Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

McIntosh

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    246
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez McIntosh

  1. McIntosh

    Brawo polski tenis!

    Oczywiście wiem. Wiem też, że straciła kilka szans na zdobycie punktów w gemach, bo nie potrafi grać forhendu wzdłuż linii. Maja sprawia wrażenie fajnej, sympatycznej dziewczyny i życzę jej jak najlepiej, ale ma sporo do nadrobienia w kontekście techniki. A to polskie dmuchanie balonika jest po prostu słabe. Poza tym, problemy finansowe dotyczą wielu tenisistów, którzy biorą udział w jakichś podłych turniejach rozgrywanych w miejscach zapomnianych przez Boga licząc na to, że ktoś ich zauważy i że przebiją się w rankingu chociaż do drugiej setki. Takie życie.
  2. McIntosh

    Brawo polski tenis!

    Nie ma czego zbierać, niestety. Tego się właśnie obawiałem. Demolka w drugim secie. 5:0 dla Rosjanki.
  3. McIntosh

    Brawo polski tenis!

    Obecnie zawodnicy stawiają przede wszystkim na skuteczność wyrażoną prostszymi środkami gry popartymi siłą. Dlatego jeszcze długo będziemy tęsknić za Federerem na korcie i dlatego sposób gry Mai jest tak ceniony choć wymuszony warunkami fizycznymi. Z drugiej strony, łatwiej jest docenić styl gry Mai, bo jej przeciwniczki orłami nie są. Maja trochę w sposobie gry przypomina Radwańską, a pamiętasz co Serena Williams zrobiła z grą Radwańskiej? To była demolka. Dla mnie najjaśniejszym punktem współczesnego tenisa jest Carlos Alcaraz, bo potrafi łączyć siłę z nietuzinkową techniką tylko jest bardzo podatny na kontuzje i to go hamuje.
  4. McIntosh

    Brawo polski tenis!

    Zawsze może być gorzej. Pamiętasz mecze Azarenki? Ta to dopiero dawała do pieca chociaż Szarapowa była równie wkurzająca. Gdyby nie obraz, to ktoś mógłby odnieść wrażenie, że zamiast meczu tenisowego z telewizora leci ruski pornol. A co do Mai, to jeszcze dużo pracy przed nią. W meczu z Rosjanką waliła po kątach w strefę kortu, gdzie stała jej przeciwniczka podczas gdy drugą stronę kortu miała otwartą. Aż korciło, żeby posłać petardę wzdłuż linii. Ma dziewczyna braki, ale trzymam kciuki. Odniosła wielki sukces niezależnie od wyniku jutrzejszego finału. Gra z Andriejewą to nie przelewki. Będzie ciężko wygrać finał FO.
  5. McIntosh

    Jazz i okolice

    Jazz nocą... I trochę moich instagramowych wynurzeń... Pozostaję w klimacie jazzowym za sprawą debiutanckiej płyty Pata Metheny pt. „Bright Size Life”, którą uwielbiam, a na którą trafiłem przypadkowo poszukując śladów twórczości mojego ulubionego basisty czyli Jaco Pastoriusa. Z wydawnictwem tym wiąże się ciekawa historia. Otóż pod koniec 1975 r. Jaco Pastorius udał się do Niemiec, by wziąć udział w sesji nagraniowej pod kierunkiem Pata Metheny dla wytwórni ECM. Do składu dołączył też perkusista Bob Moses. Warto dodać, że przed wejściem do studia chłopaki jeszcze w USA zgrywali się dając koncerty w klubach Zircon oraz Pooh’s Pub i były to wydarzenia niezwykłe. Ich muzyka kipiała energią, pomysłowością, błyskotliwością, a Pat oraz Jaco ścigali się na nietuzinkowość improwizacji wprowadzając publiczność w zachwyt. Jaco lubił rywalizować na scenie wychodząc na pierwszy plan, co irytowało Pata Metheny i prowadziło do konfliktów w kapeli. Czasem ci dwaj wybitni muzycy atakowali się jak koguty, choć prywatnie darzyli sympatią. Między młotem, a kowadłem znalazł się perkusista Moses liczący na to, iż emocje, a także energia z koncertów zostaną twórczo przeniesione do studia. Wytwórnia ECM miała jednak inny plan i chciała albumu subtelnego. Pełna werwy jazda w stylu funky ustąpiła miejsca melancholijnemu jazzowi fusion, którego siła w wykonaniu tria tkwiła w prostocie oraz w pięknych liniach melodycznych, jakich nie powstydziłby się Dave Brubeck. Osobiście bardzo lubię stonowaną formę „Bright Size Life”, bo w końcu nie zawsze człowiek ma chęć słuchać jazzowego napieprzania, jak powiedziałby Miles Davis. Pomimo ugrzecznienia przekazu, Jaco znalazł sposób przemycenia intensywności swoich linii basowych do nagrań, choć Pat robił co mógł, aby nie dać się zdominować. W końcu to płyta Pata Metheny, więc rozważał on nawet zatrudnienie Dave’a Hollanda w miejsce szalonego Jaco, jednak „najlepszy basista świata” wyszedł z tego z tarczą. Warto dodać, że płyta nagrana dla ECM nie jest dziełem perfekcyjnym. Sporadycznie słychać we frazach trochę młodzieńczej niefrasobliwości, lecz to dodaje nagraniom ciekawej surowości nie burząc przy tym przyjemności z odsłuchu. Całość wieńczy utwór Ornette’a Colemana pt. „Round Trip/Broadway Blues”. Zaprzeczam twierdzeniom, że audiofile nie słuchają muzyki tylko sprzętu. Dzisiejsze nocne słuchanie muzyki zakończę "Legendą" Armii. 👍
  6. McIntosh

