Cześć.
Rad jestem że mogę czerpać garściami z zasobów wiedzy prezentowanej przez zacną grupę współforowiczów.
Pierwszym skarbem na moim, wówczas dziecięcym nadgarstku był dedeerowska Ruhla, Po niej Poljot i elektroniczny wymarzony Panatic.
Dzisiaj z łzami w oczach założyłem znalezionego głęboko w szafie, leżącego tam od ponad 30 lat Orienta Cesarskiego należącego do mojego taty. Nie dział, ale jutro zaniosę do zegarmistrza.
Recenzję autorstwa @jslanina czytałem już wiele lat temu, a dzisiaj zrobiłem to ponownie ale już ze sprzętem na nadgarstku, Mój rodziciel nie był cinkciarzem, taksówkarzem, kierowcą autobusu, marynarzem ani Romem ale pamiętam te zazdrosne spojrzenia ludzi w latach 80-tych.