jak na pewno wiesz, nawiązuje do płyty Elvisa:
  9. Wybaczcie, że cytuję post sprzed 11 lat, w dodatku... swój własny Ale oto obejrzałem mój film weekendu - czyli oczywiście francuską "Cenę strachu". Trochę czasu mi to więc zajęło, jak widać. Obejrzałem wersję dwuipółgodzinną. I cóż, pierwszych 30 minut rzeczywiście można by skondensować do 7-10 minut. A może nawet w ogóle zacząć od 30 minuty, zwłaszcza, że o bohaterach i tak wiemy znacznie mniej niż w wersji wyreżyserowanej przez Williama Friedkina. Ale to, co zaczyna się od 30. minuty, to istny filmowy taran. Nie dziwię się, że legenda tego filmu jest wciąż żywa i do dziś tak wielu do niego wraca. Ciekawe, czy Camus, a zwłaszcza Malraux wypowiadali się gdzieś na temat tego filmu - bo jest tu wiele z ducha powieści tego drugiego. A do amerykańskiej wersji postaram się za jakiś czas wrócić - 11 lat temu bardzo mi się podobała. Poza tym: - "Krajobraz po bitwie" - chyba najbardziej ponury film Wajdy. Ciekawy dźwiękowo, muzycznie i wizualnie. Absurd świata tuż po wojennej katastrofie. I chyba jedyny film, jaki widziałem, którego napisy końcowe są... namalowane na wagonach, co ma oczywiście mocne uzasadnienie. To Wajda z najlepszego czasu swej twórczości, więc warto znać. - "Bez wyjścia" - rzadko oglądam kino koreańskie, i w ogóle azjatyckie. "Służąca" i "Podejrzana" tego reżysera podobały mi się bardziej, tu już jest więcej takiego typowego dziwnego azjatyckiego odjazdu, ale nie żałuję. Bohater nosi Timexa (w "Podejrzanej", jeśli dobrze pamiętam, ważny był Rolex). Co ciekawe, adaptację tej samej powieści zrobił 20 lat temu Costa-Gavras.
  10. Tak naprawdę to Curva Maratona. Czasem tak jest, że wulgarny wyraz w jednym języku brzmi tak jak neutralny w innym... A wracając do rocznicy - sporo ciekawych materiałów i zdjęć przypomniano w ostatnich dniach.
  11. A tu świetny zbiór skanów z gazet: https://soccernostalgia.blogspot.com/2024/05/compendium-to-soccernostalgia-talk_24.html?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTAAAR2hCQ6WANHAaKzbwfurL_IOevdyPxPukAkIwrdmy7fIX6BhvVV-01_YPxE_aem_AZ0x7Vf-uOU-A-XHCiQurobSRMnOWY6Xg0ghn2PrmCAxGgRzMPUEb4UzYwiidSJ0UMq9TjlAIekba5Oh5qRCxeom
  12. Zegarek w swojej kategorii jest całkiem fajny. Ja o Nuvolarim dowiedziałem się z "Przeglądu Sportowego" jako dziecko, w 1992 czy 1993 roku - był o nim tekst w czarno-białym wydaniu ze środka tygodnia. Ale jedno zdanie z recenzji wydaje mi się bardzo dziwne: "W historii sportu było może kilkanaście osób, które dzisiaj nazywamy arcymistrzami i umieszczamy je w Galerii Sław". "My" czyli kto? Dlaczego tylko kilkanaście? Słowo "arcymistrz" sugeruje zaś, że chodzi o szachy, a Nuvolari nie był przecież szachistą. Tych "Galerii Sław" też już całkiem sporo się zrobiło. Ja bym to więc przeredagował.
  13. Jasne, wiadomo. A "Nić widmo" chcę chyba najbardziej obejrzeć, także dlatego, że Daniel w kilku scenach ma tam na nadgarstku swój prywatny zegarek marki J.W. Benson. Nosił go też na gali, na której odebrał swojego pierwszego Oscara za niezapomnianą rolę w "Mojej lewej stopie".
  14. "Lincolna" i "Nici widmo" jeszcze nie widziałem, ale na wygenerowanej grafice zdecydowanie brakuje przejmujących ról w filmach Jima Sheridana.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.