Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

McIntosh

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    246
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

837 Mistrz

1 obserwujący

Kontakt

  • Strona WWW
    https://www.chronomaster.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

6308 wyświetleń profilu
  1. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    W sensie barwy, cech, akcentów. Można wybrać coś fajnego w cenie, o której wspomniałeś, ale warto byłoby wiedzieć czego oczekujesz. Zespoły głośnikowe trzeba będzie dopasować do wielkości pomieszczenie w jakim będą grać. Muzyka, z tego co zauważyłem po Twoich postach, to klasyka i jazz? Warto pomyśleć. W sklepie zaoferują Ci to, co sprzedają i prawdopodobnie najchętniej pozbędą się sprzętu na którym mają największą marżę.
  2. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    To z Wiednia? Jakiego dźwięku oczekujesz?
  3. McIntosh

    Brawo polski tenis!

    Nie. Piszę o tym, co widać na korcie. Gdybym podpierał się opiniami fachowców, to poszedłbym jak owca z tłumem. Wielu chwali Maję, bo dziewczyna jest sympatyczna i nie gra siłowo, ale to nie znaczy, że w jej grze nie ma mankamentów.
  4. McIntosh

    Brawo polski tenis!

    Tenisem ziemnym interesuję się od dziecka, a nie od trzech tygodni i dostrzegam więcej niż Ty. A fachowcy doceniają fakt, że Maja próbuje grać techniczne, a nie siłowo, co wynika z jej warunków fizycznych. Nie oznacza to, że każdy techniczny element gry funkcjonuje u niej prawidłowo. Zresztą jej trener sam mówił, że jest jeszcze dużo do poprawy. A co konkretnie jest głupie w moich wpisach?
  5. McIntosh

    Brawo polski tenis!

    Oczywiście wiem. Wiem też, że straciła kilka szans na zdobycie punktów w gemach, bo nie potrafi grać forhendu wzdłuż linii. Maja sprawia wrażenie fajnej, sympatycznej dziewczyny i życzę jej jak najlepiej, ale ma sporo do nadrobienia w kontekście techniki. A to polskie dmuchanie balonika jest po prostu słabe. Poza tym, problemy finansowe dotyczą wielu tenisistów, którzy biorą udział w jakichś podłych turniejach rozgrywanych w miejscach zapomnianych przez Boga licząc na to, że ktoś ich zauważy i że przebiją się w rankingu chociaż do drugiej setki. Takie życie.
  6. McIntosh

    Brawo polski tenis!

    Nie ma czego zbierać, niestety. Tego się właśnie obawiałem. Demolka w drugim secie. 5:0 dla Rosjanki.
  7. McIntosh

    Brawo polski tenis!

    Obecnie zawodnicy stawiają przede wszystkim na skuteczność wyrażoną prostszymi środkami gry popartymi siłą. Dlatego jeszcze długo będziemy tęsknić za Federerem na korcie i dlatego sposób gry Mai jest tak ceniony choć wymuszony warunkami fizycznymi. Z drugiej strony, łatwiej jest docenić styl gry Mai, bo jej przeciwniczki orłami nie są. Maja trochę w sposobie gry przypomina Radwańską, a pamiętasz co Serena Williams zrobiła z grą Radwańskiej? To była demolka. Dla mnie najjaśniejszym punktem współczesnego tenisa jest Carlos Alcaraz, bo potrafi łączyć siłę z nietuzinkową techniką tylko jest bardzo podatny na kontuzje i to go hamuje.
  8. McIntosh

    Brawo polski tenis!

    Zawsze może być gorzej. Pamiętasz mecze Azarenki? Ta to dopiero dawała do pieca chociaż Szarapowa była równie wkurzająca. Gdyby nie obraz, to ktoś mógłby odnieść wrażenie, że zamiast meczu tenisowego z telewizora leci ruski pornol. A co do Mai, to jeszcze dużo pracy przed nią. W meczu z Rosjanką waliła po kątach w strefę kortu, gdzie stała jej przeciwniczka podczas gdy drugą stronę kortu miała otwartą. Aż korciło, żeby posłać petardę wzdłuż linii. Ma dziewczyna braki, ale trzymam kciuki. Odniosła wielki sukces niezależnie od wyniku jutrzejszego finału. Gra z Andriejewą to nie przelewki. Będzie ciężko wygrać finał FO.
  9. McIntosh