    Jazz i okolice

    Dziś u mnie taka sytuacja... I trochę moich instagramowo-facebookowych wynurzeń. 26 maja 2026 r. minęło dokładnie 100 lat od daty urodzin Milesa Davisa. Nie odnotowałem tego faktu w porę ze względu na natłok spraw dnia codziennego, więc dziś nadrabiam tę zaległość wybierając jednocześnie do odsłuchu dzieło pt. „Bitches Brew”. Dyskografia Milesa bogata jest w różnorodność stylów jazzowych począwszy od bebopu, hard bopu, poprzez cool jazz, jazz modalny, a kończąc na fusion. Ostatni z nich zawitał do twórczości Milesa na fali popularności muzyki rockowej, której elementy wielki trębacz zaimplementował do swojego repertuaru. Nie zapomniał również o korzeniach bluesowych zasłuchując się w kompozycjach B.B. Kinga oraz Muddy Watersa, choć wyrażał też zainteresowanie muzyką Jamesa Browna w kontekście brzmienia gitar. W składzie zespołu Milesa pojawił się gitarzysta Joe Beck zastąpiony później przez George’a Bensona, a Herbie Hancock sięgnął po pianino elektryczne Fender Rhodes i było już widać w jakim kierunku wszystko zmierza. Skład uzupełnili Wayne Shorter, Ron Carter, Tony Williams i tak w 1968 r. powstało jazzrockowe dzieło pt. „Miles in the Sky”. Później wjechały „Filles de Kilimanjaro”, klimatyczny „In a Silent Way” i wreszcie „Bitches Brew”, a to wszystko na przestrzeni zaledwie jednego roku. Warto dodać, że w sesjach nagraniowych oprócz ww. artystów wzięli udział równie znakomici muzycy, jak Chick Corea, Dave Holland, John McLaughlin, Joe Zawinul, choć „Bitches Brew” zarejestrowano w znacznie szerszym składzie. Jest to album wybitny i wyjątkowy, gdyż Miles wraz z zespołem stworzył właściwie nową muzykę będącą tyglem jazzu, rocka, psychodelii z naleciałościami afrykańskimi oraz hindustańskimi. Powstało dzieło wręcz mistyczne, wielowarstwowe, ambitne i trudne w odbiorze, które wymaga od słuchacza trochę wysiłku intelektualnego, aby wejść w klimat płyty. Z pewnością nie jest to odsłuch na jednej strzał po którym wszystko staje się jasne. „Bitches Brew” to nietuzinkowe nagranie dające sposobność odkrywania utworów na nowo. Część kompozycji to dopracowane i przygotowane wcześniej kawałki, a część materiału pochodzi z jam session nad którym pracę wykonał producent Teo Macero składając improwizacje w zgrabną całość. Tak powstał kamień milowy jazzu.
  7. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Gratuluję, niech dobrze służy. 👍 Masz tam wejście gramofonowe dla wkładek MM, więc życzę Ci, abyś kiedyś z tego skorzystał.
  8. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Jest za co lubić włoskie audio. Wyróżniłbym tu przy okazji Normę i zespoły głośnikowe Zingali - piękny, namacalny dźwięk. Posłuchaj Zingali jak będziesz miał okazję. Polecam. 👍
  9. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Japończycy? Rotel ma dział projektowy w Wielkiej Brytanii, a produkuje w Chinach. Jak chcesz prawdziwe japońskie audio, to do wyboru masz np. Accuphase, Esoteric, Reymio, Leben.
  10. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    NAD to ta sama półka co Rotel tylko Rotel bardziej pasuje do B&W. W zestawieniu z zespołami głośnikowymi grającymi nieco zaokrąglonym, ciepłym dźwiękiem, NAD mógłby sprawdzić się lepiej niż Rotel. To kwestia dopasowania. 30 tys zł to kwota za którą można złożyć zestaw lepszy niż ten z Rotelem w składzie, ale spoko. Jeżeli Tobie dźwięk pasuje, to nie ma co rzeźbić, bo to Twoja kasa i to Tobie ma się podobać. 👍
