Że też żaden z tutejszych „trolli” nie wypowiedział się na temat mojej małej Sebenzy, folderka praktycznie krytykowanego na wszystkich forach, czy to za wygórowaną cenę (to jakieś 2 x Shaman 😉), czy za totalną prostotę nic nie wartą.
Jedyny folder który od ok. 15 lat (to jeszcze wersja bez „IDAHO MADE”), jeździł ze mną praktycznie na wszystkie wyprawy nurkowe, tyrany w błocie, piasku, czy słonej wodzie. Tnąc linki, neopren, taśmy Halcyona (kto używa tych uprzęży wie, że to nie jest cieniutki i słaby „pasek”), czy też prozaicznie ostrząc patyki na ognisko, czy porcjować „kiełbe”.
I co ciekawe, legendarny folder Chrisa Reeve - się zużywa, niezniszczalny tytan użyty w tych nożach - rysuje się i zwyczajnie „dziadzieje”, ba nawet na klindze są ogniska rdzy, a podkładki z fosforobrązu się zużywają 🤗
Tylko, że przez te lata nóż nie był konserwowany, jedyne co płukany pod bieżącą wodą czy wycierany o portki, czy inną szmatę. Czas na emeryturę mojej Sebci, gruntowną konserwację którą należy się za lata tyrania, a jej miejsce zastąpi już pełnowymiarowa wersja, bo mimo małego uznania jakie mam do nożyków składanych, ten maluch nigdy mnie nie zawiódł mimo tego, że wolę ostrza typu full
i jedyne noże składane które posiadam (przepraszam Microtech „łomżonki”)
reszta to fixedy, ale jedna „królowa” - Small Sebenza od Chris Reeve