    Jazz i okolice

    Jazz nocą... I trochę moich instagramowych wynurzeń... Pozostaję w klimacie jazzowym za sprawą debiutanckiej płyty Pata Metheny pt. „Bright Size Life”, którą uwielbiam, a na którą trafiłem przypadkowo poszukując śladów twórczości mojego ulubionego basisty czyli Jaco Pastoriusa. Z wydawnictwem tym wiąże się ciekawa historia. Otóż pod koniec 1975 r. Jaco Pastorius udał się do Niemiec, by wziąć udział w sesji nagraniowej pod kierunkiem Pata Metheny dla wytwórni ECM. Do składu dołączył też perkusista Bob Moses. Warto dodać, że przed wejściem do studia chłopaki jeszcze w USA zgrywali się dając koncerty w klubach Zircon oraz Pooh’s Pub i były to wydarzenia niezwykłe. Ich muzyka kipiała energią, pomysłowością, błyskotliwością, a Pat oraz Jaco ścigali się na nietuzinkowość improwizacji wprowadzając publiczność w zachwyt. Jaco lubił rywalizować na scenie wychodząc na pierwszy plan, co irytowało Pata Metheny i prowadziło do konfliktów w kapeli. Czasem ci dwaj wybitni muzycy atakowali się jak koguty, choć prywatnie darzyli sympatią. Między młotem, a kowadłem znalazł się perkusista Moses liczący na to, iż emocje, a także energia z koncertów zostaną twórczo przeniesione do studia. Wytwórnia ECM miała jednak inny plan i chciała albumu subtelnego. Pełna werwy jazda w stylu funky ustąpiła miejsca melancholijnemu jazzowi fusion, którego siła w wykonaniu tria tkwiła w prostocie oraz w pięknych liniach melodycznych, jakich nie powstydziłby się Dave Brubeck. Osobiście bardzo lubię stonowaną formę „Bright Size Life”, bo w końcu nie zawsze człowiek ma chęć słuchać jazzowego napieprzania, jak powiedziałby Miles Davis. Pomimo ugrzecznienia przekazu, Jaco znalazł sposób przemycenia intensywności swoich linii basowych do nagrań, choć Pat robił co mógł, aby nie dać się zdominować. W końcu to płyta Pata Metheny, więc rozważał on nawet zatrudnienie Dave’a Hollanda w miejsce szalonego Jaco, jednak „najlepszy basista świata” wyszedł z tego z tarczą. Warto dodać, że płyta nagrana dla ECM nie jest dziełem perfekcyjnym. Sporadycznie słychać we frazach trochę młodzieńczej niefrasobliwości, lecz to dodaje nagraniom ciekawej surowości nie burząc przy tym przyjemności z odsłuchu. Całość wieńczy utwór Ornette’a Colemana pt. „Round Trip/Broadway Blues”. Zaprzeczam twierdzeniom, że audiofile nie słuchają muzyki tylko sprzętu. Dzisiejsze nocne słuchanie muzyki zakończę "Legendą" Armii. 👍
  10. McIntosh