  11. Żródło informacji jest niekompletne. Gdzie się podział w tych zestawieniach Angel Arocha? Gość strzelił 236 bramek w 240 meczach z czego 128 w spotkaniach, które Barca kwalifikuje jako oficjalne. To więcej niż Lewy. Josep Escola strzelił 236 bramek z czego w oficjalnych meczach 165, a oni dają go na miejsce nr 10 razem z Lewym? W ostatnim zestawieniu zginął gdzieś Rexach, a strzelił 123 bramki w meczach uznanych za oficjalne. W ostatnim zestawieniu brakuje też Kluiverta, który strzelił 122 bramki. Są tu nieścisłości i przekłamania. Ja uważam, że Lewy jest na miejscu 14, a cała reszta to pobożne życzenia i "kreatywna księgowość". Moim zdaniem prawidłowa kolejność jest następująca... 1. Messi 2. Cesar 3. Suarez 4. Kubala 5. Samitier 6. Escola 7. Alcantara 8. Eto'o 9. Rivaldo 10. Mariano Martin 11. Arocha 12. Rexach 13. Kluivert 14. Lewandowski Visca el Barca.
  12. 120 bramek to nie byle co, a dla mnie wielka radość. Nie wiem czy doczekam jeszcze czasów, kiedy w składzie mojego ukochanego klubu znajdzie się dwóch Polaków. Lewy napisał piękną historię w barwach Barcy aczkolwiek coś nie pykło w tych obliczeniach BarcaTimes. Jak Lewy może być na 10 miejscu skoro Patrick Kluivert strzelił 122 bramki, a jest na miejscu 13.
  13. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Równie dobrze mógłbyś też posłuchać NAD C 399 albo jakiegoś Marantza lub Yamahy, ale propozycja Primare to nie jest komplikowanie życia tylko szansa na realnie lepszy dźwięk. Jeżeli nie potrzebujesz audiofilskiej jakości, to spoko... Rotel da radę. Coś tam zagra powyżej przeciętnej. Pomyśl jeszcze o Denonie PMA-3000NE, którego sygnatura dźwięku nieco ucywilizuje analityczne zapędy B&W.
  14. Patek Philippe też jest innowacyjny, ale innowacje genewskiej firmy idą w kierunku podniesienia jakości działania ich mechanizmów. Natomiast kolorowa ceramika kopert AP, to "biżuteria". Vacheron Constantin spośród tej trójki ma zdecydowanie najbardziej konserwatywne podejście w kontekście mikromechaniki.
  15. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    https://helpdesk.primare.net/hc/en-us/articles/4410185784594-What-is-the-recommended-high-level-subwoofer-connection-scheme-with-Primare-amplifiers
  16. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Dlaczego nie Rotel? Bo można lepiej za niewiele większe pieniądze. Bo Rotel jest dobry na początek przygody z poważniejszym audio, ale jak chcesz więcej i lepiej to posłuchaj Primare i35. Primare bez najmniejszego trudu pogoni do pudełka Rotela. Jak dobrze ponegocjujesz cenę, to dostaniesz dużo lepszy dźwięk za niewiele większą kasę. Warto dołożyć jeżeli chcesz mieć sprzęt na lata i nie sprzedawać wzmacniacza za jakiś niedługi czas, bo coś tam w dźwięku będzie uwierać.
  17. To stan przejściowy. Typowo butikowe modele są oznaczone na stronie producenta jako "exclusivity", a to nie dotyczy większości nowości. Skoro tak, to odpowiedź jest jedna - Officine Panerai.
