Jak piszę, że bez plam, to oznacza, że bez plam:
Plamy niekiedy widać jest na zdjęciach, jak np. tłustymi paluchami dotyka się wypolerowanej "na lustro" tytanowej powierzchni lub w tejże powierzchni odbija się coś, co jest poza ostrością (jak na zdjęciu powyżej).
Natomiast ze szczotkowanej powierzchni tytanu w/w ślady od przykładowych paluchów usuwa się trudniej i dlatego częściej "goszczą" na zdjęciach używanych zegarków wykonanych właśnie z tytanu.
Ot całe wyjaśnienie pochodzenia tajemniczych "plam".
Zapewniam, że po dokładnym przetarciu miękką tkaniną przedmiotowe "plamy" znikają, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki (nie trzeba specjalnego czyszczenia).
Wszystkim zainteresowanym, jak zawsze zalecam samodzielne testy a nie wiarę w półprawdy.
W związku z powyższym, komentując także domysł, że:
cyt.: "sprzedawca na japońskim rakutenie nie wystawia i fotografuje zabrudzony zegarek tylko raczej wpierw go porządnie wyczyści",
stwierdzam, że japoński sprzedawca nie wyczyścił, sfotografował zabrudzony i wystawił.
Piszę to dla wszystkich, którzy po przeczytaniu stwierdzeń nt. początków bliżej nieokreślonego "procesu" mogliby się niepotrzebnie przestraszyć "poplamionych tytanów".
W mojej ocenie Citizen w chwili obecnej dysponuje technologią obróbki i wykończenia tytanu tak dopracowaną, że koperty i bransolety z niego wykonane są obiektywnie lepsze niż te wykonane ze stali szlachetnej tzn. m.in. ich powierzchnia jest twardsza, wytrzymalsza i bardziej odporna na zarysowania oraz są lżejsze a jedyną mi znaną, obiektywną wadą jest ich wyższa cena.
Pozdrawiam