    Jazz i okolice

    Dziś u mnie taka sytuacja... I trochę moich instagramowo-facebookowych wynurzeń. 26 maja 2026 r. minęło dokładnie 100 lat od daty urodzin Milesa Davisa. Nie odnotowałem tego faktu w porę ze względu na natłok spraw dnia codziennego, więc dziś nadrabiam tę zaległość wybierając jednocześnie do odsłuchu dzieło pt. „Bitches Brew”. Dyskografia Milesa bogata jest w różnorodność stylów jazzowych począwszy od bebopu, hard bopu, poprzez cool jazz, jazz modalny, a kończąc na fusion. Ostatni z nich zawitał do twórczości Milesa na fali popularności muzyki rockowej, której elementy wielki trębacz zaimplementował do swojego repertuaru. Nie zapomniał również o korzeniach bluesowych zasłuchując się w kompozycjach B.B. Kinga oraz Muddy Watersa, choć wyrażał też zainteresowanie muzyką Jamesa Browna w kontekście brzmienia gitar. W składzie zespołu Milesa pojawił się gitarzysta Joe Beck zastąpiony później przez George’a Bensona, a Herbie Hancock sięgnął po pianino elektryczne Fender Rhodes i było już widać w jakim kierunku wszystko zmierza. Skład uzupełnili Wayne Shorter, Ron Carter, Tony Williams i tak w 1968 r. powstało jazzrockowe dzieło pt. „Miles in the Sky”. Później wjechały „Filles de Kilimanjaro”, klimatyczny „In a Silent Way” i wreszcie „Bitches Brew”, a to wszystko na przestrzeni zaledwie jednego roku. Warto dodać, że w sesjach nagraniowych oprócz ww. artystów wzięli udział równie znakomici muzycy, jak Chick Corea, Dave Holland, John McLaughlin, Joe Zawinul, choć „Bitches Brew” zarejestrowano w znacznie szerszym składzie. Jest to album wybitny i wyjątkowy, gdyż Miles wraz z zespołem stworzył właściwie nową muzykę będącą tyglem jazzu, rocka, psychodelii z naleciałościami afrykańskimi oraz hindustańskimi. Powstało dzieło wręcz mistyczne, wielowarstwowe, ambitne i trudne w odbiorze, które wymaga od słuchacza trochę wysiłku intelektualnego, aby wejść w klimat płyty. Z pewnością nie jest to odsłuch na jednej strzał po którym wszystko staje się jasne. „Bitches Brew” to nietuzinkowe nagranie dające sposobność odkrywania utworów na nowo. Część kompozycji to dopracowane i przygotowane wcześniej kawałki, a część materiału pochodzi z jam session nad którym pracę wykonał producent Teo Macero składając improwizacje w zgrabną całość. Tak powstał kamień milowy jazzu.
  11. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Gratuluję, niech dobrze służy. 👍 Masz tam wejście gramofonowe dla wkładek MM, więc życzę Ci, abyś kiedyś z tego skorzystał.
  12. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Jest za co lubić włoskie audio. Wyróżniłbym tu przy okazji Normę i zespoły głośnikowe Zingali - piękny, namacalny dźwięk. Posłuchaj Zingali jak będziesz miał okazję. Polecam. 👍
  13. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Japończycy? Rotel ma dział projektowy w Wielkiej Brytanii, a produkuje w Chinach. Jak chcesz prawdziwe japońskie audio, to do wyboru masz np. Accuphase, Esoteric, Reymio, Leben.
  14. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    NAD to ta sama półka co Rotel tylko Rotel bardziej pasuje do B&W. W zestawieniu z zespołami głośnikowymi grającymi nieco zaokrąglonym, ciepłym dźwiękiem, NAD mógłby sprawdzić się lepiej niż Rotel. To kwestia dopasowania. 30 tys zł to kwota za którą można złożyć zestaw lepszy niż ten z Rotelem w składzie, ale spoko. Jeżeli Tobie dźwięk pasuje, to nie ma co rzeźbić, bo to Twoja kasa i to Tobie ma się podobać. 👍
  15. Żródło informacji jest niekompletne. Gdzie się podział w tych zestawieniach Angel Arocha? Gość strzelił 236 bramek w 240 meczach z czego 128 w spotkaniach, które Barca kwalifikuje jako oficjalne. To więcej niż Lewy. Josep Escola strzelił 236 bramek z czego w oficjalnych meczach 165, a oni dają go na miejsce nr 10 razem z Lewym? W ostatnim zestawieniu zginął gdzieś Rexach, a strzelił 123 bramki w meczach uznanych za oficjalne. W ostatnim zestawieniu brakuje też Kluiverta, który strzelił 122 bramki. Są tu nieścisłości i przekłamania. Ja uważam, że Lewy jest na miejscu 14, a cała reszta to pobożne życzenia i "kreatywna księgowość". Moim zdaniem prawidłowa kolejność jest następująca... 1. Messi 2. Cesar 3. Suarez 4. Kubala 5. Samitier 6. Escola 7. Alcantara 8. Eto'o 9. Rivaldo 10. Mariano Martin 11. Arocha 12. Rexach 13. Kluivert 14. Lewandowski Visca el Barca.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.