  18. Vacheron Constantin to firma poza dyskusją. Natomiast tzw. "święta trójca" to dla JLC nadal zbyt wysokie progi, moim zdaniem. O poziom AP byłbym spokojny - to zegarmistrzowsko nadal świetna firma, natomiast co innego mikromechanika, a co innego dziwne decyzje wizerunkowe ludzi, którzy zarządzają AP. Philippe Merk to był spoko gość - zawsze starannie dobierał ambasadorów firmy (Messi, Schumacher, Djokovic - to było coś) i dbał o stronę techniczną zegarków w sensie rozwoju. Obecnie AP zaczyna przypominać firmę modową i to mnie wkurza, bo mam sentyment do AP i życzę im jak najlepiej. No ale na czele firmy stoi kobieta, która wcześniej realizowała się w branży kosmetycznej, więc trudno przewidzieć, jak to wszystko się potoczy.
  19. Jasne, rozumiem. Ja mam na płasko 55 mm, natomiast w obwodzie nadgarstka 18,5 cm. Ostatnio mierzyłem Panerai 3312 i to był mój limit. Uszy czy tam ucha zegarka nie wystawały poza obręb mojej ręki, ale już były właściwie na styku. Poczekam aż nowości JLC będą do obejrzenia w Polsce. Ciekaw jestem Polarisa 40 mm oraz chronometru ze wskazaniem rezerwy chodu. Może będzie okay.
  20. Dziś u mnie taka sytuacja... Jest to oryginalne, pierwsze amerykańskie wydanie z 1991 r. tak więc płytka ma już ponad 35 lat. 👍
  21. 42 mm to już patelnia, a nie elegant. Sprawdź Patrimony Ref. 81180 - prosty, klasyczny zegarek z trochę niedopasowanym do średnicy koperty mechanizmem, ale dekiel nie jest przeszkolony, więc tragedii nie ma. Patrimony ma wąską lunetę i grubość koperty zaledwie 6,79 mm, więc optycznie wygląda na duży zegarek pomimo średnicy wynoszącej 40 mm. 42 mm pasuje bardziej do zegarów typu casual / sportowy, a nie eleganckich modeli osadzonych w estetyce "old money". Ale jeżeli chcesz klasycznego klocka na rękę, to IWC Portuguese Automatic sprawdzi się idealnie tylko nie oczekuj dokładności działania na poziomie Roleksa, bo to się nie wydarzy. BTW, Rolex 1908 jest świetny, ale średnica koperty 39 mm no ale taka jest klasyka.
  22. Co za leszcze, zero godności. A co do poczynań AP, to działania tej firmy zaczynają trącić marką modową. Zrobili (to znaczy ktoś dla nich zrobił) już świece zapachowe, to może niech dorzucą jeszcze perfumy, torby, ręczniki i cholera wie co tam jeszcze. BTW, do ich toreb będzie pasował ten dziwny wytwór współpracy z firmą Swatch. I to ma być reprezentant "holy trinity" szwajcarskiego zegarmistrzostwa? Litości...
  23. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Sybilanty to po prostu syczące spółgłoski, np. "s". Przejaskrawienia w tym zakresie bywają nieprzyjemne w odsłuchu. Odczułem to podczas testu zestawu MBL - jak grała muzyka instrumentalna, to było super. Natomiast pozytywne wrażenie siadło w momencie, gdy weszły wokale.
  24. McIntosh

    Hi-Fi stereo

    Według instrukcji producenta te zespoły głośnikowe powinny stać co najmniej pół metra od ściany tylnej i ścian bocznych, a odległość między nimi powinna wynosić od 1,5 metra do 3 metrów. Poza tym, należałoby zrobić pomiary w pokoju, w którym słuchasz muzyki, żeby ocenić ile dźwięku obecnie tracisz w wyniku niekontrolowanych odbić fali akustycznej. Oczywiście pod warunkiem, że to ma dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie, bo może w zupełności wystarcza Ci obecna jakość dźwięku i nie potrzebujesz optymalizacji akustycznej pomieszczenia odsłuchowego.
  25. McIntosh

    Jazz i okolice

    Dziś u mnie polski jazz... Jeżeli interesują Was moje odczucia, co do muzyki zawartej na płycie, to zapraszam na mój Instagram. Konto: 1VinylNation.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.