Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Content Count

    1,867
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Edmund Exley last won the day on April 29 2015

Edmund Exley had the most liked content!

Community Reputation

1,036 Guru zegarmistrzostwa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

1,871 profile views
  1. No tak, Mickey i 9 i pół tygodnia. Lata 80. w zenicie Moja ulubiona scena z nim to chyba:
  2. "Egzamin dojrzałości" - krótki dokument Marcela Łozińskiego o maturzystach a.d. 1978 i ich stosunku do władzy, partii, nowomowy i egzaminacyjnych rytuałów i gier. Bardzo dobry. "Bunt na Bounty", najsłynniejsza wersja z 1935. Modelowa opowieść klasycznego Hollywoodu, którą do dziś bardzo dobrze się ogląda. Laughton jest perfekcyjny jako Bligh, Gable i Tone też dobrzy. Przed wielu laty widziałem wersję Rogera Donaldsona, która nie wywołała we mnie jakichś specjalnych emocji. Nie widziałem za to filmu z Brando, może dla porównania też obejrzę.
  3. Kompozycja kadru przywodzi na myśl filmy akcji w rodzaju "Dziedzictwo Bourne'a".
  4. "Dwa tygodnie w innym mieście", czyli Minnelli i Douglas kontynuujący tematykę z "Pięknego i złego": Hollywood patrzy samo na siebie. Tym razem wychodzi im to troszkę gorzej - dobre sceny przeplatają się z mniej wiarygodnymi. Film raczej dla miłośników kina z epoki, dla których atutem będzie na pewno ekranowe spotkanie Kirka i Edwarda G. Robinsona - w poniższym kadrze w towarzystwie Maserati 3500 GT Vignale Spyder (którego jest zresztą naprawdę sporo na ekranie): Scenografia jest kolejnym mocnym punktem - Rzym, reklamy (m.in. znana z koszulek Milanu Motta) i neony, a wśród nich Longines: To film z kluczem - postać Robinsona zdaje się być połączeniem kilku reżyserskich sław, pragnących odbudować swą pozycję w Cinecitta, podobnie jak postacie Douglasa i George'a Hamiltona. Reasumując - warto, choć czas nie zawsze jest po stronie tego filmu.
  5. "Dwa tygodnie w innym mieście" i neon Longines:
  6. Euro bardzo mi się podobało - po raz kolejny od 2004 wygrała drużyna, której sprzyjałem lub którą akceptowałem. Ci dwaj panowie natomiast przegrali na Wembley w 1992, teraz się trochę odegrali:
  7. Piękny dekiel: https://www.fratellowatches.com/i-want-to-wear-the-montblanc-1858-geosphere-limited-edition-1858-upside-down/
  8. I jak sądzisz, warto przeczytać? Dawno nie czytałem wspomnień "pisanych" przez piłkarzy czy trenerów, ale te akurat wyglądają interesująco. U mnie ostatnio pojawiło się "Światło bramki" Michała Okońskiego - przejrzałem, zapowiada się ciekawie, są np. rozterki kibica Tottenhamu
  9. Niejednokrotnie pisałem tu już o mojej fascynacji poetyką zakończeń wielu amerykańskich filmów z lat 70., wyrosłej w dużej mierze z otwartych zakończeń europejskich (głównie francuskich) filmów nowofalowych, ale zazwyczaj jakoś tak bardziej przejmujących, wciskających w fotel. Wrzucałem lub przywoływałem tu już sceny (czy raczej kadry) z takich filmów jak "Rozmowa", "Złodzieje jak my", "Lenny", "Butch Cassidy i Sundance Kid", "Strach na wróble", "Trzy dni Kondora" czy "Sieć". Dziś dwa przykłady - jeden bardzo znany i dla wielu oczywisty, drugi zapewne znany słabiej: 1. "Znikający punkt": 2. "Pechowa Electra Glide": Warto dodać, że obu scenom towarzyszą kapitalne piosenki.
  10. Nadrobiłem ważną zaległość - "Jak żyć" Marcela Łozińskiego. Bardzo lubię wiele polskich filmów z lat 70., a ten jest rzeczywiście wyjątkowy (także ze względu na rodzajową niejednoznaczność). Niesamowite studium polskiego społeczeństwa tamtych czasów, ale i pewne dzisiejsze typy postaw można by tam odnaleźć. W kilku scenach nie sposób się nie roześmiać, z tymże to dość gorzki śmiech. Z dzisiejszej perspektywy film Łozińskiego fascynuje też jako świadectwo kultury i mody epoki.
  11. Parę albumów zgrałem sobie do samochodu i zdążyłem je kilka razy na przemian z radiem wysłuchać. Tym razem rzeczy, które mniej lub bardziej znam od dawna, ale słuchane na ogół po dłuższej przerwie. 1. Creedence Clearwater Revival - "Chronicle": doskonała kompilacja. Nawet ten przydługi "I Heard It Through the Grapevine" jest całkiem udany. 2. Bowie - "heathen": w 2007/08 słuchałem dość często i bardzo mi się podobała ta płyta. Dziś wydaje się niezła, ale wcześniej i później było u Bowiego wiele lepszych. 3. Bowie - "Black Tie, White Noise": a do tej akurat nigdy nie umiałem się przekonać. Brzmienie jest bardzo spójne, chyba aż za bardzo, bo wydaje mi się wręcz jednostajne. Piosenki mają często fajną linię wokalu, ale monotonną warstwę instrumentalną. Utwory w całości instrumentalne niczym się natomiast nie wyróżniają. To Bowie, więc parę fajnych momentów jest, ale ta płyta daleko w moim rankingu. 4. Yes - "Magnification": od lat mówię, że to "ostatni" album Yes i... od lat w całości go nie słuchałem. To dobra płyta, bez klawiszy, za to z orkiestrą (ale to oczywiście nie jakieś tam thebestowe przeróbki na orkiestrę). Raz czy dwa nawet ociera się o Yesową wielkość - jak w partii Squire'a w "Dreamtime". 5. Jethro Tull - "Aqualung": to akurat słucham często, bo to czad że hej! 6. Breakout: "Blues" i "70a": ulubiony zespół mojego taty, więc od dziecka już to dobrze znam co tu dużo mówić - światowa klasa. Każdy powrót do tej muzyki przypomina dzieciństwo, a jednocześnie wraz z wiekiem otwiera na nowo jej bogactwo.
  12. W kinach jest "Berlin Alexanderplatz" - podobał mi się, nawet jeśli te 3 godzinki to trochę długo. Ale w sumie się tego nie odczuwa. Bardzo sensowne uwspółcześnienie literackiego oryginału (którego oczywiście nigdy nie czytałem, ale jakieś streszczenie kiedyś przejrzałem ).
  13. Widać trochę inspiracje innymi, ale to dobre inspiracje: Tylko ten rozmiar - średnica to 46mm... Więcej: https://monochrome-watches.com/tissot-seastar-2000-professional-powermatic-80-accessible-dive-watch-review-price/
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.